Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 listopada 2021
w Esensji w Esensjopedii

W.G. Sebald
‹Czuję. Zawrót głowy›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzuję. Zawrót głowy
Tytuł oryginalnySchwindel. Gefühle
Data wydania6 stycznia 2010
Autor
PrzekładMałgorzata Łukasiewicz
Wydawca W.A.B.
ISBN978-83-7414-743-9
Format288s. 123×195mm; oprawa twarda
Cena39,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

To chyba jest kryminał
[W.G. Sebald „Czuję. Zawrót głowy” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
„Oczekiwanie na niebezpieczeństwo jest gorsze niż moment, gdy ono na człowieka spada”, twierdził Alfred Hitchcock. Powieść W.G. Sebalda „Czuję. Zawrót głowy” jest takim oczekiwaniem – na coś strasznego, co może nadejść w każdej chwili. Przede wszystkim jest jednak wciągającą, elektryzującą historią. To dreszczowiec przerobiony na najwyższej próby literaturę.

Michał Foerster

To chyba jest kryminał
[W.G. Sebald „Czuję. Zawrót głowy” - recenzja]

„Oczekiwanie na niebezpieczeństwo jest gorsze niż moment, gdy ono na człowieka spada”, twierdził Alfred Hitchcock. Powieść W.G. Sebalda „Czuję. Zawrót głowy” jest takim oczekiwaniem – na coś strasznego, co może nadejść w każdej chwili. Przede wszystkim jest jednak wciągającą, elektryzującą historią. To dreszczowiec przerobiony na najwyższej próby literaturę.

W.G. Sebald
‹Czuję. Zawrót głowy›

EKSTRAKT:90%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułCzuję. Zawrót głowy
Tytuł oryginalnySchwindel. Gefühle
Data wydania6 stycznia 2010
Autor
PrzekładMałgorzata Łukasiewicz
Wydawca W.A.B.
ISBN978-83-7414-743-9
Format288s. 123×195mm; oprawa twarda
Cena39,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Jak u Hitchcocka, wszystko zaczyna się od trzęsienia ziemi. Henri Beyle – opowiada Sebald – w 1800 roku razem z armią Napoleona przeprawiał się przez Wielką Przełęcz św. Bernarda. W trakcie trudnej podróży ludzie ginęli dziesiątkami. Młody, dopiero wchodzący w życie oficer z przerażeniem obserwował śmierć żołnierzy. Jednakże jeszcze większe wrażenie wywarła na nim pierwsza miłość, która miała go niebawem spotkać w górach.
W dalszej części książki poznajemy dalszą historię Beyle’a, który postanowił zostać najlepszym pisarzem na świecie, zapis podróży Sebalda po Włoszech, opowieść o wakacjach Franza Kafki, a także relację z powrotu autora do rodzinnej miejscowości. W sumie „Czuję…” to cztery opowieści, które – jak to bywa w twórczości Sebalda – łączy postać narratora. A także konwencja thrillera; jak w porządnym dreszczowcu trup czai się w szafie (w tym przypadku – na strychu).
Powieść Sebalda można porównać do dwóch arcydzieł Hitchcocka – „Zawrotu głowy” i „Psychozy”. Narrator bowiem jednocześnie ucieka przed czymś (podróż przez Włochy, a potem Niemcy) i coś tropi. I podobnie jak Jamesowi Stewardowi z „Zawrotu głowy” mieszają mu się fakty, postaci, a także przeszłość z teraźniejszością. W przypadkowo spotkanych osobach rozpoznaje koronowane głowy albo wielkie postacie historyczne. Pląta się również opowieść i na pytanie pewnej Włoszki, co pisze, Sebald odpowiada: „zgodnie z prawdą odrzekłem, że sam jeszcze właściwie nie jestem pewien, ale coraz wyraźniej mam poczucie, że chodzi o powieść kryminalną”.
„Czuję…” jest, owszem, powieścią kryminalną, ale w podobny sposób, w jaki jest nią „Zbrodnia i kara”. To znaczy, autor poddał destylacji przez swoją osobę gatunek literacki i niejako stworzył go na nowo. Podobnie jak w „Śledztwie” Stanisława Lema, nie ma tutaj głównego sprawcy, nie ma motywów zbrodni, nawet detektyw nie stosuje dobrze znanych metod. Kryminał jest pokazany jako jedno z podstawowych ludzkich dążeń – chęć uzyskania odpowiedzi na prawdę. A z tą, jak dobrze wiadomo, w realnym życiu trudno.
Sebald szuka odpowiedzi na zagadki przeszłości, przy czym zazwyczaj okazuje się, że dotyczą one bezpośrednio jego samego. Tak na przykład jest z opowieścią o Franzu Kafce, który podobnie jak narrator dręczony był chronicznym bólem głowy. Podobnie jak narrator próbował on uciekać przed duchami przeszłości, ukryć się przed nimi w akcie pisania.
Zresztą nie tylko Kafka jest alter ego Sebalda w powieści. Są nim właściwie wszyscy bohaterowie: Beyle, który po utracie miłości próbuje odszukać ją w literaturze, Casanova uwięziony w Pałacu Dożów i inni. Przez „Czuję…” przewija się korowód postaci historycznych, często w ogóle nieznanych czytelnikowi, które w taki lub inny sposób przypominają Sebalda. Jest to oczywiście znana prawda: w wydarzeniach historycznych, podobnie jak w literaturze, często szukamy samych siebie i odpowiedzi na nurtujące nas pytania.
Historia XX wieku i historia pisarza są głęboko ze sobą powiązane – pokazuje to zwłaszcza ostatni tekst, „Il ritorno in patria”, w którym autor wraca do wioski, w której się urodził. Dzięki tej opowieści możemy zobaczyć, jak wielkie żarna dziejów mielą życie, wpływają na drobne wydarzenia i kształtują ludzi w taki, a nie inny sposób. Historia według autora „Czuję…” to mroczna istota, kryjąca się za pozornie zwyczajnymi faktami z życia. Tylko chwilami udaje się autorowi odsłonić rąbek tajemnicy – na przykład w opowieści o Szarym Myśliwym.
Prawdziwym mistrzostwem jest narracja, pozornie spokojna, nawet błaha, za którą kryje się napięcie, a także rozpacz. Sebald potrafi sprawić, że z wypiekami na twarzy czytamy o jego smutnych podróżach donikąd, o ucieczce przed powracającym zwątpieniem i poczuciem straty. Z lekturą jego książki jest trochę tak jak z oglądaniem zjawiskowo pięknej kobiety. Otóż mogłaby ona siedzieć na krześle i pić kawę, a i tak nigdy nie znudziłoby nam (tzn., odwołuję się tutaj do męskiej części czytelników) się jej oglądanie. Lektura „Czuję…” to właśnie taki rodzaj przyjemności.
koniec
14 marca 2010

Komentarze

15 III 2010   00:05:30

\" Z lekturą jego książki jest trochę tak jak z oglądaniem zjawiskowo pięknej kobiety. Otóż mogłaby ona siedzieć na krześle i pić kawę, a i tak nigdy nie znudziłoby nam (tzn., odwołuję się tutaj do męskiej części czytelników) się jej oglądanie.\" bardzo ładne porównanie. zachęca do lektury :)

15 III 2010   08:36:43

ale dlaczego tylko do męskiej?

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Urok małych książek: Sęp też człowiek
Wojciech Gołąbowski

27 XI 2021

Badacze uważają, że butlonosy nadają sobie imiona – określone dźwięki – i pamiętają o nich nawet po 20 latach rozłąki. Słonie urządzają pogrzeby zmarłym członkom stada, mają także swoje cmentarzyska, na które się udają, czując zbliżający się koniec. Czy tylko ludzie są obdarzeni inteligencją?

więcej »

Krótko o książkach: Obyś cudze dzieci uczył….
Agnieszka ‘Achika’ Szady

26 XI 2021

…to starożytna klątwa, której ofiarą padła autorka książki „Pani Kebab”. Możemy poznać zapiski pracującej w Leeds asystentki nauczyciela, czyli osoby pomagającej uczniom nieznającym języka angielskiego lub po prostu obarczonym różnymi deficytami.

więcej »

Dwóch panów w drodze (nie licząc lokaja)
Miłosz Cybowski

24 XI 2021

Trzy historie i trzech bohaterów… wróć! Trzy historie i trójka postaci (bo „bohaterami” nie można ich nazwać) zaprezentowane w tomie pierwszym „Opowieści o Bauchelainie i Korbalu Broachu” to zebrane w jedną całość opowiadania, przed laty wydane w osobnych tomach. Dobrze się stało, że Wydawnictwo Mag zdecydowało się na ich wznowienie, choć książka pozostaje dziełem, które trafi wyłącznie do fanów prozy Stevena Eriksona.

więcej »

Polecamy

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)

Stulecie Stanisława Lema:

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Styczeń 2011
— Jędrzej Burszta, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka Szady, Monika Twardowska-Wągrowska, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Tegoż twórcy

Wymazywanie
— Daniel Markiewicz

Esensja czyta: Kwiecień 2011
— Jędrzej Burszta, Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Daniel Markiewicz, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz

Sebald jak H.P. Lovecraft
— Michał Foerster

Esensja czyta: Listopad 2010
— Jędrzej Burszta, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek , Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Nie ma ich
— Michał Foerster

Ciężar ołowiu
— Michał Foerster

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.