Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 5 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Marcus Sedgwick
‹Królowa Cieni›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrólowa Cieni
Tytuł oryginalnyMy Swordhand Is Singing
Data wydania10 lutego 2010
Autor
PrzekładMaciejka Mazan
Wydawca Nasza Księgarnia
CyklKrólowa Cieni
ISBN978-83-10-11719-9
Format208s. 130×197mm
Cena24,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

O wampirach raz jeszcze
[Marcus Sedgwick „Królowa Cieni” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Moda na wampiry nie przemija, więc powieści o tej tematyce wciąż na rynku przybywa. Również Marcus Sedgwick wykorzystał wampira w swojej powieści "Królowa Cieni", ale inaczej niż do tego przywykliśmy. Przede wszystkim wrócił do starych wierzeń i pokazał wampira pierwotnego. Jest to zdecydowanie największa zaleta tej powieści.

Katarzyna Jaworska

O wampirach raz jeszcze
[Marcus Sedgwick „Królowa Cieni” - recenzja]

Moda na wampiry nie przemija, więc powieści o tej tematyce wciąż na rynku przybywa. Również Marcus Sedgwick wykorzystał wampira w swojej powieści "Królowa Cieni", ale inaczej niż do tego przywykliśmy. Przede wszystkim wrócił do starych wierzeń i pokazał wampira pierwotnego. Jest to zdecydowanie największa zaleta tej powieści.

Marcus Sedgwick
‹Królowa Cieni›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrólowa Cieni
Tytuł oryginalnyMy Swordhand Is Singing
Data wydania10 lutego 2010
Autor
PrzekładMaciejka Mazan
Wydawca Nasza Księgarnia
CyklKrólowa Cieni
ISBN978-83-10-11719-9
Format208s. 130×197mm
Cena24,90
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Marcus Sedgwick nie jest znany w Polsce – to jego pierwsza książka przetłumaczona na nasz język. Zapewne zawdzięczamy ten fakt modzie na wampiry, która nie bardzo chce się skończyć. Sedgwick nie tworzy jednak wampirycznego cyklu na miarę „Zmierzchu” Stephanie Meyer – jego debiutem literackim było w 2000 roku „Floodland”, które z wampirami nie ma nic wspólnego. Natomiast „Królowa Cieni” to jego dziewiąta z kolei powieść, znajdująca kontynuację w przygotowywanym do wydania w Polsce „Pocałunku śmierci” (premiera 14 kwietnia). Sam Sedgwick nie tylko pisze i publikuje książki, ale również zajmuje się ich ilustrowaniem.
Głównym tematem książki jest historia ojca i syna, którzy przybywają do wioski Chust. Pracują tam jako drwale, sprzedając drewno mieszkańcom. Ojciec Tomas jest pijakiem i zamkniętym w sobie człowiekiem, który ciąga syna od miasta do miasta w nieustającej podróży donikąd. Syn Peter podporządkowuje się ojcu i mimo zmęczenia takim trybem życia nie decyduje się na sprzeciw. We wsi nie są zbyt mile widziani (jak to zwykle obcy), ale większym kłopotem stają się zmarli wstający z grobów, którzy pojawiają się w rok od przybycia naszych bohaterów. Ludzie mówią, że to wszystko z winy Królowej Cieni, co Tomas kwituje tylko określeniami „bzdury”, „bajdy” itd. My oczywiście wiemy, że to żadne bajdy i Peter również się o tym przekonuje.
Co ciekawe, istota zwana Królową Cieni jest bytem abstrakcyjnym i tak naprawdę nie stykamy się z nią w książce bezpośrednio – jest to odejście od utartego schematu, w którym bohaterowie muszą pod koniec książki zmierzyć się z głównym szwarccharakterem (przekonamy się jeszcze, jak autor zakończy opowieść w „Pocałunku śmierci”). Również wampiry Sedgwicka nie należą do wampirów „tradycyjnych”, tych filmowych. Odczuwamy do nich wstręt, bo autor z rozmysłem wrócił do tego, czym wampir naprawdę był w folklorze, zanim wzięło się za niego Hollywood – trupem wstającym z grobu, obmierzłym, zimnym, niebezpiecznym, polującym na żywych i żywiącym się ich krwią. Sedgwick przemycił w książce obrzędy chłopskie i stare wierzenia, co jest interesujące i dodaje całości kolorytu, dzięki temu też bardziej wczuwamy się w sytuację bohaterów. Nie zapomniał też o niewielkim wątku romantycznym, którym jednak nie przesłodził całości.
Patrzymy na świat oczami Petera, autor stara się nam przybliżyć jego motywacje. Nie jest to bohater walczący – to raczej cichy i spokojny chłopak, zamknięty w sobie, nieradzący sobie ze wszystkim tak, jak by chciał. Z jednej strony ma dosyć wędrownego życia u boku ojca, z drugiej nie potrafi zapuścić korzeni. Przy tym wciąż wisi nad nim piętno – wychowywał się bez matki, z czym nie może się pogodzić, a ojciec jedynie mu to utrudnia. Nie wątpimy jednak, że kocha Tomasa, nawet mimo jego bierności, sięgania po śliwowicę i ciężkiej ręki. Można rzec – klasyczna rodzina dysfunkcyjna, ale autor nie idzie tym tropem i nie pogłębia psychologii bohaterów, pozostając przy oszczędnym szkicu.
Od pierwszych stron do ostatnich z historią splata się tradycyjna rumuńska pieśń „Miorica”, spinająca wszystko klamrą. Wprowadzenie wątku pieśni nie jest niestety delikatne i od samego początku wiemy, że musi ona mieć znaczenie dla fabuły, nie dajemy się więc zaskoczyć. Mimo tego zgrzytu lektura idzie gładko – starałam się przymknąć na oko na przemyślenia Petera odnośnie „Mioricy”, które wydały mi się przesadne, nadmiernie zwracające uwagę na pieśń i odzierające ją tym samym z resztek magii. „Miorica” łączy się z całą historią ściśle, obracamy się bowiem wciąż w temacie śmierci – umarłych, którzy nie zdołali odejść i żywych, którzy ze śmiercią się stykają i muszą ją w sobie oswoić.
Autor nie posługuje się językiem barwnym i potoczystym, ale raczej prostym i wyrazistym. Nie tworzy więc niepotrzebnych wątków pobocznych, ale skupia się na głównej linii fabularnej – na czym cierpią niestety niuanse. Rozdziały są krótkie i zwięzłe, bohaterowie naszkicowani w kilku prostych słowach: uciekający przed przeszłością Tomas, który nosi w sobie ważną dla walki z Królową Cieni tajemnicę, związany z nim silnie Peter, niebędący żadnym superbohaterem urodzonym do polowania na wampiry, oraz dominująca i temperamentna Cyganka Sofia, która już wcześniej miała z wampirami styczność. Prostym, przejrzystym językiem autor potrafi wzbudzić w nas niepokój i dreszcze.
Książka nie jest objawieniem, ale na pewno bardzo miłą odmianą w zalewie otaczającej wampirycznej tandety. Jest powiewem świeżości po cyklu „Zmierzch” i „Dom Nocy” oraz masie innych, które zniekształcają wampiry tak drastycznie, że mamy do czynienia już bardziej ze współczesnymi mrocznymi elfami niż prawdziwymi potworami. Na szczęście Sedgwick przypomniał nam, skąd tak naprawdę wziął się wampir w naszej kulturze i że bynajmniej nie był to bohater pozytywny. To, że uczyniliśmy z wampira pięknego Adonisa może świadczyć o tym, że wciąż tkwi w nas silna potrzeba sprzeciwiania się śmierci, udawania, że nas ona nie dotyczy, traktowania jej jak tabu. Największe brawa należą się Sedgwickowi za to, że pokazał wampira od innej strony, tej gorszej, mniej popularnej, ale dzięki temu sięgnął do tradycji, która wampira stworzyła. Po przeczytaniu kilku recenzji, które wyrażały zachwyt tą książką, czuję jednak niedosyt, bo spodziewałam się czegoś robiącego większe wrażenie, głębszego. Wciąż jednak jest to książka dobra i warta lektury.

Recenzja nadesłana na konkurs „Esensji”.
koniec
19 kwietnia 2010

Komentarze

19 IV 2010   20:45:47

"Królowa Cieni" nie jest pierwszą powieścią Sedgwicka przetłumaczoną na język polski. W 2004, 2005 r. ukazały się "Księga martwych dni" i "Upadek w mrok".

Co zaś do "eksploatacji" wampirycznych wątków - warto wspomnieć, że w powieści słowo "wampir" nie pada ani razu.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Każdy ma swoje demony
Marcin Mroziuk

5 XII 2021

Dla młodych czytelników lektura „Chuligani” jest okazją do poznania problemów rówieśników, którym życie nie rozpieszcza. Katarzyna Ryrych kreśli tutaj z dużą empatią intrygujący portret nastolatki muszącej stawić czoło światu po śmierci rodziców.

więcej »

Krótko o książkach: Wzloty i (głównie) upadki
Miłosz Cybowski

4 XII 2021

Pomysł na „Miasto Archipelag” Filip Springer miał całkiem niezły – wyruszyć w Polskę i odwiedzić niegdysiejsze miasta wojewódzkie, które straciły swoją pozycję w wyniku reformy administracyjnej z 1999 roku. Gorzej z wykonaniem.

więcej »

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.