Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 31 października 2020
w Esensji w Esensjopedii

Książki

Magazyn CC

Podręcznik

Kulturowskaz MadBooks Serialomaniak.pl Skapiec.pl

Nowości

Zapowiedzi

książkowe

więcej »
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Esensja czyta: Luty-marzec 2010
[ - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Kolejna odsłona naszego nieregularnego przeglądu książek. W dzisiejszym wydaniu pięcioro recenzentów oceniło dwanaście książek przeczytanych w lutym i marcu tego roku.

Jędrzej Burszta, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Daniel Markiewicz, Marcin Mroziuk

Esensja czyta: Luty-marzec 2010
[ - recenzja]

Kolejna odsłona naszego nieregularnego przeglądu książek. W dzisiejszym wydaniu pięcioro recenzentów oceniło dwanaście książek przeczytanych w lutym i marcu tego roku.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Ramsey Campbell
‹Najciemniejsza część lasu›
Anna Kańtoch [60%]
Nie pierwszy ani zapewne nie ostatni horror inspirowany twórczością Lovecrafta, dzieło autora za granicą ponoć bardzo poważanego i nagradzanego, a u nas, w Polsce, dotąd prawie nieznanego. Jak na duże oczekiwania jednak niewielkie rozczarowanie, bo w tej opowieści grozy za mało jest właśnie nastroju, manifestacje siły nadnaturalnej występują dość chaotycznie i albo jest ich za dużo, przez co tracą na sile wyrazu, albo też usuwają się niemal zupełnie w cień, by dać pierwszeństwo scenkom stricte obyczajowym. Drugi ważny problem to fakt, że na dobrą sprawę nie ma tu tajemnicy, która atmosferę grozy bardzo ładnie potrafi podkreślić. To znaczy, dla ścisłości, tytułowy las rzecz jasna skrywa mroczny sekret, lecz bohaterowie albo akceptują go bez zadawania pytań, albo też, ślepi na nadprzyrodzone, w ogóle się nim nie interesują (ewentualnie następuje tu nagłe przejście z jednego stanu w drugi). Tajemnice lasu wyjaśniają się więc przypadkiem, przy okazji i trudno się oprzeć wrażeniu, że ich szczegóły nie mają znaczenia dla akcji – jeden mroczny rytuał mógłby śmiało zostać zastąpiony przez inny, czarownik przez czarownicę itp. To, co najważniejsze, czyli że w lesie czai się Złe, wiemy wszak od początku i dalszy ciąg niewiele w tej kwestii zmienia. Za to plus należy się autorowi za portret ekscentrycznej rodziny oraz za fakt, że mimo wszystko, zwłaszcza w końcówce, powieść potrafi wzbudzić przyjemny dreszczyk strachu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Stefan Chwin
‹Samobójstwo jako doświadczenie wyobraźni›
Daniel Markiewicz [80%]
Najnowsza książka Chwina to właściwie rozrośnięty esej. Stylistycznie niewiele ma wspólnego z tym, do czego autor przyzwyczaił nasz chociażby w „Dolinie radości”. Czy jednak wybrany przez pisarza temat – samobójstwo przepracowywane przez wyobraźnię artystyczną – może w ogóle zostać ujęty w inny sposób? Szczerze wątpię. Otrzymujemy zatem dzieło mocno eseistyczne, traktujące o różnych ujęciach samobójstwa w literaturze, malarstwie, filozofii. Ale to nie tylko „spis samobójców”, Chwina interesuje również to, jak poszczególni artyści tłumaczyli samobójstwa, w jaki sposób je ukazywali, a także jakim wpływom kulturowym ulegali bądź starali się przeciwstawić. Wyszła książka przekrojowa, głęboka (zwłaszcza na polu rozważań nad literackimi ujęciami samobójstw, kogo tu nie ma – Dostojewski, Kafka, Beckett, Sartre, Witkacy, Gombrowicz!), ale również książka silnie grająca na emocjach. Mimo wspomnianego, eseistycznego stylu, kolejne obrazy samobójstw z pewnością nie są łatwe w lekturze, a już na pewno nie nastrajają optymistycznie końcowe dociekania autora „Hannemana”, w których postawione zostają niesłychanie uderzające pytania o to, kto tak naprawdę źle ocenia własną sytuację: samobójcy? A może właśnie ci, którzy samobójstwa nie popełniają? Lektura trudna, nastrajająca momentami bardzo defetystycznie, ale ze wszech miar godna polecenia.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jacek Dukaj
‹Extensa›
Jędrzej Burszta [80%]
Nowe wydanie powieści z 2002 roku. Z pozoru rzecz drobna (przynajmniej jak na standardy Dukaja), w rzeczywistości gęsto wypełniona treścią i oszałamiającymi wizjami transhumanistycznej przyszłości. Prowadzona w pierwszej osobie narracja odsłania przedziwny świat Zielonego Kraju, zamieszkałego przez ostatnich żyjących przedstawicieli ludzkości – a przynajmniej odłamu homo sapiens. W „Extensie” Dukaj połączył historię niewielkiej społeczności Kraju, żyjącej w tradycyjnym świecie zniekształconym (a jednocześnie utrzymywanym) przez działania wyewoluowanych postludzi, z opowieścią o dojrzewaniu bezimiennego bohatera, odkrywającego tajniki zapomnianej wiedzy astronomicznej. Jak zwykle Dukaj wygina wyobraźnię czytających, zmusza do aktywnego współodkrywania tajemniczej i niecodziennej rzeczywistości, nie podając prostych wyjaśnień. Jednocześnie „Extensa” pozostaje przejmującym świadectwem starej jak świat historii o pragnieniu nieśmiertelności, sięganiu dalej, niż jest to możliwe, i ceny, którą trzeba za to zapłacić. Jest więc dowodem, że nawet najbardziej wydumane czy misternie konstruowane scenariusze fantastyki wcale nie muszą wiązać się z emocjonalnym chłodem, nieprzekonującymi postaciami.
Jakub Gałka [60%]
Dziwny jest ten Dukaj – w fantastyce osiągnął już tyle, że jego celem stało się nie pisanie w jednym, dobrze już opanowanym i lubianym przez czytelników stylu, ale za każdym razem próbowanie czegoś nowego. Widać to szczególnie wyraźnie, jeśli czyta się „Extensę” po „Wrońcu”, który był skrajnym przykładem eksperymentu formalnego. Jednak podobne ciągoty można znaleźć już w wydanej w 2002 „Extensie”, która – tak jak najnowsza mikropowieść być-może-dla-dzieci – również rozczarowuje. Oczywiście nie pod względem pomysłowości. Dukaj wplata w fabułę zarówno ideę przetransformowanej w wyższe istoty postludzkości, jak i świat zbudowany przez nanoinformatyczny pył, co ni mniej, ni więcej oznacza możliwość czynienia cudów i wpływania na samą strukturę rzeczywistości, a także najważniejszy pomysł – opartą na teorii splątania cząstek ideę bezcielesnego połączenia człowieka z sondami eksplorującymi odległą o tysiące lat świetlnych przestrzeń (więcej o pomysłach Dukaja w tekście „Odczytywanie światów Jacka Dukaja”). Problem w tym, że – podobnie jak w wielu opowiadaniach, gdzie z racji objętości nie starcza autorowi miejsca, by koncepcje rozwinąć – żaden z tych pomysłów nie jest dostatecznie wygrany, wydają się jedynie szkicami zlepionymi nieco przypadkowo i pretekstowo. Nie satysfakcjonuje też otoczka fabularna i narracja stylizowane na sagi rodzinne, do których w science fiction częściej nawiązują autorki niż autorzy. Owszem, stara się Dukaj, parę razy nawet ładnie mu się sklecają zdania, ale znów sprawia to wrażenie jedynie eksperymentu na zasadzie „udowodnię, że potrafię” – klimatu nie sposób brać na serio, jeśli rozmywa się w połowie powieści, a w poetyckie zdania i dialogi wkradają się uwielbiane przez tarnowskiego pisarza neologizmy i specjalistyczne terminy. Jak na fantastykę sprzed najnowszej anglosaskiej fali (Stross, Watts, McDonald) prezentowanej u nas w Uczcie Wyobraźni – intrygujące i inspirujące, jak na Dukaja – mocno przeciętne, jak na powieść – rozczarowujące skrótowością i szczątkową fabułą.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Felix Gilman
‹Gromowładny›
Anna Kańtoch [70%]
Książka podobna nieco do cyklu „Deepgate” w tym sensie, że także wystaje ponad przeciętność, lecz przy tym pozostawia uczucie niedosytu. Są w „Gromowładnym” pomysły wielkie – to przede wszystkim nieustannie zmieniające się miasto Ararat oraz jego objawiający się w mocno nietypowy sposób bogowie. Problem w tym, że powieść nie jest ani fajną przygodówką, ani intrygującym „dziełem z ambicjami”. Jak na to pierwsze bohaterowie – choć ciekawi i niejednoznaczni – budzą za mało sympatii, nie kibicuje im się jakoś szczególnie, a i sceny akcji, w założeniu najmocniej trzymające w napięciu, wypadają słabo. Jak na „dzieło z ambicjami” brak tu natomiast czegoś więcej poza oryginalnym światem. Niechby owym czymś był choćby plastyczny, nastrojowy język, wtedy przeczytałabym dla samej przyjemności obcowania z wytworami niewątpliwie dużej wyobraźni. A tak powstała książka stojąca w pół kroku między jednym a drugim. Czy warto ją przeczytać? Mimo wszystko tak, podobnie zresztą jak i cykl Campbella.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
M. John Harrison
‹Światło›
Anna Kańtoch [80%]
Książka z gatunku dziwnych, przy czym przez określenie to rozumiem „dziwna nawet jak na Ucztę Wyobraźni”. W czasie lektury miewałam chwile cierniste, gdy nie wiedziałam, dokąd autor zmierza, końcówka – jak na taki stopień komplikacji oraz rozmach całej opowieści – jednak trochę rozczarowała (zakładając optymistycznie, że zrozumiałam ją właściwie…). Jednak ma „Światło” i momenty wielkie, sama zresztą wizja świata przyszłości, barwna, nieco surrealistyczna i przesycona specyficznym poczuciem humoru autora, zasługuje na uwagę. Ponadto ma M. John Harrison talent do opisywania czegoś, co cokolwiek górnolotnie nazwać można by tragizmem ludzkiej egzystencji. Najlepiej widać to w wątku współczesnym, dotyczącym Kearneya – bohaterowie miotają się, robią dziwne z punktu widzenia logiki rzeczy i ogólnie sprawiają wrażenie osób, które same nie wiedzą, czego chcą – a jednak jest w tej szarpaninie, czasem zabawnej, a czasem przerażającej, jakaś przejmująca prawda. I trzeba przyznać, że jest „Światło”, pomimo wszystkich zastrzeżeń, jakie mogę mieć, powieścią, która drażni, skłania do refleksji i na długo pozostaje w pamięci.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Dom
Piotr Ibrahim Kalwas
Jędrzej Burszta [70%]
Książka o „czynieniu miasta”: doświadczaniu go całym sobą, zatapianiu się w odmiennej rzeczywistości. Kalwas przeszedł na islam dziesięć lat temu, i po długim okresie wędrowania osiadł wreszcie na stałe w Aleksandrii – mieście, które jest głównym bohaterem jego książki. To nieśpieszna opowieść o pewnym stylu życia; autor sprawia wrażenie współczesnego flâneura, odkrywającego codzienność fascynującego go miasta, a przy tym udającego się w podróż w głąb siebie. Jest to proza niezwykle egotyczna, nierzadko grzęznąca w rozważaniach o młodości kosztem narracji o samej Aleksandrii. Sporo miejsca poświęcone jest, słusznej bądź nie, krytyce Polski – a przynajmniej tej Polski, którą zdecydował się opuścić Kalwas. Kiedy jednak autor odrywa się od osobistych reminiscencji, skupiając raczej uwagę na urzekającej atmosferze egipskiego miasta, rysuje przekonujący obraz odkrytej przez siebie kultury, rozumianej jako sposób „bycia w świecie”. „Dom” czyta się, pewnie wedle zamierzeń autora, powoli i uważnie, a jednocześnie jakby od niechcenia, czasem wręcz ze znużeniem. Lektura dla mocno uduchowionych.
WASZ EKSTRAKT:
70,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Maja Lidia Kossakowska
‹Upiór Południa. Pamięć umarłych›
Marcin Mroziuk [70%]
„Pamięć Umarłych” można by krótko scharakteryzować jako rozgrywającą się w westernowej scenerii opowieść grozy, która stylistycznie nawiązuje do twórczości Williama Faulknera. Niewątpliwie wiec Maja Lidia Kossakowska podjęła się tutaj zadania dość karkołomnego, ale wyszła z niego obronną ręką, gdyż otrzymaliśmy utwór nie tylko zupełnie inny niż „Czerń”, ale i lepszy. Zarazem nie da się ukryć, że drugi tom „Upiora Południa” (podobnie jak pierwszy) nie rzuca na kolana ani objętością (zaledwie 208 stron), ani poziomem komplikacji fabuły. Na szczęście w tym przypadku w pełni rekompensują to znakomicie budowany nastrój grozy i wyraziste postaci głównych bohaterów. Najpierw obserwujemy więc pojawienie się w High Hill poszukiwanego listami gończymi rewolwerowca Ralpha Hitchcomba, które całkowicie niszczy spokój tego miasteczka na amerykańskim Południu. Stawić czoła groźnemu przestępcy musi miejscowy szeryf Joseph Barlow, który właśnie zmaga się z osobistą tragedią. Początek powieści przypomina więc klasyczny western, ale starcie stróża prawa i czarnego charakteru nie przebiega już zgodnie z regułami znanymi z opowieści rozgrywających się na Dzikim Zachodzie (czyli kto lepiej radzi sobie z pif-paf), a w High Hill wkrótce zaczynają się dziać rzeczy naprawdę mrożące krew w żyłach… Istotne jest też, że konfrontacja postaw demonicznego Hitchcomba i poczciwego szeryfa Barlowa nie do końca jest zgodna z podziałem na czarne charaktery i szlachetnych bohaterów. Naprawdę zaskakujące jest zaś, że taka mieszanka horroru i prozy obyczajowej daje jednak w efekcie coś więcej niż banalną historyjkę rozrywkową. „Pamięć Umarłych” jednocześnie straszy i naprawdę wzrusza – i właśnie o to chodzi!
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Maja Lidia Kossakowska
‹Upiór Południa. Burzowe Kocię›
Marcin Mroziuk [40%]
Tym razem skłonność do eksperymentów twórczych zaprowadziła Maję Lidię Kossakowską na manowce. W „Burzowym Kocięciu” tak naprawdę wszystko szwankuje – począwszy od przydługiego zawiązania akcji, przez niezbyt spójną konstrukcję fabuły, brak jakiegoś wyrazistego klimatu w przedstawionej historii, niedopracowaną wizję powieściowego uniwersum, aż po nieprzekonujące zakończenie. W sumie nie wzbudza też specjalnie sympatii i zainteresowania główny bohater książki – walczący w Iraku amerykański żołnierz Troyden Harlows, któremu Burzowe Kocię zlecił misję uratowania Krainy Opodal. Pal nawet licho, że Troyden to taki typ niezbyt rozgarniętego mięśniaka, który z niewiadomych powodów ma być zbawcą świata. Gorzej, że pojawiające się w retrospekcjach opisy jego cierpień w irackiej niewoli nie tylko jakoś specjalnie mną nie wstrząsnęły, ale i w sumie mało wniosły do fabuły, gdyż sprawiają wrażenie doczepionych na siłę do jej fantastycznej części. Z kolei wędrówka bohatera przez Krainę Opodal to seria spotkań z niezwykłymi istotami, z których jednak niewiele wynika, a całości brakuje też spektakularnego zwieńczenia. Zupełnie zaś zirytowało mnie ciągłe nawiązywanie w powieści do postaci i motywów kultury popularnej („Gwiezdne wojny”, „Władca pierścieni” i tak dalej) – w nadmiarze staje się to po prostu balastem ciągnącym „Burzowe Kocię” na dno.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
John Ajvide Lindqvist
‹Ludzka przystań›
Anna Kańtoch [70%]
Powieść autora bardzo dobrego „Wpuść mnie”, nieco słabsza, lecz wciąż warta uwagi. Teoretycznie jest to horror lecz jako typowy „straszak” książka sprawdza się średnio, widać zresztą, że Lindqvistowi nie na tym zależy, bo niektóre, potencjalnie budzące najsilniejsze dreszcze motywy (np. kwestia prawdziwej osobowości zaginionej dziewczynki), zaczynają się tu i kończą zanim czytelnik zdąży się nimi przejąć. Za to powieść niewątpliwie intryguje, budzi podziw dla zręczności, z jaką autor splata wątki i miesza plany czasowe, wreszcie, co najważniejsze, po lekturze pozostaje osad niepokoju, którego niełatwo się pozbyć.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
James Patterson
‹Żegnaj szkoło – na zawsze›
‹Ratowanie świata i inne sporty ekstremalne›
Anna Kańtoch [50%]
Tom pierwszy był stosunkowo prostym czytadłem, w drugim i trzecim pojawia się więcej komplikacji. Młodociani bohaterowie przeżywają pierwsze zauroczenia, Max zmaga się z czymś, co – być może – jest jej drugą, mroczną stroną, zaś sceny widziane z punktu widzenia tych „złych” pozwalają odkryć, że „zły” niekoniecznie musi być od razu maszyną do zabijania, może też być skrzywdzonym, zazdrosnym o uwagę ojca chłopcem. A w tomie trzecim gromadkę ptasich dzieci czeka próba największa, czyli zdrada… Wszystko to zapisuję autorowi na plus, choć, szczerze mówiąc, Patterson pióro ma zbyt toporne by dobrze oddać uczuciowe subtelności, a i szybka akcja mu nie pomaga. Kilka fabularnych zaskoczeń, kilka zagadek dotyczących pochodzenia i przeznaczenia dzieci-mutantów ciągnie ocenę książki w górę, podczas gdy coraz bardziej komiksowe umiejętności młodocianych bohaterów oraz gadający pies ciągną w dół. Poza tym postacie dorosłych tradycyjnie są albo nijakie albo karykaturalne, a dzieciaki tradycyjnie w sytuacji zagrożenia życia rzucają barwnymi bonmotami (za humor dałabym dodatkowy punkt, gdyby nie krańcowe nieprawdopodobieństwo takich sytuacji). Całość lepsza niż poprzedni tom, choć nadal jest to lektura ciężkostrawna dla osób, które przekroczyły nasty rok życia.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Jan Stradling
‹Złe kobiety›
Jakub Gałka [60%]
Niezły pomysł, chwytliwy podtytuł, ale wykonanie nie wykracza poza standardowe notki biograficzne pisane z kluczem – tym razem oczywiście filtrem były wszelakie przestępstwa, zboczenia i bezeceństwa, jakich dopuszczały się 22 tytułowe „złe kobiety”. Każdej autor poświęcił kilka stron niespecjalnie porywającego, choć spójnego materiału. Na minus oczywista skrótowość opisów (czasem aż nazbyt odczuwalna) i – mimo tego ograniczonego miejsca – powtarzanie informacji w obrębie jednej notki (wygląda to tak, jakby w oryginale teksty prezentowane były np. w gazecie z leadem streszczającym fragment tekstu). Na plus dobór bohaterek: nie tylko tak oczywiste postacie jak Kleopatra, Elżbieta Batory, Messalina czy caryca Katarzyna, ale też mniej znane Europejczykom przywódczynie i władczynie jak pani Mao, smocza cesarzowa Cixi czy Ranavalona, a także „zwykłe” kobiety jak królowa bandytów z Dzikiego Zachodu Belle Starr, udająca mężczyzn oszustka Amy Bock albo parająca się handlem dziećmi Georgia Tann. Jedne były zwykłymi oszustkami próbującymi dorobić się w nielegalny sposób, inne pragnącymi władzy manipulantkami uciekającymi się do dworskich intryg, w których często padały głowy, a jedynie nieliczne z opisanych krwawymi potworami, których wyczyny i zbrodnie wywołują niezdrową ciekawość. Same notki podobnie, choć niezależnie od osobowości i historii bohaterki: jedne miałkie i nudne, drugie napisane nieco lepiej, szerzej i potrafiące zaciekawić czytelnika opisywaną postacią.
koniec
22 kwietnia 2010

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Pan Samochodzik po latach: Wehikuł do przygody
Marcin Mroziuk

30 X 2020

Nie da się ukryć, że w „Panu Samochodziku i Wyspie Złoczyńców” mimo wszystko najistotniejsze wydają się wyjaśnienia dotyczące pochodzenia i właściwości niezwykłego pojazdu głównego bohatera. Wprawdzie jego poczynania można obserwować z zainteresowaniem, ale trochę niedzisiejszy styl Zbigniewa Nienackiego utrudnia jednak młodym czytelnikom zatopienie się w tej historii, a pewne zastrzeżenia można mieć do samej konstrukcji samej intrygi kryminalnej.

więcej »

PRL w kryminale: Historia, która gdzieś się zawieruszyła
Sebastian Chosiński

29 X 2020

Gdzieś się musiała Zygmuntowi Zeydlerowi-Zborowskiemu ta powieść zawieruszyć. Pierwsze książkowe wydanie „W kręgu podejrzenia” pojawiło się bowiem w sprzedaży w połowie lat 70. ubiegłego wieku – i pewnie nie byłoby to aż tak dziwne, gdyby nie fakt, że akcja tego kryminału rozgrywa się w 1961 roku, a prowadzący śledztwo oficer Komendy Głównej MO Stefan Downar jest jeszcze kapitanem.

więcej »

Jak bitewki
Joanna Kapica-Curzytek

28 X 2020

„Lajla znaczy noc” to eseistyczno-reporterska książka o historii i współczesności muzułmańskiej Hiszpanii.

więcej »

Polecamy

Kochać to nie znaczy zawsze to samo

Na rubieżach rzeczywistości:

Kochać to nie znaczy zawsze to samo
— Marcin Knyszyński

Chorzy na życie
— Marcin Knyszyński

Dick w starym stylu
— Marcin Knyszyński

Faust musi przegrać
— Marcin Knyszyński

W poszukiwaniu rzeczywistości obiektywnej
— Marcin Knyszyński

Myślę, ale czy jestem?
— Marcin Knyszyński

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Przeczytaj to jeszcze raz: Dryf
— Beatrycze Nowicka

Świetlista uczta
— Marcin Bukalski

Esensja czyta: Wrzesień 2012
— Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Agnieszka Szady

Esensja czyta: Listopad 2010
— Jędrzej Burszta, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek , Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Chaos to porządek, którego nie rozumiemy
— Michał Foerster

Wejście gromu
— Michał Kubalski

Dwie połowy Dukaja
— Wojciech Gołąbowski, Eryk Remiezowicz, Janusz A. Urbanowicz

Z tego cyklu

Luty 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Katarzyna Piekarz, Konrad Wągrowski

Styczeń 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Grudzień 2017
— Dominika Cirocka, Joanna Kapica-Curzytek, Konrad Wągrowski

Listopad 2017
— Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Październik 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Wrzesień 2017
— Dominika Cirocka, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka

Sierpień 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Joanna Słupek, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Lipiec 2017
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Katarzyna Piekarz, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Czerwiec 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk

Maj 2017
— Miłosz Cybowski, Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Magdalena Kubasiewicz, Jarosław Loretz, Marcin Mroziuk, Katarzyna Piekarz

Tegoż twórcy

O tym, czego nie boi się Dukaj
— Mieszko B. Wandowicz

Człowiek przeżywający
— Joanna Kapica-Curzytek

Bez tajników
— Joanna Kapica-Curzytek

Przeczytaj to jeszcze raz: My nie marzniemy
— Anna Nieznaj

Trochę miłości, dużo szmaragdów i Anioł Zagłady, czyli safari w zaświatach
— Zofia Marduła

Kolejny koniec świata?
— Dominika Cirocka

Nanomagia i chłopięce marzenia
— Beatrycze Nowicka

Wieczność porasta rdzą
— Justyna Lech

Tłumaczenie niepojętego
— Anna Kańtoch

Scena za ciasna na Lód
— Karolina „Nem” Cisowska

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.