Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 31 maja 2020
w Esensji w Esensjopedii

Władysław Reymont
‹Bunt›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBunt
Data wydania10 października 2004
Autor
Wydawca Fronda
ISBN83-919911-5-6
Format200s. 145×200mm
Cena28,—
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Przeczytaj to jeszcze raz: Przed Orwellowską świnią był Reymontowski pies
[Władysław Reymont „Bunt” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Nie jest tajemnicą, że tworząc „Rok 1984”, George Orwell inspirował się znakomitą powieścią Jewgienija Zamiatina „My”. Co jednak, jeśli postawić tezę o niebo bardziej zuchwałą: „Folwarku zwierzęcego” nie byłoby, gdyby nie… Władysław Reymont? Na długo przed powstaniem słynnego dzieła polski noblista napisał „Bunt” – historię kierowanej przez psa rebelii przeciw człowieczemu panowaniu.

Mieszko B. Wandowicz

Przeczytaj to jeszcze raz: Przed Orwellowską świnią był Reymontowski pies
[Władysław Reymont „Bunt” - recenzja]

Nie jest tajemnicą, że tworząc „Rok 1984”, George Orwell inspirował się znakomitą powieścią Jewgienija Zamiatina „My”. Co jednak, jeśli postawić tezę o niebo bardziej zuchwałą: „Folwarku zwierzęcego” nie byłoby, gdyby nie… Władysław Reymont? Na długo przed powstaniem słynnego dzieła polski noblista napisał „Bunt” – historię kierowanej przez psa rebelii przeciw człowieczemu panowaniu.

Władysław Reymont
‹Bunt›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBunt
Data wydania10 października 2004
Autor
Wydawca Fronda
ISBN83-919911-5-6
Format200s. 145×200mm
Cena28,—
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Oczywiście – podobnie jak w przypadku drugiej z najbardziej znanych książek Orwella – nie może być mowy o plagiacie, trudno wszakże uwierzyć, że brytyjski pisarz nie tylko nie czytał, ale i nie słyszał o zupełnie dziś zapomnianej powieści. Przecież Reymont chwilę po jej wydaniu został laureatem nagrody Nobla, a zbieżność pomysłów wyjściowych, rozwiniętych co prawda zgoła inaczej, jest zdumiewająca. Równie mocno dziwi brak popularności tej pozycji po wojnie, także już po 1989 roku, kiedy nie powinno być problemów z publikacją. Tymczasem na rynku pojawiło się tylko jedno, niskonakładowe wznowienie. (Przyczynom nieobecności „Buntu” w zbiorowej świadomości starał się przyjrzeć Dariusz Gawin w zatytułowanym „Reymont i rewolucja” rozdziale książki „Polska, wieczny romans” – najpewniej jedynym dłuższym powojennym tekście poświęconym utworowi. Analiza ta dostępna jest w sieci, należy jednak ostrzec, że zdradza wiele szczegółów, w tym samo zakończenie dzieła). Wydaje się więc, że ostatnia powieść Reymonta, mimo iż rzeczywiście niepozbawiona wad, została przez historię skrzywdzona.
Przed Orwellowską świnią był bowiem Reymontowski pies. Rex wszczyna bunt z powodu odrzucenia zarówno przez ludzi, jak i przez leśne zwierzęta – uciekłszy z terytorium rządzonego człowieczą ręką, podąża do puszczy, ale i tam nie znajduje miejsca dla siebie. Na wzgardę zresztą w obu wypadkach napotyka nie bez swojej winy. W dodatku, co tu dużo mówić, ojciec rewolucji jest idiotą i porwać masy udaje mu się nie tyle ze względu na charyzmę, co determinację i fizyczną siłę. Ostatecznie przewrót obejmuje także stworzenia dzikie i te, razem z udomowionymi buntownikami i przyjaźniącym się z Reksem służącym Niemową, rozpoczynają marsz na wschód w poszukiwaniu krainy szczęścia. Wędrówka nie jest łatwa, zabiera niejedno życie, prowadzi do licznych konfliktów, a rewolucja, swoim zwyczajem, pożera po drodze własne dzieci. (Za to większość rewolucjonistów zjada raczej niewiele – głód to jeden z największych problemów rebeliantów).
„Bunt”, nowoczesny w treści, w formie konserwatywny jest nawet jak na czas swojej publikacji (1922 w odcinkach, 1924 jako książka). Język Reymonta staroświecki był już wtedy (Gawin pisze nawet: anachroniczny), czego nie trzeba uznać za wadę, ale co może odrzucać wielu dzisiejszych czytelników. Pojawia się także pytanie, czy gdyby skrócić i tak niewielką powieść o połowę, mniej więcej do rozmiarów „Folwarku zwierzęcego”, nie miałaby większych szans na popularność. Niewątpliwie mogłoby to mieć pozytywny wpływ na literacką wartość „Buntu”, który chwilami jest po prostu przegadany. Z drugiej strony Reymont był przecież pisarzem niebagatelnie utalentowanym i doświadczonym – to widać: rzecz jest napisana rytmicznym stylem i ze sporym językowym wyczuciem.
Prócz tego, nie mając wielu zalet bardziej chwytliwej, satyrycznej opowiastki Orwella, dzieło polskiego noblisty w kilku punktach nad nią góruje: na plus trzeba mu zaliczyć choćby zderzenie mentalności zwierząt chowanych przez człowieka i mieszkańców puszczy czy też początkowy epizod, w którym Rex ucieka do lasu i nie potrafi z wolności korzystać. Z wolności prawdziwej, a nie tej oferowanej przez rewolucję. Poza tym nie da się ukryć, że kwestie chronologiczne, nawet jeśli założyć, iż angielski pisarz „Buntu” nie znał, postawiły znacznie dłużej obserwującego komunizm Orwella w uprzywilejowanej pozycji i także dzięki nim „Folwark” (wciąż będący porcją kapitalnej literatury – głupotą byłoby to kwestionować) wydaje się dziś książką lepszą literacko i celniejszą.
Tak, „Bunt” ma wady – ma i trudno je przeoczyć. Jeżeli wszakże uznać, że o klasie dzieła decydują nie jej mankamenty, ale największe zalety, okazuje się, iż to pozycja wyjątkowa. Choćby dzięki znakomitej koncepcji, za którą zarówno niżej podpisany, jak i najpewniej większość czytelników, podziwiało kiedyś zgoła inną książkę.
koniec
18 maja 2010

Komentarze

18 V 2010   17:21:48

Świetna sprawa! Dziękuję, włączę pewnie na listę lektur do egzaminu z historii literatury polskiej po 1918 roku. ;-)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Mała Esensja: Yakuza, piraci i wścibskie dzieciaki
Marcin Mroziuk

30 V 2020

W „Klątwie złotego smoka” akcja początkowo toczy się w Wielkiej Brytanii, a pierwszoplanową rolę odgrywają młodzi Gardnerowie, którzy znajdują się w samym sercu kryminalnej intrygi. Fanów „Kronik Archeo” jednak z pewnością ucieszy to, że również w tym tomie nie zabraknie Bartka i Ani Ostrowskich oraz panny Ofelii, którzy bez wahania pospieszą z pomocą znajdującym się w opałach przyjaciołom.

więcej »

Kalejdoskop zdarzeń
Dominika Cirocka

29 V 2020

„Jak zatrzymać czas” przedstawia motyw długowieczności, w sposób, który trudno uznać za szczególnie odkrywczy i nowatorski. Powieść autorstwa Matta Haiga dostarcza jednak czytelnikowi nieco rozrywki, a momentami skłania także do refleksji.

więcej »

PRL w kryminale: Kuszenie majora Downara
Sebastian Chosiński

28 V 2020

Opublikowany pierwotnie na łamach prasy „Detektyw z Mediolanu” był dziesiątą powieścią Zygmunta Zeydlera-Zborowskiego, w której jako prowadzący śledztwo oficer Milicji Obywatelskiej pojawił się Stefan Downar. Po raz pierwszy było mu dane ścigać przestępców, mając na pagonach dystynkcje majora. A przecież poznaliśmy go nie tak dawno – zaledwie sześć lat wcześniej – w stopniu porucznika.

więcej »

Polecamy

Wszyscy jesteśmy androidami

Na rubieżach rzeczywistości:

Wszyscy jesteśmy androidami
— Marcin Knyszyński

Umieranie wstecz
— Marcin Knyszyński

Przygodowa powieść science fiction – zrób to sam!
— Marcin Knyszyński

Pif-Paf! Zium!
— Marcin Knyszyński

Droga bez powrotu
— Marcin Knyszyński

„Bycie” jest kalejdoskopem
— Marcin Knyszyński

„I Have a Dream”
— Marcin Knyszyński

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Próżniacze kawalerskie życie na angielskiej wsi
— Wojciech Gołąbowski

Upadek Ikara
— Miłosz Cybowski

„Legalnie” nadal brzmi świetnie!
— Joanna Kapica-Curzytek

A Śląsk wciąż nieznany…
— Wojciech Gołąbowski

Panienka Hale i strajki robotnicze
— Anna Nieznaj

Detektywi wiecznie żywi
— Wojciech Gołąbowski

Duchy w powłokach
— Beatrycze Nowicka

W odmętach miasta bez dna
— Miłosz Cybowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 10 i 12
— Wojciech Gołąbowski

Pierwsze Zeszyty Iskier, cz. 9 i 11
— Wojciech Gołąbowski

Tegoż autora

Dlaczego Kant i Popper nie potrafili wyjść poza fantastykę naukową?
— Mieszko B. Wandowicz

O wirtuozerii, rutynie, a także o sztuce przyzwyczajenia
— Mieszko B. Wandowicz

O tym, czego nie boi się Dukaj
— Mieszko B. Wandowicz

O nienawiści; oraz o tym, szczo treba robyty z Lachamy
— Mieszko B. Wandowicz

O niedoskonałościach perfekcji
— Mieszko B. Wandowicz

Powieść o uciekaniu
— Mieszko B. Wandowicz

Dziwne owoce we wrocławskiej synagodze
— Mieszko B. Wandowicz

Mizantropia i makolągwy
— Mieszko B. Wandowicz

Byk kształtuje świadomość
— Mieszko B. Wandowicz

Esensja czyta: Listopad 2013
— Kamil Armacki, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Jarosław Loretz, Daniel Markiewicz, Paweł Micnas, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.