Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 3 grudnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Tomasz Kołodziejczak
‹Krew i kamień›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrew i kamień
Data wydania24 października 2003
Autor
Wydawca superNOWA
ISBN83-7054-158-5
Format260s.
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Krwawo i z kamienną twarzą
[Tomasz Kołodziejczak „Krew i kamień” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
Tomasz Kołodziejczak jak zwykle sprawnie operuje słowem i konstruuje intrygujący świat, ale ma problem z fabułą i bohaterami – w „Krwi i kamieniu” materiału jest raczej na opowiadanie niż na całą powieść.

Jakub Gałka

Krwawo i z kamienną twarzą
[Tomasz Kołodziejczak „Krew i kamień” - recenzja]

Tomasz Kołodziejczak jak zwykle sprawnie operuje słowem i konstruuje intrygujący świat, ale ma problem z fabułą i bohaterami – w „Krwi i kamieniu” materiału jest raczej na opowiadanie niż na całą powieść.

Tomasz Kołodziejczak
‹Krew i kamień›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułKrew i kamień
Data wydania24 października 2003
Autor
Wydawca superNOWA
ISBN83-7054-158-5
Format260s.
Gatunekfantastyka
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Stwierdzenie, że Kołodziejczak dobrym pisarzem jest, to banał równie wielki, co odkrycie, że jego proza pełna jest komentarzy społecznych i paraleli do aktualnych wydarzeń. Te ostatnie widać też w „Krwi i kamieniu” choć raczej w tle, w finałowym położeniu bohaterów, stąd trzeba powieść uznać za mniej zaangażowaną niż dylogia „Dominium Solarne” czy opowiadanie „Wstań i idź” (uznane przez „Esensję” za jedno ze 100 najlepszych polskich opowiadań fantastycznych wszech czasów). A więc pozycja czysto rozrywkowa? Właściwie tak, choć raczej w szerszym znaczeniu tego słowa.
W „Krwi i kamieniu” nie uświadczymy bowiem łatwych i wesołych przygód typowych dla wielu produkcji z gatunku heroic fantasy. Powieści Kołodziejczaka bliżej do mrocznych analiz Kresa i Sapkowskiego o upadkach państw i społeczeństw, o dziczeniu całych ludów wyrzynających się bez litości w pień. Jak to często u Kołodziejczaka bywa, krew sika tu strumieniami, ludzie są obdzierani ze skóry, paleni, miażdżeni, kobiety gwałcone, a bohaterowie torturowani i przed ostatecznym zwycięstwem doświadczani najgorszymi plagami. Oczywiście nie znaczy to też, że autor skupia się na akcji, na przedstawianiu bitew, pojedynków i ucieczek. Owszem, to wszystko też jest, ale gdzieś w tle – najważniejszy jest bowiem świat.
Kołodziejczak skupia się na kreacji wymyślonej krainy – to idzie mu zdecydowanie najlepiej i stanowi największy atut tej książki. Tym większy, że w sposób skrótowy ciężko byłoby choćby ułamek tej kreacji opisać – autor bowiem zajął się określonym wąskim wycinkiem czasu i przestrzeni, ale dopracowanym do absolutnego maksimum. Miejscami niewiarygodne wydaje się, jak wiele różnych obrzędów, zwyczajów, wierzeń, zasad, cech języka i kultury można przedstawić, opisując zaledwie jedną krainę, jedno miasteczko właściwie, i zaledwie kilku bohaterów. Co więcej, to wszystko idealnie się zazębia, tworząc spójną, intrygującą mitologię.
Niestety, ta udana kreacja nie jest w stanie uratować dość miałkiej fabuły. I tę już łatwiej streścić: rzecz idzie o zemstę. Mści się Liść – wojownik obdarzony przez święte Drzewa potężną mocą, który dotąd wspierał politykę bana, lokalnego możnowładcy – za śmierć swojego ziomka, innego ze świętych wybrańców, zabitego na rozkaz bana. Mści się też Magwer – młody chłopak spiskujący z wyklętymi przez bana Szepczącymi, leśnymi nauczycielami nakłaniającymi do buntu – za zdradę opiekującego się nim Szepczącego. I tyle, a nawet mniej, bo oba wątki nie są wygrane do końca, pozostają niedomknięte, bez szczegółowych wyjaśnień. Finał zresztą ogólnie rozczarowuje (to już – przynajmniej sądząc po „Dominium Solarnym” – zdaje się immanentną cechą prozy Kołodziejczaka), nawet mimo sporej i krwawej bitwy, która jednak rozgrywa się jakby obok bohaterów. Czarny charakter zostaje pokonany, ale konflikt polityczny nie jest rozwiązany, kształt świata nie zostaje przesądzony. Oczywiście może to być zamierzone, mieć na celu pokazanie, że świat trwa obok jednostek, ale jednak z literackiego punktu widzenia opowieść wymaga domknięcia, którego Kołodziejczak nie oferuje.
Skoncentrowanie na scenerii widać też w pozostałych fragmentach książki – Kołodziejczak skupia się na opisach przyrody, zwyczajów, odczuć, a nie na bohaterach i intrydze. Do tej ostatniej robi przydługi wstęp, a każde istotniejsze wydarzenie rozdziela długimi momentami strumienia świadomości, w którym przedstawia przemyślenia bohaterów. Nie znaczy to jednak, że dowiemy się o nich czegoś więcej – tematem ich rozważań są raczej cechy otaczającego świata, przypominanie sobie (a tym samym łatwe prezentowanie czytelnikowi) magicznych reguł spajających krainę, w której żyją Liść i Magwer. Same postacie pozostają bardziej nośnikami tych idei niż bohaterami z, nomen omen, krwi i kości, targanymi wątpliwościami i napędzanymi jakimiś wiarygodnymi motywacjami. Za opis świata nierozłącznie związanego z naturą udał się Kołodziejczakowi aż nazbyt dobrze – tę symbiozę widać w języku, w nazewnictwie, w rytuałach, w sposobie myślenia. I tutaj autorowi nie trzeba wierzyć na słowo, to nie jest umowne, to czuć w każdym zdaniu. Co ciekawe, nawet w brutalnych scenach Kołodziejczak wykazuje się sporą inwencją i całkiem nieźle wpisuje krwawe zwyczaje w poetykę prymitywnych, animistycznych wierzeń.
„Krew i kamień” oferuje więc soczysty język i męski, brutalny świat o mocno słowiańskich cechach – i to jest oczywiście wielka zaleta, kreacji tego typu wciąż jest zbyt mało w rodzimej literaturze (a jeszcze mniej było przed ponad dekadą, w momencie nominowania powieści do Zajdla). Wypadałoby jednak tę świetnie wyrzeźbioną skorupę wypełnić jakąś treścią.
koniec
27 maja 2010

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Jesteśmy tylko nośnikami
Miłosz Cybowski

2 XII 2021

Zarówno pozbawiony emocji styl, jak i niektóre tezy stawiane przez Richarda Dawkinsa mogą budzić instynktowny sprzeciw. „Samolubny gen” nie na darmo uchodzi za książkę kontrowersyjną, choć może wraz z rozpowszechnieniem nauki o genetyce to wrażenie nieco przygasło.

więcej »

Mała Esensja: W oczekiwaniu na Boże Narodzenie
Joanna Kapica-Curzytek

1 XII 2021

Ponownie spotykamy się z sympatycznym myszkiem wykreowanym przez autora i ilustratora Alexa T. Smitha. „Winston wraca na święta” pozwoli młodszym (i starszym czytelnikom) odliczać dni do Gwiazdki!

więcej »

Spektaklu akt drugi
Beatrycze Nowicka

30 XI 2021

„Dziesięć Żelaznych Strzał” – kolejny tom cyklu Sama Sykesa o Sal Kakofonii – uważam za lepszy od pierwszego.

więcej »

Polecamy

Pogrzeb pośród mgławic

Stulecie Stanisława Lema:

Pogrzeb pośród mgławic
— Mieszko B. Wandowicz

O korzyściach z bycia ślimakiem (śluzem na marginesie „Głosu Pana”)
— Mieszko B. Wandowicz

List znad Oceanu
— Beatrycze Nowicka

Lem w komiksie
— Marcin Knyszyński

Przeciętniak w swym zawodzie
— Agnieszka Hałas, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Kajtek i jego magiczny miecz
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Marzec 2016
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Luty 2016
— Miłosz Cybowski, Joanna Kapica-Curzytek, Marcin Mroziuk, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Grudzień 2015
— Dominika Cirocka, Miłosz Cybowski, Jacek Jaciubek, Anna Kańtoch, Tomasz Kujawski, Konrad Wągrowski

Potwory zachodu i wschodu
— Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Maj 2011
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: Marzec 2011
— Miłosz Cybowski, Anna Kańtoch, Joanna Kapica-Curzytek, Beatrycze Nowicka, Joanna Słupek

Elfy lubią oglądać westerny
— Konrad Wągrowski

Tegoż autora

Więcej wszystkiego co błyszczy, buczy i wybucha?
— Miłosz Cybowski, Jakub Gałka, Wojciech Gołąbowski, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Nieprawdziwi detektywi
— Jakub Gałka

O tych, co z kosmosu
— Paweł Ciołkiewicz, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Adam Kordaś, Michał Kubalski, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Wszyscy za jednego
— Jakub Gałka

Pacjent zmarł, po czym wstał jako zombie
— Adam Kordaś, Michał Kubalski, Jakub Gałka, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jarosław Robak, Beatrycze Nowicka, Łukasz Bodurka

Przygody drugoplanowe
— Jakub Gałka

Ranking, który spadł na Ziemię
— Sebastian Chosiński, Artur Chruściel, Jakub Gałka, Jacek Jaciubek, Michał Kubalski, Jarosław Loretz, Konrad Wągrowski, Kamil Witek

Ludzie jak krewetki
— Jakub Gałka

Katana zamiast pazurów
— Jakub Gałka

Trzy siostry Thorgala
— Jakub Gałka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.