Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 17 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Joanna Chmielewska
‹Byczki w pomidorach›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułByczki w pomidorach
Data wydania14 maja 2010
Autor
Wydawca Klin
CyklPrzygody Joanny
ISBN978-83-62136-03-2
Format434s.
Cena38,99
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Pangolin oblizuje łyżki
[Joanna Chmielewska „Byczki w pomidorach” - recenzja]

Esensja.pl
Esensja.pl
W swojej najnowszej powieści Joanna Chmielewska powraca do czasów PRL-owskich, do domu Alicji w Danii. Mamy w powieści zgrabne dialogi, trochę zabawnych nieporozumień językowych oraz bujnie kwitnącą warstwę obyczajową. I tylko intryga kryminalna jakoś zupełnie się nie udała…

Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pangolin oblizuje łyżki
[Joanna Chmielewska „Byczki w pomidorach” - recenzja]

W swojej najnowszej powieści Joanna Chmielewska powraca do czasów PRL-owskich, do domu Alicji w Danii. Mamy w powieści zgrabne dialogi, trochę zabawnych nieporozumień językowych oraz bujnie kwitnącą warstwę obyczajową. I tylko intryga kryminalna jakoś zupełnie się nie udała…

Joanna Chmielewska
‹Byczki w pomidorach›

EKSTRAKT:60%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułByczki w pomidorach
Data wydania14 maja 2010
Autor
Wydawca Klin
CyklPrzygody Joanny
ISBN978-83-62136-03-2
Format434s.
Cena38,99
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
Akcja „Byczków w pomidorach” rozgrywa się w znanym już czytelnikom domu Alicji – „przerażająco gościnnej”, jak nieraz opisuje ją narratorka. Cecha ta skutkuje obecnością w domu sporej gromadki gości, nie zawsze pożądanych, a więc początek mamy niemal dokładnie taki sam, jak we „Wszystko czerwone”, do którego zresztą bezpośrednie nawiązania pojawiają się w otwierających powieść przemyśleniach autorki.
Część postaci występujących w „Byczkach” znamy ze wspominanej starszej książki Chmielewskiej. Jest zatem Alicja – jak zawsze roztargniona i pochłonięta sprawami ogrodniczymi, Joanna – podobnie jak we „Wszystko czerwone” targana rozterkami uczuciowymi, tyle, że niejako w drugą stronę1), kamiennie spokojna Elżbieta, a także oryginalnie mówiący po polsku pan Muldgaard z duńskiej policji. Nowe postaci to między innymi entuzjastycznie uczący się polskiego Olaf, sympatyczna Marzena, łakomy i nietaktowny Marianek, a także uporczywie milcząca Julia i jej nadekspresywny mąż2) Wacław, ochrzczony przez Joannę mianem pangolina3). Para ta w niewyjaśniony sposób powoduje, że wszyscy czują się sztywno i nienaturalnie, w dodatku stopniowo wychodzą na jaw związane z nimi niemiłe tajemnice. Autorka zgrabnie buduje zagęszczanie atmosfery – nic, tylko czekać, aż padnie trup. I trup rzeczywiście pada, ale dopiero w połowie książki. To dość niekonwencjonalne, jak na kryminał… tylko czy ta powieść w ogóle jest kryminałem?
Już od dłuższego czasu – co najmniej od wydania „Harpii” – utwory Chmielewskiej pasują raczej do określenia „powieść obyczajowa z wątkiem sensacyjnym”. Autorka znacznie więcej miejsca niż zbrodniom i śledztwom poświęca relacjom międzyludzkim, często zupełnie nie związanym z główną osią intrygi (stosunek ciotek do Doroty w „Harpiach”, uczuciowe zawirowania Joanny w „Byczkach”), zaś dochodzenie w sprawie morderstwa toczy się jakby obok. W dodatku klasyczne reguły kryminału wymagają kilkorga podejrzanych oraz mylenia tropów, tymczasem w „Byczkach” praktycznie od początku podejrzenia padają na jedną osobę i kiedy już czytelnik myśli „To przecież nie może być aż tak oczywiste, MUSI się w ostatniej chwili okazać, że to jednak ktoś inny” – książka się kończy… Straszna szkoda, bo po środkowej części powieści widać, że pisarce nadal doskonale wychodzi konstruowanie pełnej napięcia fabuły.
Czytelnik oczekujący „większej zawartości kryminału w kryminale” spodziewa się, że starannie akcentowane szczegóły będą miały jakieś istotne znaczenie – czy w zgubionej przez pangolina puszce rybnej jest może przemycana heroina albo brylanty? Czy maniakalne oblizywanie przez niego łyżek to cecha, dzięki której zostanie rozpoznany i zdemaskowany? Czy naprawienie skrzypiących drzwi pozwoli w kluczowym momencie komuś się wymknąć lub zakraść? Czy w kompoście, który przerzucał Marianek, zostało coś ukryte? Niestety, nic z tych rzeczy. Byczki w tomacie przewijają się w akcji i stanowią zgrabną klamrę kompozycyjną, jednak dla wątku sensacyjnego nie mają najmniejszego znaczenia. Pozostałe szczegóły również są tylko ozdobnikami – no, na upartego można stwierdzić, że praca przy kompoście stanowiła alibi, jednak nie ma to wielkiego znaczenia, bo bohaterowie nie są zbyt skłonni do podejrzewania się nawzajem.
Akcja, jak to często u Chmielewskiej, jest budowana głównie za pomocą dialogów, które na początku książki są nieco niezrozumiałe (autorka ciut za bardzo starała się pokazać, że Joanna z Alicja rozumieją się w pół słowa – skutek jest taki, że czytelnik ma wrażenie hermetycznego galimatiasu), jednak po jakichś czterdziestu stronach fabuła się rozkręca i dalszy ciąg czyta się naprawdę z przyjemnością. Pojawiają się przebłyski klasycznego „chmielewskiego” humoru językowego, w rodzaju wypowiedzi Joanny „Zgubił na twojej ścieżce puszkę byczków w pomidorach i przyniosłam ją w mleku”, na co któraś z kobiet reaguje przerażeniem, że wysłuchiwanie tyrad pangolina zaszkodziło jej na umysł. Również teksty pana Muldgaarda stoją na właściwym dla niego poziomie – spójrzmy na odpowiedź na informację o puszczaniu kaczek kamieniami: „Oto drób jadalny. Jezioro zawiera łabądź, nie kaczek.”
Czytelnicy, którzy w książkach pani Joanny lubią warstwę humorystyczno-obyczajową powinni być „Byczkami w pomidorach” usatysfakcjonowani, natomiast wielbicieli kryminalnych intryg ostrzegam – pod tym względem powieść pozostawia wyraźny niedosyt.
koniec
16 czerwca 2010
1) Mężczyzna, który we „Wszystko czerwone” był obiektem gorących uczuć, w „Byczkach” jest już otoczony niechęcią, zaś narratorka rozważa powrót do swojego eks-męża.
2) W każdym razie do pewnego momentu wszyscy bohaterowie myślą, że mąż.
3) Ssak z rodziny łuskowcowatych.

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Dni ostatnie
Marcin Mroziuk

17 VIII 2022

Fabuła powieści Richarda Flanagana okazuje się równie dziwna i podatna na różnorakie interpretacja jak jej tytuł. W każdym razie „Żywe morze snów na jawie” to lektura nie tylko intrygująca, ale także skłaniająca do rozmyślań nad przemijalnością życia.

więcej »

Zapomniani bohaterowie czasów zarazy
Sebastian Chosiński

16 VIII 2022

Pisząc w połowie lat 60. ubiegłego wieku „Zarazę” – swój najbardziej znany reportaż, poświęcony epidemii ospy prawdziwej we Wrocławiu – Jerzy Ambroziewicz nie mógł wyjawić najważniejszego, czyli tego, skąd choroba wzięła się w stolicy Dolnego Śląska. Ale i bez tej wiedzy jest to fascynująca lektura. Mimo że to opis wydarzeń sprzed kilku dekad, zdaje się być ponownie – po naszych doświadczeniach z pandemią koronawirusa – bardzo aktualny.

więcej »

Krótko o książkach: Z pandemią w tle
Joanna Kapica-Curzytek

15 VIII 2022

„Fałszywy świadek” to mocny thriller, w którym autorka każe swoim postaciom skonfrontować się z dramatyczną przeszłością. To, co było dawniej, wraca w najmniej spodziewanym momencie i nie da się od tego uciec.

więcej »

Polecamy

Terapia szokowa

W podziemnym kręgu:

Terapia szokowa
— Marcin Knyszyński

Seksapokalipsa
— Marcin Knyszyński

Odwieczna dialektyka
— Marcin Knyszyński

Rzeczy, które robisz w piekle, będąc martwym
— Marcin Knyszyński

Bulwar Zachodzącego Słońca 2
— Marcin Knyszyński

Borat Dzong-Un z pasem szahida
— Marcin Knyszyński

Rozkład i rozkładówka
— Marcin Knyszyński

Nowoczesny mit
— Marcin Knyszyński

Horror rzeczywistości
— Marcin Knyszyński

Osaczona
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Tegoż twórcy

Esensja czyta: Marzec 2017
— Dawid Kantor, Daniel Markiewicz, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Przeczytaj to jeszcze raz: Jak architekci dzika łowili
— Agnieszka Szady

Przeczytaj to jeszcze raz: Pan podrapano na głowa i pani Biała Glista ja takoż proszę won!
— Agnieszka Szady

Krótko o książkach: Marzec 2003
— Marta Danowska, Małgorzata Marciocha, Eryk Remiezowicz, Karina Stefaniak

Tegoż autora

Oko podarowane przez wilka
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Dżungla w browarze i burza w bramie…
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Malarka na walizkach
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Stawka większa niż qilin
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

„Patrzcie! On ma głowę pana Mifune!”
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Piękna-chan i Bestia-kun
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Hej ho, przez dżunglę by się szło
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Osobno, ale razem
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Magiczny matriarchat małomiasteczkowy
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Pizza za 136 tysięcy złotych
— Agnieszka ‘Achika’ Szady

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.