Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Michał Protasiuk
‹Święto rewolucji›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚwięto rewolucji
Data wydania24 marca 2011
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04588-6
Format478s. 145×205mm
Cena39,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 32,50 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Nie potrzebuję rewolucji

Esensja.pl
Esensja.pl
Michał Protasiuk
1 2 3 »
O rewolucji, o świecie przepełnionym informacjami, o ekonomii, o pragnieniu poznania prawdy, o nadchodzących zmianach i o tych, którzy tej zmiany są kronikarzami – z Michałem Protasiukiem rozmawia Paweł Micnas. Wywiad podzielono na trzy bloki; pierwsze dwa traktują o wizji teraźniejszości i przyszłości w utworach pisarza, temat trzeciego to fantastyka polska.

Michał Protasiuk

Nie potrzebuję rewolucji

O rewolucji, o świecie przepełnionym informacjami, o ekonomii, o pragnieniu poznania prawdy, o nadchodzących zmianach i o tych, którzy tej zmiany są kronikarzami – z Michałem Protasiukiem rozmawia Paweł Micnas. Wywiad podzielono na trzy bloki; pierwsze dwa traktują o wizji teraźniejszości i przyszłości w utworach pisarza, temat trzeciego to fantastyka polska.

Michał Protasiuk
‹Święto rewolucji›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułŚwięto rewolucji
Data wydania24 marca 2011
Autor
Wydawca Wydawnictwo Literackie
ISBN978-83-08-04588-6
Format478s. 145×205mm
Cena39,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Kup wSelkar.pl: 32,50 zł
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup
I. W jakim świecie żyjemy?
Paweł Micnas: Gratuluję srebrnego wyróżnienia zdobytego podczas gali Nagrody Literackiej im. Jerzego Żuławskiego.
Michał Protasiuk: Dziękuję bardzo.
Micnas: Spotykamy się niemal dwa lata po premierze „Święta rewolucji”. Jeszcze więcej czasu upłynęło od kryzysu gospodarczego z roku 2008, czyli wydarzenia, które – jeśli się nie mylę – zainspirowało cię do napisania tej powieści.
Protasiuk: Wątki związane z kryzysem, owszem, przewijają się przez „Święto”, ale to nie one były głównym akceleratorem, które pchnęły mnie do napisania tej książki. Duża część powieści została bowiem napisana na długo przed krachem finansowym. Zgodzę się, oczywiście, że zainspirowała mnie aktualna sytuacja na świecie, uściślę tylko, że był to wzrost gospodarczy z roku 2006. Polska, podobnie jak państwa zachodnie, bogaciła się. Temat niezwykłej prosperity opisał Alvin Toffler w „Rewolucyjnym bogactwie”. Zresztą Toffler ogłosił zmianę prawideł ekonomii i wieszczył, że proces bogacenia się będzie wzrastał wykładniczo. Tymczasem źródłem gospodarczego skoku były zaciągane masowo kredyty, co stanowiło oczywiste zagrożenie. Niebezpieczeństwa z tym związane wyliczył George Ritzer w książce „Magiczny świat konsumpcji”. To po lekturze jego tekstu pomyślałem, że dobrze byłoby napisać s-f, ukazujące gospodarkę kolapsującą na skutek coraz większego długu. Warto tu jeszcze wspomnieć o jednym z najważniejszych dla mnie pisarzy, czyli Williamie Gibsonie. Jego „Rozpoznanie wzorca” – powieść obyczajowa utrzymana w konwencji cyberpunku – sprawiła, że zacząłem dostrzegać zmiany, które dokonywały się na naszych oczach. Co więcej, były to zmiany, które literatura polska pozostawiała na uboczu i o których nikt nie pisał, wytworzyła się więc swego rodzaju luka tematyczna, którą postanowiłem zapełnić. Tak właśnie powstało „Święto rewolucji”. A że dosyć długo piszę swoje książki i w międzyczasie nadszedł kryzys gospodarczy, uzupełniłem powieść o aktualne wątki związane z krachem finansowym.
Micnas: A świat potrzebuje rewolucji?
Protasiuk: (śmiech) Trudne pytanie. Miałem duży problem z tytułem tej powieści. Czasem od razu wiem, jak książka będzie się nazywać – tak było w przypadku „Struktury”, a czasem koncept na tytuł pojawia się dopiero na końcu. A co do potrzeby rewolucji, to nie, chyba nie ma takiej. System może i trzeba redefiniować, ale nie w rewolucyjny sposób.
Micnas: Rewolta pojawiła się także w „Punkcie Omega”.
Protasiuk: Nie łączyłbym tych dwóch książek. Często post factum dowiaduję się, że paralelne wątki przewijają się przez kilka utworów. Jednym jest rewolucja, drugim na przykład mesjanizm, który też kilkakrotnie powracał. Ale nie przerzucałbym tu mostów pomiędzy dwoma powieściami i nie doszukiwał się jakichś ukrytych interpretacji.
Micnas: Wróćmy jeszcze na chwilę do tytułu. Święto i rewolucja – pierwszy wyraz: konotacje pozytywne, związane z celebracją i uroczystością, drugi: skojarzenia z krwawymi przewrotami i setkami niewinnych ofiar. Skąd pomysł na zestawienie tych dwóch, przeciwstawnie nacechowanych wyrazów?
Protasiuk: Nie będę ukrywał, że tytuł wziąłem od jednej z piosenek zespołu „Armia”. Na taki krok zdecydowałem się z kilku powodów. Z jednej strony jest rewolucja, ale rewolucja rozumiana jako gwałtowna zmiana, przejście fazowe, czyli nagłe przeobrażenie się jednego przedmiotu w inny. I o tym po części jest ta powieść – rewolucja jako załamanie się pewnych procesów historycznych. A święto, bo postacie, a w szczególności źli bohaterowie, są przekonani, że mogą tak zarządzić historia, by rewolucję wykorzystać do własnych celów.
Micnas: Jest czterech niewidomych, którzy dotykają słonia w różne części ciała. Jako że każdy z nich dotyka słonia w jedną część ciała, nikt z nich nie potrafił zgadnąć, co to za zwierzę. Ta metafora pojawia się w „Święcie rewolucji” i obrazuje stan gospodarki – prawda stała się nieuchwytna, nie można jej ustalić nawet na poziomie jednej spółki. To się dzieje już teraz, na naszych oczach?
Protasiuk: Szeroko zakrojony temat prawdy to wątek, który w mojej twórczości przewija się chyba najczęściej. W każdej książce próbuję podejść do niego inaczej. W „Święcie Rewolucji” jest to prawda rozumiana czysto technicznie, operacyjnie. I rzeczywiście, problem jej ustalenia dotyka dzisiejsze przedsiębiorstwa – nie mówię tu o rodzinnych interesach, ale właśnie o wielkich korporacjach. W artykule Edwina Bendyka opublikowanym w „Polityce” przeczytałem ostatnio, że ludzkość od początku jej istnienia do roku 2005 wyprodukowała 5 eksabajtów danych. Dziś 5 eksabajtów danych człowiek wytwarza w przeciągu dwóch dni. I zalew informacji z pewnością nie ułatwia w odsłonięciu prawdy, ale ją zaciemnia, zakrywa, sprawia, że staje się nieosiągalna. Kiedyś świat był zdecydowanie prostszy i bardziej uporządkowany. Na podstawie jednej dostępnej perspektywy spółka była w stanie przewidzieć większość następstw i podjąć odpowiednią decyzję. Dziś informacje przychodzą z pięciu różnych źródeł i złożoność decyzji, jakie zostają podjęte, jest gigantyczna.
Ciekawym przykładem na niemożność poznania wszystkich perspektyw może być ocena dorobku niektórych polityków. Na przykład: Margaret Thatcher. Nie możemy jednoznacznie powiedzieć czy jej spuścizna jest dobra czy zła. Jeśli spojrzeć na Wielką Brytanię w początkach lat 80 i czas kiedy Thatcher przejęła władzę, to uznamy, że zrobiła rzecz niebywałą, bo z pośledniejszego państwa europejskiego zbudowała ekonomiczne mocarstwo. Gdy zaś przygląda się jej dorobkowi po upływie jednej, dwóch dekad, okazuje się, że to właśnie jej reformy dały podwaliny pod współczesny kryzys.
Micnas: Nowa era ma mniej wspólnego z materią, a więcej z mózgiem. Jest to świat platoński: idei, obrazów, archetypów, pojęć i fikcji. Ludzie ery industrialnej zajmowali się zagarnianiem i przekształcaniem materii, zaś ludzi wieku dostępu bardziej interesuje manipulowanie duchem – tak pisał Jeremy Rifkin w swojej książce „Wiek dostępu”. Z tym cytatem dobrze współgra koszmar jednego z bohaterów „Święta rewolucji”, dla którego najgorszym przekleństwem byłby brak możliwości rozpoznawania marek produktów. Patrząc na książkę pod tym kątem, ukazałeś człowieka współczesnego, którego świat idei sprzężony jest mocno z rynkowymi modami, a najbardziej metafizyczne przeżycie stanowi możliwość przynależności do jednego z lansowanych w mediach obrazów. Nie jest to raczej optymistyczna wizja.
Protasiuk: Czy jest to optymistyczna wizja, czy nie – nie ustosunkuję się i pozostawię czytelnikom pole manewru. Każdy ma swoje życie, każdy wykuwa swój los. Jeśli dla kogoś najważniejsze jest, na przykład, czekanie na nową grę na konsolę, to jest jego wybór, który on podejmuje.
A jeśli na temat duchowości schodzimy, to odwołam się ponownie do Ritzera: rewolucja industrialna w dość mocny sposób zaczęła odczarowywać rzeczywistość. To zresztą ukazałem po części w „Punkcie Omega”, gdzie nastąpiła – nomen omen znów użyję tego sformułowania – rewolucja światopoglądowa, pojawienie się paradygmatu racjonalizmu, myśli oświeceniowej. I to wszystko toczyło się gdzieś do lat 60. Później zaś, wraz z postnowoczesnością, postindustrializmem, duchowość znów zaczęła zyskiwać. Racjonalna postawa która dominowała przez jakiś czas, przestała być wystarczająca i więcej ludzi odwróciło się w stronę szeroko zinstytucjonalizowanej duchowości. Te przemiany dobrze obrazuje „Zemsta Boga” Gilles’a Kepela – począwszy od lat 70 postępowała „rekonkwista” duchowości i religii. Za przykład można podać radykalizację islamu, czy świata judaistycznego. Zresztą katolicyzm też nie pozostał w tyle i pustkę duchową próbował zapełnić – pojawił się Jan Paweł II, narodziły się ruchy Opus Dei, czy Neokatechumenatu.
Wracając jeszcze do tezy Rifkina, to tak, absolutnie się zgadzam. Taka jest specyfika naszych postnowoczesnych czasów – coraz więcej ludzi pracuje nie w przestrzeni materii, ale w przestrzeni ducha. Toffler już przed trzema dekadami pisał, że praca ludzi będzie polegać na manipulowaniu abstrakcyjnymi symbolami, przedmiotami ekstremalnie nienamacalnymi, konstruktami myślowymi. I to de facto teraz ma miejsce.
Micnas: Jaka jest rola pisarza w takim świecie?
Protasiuk: Sam nieraz zadaję sobie to pytanie. Rolą pisarza jest dostarczanie ciekawych historii, które mimo wszystko pokazywałyby różne nieoczywiste rzeczy, które się dzieją, a są rzeczami ważnymi, wielkimi. To się chyba nie zmieni.
Micnas: Co w takim razie z literaturą zaangażowaną, o którą ostatnio postulowano? Twoje książki można czytać w zaangażowany sposób?
1 2 3 »

Komentarze

14 XII 2012   13:14:29

Ciekawa rozmowa... Autor z jednej strony zdaje się zdroworozsądkowo zauważać, że opowieści o dawnych "złotych czasach" przeważnie raczej niewiele mają wspólnego z rzeczywistością a z drugiej w pewnym momencie sam popada jakby trochę w manierę "lepszego jutra które było wczoraj" - bo, parafrazując, dziś to fantastyka nie ta co wtedy a i ci co ją czytają już jakby nie tak fajni jak myśmy onegdaj byliśmy... Coś mi się zdaje, że głównie to po prostu oddziaływanie czynnika czasu. Tak to już jest, że zmieniając się z czasem w zmieniającym się równocześnie świecie z jednych lektur wyrastamy do innych dorastamy i ogólnie rzecz biorąc inaczej na świat spoglądać zaczynamy ;)

A, zdaje się, że chochlik w drugiej części zamienił auspicje z hospicjami.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wracać wciąż do domu
Ursula K. Le Guin, Michał Hernes

24 I 2018

Cztery lata temu opublikowaliśmy krótki wywiad z Ursulą K. Le Guin.

więcej »

Jak zrobić „Indianę Jonesa” lepszego od „Poszukiwaczy Zaginionej Arki”?
Menno Meyjes

23 XI 2014

Usłyszałem od Spielberga, że nie powinienem kręcić, dopóki nie poznam emocjonalnego sedna sceny, dopóki nie spojrzę na nią z sercem- mówi Menno Meyjes, scenarzysta „Koloru purpury” i „Imperium słońca”, które wkrótce ponownie wejdą do polskich kin.

więcej »

Piszę o osobach zagubionych i poszukujących
Anna Kozak

17 XI 2014

Prezentujemy wywiad z Anną Kozak, autorką powieści „Okna” wydanej w październiku 2014 roku nakładem wydawnictwa Akurat.

więcej »

Polecamy

Prawdziwe kłamstwa

Na rubieżach rzeczywistości:

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Emilcińskie reminiscencje
— Jarosław Loretz

Czeka nas rewolucja?
— Paweł Micnas

Tegoż twórcy

Emilcińskie reminiscencje
— Jarosław Loretz

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.