Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 1 października 2023
w Esensji w Esensjopedii

Nie ma jednego postmodernizmu

Esensja.pl
Esensja.pl
Maciej Parowski
1 2 3 »
2 część wywiadu z Maciejem Parowskim, redaktorem naczelnym Nowej Fantastyki; część pierwszą zamieściliśmy w poprzednim numerze Esensji.

Maciej Parowski

Nie ma jednego postmodernizmu

2 część wywiadu z Maciejem Parowskim, redaktorem naczelnym Nowej Fantastyki; część pierwszą zamieściliśmy w poprzednim numerze Esensji.
Maciej Parowski: – Dyskutujemy nad plebiscytowymi werdyktami. W plebiscycie „Nowej Fantastyki”, inaczej ułożonym, inaczej pomyślanym, podobnie w plebiscycie „Sfinksa” były zdecydowanie inne wyniki, niż w głosowaniu na Nagrodę Zajdla.
Esensja: – Sfinksa nie kupują ludzie, którzy jeżdżą na konwenty.
– Różni ludzie jeżdżą na konwenty, widzę ich czasem pijanych, skłóconych. I widzę, że tam się odbywa przepychanka o głosy.
– Ja nie uważam, że konwentowicze są jedyną reprezentatywną grupą czytelników fantastyki, natomiast „Sfinks” jest równie niereprezentatywny. Sfinks jedno, konwenty drugie. Czy ten średni fan fantastyki nie jest po środku, gdzieś pomiędzy tymi grupami?
– Nie robię pisma dla „przeciętnego fana”. Nie rozumiem takiego pojęcia. Czy będzie taka rozmowa z „Feniksem"?
– Nie wiem.
– Mam najwyższy nakład literackiego pisma w Europie…
– Który ciągle spada.
– Wszystkim spada.
– „Feniksowi” się utrzymuje.
– Nieprawda. Spada! Szczęśliwie mam inną filozofię niż „Fenix”. Na tyle inną, że ja nie biorę CyberJoly Drim, a „Fenix” bierze. Na tyle inną, że „Fenix” nie bierze „Zabitego” Kresa, a ja biorę. O co chodzi? Przecież dla autorów i czytelników dobrze, że się różnimy.
– Pan sobie wykoncypował czytelnika.
– Ty sobie wykoncypowałeś mnie koncypującego czytelnika. W ogóle nie myślałem o czytelniku dając do druku „Karlgoro, godzina 18”, „Złotą Galerę” czy „Bombę Heisenberga”. Po prostu umierałem z zachwytu.
De Gaulle powiedział kiedyś: zawsze kiedy miałem rację, byłem w mniejszości. Redaguję pismo o największym nakładzie wśród pism literackich w Europie. Pismo, które ludzie czytają, w którym piszą, debiutują, rysują. I przychodzą do mnie fanowie wśród, których rozpoznaję rozgniewanych autorów grafomańskich tekstów. Albo oczerniają mnie w fanzinach i w Internecie. Bonzowie fandomu za karę, że nie przyjechałem kiedyś na ich wspaniały konwent. Zrobiła się z tego rasowa nagonka. Oni wszyscy teraz wzięli sprawy w swoje ręce i będą wymierzać literacką sprawiedliwość. Komu? Lepszym od siebie. Dukaj przegrywający w Warszawie jest hańbą na honorze polskiego fandomu. Ale Dukaj zastępczo oberwał po części za mnie. Tak uważam.
Na tej imprezie były nadreprezentowane redakcje trzech pism i jednego wydawnictwa, z których wszyscy mieli interes w sukcesie Brzezińskiej. Promowali jej książkę i promowali swoje pisma. Była dobra okazja, żeby przygwoździć Parowskiego „czemu tego nie wziąłeś, co dostało nagrodę?”. Tak wymierzyli mi sprawiedliwość. Jeśli na sali siedzi rodzina jednego z podsądnych, i za stołem sędziowskim (ja nie mówię o fałszowaniu głosów, chodzi mi o liczbę przysięgłych) ciekawe, jaki będzie wynik. I ja mam się ugiąć przed tą ławą widząc jej skład? Uważam, że opowiadanie Dukaja było lepsze! Pytałem się kolegi, co sądzi o „A kochał ją, że strach”, powiedział że jest niedobre. Wziąłem ołówek i zacząłem to opowiadanie poprawiać ponieważ potykałem się na zdaniach. Ale myślę – z jakiej racji ja to robię, przecież mam do tego numeru opowiadanie Ziemkiewicza „Żywa gotówka” i Żerdzińskiego, a następnie „Serce mroku”. Z jakiej racji mam to robić? Kowal [Mirosław Kowalski z wydawnictwa SuperNowa – przyp. Esensja] naciskał, bo Kowal chciał promować jej książkę. I Warszawa mu zrobiła werdykt. Większości było na rękę wylansować swoje i pokazać, że ja się nie znam.
– Na nagrodę Zajdla głosowało kilkaset osób. Protokół jest dostępny.
– Gdzie jest dostępny? Było głosowanie w roku 2000 – czy mają być ujawnione wyniki? Liczby? I fandom głosami bodaj 64 do 41 jednoznacznie ustalił, że nie chce tego wiedzieć, czyli nie chce, żeby inni wiedzieli.
I to jest po prostu niepoważne. Tak się nie robi. Widziałem najnowszego „Locusa”, też głosy – rozkład wszystkich jest bardzo precyzyjnie podany.
– Tak samo nie wiadomo, kto w tym roku przegrał nagrody Nobla.
– Słuchaj. To jest społeczność pięćset osobowa. Do tego dochodzi niezrzeszona społeczność pięćdziesięciotysięczna.
– Kto jest tą zrzeszoną?
– Fandom, ci którzy kupują „Feniksa” i „Fantastykę”. Jest ich trzydzieści -czterdzieści tysięcy. Czytających te pisma jest pięć razy więcej.
– A te pięćset osób, to jest kto?
– Konwentowicze. Autorzy. Wydawcy. Fanowie. Aspiranci. Krytycy, Akolici. No i dusze, szable czy stosy, jak to na sejmiku. Wszystko samozwańcy.
Ja jestem wśród tych pięciuset przecież. I teraz oni mówią, że oni są fantastyką, a ja nie. Ziemkiewicz mi w ogóle praw do Janusza odmówił. To kto z Nim, z Zajdlem znaczy, popijał, dyskutował – fanowie czy ja?!
Nie wiem, czy są fantastyką. Historia, która przyznaje rację jednym a odbiera drugim, rozstrzygnie.
Przyjmuję do wiadomości werdykt Warszawy i moralnie z nim się nie godzę. Koniec.
– Może warto więc odnowić nagrodę „Fantastyki”.
– Myślałem o tym. Ale byłbym śmieszny, przyznając nagrodę z Jęczmykiem, Oramusem i Szolginią! Po pierwsze, miałbym wybierać pomiędzy autorami ze swoich łamów, urażając jednego z nich. Po drugie pomiędzy autorami cudzymi i swoimi, czym uchybiałbym zasadzie sprawiedliwości. Jak było jedno pismo „Fantastyka”, to mogło przyznawać nagrodę. I sięgać po Ziemkiewicza z opowiadaniem „Człowiek z pociągu” z „Problemów”. A teraz ścigamy się, wojujemy. Pierwszą ofiarą na wojnie jest prawda.
Można zrobić coś innego, myślałem o tym. Ale powinno się umówić ze wszystkimi pismami. We wszystkich pismach lista wszystkich polskich opowiadań, kupon ankiety, i do jednego centrum zsyłane. Nie nagroda Zajdla ani „Sfinksa” tylko nagroda czytelników czterech czy pięciu redakcji. Mówię o „Portalu”, „Magii i Mieczu”, „Feniksie”, „Fantastyce”. Natomiast ja nie mam prawa zrobić swojego jury. To byłoby niepoważne. Ja uczestniczę w grze. Jak mógłbym wybierać między, powiedzmy opowiadaniem „Śpiąca Królewna” Ziemkiewicza, gdy w tym samym roku było u mnie dobre opowiadanie Dukaja, Białołęckiej, Ziemiańskiego, Huberatha czy Żerdzińskiego. Co powie Żerdziński, jeśli wybiorę Ziemkiewicza. Mój autor. Natomiast czytelnik jest obiektywnym sędzią, pod warunkiem, że nie jest jednocześnie redaktorem, wydawcą, dziewczyną albo szwagrem autora.
Na pewno obiektywnym sędzią nie jest publiczność, złożona m. in. z trzydziestu współpracowników tych trzech pism, czy wydawnictw, które są akurat zainteresowane promocją jednego konkretnego autora.
– Teraz będą pytania z sali. Od ludzi różnych zebrane. Pierwsze: gdzie Pan znajduje w fandomie miejsce dla graczy RPG i co to według Pana jest fandom?
– Przez większą część życia czytanie było moją prywatną sprawą, a nie organizacyjną. Nie jestem od tego, żeby graczom wymyślać miejsce w fandomie.
– Stosunek „Nowej Fantastyki” do graczy był chłodny, jeśli nie wrogi.
– Nieprawda!
– Był jeden porządny artykuł o RPG. Jeden!
– Są pisma poświęcone grom? Są. Był w nich porządny tekst poświęcony literaturze? Czy w pismach graczy zastanawiają się, gdzie się ma podziać ktoś, kto kocha literaturę a nie gra? Dlaczego wymagasz, żebym wymyślał im miejsce?
– Chodzi o wrogi stosunek „Nowej Fantastyki” do graczy.
– Najostrzejszy tekst o graczach napisał w „Nowej Fantastyce” Ziemkiewicz.
– Najgorszy tekst o graczach w Pańskim piśmie napisały Materska i Popiołek.
– Zawsze może być gorszy, a to są przytomne dziewczyny.
– Z tekstu widać, że nigdy nie grały i nie zrozumiały w ogóle, o co w tym chodzi.
– Nie odważyłbym się szukać graczom ich miejsca gdziekolwiek, bo to jest ich problem i ich zadanie. Wiem tyle, że jak jestem na imprezach literackich, fantastycznych, i literacko graczowskich, czyli mieszanych, to patrzę na graczy z boku, robię zdjęcia, wymieniam z nimi parę uwag. Pytam, czy to, że coś wystaje jest wynikiem tego, że klej się wypuczył, czy to jest element maskowania? Oni odpowiadają, że to jest niedoskonałość modelu, uśmiechają się.
Oto jedna z przygód człowieka dorosłego, że ilekroć przeczyta coś na temat dziedziny, na której się zna, zawsze dotyka fenomenu niekompetencji albo niekompletności.
1 2 3 »

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wracać wciąż do domu
Ursula K. Le Guin, Michał Hernes

24 I 2018

Cztery lata temu opublikowaliśmy krótki wywiad z Ursulą K. Le Guin.

więcej »

Jak zrobić „Indianę Jonesa” lepszego od „Poszukiwaczy Zaginionej Arki”?
Menno Meyjes

23 XI 2014

Usłyszałem od Spielberga, że nie powinienem kręcić, dopóki nie poznam emocjonalnego sedna sceny, dopóki nie spojrzę na nią z sercem- mówi Menno Meyjes, scenarzysta „Koloru purpury” i „Imperium słońca”, które wkrótce ponownie wejdą do polskich kin.

więcej »

Piszę o osobach zagubionych i poszukujących
Anna Kozak

17 XI 2014

Prezentujemy wywiad z Anną Kozak, autorką powieści „Okna” wydanej w październiku 2014 roku nakładem wydawnictwa Akurat.

więcej »

Polecamy

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”

Stare wspaniałe światy:

Wszyscy jesteśmy „numerem jeden”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Krótka druga wiosna „romansu naukowego”
— Andreas „Zoltar” Boegner

Jak przewidziałem drugą wojnę światową
— Andreas „Zoltar” Boegner

Cyborg, czyli mózg w maszynie
— Andreas „Zoltar” Boegner

Narodziny superbohatera
— Andreas „Zoltar” Boegner

Pierwsza historia przyszłości
— Andreas „Zoltar” Boegner

Zobacz też

Tegoż autora

Łomocząc się z sobą i z innymi, trwam
— Maciej Parowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.