Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 października 2019
w Esensji w Esensjopedii

Marcin Ciszewski
‹www.1939.com.pl›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytułwww.1939.com.pl
Data wydania18 lutego 2008
Autor
Wydawca SOL
Cyklwww.CyklWojna.pl
SeriaWarbook
ISBN978-83-9258-794-1
Format334s. 144×207mm
Cena29,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Nie było moim celem pisanie nowej historii Polski

Esensja.pl
Esensja.pl
Marcin Ciszewski
Z Marcinem Ciszewskim, autorem powieści „www.1939.com.pl”, o książce, wojnie, alternatywnych wersjach rzeczywistości września 1939 roku i oczekiwanej kontynuacji rozmawia Konrad Wągrowski.

Marcin Ciszewski

Nie było moim celem pisanie nowej historii Polski

Z Marcinem Ciszewskim, autorem powieści „www.1939.com.pl”, o książce, wojnie, alternatywnych wersjach rzeczywistości września 1939 roku i oczekiwanej kontynuacji rozmawia Konrad Wągrowski.

Marcin Ciszewski
‹www.1939.com.pl›

WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Tytułwww.1939.com.pl
Data wydania18 lutego 2008
Autor
Wydawca SOL
Cyklwww.CyklWojna.pl
SeriaWarbook
ISBN978-83-9258-794-1
Format334s. 144×207mm
Cena29,90
WWW
Zobacz w
Wyszukaj wMadBooks.pl
Wyszukaj wSelkar.pl
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj / Kup

Esensja: Nie jestem wielkim znawcą historii kampanii 1939 roku, choć oczywiście – jak prawie każdego chłopaka swego czasu – historia II wojny światowej mnie interesowała. W każdym razie, realia przedstawione w „www.1939.com.pl” wyglądają dla mnie wiarygodnie. :) Na ile tło wrześniowe jest zgodne z prawdą historyczną?

Marcin Ciszewski: Tło historyczne zostało odtworzone tak wiernie, jak tylko to było możliwe w tego typu opowieści. Oczywiście bohaterowie przy pomocy stojących do dyspozycji środków bojowych, począwszy już od pierwszego września wieczorem, zmieniają bieg historii niszcząc XVI Korpus Pancerny, ale realia starałem się odtworzyć wiernie. Zwłaszcza dotyczy to walk Wołyńskiej Brygady Kawalerii, kompetencji jej dowódcy, odwagi i świetnego wyszkolenia kawalerzystów i ich dobrego uzbrojenia. Sporo mówi się w książce o Bitwie pod Mokrą (tej prawdziwej :) ) – przykładzie, jak sprawnie dowodzona jednostka kawalerii, mając nieporównanie mniejsze siły od 4 Dywizji Pancernej, przez cały dzień 1 września powstrzymywała ataki tejże dywizji i zadała jej znaczące straty.
Esensja: Naprawdę wówczas Hitler był tak mobilny i nieosiągalny?
Marcin Ciszewski: Przez pierwszych kilka dni września był. Poruszał się opancerzonym pociągiem dowodzenia. Nie mogłem zatem ułatwić moim bohaterom zadania i posłać ich na spotkanie z panem kanclerzem. Powieść za szybko by się skończyła:)
Esensja: Czy sądzi więc Pan, że zabicie Hitlera automatycznie skończyłoby wojnę? Wydaje się, że ten pomysł wciąż rozważają autorzy powieści fantastycznych…
Marcin Ciszewski: To świetne pytanie, na które nie ma dobrej odpowiedzi. Mogę tylko powiedzieć, co mi osobiście się wydaje. Otóż sądzę, że śmierć Hitlera – na początku kampanii wrześniowej naturalnie, nie mówię o latach późniejszych – nie zakończyłaby wojny. Władzę przejąłby któryś z jego sukcesorów ( może dr. Goebbels?) i Wehrmacht parłby dalej. Zbyt silne poparcie miał faszyzm w Niemczech, zbyt silna była chęć odwetu za niepowodzenia I WŚ, zbyt silne interesy miała generalicja w dalszym prowadzeniu wojny. To był sam początek, wtedy jeszcze wszystkim się wydawało, że Niemcy są dość silne, aby podbić świat.
Esensja: Czemu bohaterowie zostają wrzuceni w sam wir działań wojennych? Czy nie lepszym rozwiązaniem byłoby przerzucić ich na jakieś 2-3 tygodnie przed wybuchem wojny, aby mogli przygotować rozsądną obronę, dodatkowo korzystając z wiedzy o historycznym przebiegu kampanii?
Marcin Ciszewski: Problem polega na tym, że bardzo wielu czytelników potraktowało „www.1939.com.pl” jako głos w popularnej ostatnio dyskusji pod tytułem: „co by było, gdyby”, „alternatywne dzieje Rzeczpospolitej” i tym podobne. Z tego na przykład wynikają oceny, ze zakończenie książki jest złe, że nie wiadomo co dalej z kampanią wrześniową i tak dalej. Pomijam fakt, że kończąc „www.1939.com.pl” miałem już w głowie drugą część przygód Grobickiego i spółki, w której wyjaśniam to i owo. Chcę powiedzieć wyraźnie: nie było moim celem bawienie się w pisanie nowej historii Polski. Chciałem po prostu rzucić głównych bohaterów w ogień walki, aby pokazać pewne zachowania ludzi nam współczesnych skonfrontowanych z największą historyczną katastrofą w dziejach Polski, a także pobawić się w opisywanie starć Wehrmachtu, który przecież wtedy, we wrześniu 1939, był ultranowowcześnie wyposażony, ze sprzętem bojowym, używanym przez żołnierzy A.D. 2007. Ponadto interesowało mnie wplecenie w tę opowieść intrygi kryminalnej, która przecież, jak się okazało, była główną sprężyną napędzającą wydarzenia.
Stąd nie wpadł mi do głowy pomysł o przeniesieniu naszych milusińskich w czasy poprzedzające wybuch wojny, podobnie jak umknął mej uwadze pomysł przeniesienia w tamte czasy na przykład dwóch dywizji pancernych wspartych paroma eskadrami F-16, które pozamiatałyby cały konflikt w ciągu paru godzin.
Esensja: Ale to nie Panu ten pomysł miał wpaść do głowy, tylko generałowi Dreszerowi. :) Mi osobiście – z czysto militarnego punktu widzenia – wydaje się to rozsądne. Z drugiej strony, odpowiadając samemu sobie na pytanie, wrzucenie bohaterów w sam środek działań wojennych, gdy natychmiastowo muszą bronić się przed nieprzyjacielem, jest z pewnością słuszniejsze z takiego czysto motywacyjnego punktu widzenia… Gdyby znaleźli się w rzeczywistości pokojowej, mogliby chyba uznać, że rzeczywiście to nie ich wojna…
Marcin Ciszewski: Generał Dreszer w moim zamyśle jawi się trochę jako wcielenie idei mesjanistyczych, skrzyżowanych z wielkopolską pragmatyką zrealizowaną przy użyciu technologii cybernetycznej :).
W świecie Dreszera i Grobickiego nie ma miejsca na posłanie całej dywizji pancernej albo dwóch. Dreszer ma pod ręką siły jednej Brygady i pretekst afgański. Proszę nie zapominać, że przeniesienie w czasie batalionu Grobickiego jest możliwe w wyniku spisku, w który zaangażowane są raptem trzy osoby. Nie, myślę, że podróż w czasie batalionu wojska (wspartego śmigłowcami i artylerią) to jest maksimum organizacyjne i logistyczne, które dało się zrealizować w tym świecie. Podkreślę ponadto jeszcze raz, że głównie interesowały mnie przygody Grobickiego i towarzyszy, proces dojrzewania tej wesołej gromadki, a nie pobicie Wehrmachtu. Na rozmach godny Birminghama chyba mnie nie stać :(.
W istocie, co do zakończenia kampanii jesiennej 1939 roku, jestem pesymistą. Nawet przy wsparciu Grobickiego i spółki nie było możliwe wygranie jej. Możliwe było tylko przedłużenie działań i zadanie Niemcom znacznie większych strat. Może doprowadzenie do jakiegoś rozejmu.
Sowieci wkroczyliby tak czy inaczej.
Esensja: Nie wiem czy zna Pan „Burzę” Macieja Parowskiego (niezrealizowany scenariusz komiksowy). W jego opowieści warunki pogodowe zatrzymują armię niemiecką, polski kontratak zadaje im ciężkie straty, Rosjanie rezygnują z wtargnięcia, ruszają się zachodni alianci, wszystko kończy się szybko i szczęśliwie, Witkacy przechadza się ulicami powojennej Warszawy. Zbytni optymizm?
Marcin Ciszewski: Nie znam „Burzy”, niestety. Co do założeń – nie sądzę, aby taki scenariusz był możliwy. Jak wyobrazić sobie załamanie pogody, które uniemożliwiłoby Blitzkrieg (bo rozumiem, że o to chodzi), jednocześnie nie utrudniając życia Polakom? Owszem, błocko po kolana sprzyja obronie i utrudnia atak, ale mimo wszystko warunki pogodowe oddziaływają na obie strony.
Polski kontratak? Tak, pod warunkiem, że byłby wcześniej (przed wybuchem wojny) zaplanowany i zrealizowany logistycznie. Świetnym przykładem jest tu niewykorzystany potencjał zaczepny armii „Poznań”. Można by ją wzmocnić kosztem na przykład armii „Prusy” i „Pomorze” (armię „Pomorze” uważam za zbędną) i uderzyć z Wielkopolski na południe, jednocześnie wykonując rajdy kawalerii na terytorium Niemiec.
Pomoc aliantów? Nie wierzę. Alianci nie byli gotowi do uderzenia na Niemcy w żadnym sensie. Ani mentalnie, ani militarnie, ani organizacyjnie, ani doktrynalnie.
Sowieci wkroczyliby tak czy siak. Stalin konsekwentnie realizował plan, zarzucony w 1920 roku. Pakt Ribbentrop – Mołotow, zajęcie połowy Polski (a także Pribałtyki, części Finlandii i Besarabii) – to nic innego, jak odfajkowywanie kolejnych punktów planu. Do 22 czerwca 1941 odfajkowywanych z żelazną konsekwencją.
Esensja: Czytając Pana książkę, miałem skojarzenia z prozą Toma Clancy’ego czy Larry’ego Bonda, czyli thrillerami mocno wspieranymi rozważaniami o technologii i militariach. Wydaje mi się, że takiego podejścia w polskiej fantastyce nie było do tej pory. Czy lubi Pan tych autorów?
Marcin Ciszewski: Czyżbym został zakwalifikowany do działu fantastyka? W życiu by mi to do głowy nie przyszło :).
Jest Baniewicz (myślę o jego nurcie sensacyjnym, nie fantasy). Facet pisze powieści nafaszerowane szczegółami technicznymi daleko bardziej od moich. Tematyka jest jednak inna. To raczej wariacje na tematy społeczne ubrane w szaty sensacyjno-przygodowe, w militarno-wojskowych dekoracjach. Ja nie podzielam jego diagnoz, różni nas być może miejsce, z którego obserwujemy świat, jednak jego książki, może poza „Kisunami”, czyta się fajnie.
Clancy`ego lubię w ograniczonych ilościach. „Polowanie na Czerwony Październik” jest okej. Podobał mi się też „Dekret”. Rzeczy z serii „OP Centrum” nie nadają się do czytania. Stephen King, mój guru, powiedział kiedyś, że książki Clancy`ego to w większości instrukcje obsługi różnych rzeczy. Instrukcja obsługi lotniska, instrukcja obsługi portu, samolotu, czołgu i tak dalej. Coś w tym jest.
Bond? Czytałem jedną jego rzecz, a i to nie całą – „Kocioł”. Słabe. Główną wadą jest brak głównego bohatera. Opisy starć nudne jak książka telefoniczna. Ta książka nie wywołuje żadnych emocji.
Lubię autorów z innej półki. Stare, klasyczne powieści Alistaira MacLeana ( „Siła Strachu”, „Noc bez brzasku”, „HMS Ulisses”, „Działa Nawarony”) oraz Fredericka Forsytha („Dzień Szakala”, „Psy wojny” i „Negocjator”) . Na nich się wzoruję. Warsztat, budowa bohatera, prowadzenie narracji, intryga – niedoścignione mistrzostwo.
Co do wątków militarno-techniczno-historycznych: interesuję się tym, sprawia mi przyjemność dokopywanie się do rozmaitych szczegółów. Sposób podania na kartach powieści, w sposób strawny dla czytelnika, wymyślam sam.
Esensja: W fabułach, w których armie przenoszą się w czasie, głównym problemem staje się zaopatrzenie jednostek z przyszłości. Krótko mówiąc – mogą one walczyć tylko do momentu, gdy mają paliwo i amunicję. Czy w warunkach roku 1939 dałoby się jakoś przygotować wsparcie takiej jednostki, czy wraz z końcem posiadanego arsenału i ropy wszyscy muszą się przesiąść na jednostrzałowe karabiny?
Marcin Ciszewski: To w istocie jest problem. Został on zasygnalizowany w powieści. Propozycję jego rozwiązania podaję w drugim tomie, zatytułowanym „www.1944.waw.pl”, który na rynku ukaże się w lutym.
Esensja: Dziękuję bardzo za rozmowę.
• • •
Naszą recenzję „www.1939.com.pl” czytaj w pierwszej edycji cyklu „Esensja czyta”.
koniec
17 stycznia 2009

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wracać wciąż do domu
Ursula K. Le Guin, Michał Hernes

24 I 2018

Cztery lata temu opublikowaliśmy krótki wywiad z Ursulą K. Le Guin.

więcej »

Jak zrobić „Indianę Jonesa” lepszego od „Poszukiwaczy Zaginionej Arki”?
Menno Meyjes

23 XI 2014

Usłyszałem od Spielberga, że nie powinienem kręcić, dopóki nie poznam emocjonalnego sedna sceny, dopóki nie spojrzę na nią z sercem- mówi Menno Meyjes, scenarzysta „Koloru purpury” i „Imperium słońca”, które wkrótce ponownie wejdą do polskich kin.

więcej »

Piszę o osobach zagubionych i poszukujących
Anna Kozak

17 XI 2014

Prezentujemy wywiad z Anną Kozak, autorką powieści „Okna” wydanej w październiku 2014 roku nakładem wydawnictwa Akurat.

więcej »

Polecamy

Koszmarna teofania

Na rubieżach rzeczywistości:

Koszmarna teofania
— Marcin Knyszyński

Nowe rozdanie
— Marcin Knyszyński

Prawdziwe kłamstwa
— Marcin Knyszyński

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Inne recenzje

Esensja czyta: Marzec-kwiecień 2009
— Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Joanna Słupek, Konrad Wągrowski

Esensja czyta: III kwartał 2008
— Michał Foerster, Jakub Gałka, Anna Kańtoch, Michał Kubalski, Daniel Markiewicz, Paweł Sasko, Konrad Wągrowski, Marcin T. P. Łuczyński

Tegoż twórcy

Porucznik W. kontra naziści
— Konrad Wągrowski

Na barykadzie z butelką pełną benzyny
— Jakub Gałka

Warszawskie polowanie na tygrysy
— Konrad Wągrowski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.