Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Wiatr ze Wschodu (69)

Paweł Laudański
« 1 2

Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (69)

2.
Kilkakrotnie już w tym miejscu opisywałem ciężką dolę rosyjskojęzycznych branżowych czasopism i rolę próbujących choć po części zastąpić je antologii.
Wspominałem już też – przy okazji omawiania najważniejszych książek rosyjskojęzycznej fantastyki 2017 roku – o projekcie sygnowanym przez Mike’a Gelprina, czyli współredagowanej przez niego serii „Зеркало”, czyli „Lustro” lub „Zwierciadło”. Zaplanowana na piętnaście tomów, w każdym z nich – poza ostatnim, mającym być swoistym podsumowaniem z udziałem wszystkich jej uczestników – znaleźć można opowiadania tylko dwojga pisarzy (zawsze to kobieta i mężczyzna), przedstawiających swój punkt widzenia na zadane przez redaktorów tematy. Mamy więc do czynienia de facto ze zbiorami autorskimi, co ciekawe – ze zbiorami debiutanckimi, dla mniej więcej połowy bowiem twórców zaproszonych do udziału w projekcie stanowiły one pierwszą publikację książkową.
Zaproszenia takie skierowane zostały do najbardziej interesujących – zdaniem pomysłodawców – twórców współczesnej rosyjskojęzycznej fantastyki, specjalizujących się w krótkiej formie, nagradzanych w różnego rodzaju konkursach, którymi ostatnimi czasy obrodziło w tamtejszej części internetu.
Serię otwiera „Зеркало для героев” („Lustro dla bohaterów”) Olgi Raine i wspomnianego Gelprina. W chwili ukazania się owego tomu Gelprin miał już na koncie własny zbiór opowiadań, kilka powieści oraz dobrze ponad sto opublikowanych tekstów w prasie i antologiach, z których trzy („Tam, na południowym wschodzie”, „Każdy cywilizowany człowiek” oraz „Teraz tak będzie już zawsze”) zostały przełożone na polski. Raine na razie nie może pochwalić się takim dorobkiem, choć jestem przekonany, że pozostaje to tylko kwestią czasu; spośród jej kilkudziesięciu opowiadań na polski zostało przełożone – jak na razie – jedno („Słońce moje, spójrz na mnie”).
„Lustro…” jest zbiorem nierównym, są tu teksty znakomite (choćby wspomniane „Słońce moje…” czy „Teraz tak będzie…”), jest też trochę klasycznych zapychaczy.
Poza wymienionymi wyżej wyróżniłbym jeszcze trzy opowiadania Gelprina: „На посту” („Na posterunku”), akcja którego toczy się na pewnej zapomnianej przez Boga i ludzi pacyficznej wyspie. Jedna ze stron krwawej wojny umieściła na niej swą bazę wojskową. Ze stacjonującej w niej załogi przy życiu pozostało dwóch żołnierzy. Trwają na posterunku, pomimo tego, że od dawna już nie stoczyli żadnej walki, ba – wygląda na to, że wojna dawno się skończyła. Bezczynność sprawia, że zaczynają popadać w szaleństwo – na wyspie pojawiają się nie tylko ich polegli towarzysze, ale również lata temu zmarli bliscy. „Почти как у людей” („Prawie jak u ludzi”), bohaterowie którego uczestniczą w konflikcie zbrojnym gdzieś na Syberii. Rosja kontra Chiny, Japonia i Bóg wie kto jeszcze. Wielu ludzi zginęło na samym początku. A raczej umarły ich ciała, dusze (umysły?) zostały przeniesione do pamięci maszyn. Maszyn bojowych, stworzonych, by walczyć. Pewnego dnia do okopu bronionego od trzech lat przez dwóch dawniej mężczyzn, obecnie – robotów-niszczycieli trafia trzeci, z duszą kobiety. I „Пилигримы” („Pielgrzymi”), nastrojowa opowieść o krążących po Ziemi tytułowych Pielgrzymach, którzy nie spoczną, dopóki nie znajdą przeznaczonego im miejsca, swego miasta, w którym będą mogli się spokojnie osiedlić. Gdy zbyt długo przebywają w miejscach, które przeznaczone im nie są, nadchodzą katastrofy, ludzie giną setkami, tysiącami… Trzeba zatem ruszać dalej. Co się stanie, gdy wszyscy Pielgrzymi znajdą swoje miejsca?
A jest jeszcze „…и видеть сны, быть может” („… i widzieć sny, być może”) Raine. Statek kosmiczny przez błąd nawigatora ulega katastrofie. Nielicznych rozbitków może uratować tylko sprawca tego nieszczęścia. Niestety, bardzo przeżywa swój błąd, zamknął się w sobie, nie ma z nim kontaktu, zaczął bawić się w kreatora cywilizacji na powierzchni pobliskiej planety. Jedynym sposobem dotarcia do niego jest dostanie się do jego świata, przeżycie od noworodka aż do osiągnięcia wieku, w którym możliwe będzie wejście do pełnego zagadek zamku, w którym skrył się boski nawigator, i próba przekonania go do pomocy.
Sześć świetnych opowiadań. Dużo to czy mało?
Moim zdaniem – dużo. Gelprin potwierdził tym zbiorem, że należy do najbardziej interesujących współczesnych autorów opowiadań sf na rynku rosyjskojęzycznym, Raine zaś dała mocny sygnał, że zamierza do tego zacnego grona szybko dołączyć. Aspiracje w pełni uzasadnione.
To również świetny prognostyk dla reszty serii.
3.
Gdyby zapytać fana fantastyki o autorów z Izraela, to ten lepiej zorientowany wymieniłby Laviego Tidhara, a zorientowany mniej zapewne rozłożyłby bezradnie ręce. Tidhar pisze po angielsku, przebija się zatem bez większego trudu na rynkach anglojęzycznych, co z kolei otwiera mu szeroko drzwi do wydawców na całym świecie. Mało kto natomiast wie, że w Izraelu mieszka i tworzy spora grupa pisarzy rosyjskojęzycznych, przybyszy z krajów byłego ZSRR. Piszą oni po rosyjsku, przez co dostęp do ich twórczości jest mocno ograniczony – publikacje w ich nowej ojczyźnie osiągają mizerne nakłady, a w starej ojczyźnie publikują rzadko. Najbardziej znany z tej grupy, tłumaczony również i u nas, jest Paweł Amnuel, aktywny jako pisarz, wydawca i redaktor branżowego kwartalnika „Млечный Путь” (czyli „Droga Mleczna”).
Kilka miesięcy temu w jednym z moskiewskich wydawnictw ukazała się powieść autorki mieszkającej obecnie właśnie w Izraelu, piszącej w języku rosyjskim, Olgi Fiks. Powieść, zdaje się, debiutancka, a przynajmniej pierwsza, którą można zaliczyć do szeroko pojmowanej fantastyki.
Oto komunizm zwyciężył. Zdaje się, że tylko w Rosji (ZSRR?), bo istnieje wciąż reszta świata, nie podzielająca entuzjazmu do tego systemu. Każdy dostaje według potrzeb, od każdego bierze się według jego możliwości. Istnieje rozbudowany system prac społecznych – każdy, poza pracą zawodową, ma obowiązek odpracować dwie godzinny dziennie. Dzięki czemu na przykład główny lekarz kraju, po przeprowadzeniu skomplikowanych operacji, pracuje jako zwykły sanitariusz. A nauczyciel czyści publiczną toaletę.
Dzieci w wieku szkolnym umieszczane są w szkołach z internatem. Gdzieś na prowincji, daleko od domu, do którego są w stanie dotrzeć tylko w czasie dłuższych przerw w nauce – w wakacje lub ferie. Dzięki temu to nie rodzice, lecz państwo i opłacani przez nie nauczyciele mają decydujący wpływ na proces kształcenia młodego obywatela.
Internaty mają jeszcze jeden cel – uczniowie, którzy osiągnęli dojrzałość płciową, zachęcani są do posiadania dzieci. Im szybciej i więcej, tym lepiej.
Dlaczego? Czy z tego powodu, że dzięki temu państwo ma lepszą kontrolę nad kolejnym pokoleniem, które pojawia się w takich internatach?
Nastrój tajemnicy zagęszcza się, gdy jednemu z głównych bohaterów zaczynają rosnąć skrzydła, a ciąża jego dziewczyny nie przebiega zbyt typowo – bo czyż za typową można uznać ciążę z maleńkim centaurem w matczynym brzuchu?
Tak wygląda świat opisany w powieści „Улыбка химеры” („Uśmiech chimery”).
To opowieść – z założenia – skierowana do młodego czytelnika. Zapewne tak jest, choć podczas lektury okoliczność ta nie rzuca się specjalnie w oczy. Owszem, dadzą się zauważyć pewne uproszczenia, na próżno też szukać w tej powieści tak charakterystycznych dla utopii wyjaśnień na temat historii powstania i zasad działania ustroju. Autorka, zdaje się, zrezygnowała z takich wyjaśnień w pełni świadomie. Bo „Uśmiech…” nie ma być opowieścią o budowie systemu politycznego czy walce z opresyjną jego wersją, lecz historią o dorastaniu i odkrywaniu tajemnic świata. Świata, który podlega ciągłym zmianom, wbrew naszemu przekonaniu o jego niezmienności. Historią pięknie opowiedzianą, wzruszającą, wciągającą.
koniec
« 1 2
10 października 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wiatr ze Wschodu (74)
Paweł Laudański

9 X 2019

Fantasy (choć nietypowe), science fiction (utrzymane w najlepszych tradycjach gatunku), horror (z rosyjską duszą). O tym wszystkim słów kilka w kolejnym raporcie o aktualnym stanie rosyjskojęzycznej fantastyki.

więcej »

Wiatr ze Wschodu (73)
Paweł Laudański

19 VI 2019

Trochę prozy najświeższej (Salnikow, Iwanow, seria „Зеркало”), i trochę prozy klasycznej (Warszawski, zbiór „Фантастика 1963”, czyli kolejna, już 73 edycja WzW.

więcej »

Wiatr ze Wschodu (72)
Paweł Laudański

5 IV 2019

„Wyspa Sachalin”, „Zapomnienia”, „Uśmiech chimery”, „Oddział”… - czyli krótki, subiektywny przegląd najciekawszych książek rosyjskojęzycznej fantastyki roku 2018.

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Wiatr ze Wschodu (74)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (73)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (72)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (71)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (70)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (68)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (67)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (66)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (65)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (64)
— Paweł Laudański

Tegoż autora

Ballada o poświęceniu
— Paweł Laudański

Wspomnienie o Maćku
— Paweł Laudański

Esensja czyta: Styczeń 2010
— Anna Kańtoch, Paweł Laudański, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Rok 2007 w muzyce
— Sebastian Chosiński, Paweł Franczak, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Paweł Laudański

Kir Bułyczow – polska bibliografia
— Paweł Laudański

Kroki w Nieznane: Sześciu wspaniałych
— Paweł Laudański

W sieci: Rodem zza wschodniej granicy
— Paweł Laudański

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.