Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 października 2021
w Esensji w Esensjopedii

Wiatr ze Wschodu (73)

Paweł Laudański
« 1 2

Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (73)

Twórczość Goldin jest już częściowo znana polskiemu czytelnikowi; opowiadanie „Nasza krew” ukazało się w ostatnim, dziesiątym tomie wznowionych „Kroków w nieznane”, dwa kolejne zaś – „Strzegący drogowskazów” i „Szkarłatne skrzydła” (to ostatnie do spółki z Aleksandrą Dawydową) opublikowano na łamach „Nowej Fantastyki. Podobnie jest z Gelprinem („Tam, na południowym wschodzie” w wydanej przez Solaris antologii „Po katastrofie” oraz „Każdy cywilizowany człowiek” i „Teraz tak będzie już zawsze” na łamach NF), który do znanych mi już jakichś dwudziestu świetnych opowiadań dorzucił dwa kolejne.
W „Улыбке” („Uśmiech”) opisał historię człowieka, którego usta od urodzenia wykrzywiał permanentny, ironiczny uśmiech. Od małego uśmiech ów był źródłem problemów – wielu brało go za bardzo do siebie. Sytuacja zmienia się diametralnie po odkryciu, że spełniają się wszystkie rzucone przez ironicznie uśmiechniętego klątwy. Szybko czyni on sobie z tego daru źródło utrzymania. I wszystko idzie dobrze do czasu, gdy pewien zły człowiek odkrywa sekret głównego bohatera i postanawia wykorzystać go do własnych celów.
Z kolei „Чужая ненависть” („Cudza nienawiść”) to opowieść o wampirach, ale nie takich klasycznych, wysysających krwie z biednych ofiar, lecz żywiących się stanami ludzkiego umysłu. Dzięki nim można pozbyć się na przykład niechcianych uczuć – miłości, nienawiści – czy to własnych, czy to innych ludzi. Trzeba tylko dużo zapłacić. Nie wampirowi, lecz jego zakonowi. Wampir musi potem jakoś dać sobie radę z przejętym stanem. Jakoś go skanalizować. Z reguły nie jest to łatwe, czasem może doprowadzić wampira do szaleństwa, czasem – do wyjątkowo nieprzyjemnej śmierci. Tak jest z najnowszym zleceniem – pewien klient wiele zapłaci, by ktoś przejął od jego żony chorobę Alzhaimera. To też jest stan umysłu, który może „wyssać” wampir działający na zlecenie swego zakonu. Kto o zdrowych zmysłach się na to zdecyduje? Jeśli jednak zakon każe, to nie będzie wyjścia.
Denis Tichij to kolejne odkrycie „Luster”; warto zwrócić uwagę na tego autora.
Poleciłbym cztery opowiadania Tichego. „Закон свободного выпаса” („Prawo wolnego wypasu”). Wszechświat można eksplorować dzięki statkom kosmicznym zbudowanym z gigantycznej, obdarzonej inteligencją grzybni. Grzyby zarabiają na swoich usługach krocie, sprzedając bilety, których cena zależy od wagi pasażera i wybranej opcji. Żadne zaskoczenie, po części jest tak przecież i we współczesnych nam samolotach. Lot nie trwa długo, dlatego niektórzy oszczędzają wykupując opcję ekonomiczną, zapewniającą wyżywienie jedynie na czas bezawaryjnego przelotu. Niestety, awarie zdarzają się dość często, a ponieważ statek jest wtedy unieruchomiony przez czas dłuższy, przelot klasą ekonomiczną jawi się niczym solidna loteria. Bo pasażerowie tej klasy na czas niezbędny do usunięcia awarii stają się rezerwuarem pożywienia dla pasażerów klasy biznes.
Oto lot, w którym grupa Ziemian zaoszczędziła na biletach. Tańsza opcja oznacza w tym przypadku przeznaczenie na paszę dla podróżujących tych samym statkiem Obcych. Sytuację uratować może tylko pewien przestępca, za przelot którego zapłaciło Państwo (ze względów humanitarnych nie oszczędzając na bilecie).
„Механическая рука Питера Хаммера” („Mechaniczna ręka Petera Hammera”) to historia steampunkowa. Z wojny w Europie wraca do domu amerykański weteran. Był ranny, stracił rękę, zastąpiono mu ją mechaniczną protezą. Na pokładzie tego samego zeppelina leci metalowa trumna z tajemniczą zawartością. W środku znajduje się sporządzona przez Niemców dokładna kopia weterana; ma ona jedno zadanie – dokonać zamachu na amerykańskiego prezydenta.
„Слово на букву п” („Słowo na literę n”). Pewien Obcy odbywa karę na Ziemi. Został skazany na kilkadziesiąt lat pracy jako… nauczyciel matematyki. Nad tym, by jego kumple nie uwolnili skazańca przed końcem kary, czuwa więzienny strażnik zakamuflowany pod postacią ziemskiego, mieszkającego po sąsiedzku alkoholika.
„Маяк острова Фрамталяс” („Latarnia wyspy Framtalas”). Gdzieś we wszechświecie, na asteroidzie, porośniętej roślinnością i zamieszkałej przez dziwne zwierzęta (np. krowy, z których co kilka dni trzeba ściąć narosłe w tym czasie mięso), znajduje się latarnia, ostrzegająca kosmicznych żeglarzy przed kosmicznymi skałami i rafami. Inna fizyka, inny czas. Latarnikiem jest robot, mający do pomocy ludzkiego chłopca. A nad tym światkiem czuwają tajemnicze kobiety-wiedźmy, od czasu do czasu odwiedzające latarnię. Chłopiec zaczyna dorastać…
I jeszcze dwa interesujące opowiadania z trzeciego z wymienionych zbiorów.
„Новое платье для Долорес Романо” („Nowa suknia dla Dolores Romano”) Larisy Bortnikowej to opowieść o żołnierzach przyszłości. Ziemia toczy zażarte boje z Obcymi. Wojna wymaga coraz to nowego mięsa armatniego. Każdy nadający się do służby chłopiec od najmłodszych lat szkolony jest na żołnierza. Pomimo trwających kilka lat przygotowań taki żołnierz będzie miał jakieś 50% szans na przetrwanie pierwszego starcia. Cóż za marnotrawstwo cennego materiału! Może klonowanie rozwiąże problem? Może. Matka głównego bohatera, chłopaka ze szkoły kadetów, pracuje nad technologią klonowania żołnierzy, dzięki której kobiety zostaną uwolnione od patriotycznego (podobno) przymusu rodzenia (przede wszystkim chłopców rzecz jasna). Zaangażowanie w pracę sprawia, że nie ma czasu zajmować się synem. A że żołnierz, jak wiadomo, musi mieć za kogo walczyć i za kogo umierać (rzadziej – do kogo wrócić, nie wszyscy bowiem giną!), wynajmuje kobietę, która sama dzieci mieć nie może, i która zajmie się chłopcem jak matka, a gdy ten dorośnie – również jak kochanka.
I wreszcie „Волк, Всадник и Цветок” („Wilk, Jeździec i Kwiatek”) Aleksieja Prowotorowa. Świat podzielony na włości – w każdej z nich zamieszkuje jakaś postać obdarzona określonymi, nadzwyczajnymi zdolnościami albo posiadająca cudowny artefakt. A to Wilk o Tysiącu Pysków, potrafiący odradzać się po śmierci zadanej w walce, a to posiadacz miecza o klindze pojawiającej się dopiero z chwilą dobycia z pochwy. A tych krain jest naprawdę wiele. Główny bohater, dysponujący potężnym, na wpół magicznym łańcuchem bojowym i nieśmiertelnym rumakiem postanawia zdobyć czarodziejski kwiat dla swojej ukochanej. Kwiat jest jednak własnością Wilka o Tysiącu Pysków, a można go zdobyć ogrywając właściciela w karty. To mistrz nad mistrze, uczciwie pokonać się go w karty nie da, trzeba uciec się do podstępu, a gdy ten wychodzi na jaw, Wilk rusza w pościg za oszustem, któremu bezpieczeństwo może zapewnić tylko schronienie w swych włościach. Rozpoczyna się pościg przez wiele krain, podczas którego jego uczestników czeka wiele przygód, wliczając w to kilka zgonów i zmartwychwstań. Wymienione wyżej opowiadania ukazały się w czwartym, szóstym i siódmym tomach serii.
4.
Od czasu do czasu sięgam do klasyki radzieckiej sf. Kiedyś ignorowana, lekceważona, dziś jawi mi się jako interesująca odskocznia od niejednokrotnie wtórnej, słabo napisanej współczesnej prozy.
Ilia Warszawski należy do autorów, do twórczości których sięgam w pierwszej kolejności. Przez nieco ponad dziesięć lat działalności na literackiej niwie napisał blisko sto opowiadań; można powiedzieć, że był mistrzem krótkiej formy – nie ma na koncie ani jednej powieści z prawdziwego zdarzenia. Był też Warszawski, obok Strugackich i Bułyczowa, jednym z ulubionych autorów peerelowskich wydawców – doliczyłem się około czterdziestu tekstów przetłumaczonych w tym czasie na język polski. Ostatnie weszły w skład wydanej w 1988 r. antologii „Bion” – na przekład kolejnego, nieznanego wcześniej w Polsce opowiadania Warszawskiego trzeba było czekać aż do roku 2011, kiedy to w drugim tomie trzeciej edycji „Rakietowych szlaków” ukazało się opowiadanie „Kursant Płoszkin”.
Więcej o tym bez wątpienia interesującym autorze znaleźć można w Esensji oraz w Encyklopedii Fantastyki.
Niemal całą literacką spuściznę Warszawskiego zebrano w wydanym w roku 2002 zbiorze „Тревожных симптомов нет” („Niepokojących symptomów brak”). Spora jej część zdążyła się zestarzeć, jednak opowiadań, których lektura i dziś może dać wiele przyjemności, pozostało zaskakująco wiele.
Trzy moje ulubione to „Na atolu” (w: „W pogoni za wężem morskim”, „Okno w nieskończoność” oraz „Klasyka rosyjskiej sf 2”), krótka, wstrząsająca opowieść o tym, co w życiu najważniejsze, „Karaluchy” (w: „Ostatni wieloryb”, jedynym autorskim zbiorze Warszawskiego wydanym w języku polskim), ponura antyutopia o świecie absolutnej konsumpcji, oraz „Pętla histerezy” (w: „Galaktyka I”, „Pod stopami ziemia”), obrazoburcza wersja narodzin chrześcijaństwa.
A poza tą trójką wyróżniłbym jeszcze „Pojedynek” (w: „Dusza do wynajęcia), „Niepokojących symptomów brak” (w: „Dusza do wynajęcia”, „Klasyka radzieckiej sf 1”), „Strefę zagrożenia” (w: „Klasyka radzieckiej sf 2”), „Drogi, które wybieramy” (w: „Ostatni wieloryb”), „Kursanta Płoszkina”, „Słońce zachodzi w Donomagu” (w: „Ostatni wieloryb”) oraz „Fiołka” (w: „Ostatni wieloryb”).
5.
I na zakończenie – mały rzut oka na antologię „Фантастика 1963” („Fantastyka 1963”), drugi w kolejności (pierwszy ukazał się w 1962 r.), z założenia corocznych almanachów fantastycznych opowiadań i – począwszy od 1965 r. – artykułów krytycznych. Swoją drogą, zawsze mnie ciekawiło, na ile Lech Jęczmyk, który zapewne dobrze znał tę serię, bo przyznaje się do dobrej znajomości radzieckiej fantastyki zwłaszcza z tamtego okresu, wzorował się na niej przygotowując w latach 1970-76 swe kultowe „Kroki w nieznane”.
W tomie z 1963 r. znajdziemy opowiadania duetów: Jeremiej Parnow & Michaił Jemcew, Jewgienij Wojskunskij & Isaj Łukodjanow oraz Arkadij i Borys Strugaccy, a nadto Władimira Krapiwina, Anatolija Dnieprowa, Ilji Warszawskiego, Gleba Anfiłowa, Anatolija Glebowa, Aleksandra Poleszczuka, Władimira Grigorjewa i Romena Jarowa.
Zbiór jest w miarę wyrównany, teksty w większości – może poza tymi autorstwa Dnieprowa i Poleszczuka – dadzą się czytać i dziś (a przynajmniej ja czytałem je z przyjemnością).
Na wyróżnienie zasługują przełożone na polski: „O wędrowcach i podróżnikach” Strugackich, „Bioprądy, bioprądy…” Warszawskiego oraz nietłumaczone „До свидания, марсианин!” („Do zobaczenia, Marsjaninie!”) Jarowa, opowieść o potędze dziecięcej wyobraźni, która w zwykłym pożarze lasu pozwala dojrzeć niezbyt szczęśliwe lądowanie tytułowego przybysza z Marsa.
koniec
« 1 2
19 czerwca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wiatr ze Wschodu (74)
Paweł Laudański

9 X 2019

Fantasy (choć nietypowe), science fiction (utrzymane w najlepszych tradycjach gatunku), horror (z rosyjską duszą). O tym wszystkim słów kilka w kolejnym raporcie o aktualnym stanie rosyjskojęzycznej fantastyki.

więcej »

Wiatr ze Wschodu (72)
Paweł Laudański

5 IV 2019

„Wyspa Sachalin”, „Zapomnienia”, „Uśmiech chimery”, „Oddział”… - czyli krótki, subiektywny przegląd najciekawszych książek rosyjskojęzycznej fantastyki roku 2018.

więcej »

Wiatr ze Wschodu (71)
Paweł Laudański

16 I 2019

Piękna, oryginalna wizja świata widzianego oczyma dorastającego dziecka, czyli rosyjskie wierd fiction w wykonaniu Linor Goralik, mocna krzyżówka historii alternatywnej, hard science fiction i cyberpunku spod pióra Michaiła Sawieliczewa oraz trzeci tom projektu Зеркало, będący popisem Aleksandra Matiuchina – oto kolejna edycja WzW.

więcej »

Polecamy

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!

Stulecie Stanisława Lema:

Jam jest robot hartowany, zdalnie prądem sterowany!
— Miłosz Cybowski, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady, Konrad Wągrowski

Zawsze szach, nigdy mat
— Marcin Knyszyński

Świadomość jako błąd
— Marcin Knyszyński

Człowiek jako bariera ostateczna
— Marcin Knyszyński

Nie wszystko i nie wszędzie jest dla nas
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Wiatr ze Wschodu (74)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (72)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (71)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (70)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (69)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (68)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (67)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (66)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (65)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (64)
— Paweł Laudański

Tegoż autora

Ballada o poświęceniu
— Paweł Laudański

Wspomnienie o Maćku
— Paweł Laudański

Esensja czyta: Styczeń 2010
— Anna Kańtoch, Paweł Laudański, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Rok 2007 w muzyce
— Sebastian Chosiński, Paweł Franczak, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Paweł Laudański

Kir Bułyczow – polska bibliografia
— Paweł Laudański

Kroki w Nieznane: Sześciu wspaniałych
— Paweł Laudański

W sieci: Rodem zza wschodniej granicy
— Paweł Laudański

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.