Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Wiatr ze Wschodu (48)

Paweł Laudański
Olga Onojko wyrasta powoli na jedną z nadziei rosyjskiej fantastyki, o czym świadczy powieść „Interwencja chirurgiczna”. Jewgienij Łukin opublikował kolejną interesującą nowelę – mowa o „Bot jest w nas”. Nie zasypiają przysłowiowych gruszek w popiele Jana Dubinianskaja, Julia Zonis oraz Marina i Siergiej Diaczenkowie.
1. Dopiero co w tym miejscu zwróciłem uwagę na interesujące opowiadanie wcześniej mi nie znanej Olgi Onojko. Nie musiałem długo czekać na potwierdzenie talentu tej młodej autorki; Хирургическое вмешательство („Interwencja chirurgiczna”), bo to owa powieść stanowi niezaprzeczalny dowód na istnienie owego talentu, została zresztą zauważona również przez jury niezależnej, rosyjskiej nagrody literackiej „Debiut” (jakżeby inaczej!), które uznało ją za najlepszy ubiegłoroczny tekst początkującego autora.
Konieczne jest w tym miejscu drobne zastrzeżenie – „Interwencja…” nie jest pierwszą opublikowaną powieścią Onojko, jest natomiast pierwszą opublikowaną pod jej własnym nazwiskiem. Właściwy debiut powieściowy miał miejsce przed kilkoma laty, gdy światło dzienne ujrzało dzieło zatytułowane Доминирующая раса („Dominująca rasa”), choć nazwisko autora uwidocznione na okładce brzmiało nieco inaczej (Oleg Sieregin).
Historia opowiedziana przez Onojko dzieje się w świecie w zasadzie podobnym do naszego; owo „w zasadzie” robi jednak w tym przypadku zasadniczą różnicę.
Na kartach powieści spotkać można pracujących z żywiołami szamanów, składających ofiary antropogenicznym bogom kapłanów, chirurgów karmy, ludzi gotowych pozwolić na uzyskanie energii z procesu rozpadu własnej duszy… Całe to nie przepadające specjalnie za sobą towarzystwo pracuje w instytutach naukowych, ministerstwach, prywatnych firmach, ewentualnie prowadzi indywidualne praktyki w zakresie swej specjalności.
Możliwość wpływania na kształt niewidocznej gołych okiem, niematerialnej części otaczającego nas świata…? Dlaczego nie?
Pewnego dnia początkujący, obiecująco zdolny szaman spotyka młodego boga wojny, kryjącego się przed swymi wyznawcami. Czy i jak ów szaman da sobie radę w zmaganiach z zawodowymi wojskowymi – bo czyja moc woli, jak nie wojskowych, zdolna jest powołać do istnienia boga wojny?
„Interwencja…” w wielu miejscach odwołuje się do twórczości braci Strugackich; widać po tekście, że Onojko solidnie odrobiła z niej pracę domową. Rosyjska krytyka porównuje także powieść do prozy Siergieja Łukianienki. Czyż potrzeba lepszej rekomendacji dla młodej autorki?
2. Jewgienij Łukin należy do tej nielicznej już, niestety, grupy wciąż czynnych – i to czynnych jak najbardziej udanie – autorów tak zwanej „czwartej fali” rosyjskiej fantastyki, do których zalicza się twórców debiutujących w drugiej połowie lat siedemdziesiątych i na początku lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia. Wystarczy wymienić wydane u nas powieści „Strefa sprawiedliwości” czy „Purpurowa aura Protopartorga” (powinno się urwać parę części ciała osobie, która ponosi odpowiedzialność za brzmienie polskiego tytułu; zdecydowanie lepsza jest wymyślona niegdyś przez Eugeniusza Dębskiego wersja „Purpurowa aura Arcysekretarza”) oraz czekającą wciąż na swoją kolej Катали мы ваше солнце (dosłownie: „Toczyliśmy wasze słońce”) czy cykl opowiadań o czarowniku Niechoroszewie (trzy opowieści z tego liczącego kilkadziesiąt historii cyklu ukazały się w antologii „Mroczny bies”; nie wiedzieć czemu poczciwego czarownika przerobiono w niej na wiedźmaga), by zorientować się, że Łukin jest pisarzem nietuzinkowym, zasłużenie zaliczanym do najważniejszych współczesnych rosyjskich fantastów.
Niestety, pisze ostatnio Łukin strasznie nierówno; teksty znakomite przeplata średnio udanymi. Do pierwszej grupy zaliczyć można nowelę С нами бот („Bot jest w nas”), tworzącą lwią część (i dającą tytuł) wydanego w tym roku kolejnego zbioru Łukina.
Głównemu bohaterowi „Bota…” wszczepiony zostaje tytułowy wytwór komputerowych technologii. Urządzenie nie tylko ułatwia mu życie, podpowiadając, doradzając i służąc radą wszelaką w trudnych chwilach, ale jest w stanie całkowicie wziąć na siebie sterowanie ciałem i umysłem swego nosiciela. Z wielkim, dla niego pożytkiem – to dzięki botowi niepoprawnemu nieudacznikowi udaje się wreszcie osiągnąć życiowy sukces.
Czyż nie jest kuszącą perspektywa scedowania na wszczepionego wewnątrz czaszki autopilota kontaktów ze światem zewnętrznym, dzięki czemu można wreszcie znaleźć nieco czasu na przeczytanie nowej książki ulubionego pisarza czy obejrzenie interesującego filmu (na wewnętrznym podglądzie rzecz jasna)?
I co się stanie, gdy, uzależnieni od bota, zostaniemy nagle pozbawieni jego obecności?
Nasycił Łukin „Bota…” specyficznym humorem; co i rusz zmusza czytelnika do przerywania lektury radosnym chichotem, choć w ogólnym rozrachunku opowieść ta wcale zabawna nie jest.
Całości zbioru dopełniają cztery opowiadania (raczej jednorazowego użytku) oraz jedenaście felietonów na tematy wszelakie.
3. Każde odstępstwo od normy – statystycznie uśrednionego wzorca obywatela – poczynając od zdolności paranormalnych (umiejętność latania, podporządkowywania umysłów innych ludzi, powoływanie do istnienia fantastycznych stworzeń, żywienie się energią elektryczną pobieraną bezpośrednio z gniazdka), poprzez ułomności fizyczne (ciało w całości porośnięte sierścią), różnego rodzaju odmienności od tak zwanej normy (homoseksualiści), aż po wyróżniające z tłumu zdolności artystyczne (malarze i poeci), staje się pretekstem do izolowania od reszty społeczeństwa w odosobnionych grupach, nazywanych Komunami. Aby komuniści nie psuli dobrego samopoczucia zwykłych obywateli i nie psuli uładzonego obrazu świata, utrzymuje się ich za publiczne pieniądze i zapewnia minimum egzystencji.
Bohaterka, mieszkanka jednej z Komun, wylosowuje na loterii szczęśliwy los – wycieczkę do Paryża, mekki wszystkich komunistów. Tam spotyka pewnego obywatela, który ma nadzwyczajne zdolności do ładowania się w ciężkie kłopoty…
Tak pokrótce streścić można fabułę noweli Коммуна („Komuna”) Jany Dubinianskiej, opublikowanej w numerze 3/07 „Real’nosti Fantastiki”. Świetnie napisanej, z lekkim przymrużeniem oka, choć tak naprawdę to do radosnego śmiechu czytelnikowi sporo brakuje.
W klimatach przypominających jako żywo „Porę deszczów" Strugackich utrzymane jest opowiadanie Контра („Kontra”) Julii Zonis, opublikowane w numerze 11/07 „Real’nosti fantastiki”.
Światy żywych i martwych są od siebie oddzielone; przejście między nimi możliwe jest tylko w jeden sposób i w jednym kierunku. Równowaga ta zostaje zniszczona w wyniku dwudziestowiecznych wojen: miliony ofiar w stosunkowo krótkim czasie trafia do krainy zmarłych, w którym najzwyczajniej w świecie zaczyna brakować miejsca… I zaczyna się jego niekontrolowany rozrost kosztem świata wciąż żywych. Granice biegną na powierzchni Ziemi, są dobrze widoczne, widać, co jest po ich drugiej stronie, ba – można nawet porozmawiać przez nią ze zmarłymi…
W ten sposób nadrobiłem większość zaległości w lekturze „Real’nosti…”. Ten ukazujący się w Kijowie rosyjskojęzyczny magazyn sf&f popadł w solidne tarapaty finansowe. W połowie ubiegłego roku przestał ukazywać się w wersji papierowej, był dostępny jedynie na płytach cd. W tym roku ukazało się kilka numerów na papierze, jednak trudno nazwać magazynem zbiorki opowiadań mało znanych autorów. Czarno widzę zatem przyszłość tego miesięcznika – a szkoda, bo sporo interesującej prozy i tekstów krytycznych znalazło się na jego stronicach.
4. W październiku ukazał się jubileuszowy, dwusetny numer miesięcznika Если („Jesli"), najstarszego z wydawanych obecnie za naszą wschodnią granicą branżowych magazynów.
Swego rodzaju tradycją „Jesli" stało się publikowanie w numerach oznaczonych „okrągłą” liczbą wyłącznie tekstów rodzimych, przede wszystkim – autorów wchodzących w skład „rady twórczej”, silnie współpracujących z pismem. Tak stało się i tym razem: w spisie treści figurują nazwiska Eduarda Geworkiana, Mariny i Siergieja Diaczenków, Aleksandra Gromowa, Olega Diwowa, Jewgienija Łukina, Igora Pronina (jedyny spoza grona wspomnianej „rady”), H. L. Oldiego oraz Siergieja Łukjanienki (choć ten ostatni zaprezentował jedynie początek opowiadania, którego zakończenie mają dopiero zaproponować czytelnicy).
Wyróżnia się z tego zestawienia zdecydowanie in plus tekst Mariny i Siergieja Diaczenków (Лихорадка, czyli „Gorączka”), choć trudno będzie zaliczyć go do najbardziej udanych utworów ukraińskiego duetu. Choć rzecz jest bardzo na czasie: w świecie ogarniętym tajemniczą zarazą wymiera połowa (mniej więcej) populacji. Niektórzy chorzy po śmierci mają w zwyczaju podnieść się z grobów i podkręcać i tak spore emocje związane z postępującą w błyskawicznym tempie chorobą. Jednemu z takich umarłych musi stawić czoła pozostawiony samotnie w odciętym od świata górskim schronisku kilkunastoletni chłopak… „Gorączka” jest świetnie napisaną, trzymającą w napięciu opowieścią, czegoś jej jednak brakuje…
Pozostałe dania z działu prozy sprawiają wrażenie napisanych na siłę, na kolanie – ot, skoro już mamy ten jubileusz, i wołają o nowy tekst, to coś trzeba z siebie wycisnąć…
Całości dopełnia – poza stałymi rubrykami – wywiad z Borysem Strugackim, felieton Jewgienija Łukina oraz bardzo osobiste wspomnienia Dmitrija Bajkałowa i Andrieja Sinicyna o zmarłym przed rokiem Władimirie Michajłowie, autorze m.in. wydanych i u nas: powieści „Pięciu na Dejmosie” oraz opowiadania „Spotkanie na Japecie”.
koniec
1 grudnia 2009
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Wiatr ze Wschodu (65)
Paweł Laudański

15 I 2018

Trzy świetne powieści – Chajeckiej, Danichnowa i Midianina, do tego przyzwoity zbiór krótkiej prozy… Wygląda na to, że na Wschodzie wciąż jest cywilizacja!

więcej »

Wiatr ze Wschodu (64)
Paweł Laudański

12 VI 2014

Nowa powieść Jany Dubinianskiej, znakomity, debiutancki zbiór opowiadań Iny Goldin, kolejny zbiór pełen tekstów o apokalipsie oraz klasyczna powieść Władimira Michajłowa. Na wschodzie działo się i nadal się dzieje.

więcej »

Wiatr ze Wschodu (63)
Paweł Laudański

26 IV 2013

Bardzo udany zbiór krótkiej formy spod pióra Julii Zonis, kolejny tom cyklu o Patrolach Siergieja Łukianienki, interesująca powieść Siergieja Kuzniecowa, zbiór opowiadań poświęconych podróżom w czasie oraz... ostatni jak na razie tak obszerny przegląd zawartości odchodzących właśnie w niebyt rosyjskich literackich magazynów sf&f, czyli - kolejna edycja WzW.

więcej »

Polecamy

Bohaterowie

Po trzy:

Bohaterowie
— Beatrycze Nowicka

Ludzie w książkach żyją
— Beatrycze Nowicka

Niedocenione
— Beatrycze Nowicka

Inne strony świata
— Beatrycze Nowicka

I jeszcze jeden tom…
— Beatrycze Nowicka

Transfuzje duszy
— Beatrycze Nowicka

Tropem jednorożca
— Beatrycze Nowicka

Inteligentne i inspirujące
— Beatrycze Nowicka

Za Stumilowym Lasem i Doliną Muminków
— Beatrycze Nowicka

Blask jasnych łun
— Beatrycze Nowicka

Zobacz też

Z tego cyklu

Wiatr ze Wschodu (65)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (64)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (63)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (62)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (61)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (60)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (59)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (58)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (57)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (56)
— Paweł Laudański

Tegoż autora

Esensja czyta: Styczeń 2010
— Anna Kańtoch, Paweł Laudański, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Rok 2007 w muzyce
— Sebastian Chosiński, Paweł Franczak, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Paweł Laudański

Kir Bułyczow – polska bibliografia
— Paweł Laudański

Kroki w Nieznane: Sześciu wspaniałych
— Paweł Laudański

W sieci: Rodem zza wschodniej granicy
— Paweł Laudański

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.