Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Wiatr ze Wschodu (50)

Paweł Laudański
« 1 2

Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (50)

3.
Bez wątpienia Dmitrij Kazakow przeczytał znakomitych skądinąd „Amerykańskich bogów” Neila Gaimana, o czym świadczy wydana w ubiegłym roku powieść jego autorstwa zatytułowana – cóż za niespodzianka! – Русские боги (Rosyjscy bogowie). Recenzje owego dzieła – choć generalnie dość pozytywne – opublikowane w tamtejszej branżowej prasie jakoś nie były w stanie wzbudzić we mnie entuzjazmu na tyle wielkiego, by wystarczył do wywalenia kilkunastu złotych dla komfortu postawienia kolejnego tomu na jednej z półek domowej biblioteczki. Gdy jednak miesięcznik „Mir fantastiki” przyznał „Rosyjskim bogom” tytuł książki roku, uznałem, że nie mogę powieści Kazakowa dłużej ignorować.
No to sobie ją kupiłem. A nawet przeczytałem.
I cóż się okazało?
Rosyjscy bogowie, w przeciwieństwie do tych amerykańskich z wizji Gaimana, to przedziwna zbieranina rzeczywistych postaci historycznych (Iwan Groźny, Katarzyna Wielka czy Lenin). Zdaniem Kazakowa, to w nich wierzy rosyjski lud, i to oni co jakiś czas odradzają się w kolejnych ciałach nic nie podejrzewających, zwykłych ludzi. Na członków owej zbieraniny polują bliżej nieokreślone, ale bardzo złe siły (rzecz jasna, musimy wierzyć autorowi na słowo, że siły owe są bardzo złe; jak zresztą mogłoby być inaczej, skoro oczy ich sługusów są całkowicie czarne?). Walka jest bezwzględna – musi być, bo siły zła muszą powstrzymać rosyjskich bogów przed zebraniem się i połączeniem swych sił dla…
No właśnie – czemu ma służyć to spotkanie? Czyżby miała zaistnieć wtedy jakaś zbiorowa siła dobra, gotowa przeciwstawić się siłom zła, które opanowały biedną Rosję (i nie tylko ją, co oczywiste; jęczy w okowach niewoli i agresywna polska demokracja!)?
Diabli wiedzą. Odpowiedź na to pytanie pozostaje nie lada tajemnicą, podobnie jak próba wyjaśnienia kilku innych spraw. Na przykład: po jaką cholerę każdorazowo dla powiadomienia bogów o planowanym spotkaniu konieczne jest złożenie im wizyty? Bo wyjaśnienie, że inaczej nie dałoby się wytłumaczyć wojaży głównych bohaterów (to oni wpadli na pomysł spotkania) po europejskiej części Rosji i wschodniej Ukrainie (która, jak wiadomo, tak naprawdę jest rosyjska)? W czasie których, co nie powinno nikogo dziwić, wspomniani bohaterowie stają się obiektem polowań sił zła?
Podobną tajemnicą – bo wyjaśnienie podane przez autora tak jest naciągane, że tylko cud (albo silna wola rosyjskich bogów) sprawia, że nie trzasnęło z donośnym hukiem na szwach – jest rola głównej postaci powieści, zwykłego człowieka, który przez przypadek (choć czort znajet, czy rzeczywiście mamy tu do czynienia z przypadkiem) trafia do boskiej kompanii. Ciągają owego biedaka rosyjscy bogowie wszędzie tam, gdzie ich własna boska wola zaniesie, choć żaden z niego widoczny pożytek, ba – zdaje się być tylko ciężarem dla swych nowo poznanych kompanów.
To nie wszystkie wątpliwości, które nasunęły mi się w trakcie lektury „Rosyjskich bogów”. Wyjaśnienia, o ile w ogóle się pojawiły, z reguły trudno było uznać za satysfakcjonujące. Na domiar złego powieść Kazakowa jest najzwyczajniej w świecie nudna. Kilkadziesiąt stron opisów jazdy najprzeróżniejszymi środkami lokomocji przez rosyjsko-ukraińskie przestrzenie, potem opis spotkania z jednym z bogów, bliźniaczo podobnego do zakończonego nieco wcześniej, i znów wracamy do opisów jazdy, w czasie której przyjdzie wykaraskać się z kolejnej pułapki zastawionej przez wraże siły, spotkania, jazdy, pułapki, spotkania…
Więc może, jak chce redakcja „Mira Fantastiki”, powieść Kazakowa porusza ważne dla Rosji problemy, ze szczególnym uwzględnieniem jej niełatwej historii oraz troski o jej przyszłość? Być może – choć dywagacje bohaterów na te tematy przypominają mi raczej bezrefleksyjne powiastki z propagandowych, nacjonalistycznych broszur, zjeżdżające czasem do poziomu rozprawki historycznej średnio rozgarniętego ucznia szkoły średniej, niźli poważne rozważania, które faktycznie mogłyby kogokolwiek pobudzić do poważnych przemyśleń.
Chociaż – kto wie? Może po prostu czegoś nie zauważyłem? Może coś mi umknęło?
Być może. Mimo to zaryzykuję sugestię, by trzymać się od dzieła Kazakowa z daleka. Bo jeszcze wylezie z niego jakiś rosyjski bóg i zacznie zanudzać swymi przypowieściami…
4.
Przegląd prasy. Lutowe numery „Jesli” i „Połdiena” nie zachwycają. Uwagę zwraca w zasadzie tylko jedno opowiadanie z drugiego z wymienionych pism: Забытые вещи (Zapomniane rzeczy) Ilii Kapłana. To prosta, acz poruszająca historia o miłości. Osoby niechciane, czujące się niepotrzebne, niekochane, zostają w metrze. A raczej zostaje część ich duszy; ciało wraz z całą niepełnowartościową resztą powraca do świata, pozostawiając za sobą przepełnioną cierpieniem, szukającą zapomnienia istotę. I tam, w owym na wpół rzeczywistym świecie, pośród zapomnianych przez pasażerów przedmiotów, rozpłynie się, o ile szybko nie znajdzie się ktoś, kto wyciągnie pomocną dłoń…
Staruszkowie, będący ciężarem dla swego potomstwa. Niechciane dzieci nieudanych rodziców. Po co dalej żyć? Nie lepiej pozostać w metrze? Nie lepiej zniknąć? Gdy znikąd pomocy?
Ale czy na pewno znikąd? Może pospieszy z pomocą ktoś, kto wcześniej znalazł się w podobnej sytuacji, i komu nie pozostaje obojętny los podobnych nieszczęśników? Bo sam kiedyś, dawno temu, znalazł się w podobnej sytuacji?
koniec
« 1 2
11 maja 2010

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Wiatr ze Wschodu (73)
Paweł Laudański

19 VI 2019

Trochę prozy najświeższej (Salnikow, Iwanow, seria „Зеркало”), i trochę prozy klasycznej (Warszawski, zbiór „Фантастика 1963”, czyli kolejna, już 73 edycja WzW.

więcej »

Wiatr ze Wschodu (72)
Paweł Laudański

5 IV 2019

„Wyspa Sachalin”, „Zapomnienia”, „Uśmiech chimery”, „Oddział”… - czyli krótki, subiektywny przegląd najciekawszych książek rosyjskojęzycznej fantastyki roku 2018.

więcej »

Wiatr ze Wschodu (71)
Paweł Laudański

16 I 2019

Piękna, oryginalna wizja świata widzianego oczyma dorastającego dziecka, czyli rosyjskie wierd fiction w wykonaniu Linor Goralik, mocna krzyżówka historii alternatywnej, hard science fiction i cyberpunku spod pióra Michaiła Sawieliczewa oraz trzeci tom projektu Зеркало, będący popisem Aleksandra Matiuchina – oto kolejna edycja WzW.

więcej »

Polecamy

„Normalni” szaleńcy

Na rubieżach rzeczywistości:

„Normalni” szaleńcy
— Marcin Knyszyński

Dwadzieścia sroczych ogonów
— Marcin Knyszyński

Kto tu jest chory?
— Marcin Knyszyński

„Osacza nas zewsząd wug!”
— Marcin Knyszyński

Otwórz oczy!
— Marcin Knyszyński

Zapchajdziura
— Marcin Knyszyński

Ten świat to jeden wielki Kant!
— Marcin Knyszyński

„Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno” – 1 Kor 13, 12
— Marcin Knyszyński

Świat jako miraż albo ludzie jak bogowie
— Marcin Knyszyński

Prawda Absolutna kontra prawdy subiektywne
— Marcin Knyszyński

Zobacz też

Z tego cyklu

Wiatr ze Wschodu (73)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (72)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (71)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (70)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (69)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (68)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (67)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (66)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (65)
— Paweł Laudański

Wiatr ze Wschodu (64)
— Paweł Laudański

Tegoż autora

Wspomnienie o Maćku
— Paweł Laudański

Esensja czyta: Styczeń 2010
— Anna Kańtoch, Paweł Laudański, Marcin Mroziuk, Beatrycze Nowicka, Mieszko B. Wandowicz, Konrad Wągrowski

Rok 2007 w muzyce
— Sebastian Chosiński, Paweł Franczak, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Paweł Laudański

Kir Bułyczow – polska bibliografia
— Paweł Laudański

Kroki w Nieznane: Sześciu wspaniałych
— Paweł Laudański

W sieci: Rodem zza wschodniej granicy
— Paweł Laudański

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.