Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 października 2021
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

10 największych rozczarowań muzycznych 2013 roku

Esensja.pl
Esensja.pl
Były już muzyczne podsumowania najlepszych płyt, pośmialiśmy się przy kiczowatych okładkach, czas na dziesiątkę największych rozczarowań. Szczęśliwie nie było ich dużo, ale niestety trafiały się też i bardzo dotkliwe. O nich właśnie poniższy artykuł.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 największych rozczarowań muzycznych 2013 roku

Były już muzyczne podsumowania najlepszych płyt, pośmialiśmy się przy kiczowatych okładkach, czas na dziesiątkę największych rozczarowań. Szczęśliwie nie było ich dużo, ale niestety trafiały się też i bardzo dotkliwe. O nich właśnie poniższy artykuł.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
10. Eric Clapton „Old Sock”
Że wielkim gitarzystą Eric Clapton jest, nikt chyba nie ma wątpliwości. Wciąż potrafi wykrzesać iskry spod palców na koncertach, co słychać na okazjonalnych wydawnictwach je dokumentujących. Niestety okazuje się, że w studiu już tak dobrze mu nie idzie. I nawet nie chodzi o to, że wziął na warsztat starutkie cudze utwory, po prostu zabrakło im wykonawczej werwy.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
9. Blackfield „IV”
Wspólny projekt Stevena Wilsona i Aviva Geffena niestety staje się coraz bardziej solowym tworem tego drugiego. Wiadomo, Wilson należy do najbardziej zapracowanych ludzi w branży, ale nie oszukujmy się, to właśnie jego nazwisko jest magnesem, który przyciąga do Blackfield. Geffen może i jest zdolnym kompozytorem, ale sam tego długo nie pociągnie.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
8. Puscifer „Donkey Punch the Night”
To w zasadzie nie jest album, a EP, ale zasługuje na negatywne wyróżnienie jako rozczarowanie roku z dwóch powodów. Po pierwsze, dlatego że Puscifer jest najsłabszym projektem Maynarda Jamesa Keenana i dla wszystkich byłoby lepiej, gdyby ten reaktywował Tool lub A Perfect Circle. Natomiast po drugie, dlatego że jak już decyduje się nagrywać pod tym szyldem, niech to będzie chociaż na poziomie całkiem przyzwoitej, ostatniej pełnoprawnej płyty zespołu „Condicions of My Parole”, bo za zaprezentowaną tu wersję „Bohemian Rhapsody” Freddy powinien go straszyć do końca życia.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
7. The Strokes „Comedown Machine”
Po przesłuchaniu poprzedniego krążka The Strokes, „Angles”, myślałem, że niżej już się upaść nie da. Myliłem się. „Comedown Machine” to porcja muzyki jeszcze bardziej bezbarwnej niż ostatnio. Aż nie chce się wierzyć, że nie tak dawno temu ten zespół nadawał rytm całemu muzycznemu pokoleniu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
6. Apocalyptica „Wagner Reloaded”
Przyznam się, że niezmiernie ucieszyłem się na wieść, że Apocalyptica wydaje koncertówkę, na której łączy metalowy żar z podniosłymi kompozycjami Wagnera. Zwłaszcza że o wiele bardziej cenię ich płyty sprzed okresu, kiedy zaczęli się na nich panoszyć różni wokaliści. Niestety, całość przerosła Finów i wyszło coś na kształt „Concerto for Group and Orchestra” Deep Purple, gdzie zespół i symfonicy grają każdy sobie. Z tą różnicą, że Purple w 1969 roku byli pionierami takiego mariażu, a wiolonczeliści są po szkołach muzycznych.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
5. Dead Can Dance „In Concert”
„Anastasis”, pierwsza od szesnastu lat płyta Dead Can Dance, była jedną z moich ulubionych, jakie ukazały się w 2012 roku. Dlatego też z radością sięgnąłem po koncertówkę dokumentującą trasę promującą ten album. Emocji dodawał fakt, że do tej pory duet dorobił się tylko jednego takiego oficjalnego wydawnictwa, świetnego „Toward the Witchin” z 1994 roku. Niestety, rozczarowanie było potężne. Brendan Perry i Lisa Gerrard nie popisali się specjalnie, nie tylko odklepując dość wiernie wersje studyjne kompozycji, ale jednocześnie zgubili gdzieś magię, jaka cechuje ich muzykę. Szkoda.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
4. Linkin Park „Recharged”
Nie jestem specjalnym zwolennikiem płyt z remiksami całych albumów, ale to, co zaprezentowali w 2002 roku Linkini na „Reanimation”, do dziś robi wrażenie. Było to zupełne wywrócenie do góry nogami znanych kompozycji i jednocześnie uczta do słuchania w słuchawkach, by rozpracować wszystkie niuanse. Niestety „Recharged” nie dorasta tamtej płycie do pięt. Jest to zbiór bardzo standardowych remiksów, czasem pozbawionych jakiejkolwiek finezji, sprowadzających się np. do podłożenia dyskotekowego bitu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
3. Yeah Yeah Yeahs „Mosquito”
Do tej pory każda kolejna płyta Yeah Yeah Yeahs okazywała się lepsza od poprzedniej. „Mosquito” niestety przerywa tę chwalebną tradycję. Zawarte na niej kompozycje są udziwnione, ale nie niosą ognia i przebojowości. Podobnie zawodzi wokalistka Karen O, która sprawia wrażenie, jakby zaśpiewała z musu, między innymi, ważniejszymi sprawami.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
2. Atoms For Peace „Amok”
Zespół założony przez Thoma Yorke’a z Radiohead i Flea z Red Hot Chili Peppers? Przyznajcie, że brzmi to intrygująco. Ostatecznie jednak niewiele z tego wyszło. Przede wszystkim na płycie nie czuć obecności Flea i jego zwariowanego basu. Wszystko zostało przytłoczone osobowością Yorke’a i brzmi niczym jego kolejna solowa propozycja. Tyle że jakby mniej wyrazista niż do tej pory. „Amok” rozczarowuje więc podwójnie, nie tylko tych, którzy spodziewali się czegoś nowego, ale także na płaszczyźnie samych kompozycji.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
1. Placebo „Loud Like Love”
Może i sama płyta „Loud Like Love” nie jest aż tak zła, by nazywać ją zupełnym upadkiem, ale na pewno jest najsłabszą pozycją w dyskografii Placebo. Zespół nigdy nie schodził poniżej pewnego poziomu, ale tym razem zaserwował zbiór tak nijakich i wymęczonych piosenek, że aż trudno uwierzyć, że jeszcze przed chwilą jak z rękawa wyciągał ogniste kompozycje na „Battle for the Sun”. Sytuacji nie ratuje nawet przepiękna ballada „Bosco”, pokazująca, że Brian Molko z kolegami wciąż potrafią komponować poruszające utwory. To daje nadzieję na przyszłość, ale nie zmienia faktu, że mamy do czynienia z największym rozczarowaniem roku.
koniec
28 stycznia 2014

Komentarze

28 I 2014   12:53:46

Niestety zgadzam się i z oceną Blackfielda i z Placebo. Jako fanka obu projektów jestem rozczarowana ich nijakością. Apocalypticę też stać na więcej.

29 I 2014   01:20:25

O ile większość tych płyt to wielkie rozczarowanie, tak YYYs mimo swojej przeciętności, nie zasługuje na bycie na tej liście. Za to nie wiem kto liczył na dobrą płytę The Strokes, skoro od debiutu nie nagrali niczego godnego uwagi. To akurat i tak jedna z ciekawszych płyt w ich dorobku, co nie znaczy, że w jakikolwiek sposób dobra.

29 I 2014   13:52:06

Bardzo czekałam na LLL Placebo, przyznam, że miałam duże oczekiwania i mnie nie rozczarowała, jestem zachwycona. Nie, zdecydowanie nie zgadzam się z pierwszym miejscem na tej liście;)

29 I 2014   20:17:38

Ja bym jeszcze do rozczarowań poprzedniego roku dopisałabym najnowszą płytę Rhapsody Of Fire. Mocno się zawiodłam na tym krążku. Słuchalne są tylko 5 utworów z dziesięciu. Liczyłam na coś lepszego, ale pewnie winę za to ponosi zmiana składu jaka nastąpiłam w 2011 roku

02 II 2014   00:35:55

Avenged Sevenfold "Hail To the King" - to było dopiero rozczarowanie...

08 III 2014   13:54:09

placebo swietna plyta!na swoim dobrym poziomie panie Golebiewski muzyke ludzie odbieraja indywidualnie i jesli ktos powie ze cos jest zle to nie oznacza ze w istocie tak jest

08 III 2014   22:34:30

A gdzie Depeche Mode i Delta Machine? Całą calutką płytę jadą na autoplagiacie. Wierzyć się nie chce, że ci sami ludzie (no, prawie ci sami) stworzyli kiedyś takie arcydzieło jak Violator...

17 VIII 2014   18:51:37

Placebo wspaniała płyta, uważam, że zdecydowanie nie powinna znaleźć się na tej liście;)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Apokalipsa bez konsekwencji
Sebastian Chosiński

16 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jedyny album holendersko-duńsko-szwedzkiego kwartetu jazzrockowego Apocalypse, któremu ton nadawał pianista Jasper van ’t Hof.

więcej »

Non omnis moriar: Bajki, od których drży serce
Sebastian Chosiński

9 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj album sygnowany przez holendersko-szwajcarski duet klawiszowców Jaspera van ’t Hofa i George’a Gruntza.

więcej »

Non omnis moriar: (Nie)zgniły kompromis
Sebastian Chosiński

2 X 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj projekt Holendra Jaspera van ’t Hofa, w którym wsparło go trzech amerykańskich jazzmanów.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

50 najgorszych okładek płyt 2013 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Esensja słucha: Grudzień 2013
— Sebastian Chosiński, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Dawid Josz, Mateusz Kowalski

Yeah, Yeah… bęc…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po płytę marsz: Listopad 2013
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po płytę marsz: Październik 2013 (2)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po płytę marsz: Wrzesień 2013
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po płytę marsz: Sierpień 2013
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Esensja słucha: Maj 2013
— Sebastian Chosiński, Łukasz Izbiński, Dawid Josz, Michał Perzyna

Po płytę marsz: Kwiecień 2013
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po płytę marsz: Marzec 2013
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z tego cyklu

Najbardziej seksowni 2013
— Esensja

50 najgorszych okładek płyt 2013 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Najlepsze książki 2013 roku
— Esensja

Najseksowniejsi aktorzy 2013 r.
— Esensja

50 najlepszych płyt 2013 roku
— Esensja

Najseksowniejsze aktorki 2013 r.
— Esensja

Porażki i sukcesy 2013, czyli filmowe podsumowanie roku
— Karolina Ćwiek-Rogalska, Piotr Dobry, Ewa Drab, Grzegorz Fortuna, Jakub Gałka, Krzysztof Spór, Małgorzata Steciak, Konrad Wągrowski

50 najlepszych filmów 2013 roku
— Esensja

Wybieramy komiks roku 2013 – nominacje
— Esensja

Nominacje do książki roku 2013
— Esensja

Tegoż twórcy

In the End
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drepcząc po własnych śladach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Esensja słucha: Sierpień 2012 (2)
— Sebastian Chosiński, Michał Perzyna

Esensja słucha: Wiosna 2011
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Michał Perzyna, Jakub Stępień, Mieszko B. Wandowicz

Pot i Kreff – Made in Poland: Dwa światy w Chorzowie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff – Made in Poland: Egzorcyzmy w Pałacu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: …a ja będę mógł sobie spokojnie pojamować w klubie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: Prywatne śledztwo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Pęknięta porcelana
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwy Venom, to ten z Eddiem Brockiem!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Znajdź Thora na obrazku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Horror…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Oddajcie X-Menów Stanowi Lee i Jackowi Kirby'emu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Październik 2021
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Marcin Osuch, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Zwycięzców nikt nie sądzi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Chcieliście Conana - to macie i nie marudźcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwa wcielenia Yansa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W środku dusznej atmosfery
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.