Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Morte Macabre
‹Symphonic Holocaust›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSymphonic Holocaust
Wykonawca / KompozytorMorte Macabre
Data wydania1998
Wydawca Mellotronen
NośnikWinyl
Czas trwania57:17
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Nicklas Berg, Stefan Dimle, Reine Fiske, Peter Nordins, Yessika Lindkvist, Janne Hansson
Utwory
Winyl1
1) Apoteosi del mistero04:16
2) Threats of Stark Reality02:59
3) Sequenza ritmica e tema07:02
4) Lullaby08:02
5) Quiet Drops06:43
6) Opening Theme02:50
7) The Photosession07:10
8) Symphonic Holocaust17:51
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Szatańskie wersety

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj Szwedzi z Morte Macabre (choć nie tylko).

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Szatańskie wersety

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj Szwedzi z Morte Macabre (choć nie tylko).

Morte Macabre
‹Symphonic Holocaust›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSymphonic Holocaust
Wykonawca / KompozytorMorte Macabre
Data wydania1998
Wydawca Mellotronen
NośnikWinyl
Czas trwania57:17
Gatunekrock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Nicklas Berg, Stefan Dimle, Reine Fiske, Peter Nordins, Yessika Lindkvist, Janne Hansson
Utwory
Winyl1
1) Apoteosi del mistero04:16
2) Threats of Stark Reality02:59
3) Sequenza ritmica e tema07:02
4) Lullaby08:02
5) Quiet Drops06:43
6) Opening Theme02:50
7) The Photosession07:10
8) Symphonic Holocaust17:51
Wyszukaj / Kup
Wielcy muzycy lubią artystyczne „skoki w bok”. W ten sposób często realizują marzenia, których z jakiegoś powodu nie mogli spełnić w swoich macierzystych kapelach. Nagrywane w rezultacie „zdrad” albumy najczęściej są jedynie intrygującymi ciekawostkami, ale od czasu do czasu zdarzają się też płyty, które ocenić można bardzo wysoko i chętnie wracać do nich przez lata. Nawet jeżeli żywot nagrywających je formacji jest bardzo krótki. Tak było chociażby w przypadku szwedzkiej grupy – ba! supergrupy – Morte Macabre, która powstała jako jednorazowy projekt instrumentalistów związanych z zespołami Landberk i Anekdoten. A warto wiedzieć, że w latach 90. XX wieku były to nazwy znaczące. Przynajmniej dla wielbicieli rocka progresywnego. W tym czasie triumfy w Skandynawii święciły zwłaszcza dwie kapele: Pär Lindh Project oraz – kierowane przez Roinego Stolta – The Flower Kings. Obie prezentowały bardzo klasyczną odmianę progresu, która podobała się głównie fanom tej muzyki wychowanym na Genesis, Marillion, Yes czy Emerson, Lake & Palmer. Na ich tle dokonania Landberk i Anekdoten zaczęły odznaczać się szczególnym nowatorstwem. Co stało się trampoliną do wielkiego sukcesu.
Landberk, czerpiąc z dorobku klasyków rocka progresywnego, poszerzył zakres swoich muzycznych peregrynacji o psychodelię; z kolei Anekdoten, zapatrzone w eksperymentalne oblicze King Crimson i Roberta Frippa, skupiło się na transowych dźwiękach, bliskich niekiedy trip-hopowi. Po pierwszych, mniej udanych albumach – „Riktigt äkta” (1992), „Lonely Land” (1992), „One Man Tells Another” (1994) i „Unaffected” (1995) – w 1996 roku Landberk opublikował płytę, która niemal wszystkich fanów progresu przyprawiła o szybsze bicie serc; krążek ten nosił tytuł „Indian Summer”. Niestety, krótko po wspięciu się na wyżyny swoich możliwości zespół przestał istnieć. Dla odmiany, droga do sławy Anekdoten od samego początku wieńczona była artystycznymi awansami. Już debiutancki album tej grupy – „Vemod” (1993) – był niemałym wydarzeniem; jeszcze lepsze wrażenie zrobił „Nucleus” (1995), ale najprawdziwszą bombą okazała się płyta wydana w rok po projekcie Morte Macabre – „From Within” (1999). Kolejne, nie licząc koncertowych, krążki – „Gravity” (2003) oraz „A Time of Day” (2005) – nie miały już takiej siły rażenia.
Nicklas Berg
Nicklas Berg
W składzie Morte Macabre znalazło się po dwóch muzyków z każdego zespołu; Anekdoten reprezentują tu multiinstrumentalista Nicklas Berg (który później zmienił nazwisko na Barker) i perkusista Peter Nordins, natomiast Landberk – basista Stefan Dimle i gitarzysta Reine Fiske (każdy z nich grał jednak jeszcze na innych instrumentach). Płytę, nagraną w ciągu dwóch miesięcy (w styczniu i wrześniu 1998 roku), a wydaną przez mającą siedzibę w niewielkim Gustavsbergu firmę Mellotronen, zatytułowali – adekwatnie do jej muzycznej zawartości – „Symphonic Holocaust”. Zawiera ona bowiem, w zdecydowanej większości, cudze kompozycje pochodzące z powstałych w latach 60. i 70. ubiegłego wieku horrorów. Muzycy sięgnęli po – z jednym wyjątkiem (vide „Dziecko Rosemary” Romana Polańskiego) – filmy w Polsce praktycznie, poza bardzo wąskim kręgiem wielbicieli, nieznane, na Zachodzie często jednak cieszące się statusem kultowych: „Buio Omega / Beyond the Darkness” (1979) Joego D’Amato, „Cannibal Holocaust” (1980) Ruggera Deodato, „Miasto żywej śmierci / City of the Living Dead” (1980) i „Siedem bram piekieł / The Beyond” (1981) Lucia Fulciego oraz – reprezentującego kino dla dorosłych – „Golden Girls” (1985) Alana Vydry.
Stefan Dimle
Stefan Dimle
Część z nich to włoskie obrazy klasy B, a nawet C; możliwe nawet, że jedyną rzeczą wartą zapamiętania z nich jest właśnie muzyka. Zdarzało się bowiem, że autorami ścieżek dźwiękowych do nich byli całkiem przyzwoici kompozytorzy (na przykład Riz Ortolani); niekiedy reżyserzy owych dzieł(ek) – często czynił to zwłaszcza słynny Dario Argento – zlecali zadanie skomponowania muzyki zespołom rockowym z pogranicza muzycznej awangardy (jak chociażby Goblin Claudia Simonettiego). Album „Symphonic Holocaust” w wersji kompaktowej zawiera osiem utworów (na podwójnym winylu znalazł się jeszcze jeden dodatkowy); sześć z nich to właśnie przeróbki cudzych kompozycji. Otwierający krążek „Apoteosi del mistero” (z „Miasta żywej śmierci”) doskonale wprowadza w nastrój całości: jest tu niespokojny, spowolniony rytm, lekko rozhisteryzowana partia instrumentów klawiszowych z niby-chórkami w tle. Kolejnym niezwykle mocnym uderzeniem jest – poprzedzona intro skomponowanym przez czwórkę Skandynawów (czyli „Threats of Stark Reality”) – kompozycja „Sequenza ritmica e tema” (wyjęta z „Siedmiu bram piekieł”). Motyw przewodni tego utworu, powtarzany aż do znudzenia przez kolejnych solistów, może przyprawić o szaleństwo; wprowadza bowiem słuchacza w trans, z którego niezwykle trudno jest się wyzwolić.
Reine Fiske
Reine Fiske
Dalej czeka nas chwila wytchnienia, ale i to wytchnienie jest bardzo złudne. Kołysankę – i to dosłownie: „Lullaby” – polskiego kompozytora jazzowego Krzysztofa Komedy do filmu Romana Polańskiego „Rosemary’s Baby” znają chyba wszyscy. Na płycie Morte Macabre trwa ona osiem minut i, chociaż nie jest to numer, który powala swą dynamiką, bez dwóch zdań – wgniata w fotel. Ma w sobie bowiem niepowtarzalne schizofreniczne piękno, które urzeka, hipnotyzuje i prowadzi prosto na skraj przepaści. Duża w tym zasługa „odpowiedzialnej” za wokalizę Yessiki Lindkvist, która potrafi nadać swemu głosowi dziecięcą niewinność i naiwność. My jednak doskonale znamy film Polańskiego i wiemy, co – a raczej kto – kryje się za tą pozorną niewinnością. Kolejne utwory, choć także zapożyczone, brzmią podobnie i równie przekonująco. Dzięki temu nie słucha się tej płyty jak składanki, ale pełnoprawnego dzieła zespołu. Przeplatają się nastroje: w „Opening Theme” Ortolaniego z filmu „Cannibal Holocaust” robi się mocno kiczowato i przy okazji niemal sielankowo, za to w „The Photosession” (z amerykańskiego „Golden Girls”) ponownie wplata się nastrój niesamowitości i czającej się gdzieś w oddali, lecz nieodmiennie przyprawiającej o ciarki grozy (jest w tym po części zasługa odpowiadającego za dodatkowe efekty inżyniera dźwięki Jannego Hanssona).
Na zakończenie otrzymujemy natomiast prawdziwe opus magnum albumu, czyli trwający prawie osiemnaście minut utwór tytułowy – „Symphonic Holocaust” (będący wspólną kompozycją wszystkich członków Morte Macabre). Doskonale wpasowuje się on w klimat poprzednich kompozycji. Słuchając go, można jedynie żałować, że nie powstał jeszcze (i pewnie nigdy już nie powstanie) horror, którego stanowiłby on ścieżkę dźwiękową. To najprawdziwszy majstersztyk rocka progresywnego, jakże różniący się od tego, co grały w tym samym czasie inne kapele tego nurtu. Są tu i niepokojące brzmienia mellotronu i syntezatorów, hardrockowe pochody sekcji rytmicznej i ciągnące się w nieskończoność partie gitary. Wszystko to zaś okraszone prawdziwie demonicznym, by nie rzec satanicznym klimatem. Po rozpadzie Landberk Reine Fiske nawiązał współpracę między innymi z The Amazing, Motorpsycho, Elephant9, Dungen i Paatos, do którego przeszedł wraz ze Stefanem Dimle. Peter Nordins i Nicklas Berg (alias Barker) po dziś dzień udzielają się w Anekdoten; poza tym ten ostatni, korzystając z letargu, w jaki popadła jego macierzysta formacja, zaangażował się w działalność My Brother the Wind, co może sobie poczytać za kolejny powód do rockowej chwały.
koniec
6 września 2014
Skład:
Nicklas Berg – mellotron, fortepian elektryczny, gitara elektryczna, gitara basowa, sample
Stefan Dimle – gitara basowa, mellotron, syntezator
Reine Fiske – gitara elektryczna, mellotron, skrzypce, fortepian elektryczny
Peter Nordins – perkusja, instrumenty perkusyjne, mellotron
gościnnie:
Yessika Lindkvist – głos (4)
Janne Hansson – efekty dźwiękowe [fale] (7)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zagraj to jeszcze raz Sam: Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 VII 2019

Jaki jest najbardziej obciachowy zespół w historii, którego utwory wszyscy znają i choć się do tego nie przyznają, bardzo lubią? Oczywiście Modern Talking z nieśmiertelnym „You’re My Heart, You’re My Soul”.

więcej »

Non omnis moriar: Powstaje świat i rodzi się ludzkość
Sebastian Chosiński

13 VII 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz jedenasty jazzrockowa formacja Passport Klausa Doldingera.

więcej »
pl.wikipedia.org

Zagraj to jeszcze raz Sam: To jest Gość
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 VII 2019

Dziś będzie o prawdziwej, niezależnej sztuce i wyjątkowym artyście. A także o tym, że w muzyce również może istnieć zjawisko prymitywizmu wzorem twórczości Nikifora. Wszystko to na podstawie przeróbki przeboju Chłopców Z Placu Broni „O! Ela”.

więcej »

Polecamy

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Inne recenzje

Śmierć na różne sposoby, czyli muzyczne oblicze horroru
— Sebastian Chosiński

Z tego cyklu

Powstaje świat i rodzi się ludzkość
— Sebastian Chosiński

Równowaga ducha w latynoskim słońcu
— Sebastian Chosiński

Nad wodospadem, wśród śpiewających ptaków
— Sebastian Chosiński

W którą teraz podążyć stronę?
— Sebastian Chosiński

Jadą goście, jadą…
— Sebastian Chosiński

Powrót do niesztampowej rutyny
— Sebastian Chosiński

Dwadzieścia lat minęło… jak jeden dzień
— Sebastian Chosiński

Pająk, który nadejdzie
— Sebastian Chosiński

Magiczne rękodzieło
— Sebastian Chosiński

Nepalski kot z korzeniem mandragory
— Sebastian Chosiński

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.