Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 sierpnia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Philip Catherine
‹September Man›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSeptember Man
Wykonawca / KompozytorPhilip Catherine
Data wydania1974
Wydawca Atlantic Records
NośnikWinyl
Czas trwania40:11
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Philip Catherine, Palle Mikkelborg, Charlie Mariano, Jasper van ’t Hof, John Lee, Gerry Brown
Utwory
Winyl1
1) Nairam04:27
2) Nineteen Seventy Fourths09:43
3) T.P.C.04:42
4) September Man00:31
5) When It Is, Part 1: The Beginning06:00
6) When It Is, Part 2: The Middle09:53
7) When It Is, Part 3: The End02:36
8) Monday 1302:16
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Brytyjski romantyzm zawsze w cenie

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj międzynarodowy projekt Philipa Catherine’a z udziałem Jaspera van ’t Hofa i Charliego Mariano.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Brytyjski romantyzm zawsze w cenie

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj międzynarodowy projekt Philipa Catherine’a z udziałem Jaspera van ’t Hofa i Charliego Mariano.

Philip Catherine
‹September Man›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułSeptember Man
Wykonawca / KompozytorPhilip Catherine
Data wydania1974
Wydawca Atlantic Records
NośnikWinyl
Czas trwania40:11
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Philip Catherine, Palle Mikkelborg, Charlie Mariano, Jasper van ’t Hof, John Lee, Gerry Brown
Utwory
Winyl1
1) Nairam04:27
2) Nineteen Seventy Fourths09:43
3) T.P.C.04:42
4) September Man00:31
5) When It Is, Part 1: The Beginning06:00
6) When It Is, Part 2: The Middle09:53
7) When It Is, Part 3: The End02:36
8) Monday 1302:16
Wyszukaj / Kup
Wprawdzie urodził się w Londynie, ale z pochodzenia Philip Catherine był Belgiem. Na świat przyszedł w czasie drugiej wojny światowej, w październiku 1942 roku. Belgia znajdowała się wówczas pod okupacją hitlerowską, natomiast Wielka Brytania bohatersko odpierała ataki niemieckiego lotnictwa, w czym wydatnie wspomagali ją lotnicy z wielu innych państw świata. Młody Philip, którego dziadek był nawet pierwszym skrzypkiem Londyńskiej Orkiestry Symfonicznej, postanowił poświęcić się muzyce, kiedy po raz pierwszy usłyszał francuskiego pieśniarza Georges’a Brassensa. Jako swój główny instrument wybrał gitarę, a jako ulubiony gatunek – jazz. Grywał z wieloma artystami na Wyspach, ale prawdziwy rozgłos zyskał dopiero po przeprowadzce do Europy kontynentalnej. Jego debiutancki album „Stream” (1972) nagrany został w Paryżu w latach 1970-1971. I chociaż rozgłosu Catherine’owi nie przyniósł, otworzył mu wrota do dalszej kariery. Przede wszystkim zaś zaowocował znajomością z holenderskim pianistą Jasperem van ’t Hofem oraz rezydującym od kilku lat na Starym Kontynencie amerykańskim saksofonistą i flecistą Charliem Mariano.
To właśnie Jasper i Charlie zaproponowali w 1974 roku Philipowi „członkostwo” w jazzrockowej formacji Pork Pie, na który to zespół pomysł zrodził się podczas marcowej sesji do „Cascade”, czyli solowej płyty Amerykanina. W maju we trójkę, wsparci innymi jeszcze muzykami, nagrali kolejny wspólny album – „Transitory”, a następnie ruszyli w trasę koncertową, której jednym z punktów był festiwal w niemieckim miasteczku Balve (po ponad czterdziestu latach występ ten opublikowany został w boksie zatytułowanym „New Jazz Festival Balver Höhle 1974”). Dwa lata później z kolei dyskografia Pork Pie wzbogaciła się o jeszcze jedną pozycję – longplay „The Door is Open”, który nagrany został jednak dużo wcześniej, na przełomie lipca i sierpnia 1975 roku. Pomiędzy „Transitory” a „The Door is Open” Catherine wydał natomiast swój drugi krążek solowy, w którego powstaniu wspomogli go przyjaciele z Pork Pie.
Sesja odbyła się w brukselskiej filii londyńskiego studia Morgan i trwała trzy dni – od 9 do 11 sierpnia 1974 roku. Poza Philipem udział w niej wzięło jeszcze pięciu muzyków. Na fortepianie akustycznym i organach zagrał van ’t Hof, na saksofonie i flecie zaś Mariano. Dwójka ta namówiła Catherine’a, aby jako sekcję rytmiczną zatrudnił sprawdzonych przez nich już wcześniej czarnoskórych Amerykanów: (kontra)basistę Johna Lee i perkusistę Gerry’ego Browna („Infinite Jones”, „Cascade”, „Eyeball”, „Cinemascope”), na co ten radośnie przystał (i na pewno nie żałował tego później). Skład uzupełnił sprowadzony z Danii trębacz Palle Mikkelborg, który miał już za sobą ponad dziesięć lat profesjonalnej działalności muzycznej. Materiał zarejestrowany w belgijskiej stolicy jeszcze w tym samym roku trafił do sprzedaży – pod tytułem „September Man” – z logo nowojorskiej wytwórni Atlantic na okładce.
Trafiło nań sześć kompozycji, w tym jedna rozbudowana, podzielona na trzy części. Co ciekawe, utwór, który dał tytuł płycie, był… najkrótszym w całym zestawie. To zaledwie trzydziestosekundowa, wieńcząca stronę A longplaya, zagrana przez Catherine’a na gitarach subtelna miniatura. Jak więc widać, Belg z brytyjskim paszportem był też artystą ironicznym i przekornym. Płytę otwiera numer jego autorstwa – „Nairam”. I jest to początek raczej zaskakujący. Główną rolę odgrywa w nim bowiem delikatnie snująca się gitara, którą na drugim planie wspierają organy van ’t Hofa i ciepło brzmiący bas Lee. Daje w nim o sobie znać także Mariano, którego nastrojowa partia fletu idealnie zlewa się z gitarą lidera, tworząc piękny „dwugłos”. W podobnym klimacie utrzymany jest początek „Nineteen Seventy Fourths” (pod którym jako kompozytor podpisał się basista), któremu ton nadaje saksofon Charliego i charakterystyczna – nie sposób pomylić ją z żadną inną – sekcja rytmiczna. Z czasem muzycy pozwalają sobie na większą swobodę i nawet nieco improwizują; robią to jednak w granicach rozsądku – wszak grają jazz-rock, nie free jazz.
Tyle że do tej pory tego klasycznego jazz-rocka, kojarzonego chociażby z albumami Jaspera van ’t Hofa czy Charliego Mariano nie było zbyt wiele. Pierwszym utworem fusion z prawdziwego zdarzenia jest dopiero trzeci w kolejności „T.P.C.”. Słyszymy w nim zarówno porywającą solówkę gitarową Catherine’a, jak i świetnie dopełniające ją dęciaki – saksofon i trąbkę (wreszcie może pograć sobie Palle Mikkelborg!). Ten fragment płyty zamyka, wspomniana już wcześniej, tytułowa miniatura, zagrana na gitarach – elektrycznej, akustycznej i klasycznej – przez lidera formacji. Stronę B otwiera z kolei ponad osiemnastominutowa, składająca się z trzech części, suita Mikkelborga – „When It Is”. W jej nastrój wprowadza – inaczej, sądząc po tytule, być zresztą nie mogło – stonowany „The Beginning”, któremu początkowo ton nadają delikatne dźwięki gitary akustycznej i fletu, zamykają zaś zadziorne brzmienia saksofonu i trąbki. Całość zaaranżowana została natomiast ze sporym rozmachem i smakiem jednocześnie.
Najciekawszym punktem nie tylko suity, ale i całego albumu jest część druga „When It Is”, czyli prawie dziesięciominutowy „The Middle”. To najklasyczniejszy jazz-rock w europejskim stylu spod znaku jednej z poprzednich grup Jaspera van ’t Hofa, czyli Association P.C.. Jest więc bardzo dynamicznie, ale jednocześnie klimatycznie, o co dba właśnie organista. Ale nie tylko on – kolejny popis swych nieprzeciętnych umiejętności daje również Philip Catherine, którego solówka jest w stanie przyprawić o szybsze bicie serca każdego wielbiciela muzyki rockowej z lat 70. XX wieku. W finale na prawdziwe harce pozwalają sobie z kolei Mikkelborg i Mariano, improwizując na całego. Pewnie też dlatego głównym zadaniem „The End” jest przede wszystkim wyciszenie emocji; starają się zaś o to Philip (gitara klasyczna) i Palle (fortepian). Po „zakończeniu” pojawia się jeszcze jeden krótki utwór – zagrany w całości przez Catherine’a (poza gitarami także z wykorzystaniem fortepianu) „Monday 13”. Pojawiają się w nim motywy obecne na płycie już wcześniej, co sprawia, że stanowi on symboliczne podsumowanie całego wydawnictwa. Jakże innego – ale, co najważniejsze, równie dobrego – od wychodzących w tym czasie płyt muzyków, którzy w czasie sesji do „September Man” wsparli Philipa.
koniec
4 marca 2017
Skład:
Philip Catherine – gitara elektryczna, gitara klasyczna, gitara akustyczna, fortepian (8)
Palle Mikkelborg – trąbka, fortepian (7)
Charlie Mariano – saksofon, flet
Jasper van ’t Hof – organy, fortepian
John Lee – kontrabas, gitara basowa
Gerry Brown – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Subtelny ornament krewnego z prowincji
Sebastian Chosiński

13 VIII 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugi album Terjego Rypdala nagrany w ramach projektu The Chasers.

więcej »

Pink Floyd w XXI wieku: Wczesne kiełkowanie
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 VIII 2022

W XXI wieku zespół Pink Floyd praktycznie przestał istnieć. Panowie jeśli już nagrywali, to raczej na swój rachunek, a o koncertach mowy być nie mogło. Niemniej fani niemal co roku są uszczęśliwiani kolejnymi albumami sygnowanymi nazwą zespołu. Na przykład opublikowanym osobno fragmentem boksu „The Early Years 1965-1972” pod tytułem „1968: Germin/ation” z 2017 roku.

więcej »

Non omnis moriar: U boku Terjego na jazzowe salony…
Sebastian Chosiński

6 VIII 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj pierwszy (z trzech) album Terjego Rypdala nagrany w ramach projektu The Chasers.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.