Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

Słuchaj i patrz: M jak morderca

Esensja.pl
Esensja.pl
Znów czerń i biel, estetyka retro i kryminalny motyw. I ponownie przykład teledysku, w którym minimalizm środków okazał się właściwym wyborem.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Oczywiście nie można powiedzieć, że Florence Welch jest osobą mało znaną. Niemniej uważam ją za artystkę niedocenianą, zwłaszcza, gdy popatrzeć, jak u szczytu popularności są piosenkarki obdarzone ułamkiem jej umiejętności wokalnych oraz charyzmy.
Odkrycie Florence and the Machine pozwoliło mi odzyskać nieco wiary we współczesną muzykę. Cenię wokalistów i wokalistki, którzy sami piszą sobie utwory. Taka autorska muzyka, przesycona osobowością twórcy, kiedyś dominowała, a teraz została zepchnięta na margines przez producentów wypuszczających kolejne „hity”, które rozbłyskują w sieci na czas krótki, zbierają miliony odsłon (co często bywa spowodowane nie jakością wykonania, a stopniem negliżu wokalistek), po czym przepadają w niebycie.
Okładka singla
Okładka singla
Powróćmy jednak do rudowłosej Angielki, nie tylko w pełni zasługującej na miano osobowości scenicznej, ale też dysponującej świetnym warsztatem, co najlepiej słychać w nagraniach z koncertów. Najbardziej lubię piosenki z płyty „Ceremonials” („Only if for a night”, od której zaczęła się moja przygoda z Florence and the Machine, „No light, no light”, „Leave my body”, „Seven devils”, „Shake it out”… w sumie to niemal wszystkie z tego albumu), poza nimi m.in. „Breath of life”, „Drumming song”, „Cosmic love”, natomiast znacznie mniej podobają mi się utwory najnowsze.
Ponieważ jednak cykl ten poświęcony jest teledyskom, wybrałam piosenkę, do której klip uważam za najciekawszy. Żeby być uczciwą dodam, że powstała ona do filmu „Zmierzch: Zaćmienie”. Inaczej jednak, niż ma to miejsce w przypadku wielu utworów „filmowych”, klip nie zawiera fragmentów filmu. Jego reżyserami są Tom Beard i Tabitha Denholm, którzy współpracowali z wokalistką także nad kilkoma innymi teledyskami.
Za główną jego zaletę uważam klimat. W porównaniu np. z wystawnym klipem do „Spectrum”, ten został stworzony bardzo oszczędnie, a wzbudza w widzu niepokój. Jest coś skrajnie nienaturalnego w scenach z Florence bezwolnie wleczoną lub niesioną przez mężczyznę w kapeluszu. Wszystko tu do siebie pasuje – tekst, muzyka i obraz.
Temat miłości i morderstwa pojawił się także w kultowym „Where the wild roses grow”, wykonywanym przez Nicka Cave’a i Kylie Minogue. Gdy byłam dzieckiem i nie znałam angielskiego, sądziłam, że to romantyczna piosenka ze szczęśliwym zakończeniem i się do niej wzruszałam. Potem się okazało, że, cóż, w sumie istotnie to jest o miłości… Ale zdecydowanie nie takiej, o jakiej bym marzyła. Klip do tego utworu był bardzo popularny i wyróżniał się na tle innych z tego okresu. Zamieszczam go tu na wszelki wypadek, gdyby znalazł się ktoś młodszy, który jakimś cudem ten utwór przegapił.
koniec
19 lipca 2017
dodajdo

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Zagraj to jeszcze raz Sam: Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

21 II 2018

Dwa tygodnie temu pisałem o pochodzącym z Toronto Andrew Haungu, który wyczyniał muzyczne cuda przy pomocy czerwonych balonów. W Polsce również mamy kogoś takiego. Tyle tylko, że u niego cała kuchnia brzmi utworem „[sic!]” grupy Hey.

więcej »

Non omnis moriar: Świat cały w lustrze
Sebastian Chosiński

17 II 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj solowy projekt Charliego Mariano zrealizowany w ojczystych Stanach Zjednoczonych.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

14 II 2018

Czarny Ziutek (szef killerów) to tragiczny bohater ballady Stanisława Staszewskiego „Celina”, rozpropagowanej przez jego syna i formacje Kult oraz Kazik Na Żywo. Ale Czarny Ziutek z Killerami to także nazwa zespołu coverującego utwory Kazika Staszewskiego z każdego przejawu jego działalności artystycznej.

więcej »

Polecamy

Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jedyny człowiek potrafiący zagrać na chlebaku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

99 czerwonych balonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Anna z dalekiej północy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drugi najpiękniejszy cover Stinga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Warte wzmianki
— Beatrycze Nowicka

Animacje z antypodów
— Beatrycze Nowicka

Muzyka zaangażowana
— Beatrycze Nowicka

Konotacje
— Beatrycze Nowicka

Z wiatrem
— Beatrycze Nowicka

Trochę humoru
— Beatrycze Nowicka

Niebieski kapturek
— Beatrycze Nowicka

Listopadowy wieczór
— Beatrycze Nowicka

Polska ilustrowana
— Beatrycze Nowicka

Epickie buty bogini
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

W pasiastej czapce w zębach gór
— Beatrycze Nowicka

Śmierć gra w kości
— Beatrycze Nowicka

Baśnie dla dorosłych
— Beatrycze Nowicka

Esensja czyta: Styczeń 2018
— Dawid Kantor, Joanna Kapica-Curzytek, Jarosław Loretz, Beatrycze Nowicka, Konrad Wągrowski

Dwoje na tropie
— Beatrycze Nowicka

August, przyjazny potwór
— Beatrycze Nowicka

Lód, gniew i entropia
— Beatrycze Nowicka

O czym szepczą liście kukurydzy
— Beatrycze Nowicka

Koń i wieża
— Beatrycze Nowicka

Po trzy: Bohaterowie
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.