Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 czerwca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Śniegu płoń!

Esensja.pl
Esensja.pl
Z nowym rokiem startujemy z nową rubryką – „Zagraj to jeszcze raz Sam” – poświęconą coverom, jakie można znaleźć na Youtube. Głównie chodzi o artystów bez większego dorobku płytowego, co nie znaczy, że i tacy się u nas nie znajdą. Na początek człowiek-orkiestra, czyli Leo Moracchioli w porywającej wersji hitu z roku 1992 „Informer”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Śniegu płoń!

Z nowym rokiem startujemy z nową rubryką – „Zagraj to jeszcze raz Sam” – poświęconą coverom, jakie można znaleźć na Youtube. Głównie chodzi o artystów bez większego dorobku płytowego, co nie znaczy, że i tacy się u nas nie znajdą. Na początek człowiek-orkiestra, czyli Leo Moracchioli w porywającej wersji hitu z roku 1992 „Informer”.
Przełom lat 80. i 90. to zabawny czas, kiedy z jednej strony rządziła generacja grunge, a do mainstreamu wchodzili thrashowi metalowcy, a z drugiej nastąpiła eksplozja hip-hopu, który zmiksowany z popową wrażliwością przybierał nieraz komiczny z dzisiejszego punktu widzenia obraz. Trudno bowiem nie uśmiechnąć się z sentymentem na widok tych wszystkich pstrokatych, rozciągniętych strojów MC Hammera, przerysowanych, kanciastych fryzur wzorowanych na Grace Jones, czy ubierania się na drugą stronę a’la Kriss Kross.
Do czasu debiutu Rage Against The Machine podział był prosty – Czarni mieli rap, Biali ciężki rock. Nie oznacza to jednak, że nie trafiały się prekursorskie mariaże jednego z drugim, czy próby przełamywania bariery rasowej. Najczęściej jednak kończyło się to w niezamierzenie prześmiewczy sposób, czego dowodem jest Vanilla Ice. Z drugiej strony mieliśmy Marky Marka (dziś zwanego Markiem Wahlbergiem), który aż tak wielkiego wstydu nie przyniósł. Bohater naszego tekstu – Snow, z którego repertuaru pochodzi „Informer” lokuje się gdzieś po środku. W czasie, kiedy jedni uważają jego utwór za jeden z najlepszych kawałków lat 90., inni lokują go w strefie totalnego obciachu. Nie zmienia to faktu, że „Informer” posiada potężny ładunek przebojowości, a osoba, która go usłyszy rano, będzie go nuciła do wieczora.
Okazuje się, że to nie wszystko co można wycisnąć z wyrzucanych z szybkością karabinu automatycznego wersów „Informer, ya’ no say dadda me Snow me I’ll go blame / A licky Boom Boom Down”. Udowodnił to jutuber z Norwegii Leo Moracchioli. Jego specjalnością jest przerabianie popularnych piosenek na wersje metalowe. Co ważniejsze jednak, nie chodzi o dorzucenie ostrych gitar, ale bardzo zgrabne aranże, które śmiało mogą konkurować z oryginalnymi wersjami. Trzeba także zaznaczyć, że Leo jest człowiekiem orkiestrą, ponieważ nie tylko sam gra na wszystkich instrumentach i śpiewa, ale także tworzy zabawne klipy, w których wykazuje się sporą dawką autoironii. Ten do „Informer” skupia się na postaci ogromnego białego królika, co w połączeniu z Fińskim komediowym horrorem gore „Bunny The Killer Thing” z 2015 roku, pozwala wysnuć teorię, że Skandynawowie mają jakieś dziwne królicze fobie.
Jeśli przypadnie Wam do gustu jego wersja hitu Snowa, polecam także pozostałe nagrania, zwłaszcza „Ghostbusters”, „Hello” i obowiązkowe „Despacito”. Wejście rano przed szkołą / uczelnią / pracą (niepotrzebne skreślić) na jego oficjalny profil Frog Leap Studios gwarantuje lepsze pobudzenie od sześciu łyżeczek sypanej kawy.
koniec
4 stycznia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Coraz dalej od Europy, coraz bliżej Azji
Sebastian Chosiński

16 VI 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz siedemnasty niemiecka formacja Embryo.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Tata z pasją
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

13 VI 2018

Dzisiejszy tekst w zasadzie powinien pojawić się bliżej dnia ojca, ale ponieważ wtedy wszyscy będą zajęci piłką nożną, wyprzedzimy nieco czas. A to za sprawą coveru przeboju zespołu The Killers „All These Things That I’ve Done”.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Szyku, szyku… feel good… szyku, szyku
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

6 VI 2018

Niektórzy uważają, że dobra piosenka, to taka, którą da się zagrać przy ognisku na gitarze. Problem zaczyna się wtedy, kiedy utwór przesiąknięty jest elektroniką, a na dobrą sprawę wykonuje go wirtualny zespół. Taki jak Gorillaz i jego „Feel Good Inc.”.

więcej »

Polecamy

Tata z pasją

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Tata z pasją
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szyku, szyku… feel good… szyku, szyku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W ogrodzie na tyłach domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szalony świat smutnego clowna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kapela ze wsi Szczecin
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miałem 10 lat…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Podglądanie kochanków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pośpiewajmy razem w podróży
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Leży w zsypie pijany cieć Mieciek
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Tata z pasją
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szyku, szyku… feel good… szyku, szyku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W ogrodzie na tyłach domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szalony świat smutnego clowna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kapela ze wsi Szczecin
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miałem 10 lat…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Podglądanie kochanków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pośpiewajmy razem w podróży
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Leży w zsypie pijany cieć Mieciek
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Najlepsza stylówa w mieście
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pan Mignola wraca do klasyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Deadpoolem w płot
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Istny kosmos!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Nietzsche nie żyje. Thor
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

I cóż, że ze Szwecji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wszyscy jesteśmy ciężkimi frajerami
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Dyrektor z pazurami
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Jestem Groot!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Thanos kopie tyłki!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.