Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 sierpnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Drugi najpiękniejszy cover Stinga

Esensja.pl
Esensja.pl
Ten tekst był zupełnie o czym innym. Miał już nawet pierwszy akapit. Wszystko jednak zmieniło się za sprawą przepięknej interpretacji „A Thousand Years” Stinga w wykonaniu węgierskiej grupy Silence Fiction.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Drugi najpiękniejszy cover Stinga

Ten tekst był zupełnie o czym innym. Miał już nawet pierwszy akapit. Wszystko jednak zmieniło się za sprawą przepięknej interpretacji „A Thousand Years” Stinga w wykonaniu węgierskiej grupy Silence Fiction.
„A Thousand Years” rozpoczyna jedną z najbardziej kasowych płyt w solowym dorobku Stinga „Brand New Day” z 1999 roku, ale nigdy nie stał się światowym przebojem, będąc przysłonięty przez hity pokroju utworu tytułowego, „After the Rain Has Fallen”, czy „Desert Rose”. Największą karierę zrobił chyba na Liście Przebojów radiowej Trójki. Stało się to na wyraźną prośbę Marka Niedźwieckiego, który wymarzył sobie, by znalazł się na pierwszym miejscu w tysięcznym notowaniu (miało to miejsce w 2001 roku). Słuchacze nie zawiedli.
Niedługo później na Liście pojawił się utwór „Fields of Gold” w wykonaniu Evy Cassidy i przyznam, że nie wyobrażałem sobie, by komuś równie pięknie udało się zinterpretować Stinga (choć przyznam, że ostatnio nieźle poradziła sobie z tą samą kompozycją Katie Melua). Było tak do przedwczoraj, kiedy to trafiłem na pojedyncze, krążące na youtube nagrania jazzowej grupy Silence Fiction. Jednym z nich jest właśnie „A Thousand Years”, które wypada jeszcze lepiej niż oryginał.
Utwór został potraktowany dość swobodnie, stając się w pewnym momencie bazą dla improwizacji. Niemniej cały czas utrzymany jest w refleksyjnym, niemal mistycznym klimacie, za który w głównej mierze odpowiada bardzo zdolna wokalistka Georgina Kanizsa, która delikatnymi wokalizami buduje nastrój i pianista Dániel Vikukel, grający czujnie, nie marnując miejsca na zbędne nuty. O tym, jak świetnie rozumie i uzupełnia się ta dójka świadczą także inne covery Silence Fiction, jak „Smells Like Teen Spirit” Nirvany, czy „Morning Bell” Radiohead.
Grupa w 2015 roku nagrała debiutancki album i chyba na tym jej historia się skończy. Kanizsa na razie skupiła się na rozwijaniu kariery solowej i promowaniu krążka „Twisted” z 2016 roku. Próbowała także w zeszłym roku dostać się do finału Eurowizji w Kijowie, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Niemniej wygląda na to, że koncertowanie po jazzowych klubach przestało wchodzić w zakres jej zainteresowań.
koniec
24 stycznia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Hej, Paryż, Paryż! Miasto wymarzone
Sebastian Chosiński

18 VIII 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj międzynarodowy projekt francuskiego saksofonisty Michela Portala (z udziałem – między innymi – pianisty Joachima Kühna).

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Ostre hejka!
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

15 VIII 2018

Granie popowych numerów na metalową modłę to nic nowego. W niniejszej rubryce pisaliśmy już o tego typu przypadkach. Niemniej dobre zawsze należy chwalić, więc pochwalmy – zagrany na ostro „Hey Ya!” formacji Outkast.

więcej »

Non omnis moriar: W hołdzie narkotycznym wizjom
Sebastian Chosiński

11 VIII 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj międzynarodowy projekt francuskiego saksofonisty Barneya Wilena (z udziałem – między innymi – pianisty Joachima Kühna).

więcej »

Polecamy

Ostre hejka!

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Ostre hejka!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 wspominkowych coverów Maanamu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Powinnaś być szczęśliwa, Kylie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Na polanie Stokrotka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zamienię szyszynkę na szyszkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Urodzony by być Muppetem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Punkowe Kocmołuchy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Muzykoterapia na narodowe traumy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z Kuśki wzięte
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tata z pasją
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Ostre hejka!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 wspominkowych coverów Maanamu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Powinnaś być szczęśliwa, Kylie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Na polanie Stokrotka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zamienię szyszynkę na szyszkę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Urodzony by być Muppetem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Punkowe Kocmołuchy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Muzykoterapia na narodowe traumy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z Kuśki wzięte
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tata z pasją
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Kobieta na stanowisku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Filmy rządzą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do czytania w każdym wieku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: W pustyni i na dzikim zachodzie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ci nudni superbohaterowie i Gościu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Amazonka w wersji deluxe
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan na nostalgiczną nutę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Akt poświadczenia dziedziczenia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jaka to melodia?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Koszmary Conana
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.