Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 maja 2018
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Drugi najpiękniejszy cover Stinga

Esensja.pl
Esensja.pl
Ten tekst był zupełnie o czym innym. Miał już nawet pierwszy akapit. Wszystko jednak zmieniło się za sprawą przepięknej interpretacji „A Thousand Years” Stinga w wykonaniu węgierskiej grupy Silence Fiction.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Drugi najpiękniejszy cover Stinga

Ten tekst był zupełnie o czym innym. Miał już nawet pierwszy akapit. Wszystko jednak zmieniło się za sprawą przepięknej interpretacji „A Thousand Years” Stinga w wykonaniu węgierskiej grupy Silence Fiction.
„A Thousand Years” rozpoczyna jedną z najbardziej kasowych płyt w solowym dorobku Stinga „Brand New Day” z 1999 roku, ale nigdy nie stał się światowym przebojem, będąc przysłonięty przez hity pokroju utworu tytułowego, „After the Rain Has Fallen”, czy „Desert Rose”. Największą karierę zrobił chyba na Liście Przebojów radiowej Trójki. Stało się to na wyraźną prośbę Marka Niedźwieckiego, który wymarzył sobie, by znalazł się na pierwszym miejscu w tysięcznym notowaniu (miało to miejsce w 2001 roku). Słuchacze nie zawiedli.
Niedługo później na Liście pojawił się utwór „Fields of Gold” w wykonaniu Evy Cassidy i przyznam, że nie wyobrażałem sobie, by komuś równie pięknie udało się zinterpretować Stinga (choć przyznam, że ostatnio nieźle poradziła sobie z tą samą kompozycją Katie Melua). Było tak do przedwczoraj, kiedy to trafiłem na pojedyncze, krążące na youtube nagrania jazzowej grupy Silence Fiction. Jednym z nich jest właśnie „A Thousand Years”, które wypada jeszcze lepiej niż oryginał.
Utwór został potraktowany dość swobodnie, stając się w pewnym momencie bazą dla improwizacji. Niemniej cały czas utrzymany jest w refleksyjnym, niemal mistycznym klimacie, za który w głównej mierze odpowiada bardzo zdolna wokalistka Georgina Kanizsa, która delikatnymi wokalizami buduje nastrój i pianista Dániel Vikukel, grający czujnie, nie marnując miejsca na zbędne nuty. O tym, jak świetnie rozumie i uzupełnia się ta dójka świadczą także inne covery Silence Fiction, jak „Smells Like Teen Spirit” Nirvany, czy „Morning Bell” Radiohead.
Grupa w 2015 roku nagrała debiutancki album i chyba na tym jej historia się skończy. Kanizsa na razie skupiła się na rozwijaniu kariery solowej i promowaniu krążka „Twisted” z 2016 roku. Próbowała także w zeszłym roku dostać się do finału Eurowizji w Kijowie, ale ostatecznie nic z tego nie wyszło. Niemniej wygląda na to, że koncertowanie po jazzowych klubach przestało wchodzić w zakres jej zainteresowań.
koniec
24 stycznia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Jak wypromować hinduskiego żółtodzioba
Sebastian Chosiński

19 V 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz piętnasty niemiecka formacja Embryo.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Szwajcaria dla świata
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 V 2018

Jest taki rodzaj filmów, o których mówi się, że są tak złe, że aż dobre. Dziś będzie o podobnym zjawisku, tyle, że w dziedzinie muzyki. A konkretnie chodzi o „We Are the World” zaśpiewany przez wyjątkowo malowniczy odpowiednik USA for Africa.

więcej »

Non omnis moriar: Nastoletni geniusz w heroinowym ciągu
Sebastian Chosiński

12 V 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz czternasty niemiecka formacja Embryo, tym razem z gościnnym udziałem włoskiego saksofonisty Massimo Urbaniego.

więcej »

Polecamy

Szwajcaria dla świata

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kapela ze wsi Szczecin
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miałem 10 lat…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Podglądanie kochanków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pośpiewajmy razem w podróży
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Leży w zsypie pijany cieć Mieciek
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bieszczadzcy metale
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W oczekiwaniu na nową płytę Toola
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dzień dobry, digliśmobry
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jej kredo to harfa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kapela ze wsi Szczecin
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miałem 10 lat…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Podglądanie kochanków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pośpiewajmy razem w podróży
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Leży w zsypie pijany cieć Mieciek
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bieszczadzcy metale
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W oczekiwaniu na nową płytę Toola
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dzień dobry, digliśmobry
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jej kredo to harfa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Jestem Groot!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Thanos kopie tyłki!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Bo przez twe oczy… oszalaaaałem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Infantylność > Charakter
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Pomysł był, zabrakło serca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Balonem w kosmos
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Spiski, piękne kobiety i kanibale
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Thor była kobietą!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Krąg komiksów Hachette
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Bruce Banner będzie bić!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.