Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 lutego 2018
w Esensji w Esensjopedii

10 największych rozczarowań muzycznych 2017

Esensja.pl
Esensja.pl
Jak każdy rok i 2017, poza płytami ciekawymi, przyniósł także garść rozczarowań. Przyjrzyjmy się dziesięciu największym z nich.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
10. At The Drive-In „In•ter a•li•a”
Powiedzmy to od razu – nie jest to krążek zły, ale jak na pierwszy od siedemnastu lat album grupy, która w niektórych kręgach uchodzi za kultową, to stanowczo za mało. Wiem, że Cedric Bixler i Omar Rodriguez wciąż są bardzo aktywni twórczo z lepszym bądź gorszym skutkiem, ale skoro sięgnęli po tak zacny szyld, powinni mieć ku temu ważny artystycznie powód. Takiego zabrakło.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
9. Mike Oldfield „Return to Ommadawn”
Uwielbiam płytę „Ommadawn”, którą stawiam na równi z „Dzwonami rurowymi”. Powrót Oldfielda do jej klimatów po dekadach wydawał się więc intrygujący, zwłaszcza, że nie tworzył dłuższych suit od lat 80. Niestety za wielkimi planami nie poszły pomysły na muzykę. Ta bowiem jest wtórna i nie umywa się do klasycznego oryginału. I jeszcze ta okładka. Niby ok, ale jednak całkiem nie współgra z projektem pierwszego „Ommadawn”. Szkoda, bo kazus „Tubular Bells” dowodził, że Mike potrafi nagrywać ciekawe kontynuacje.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
8. Dr Misio „Zmartwychwstaniemy”
Zajawka w postaci singla „Pismo” była obiecująca. Niewątpliwie to obok „Mentolowych papierosów” najbardziej przebojowy utwór w dorobku drużyny Arkadiusza Jakubika. Promocji pomógł także mały skandal związany z występem na festiwalu w Opolu. Niestety całości zabrakło punkowego sznytu, jaki cechował poprzednie dwie propozycje zespołu. Okazuje się, że produkcja Olafa Deriglasoffa idealnie wpasowywała się w misiową twórczość i zrezygnowanie z jego usług było błędem. Ale to nie jedyny problem – drugim jest brak pomysłu na większość kompozycji, a i przyciężkie teksty Vargi nie pomogły w odbiorze.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
7. Dua Lipa „Dua Lipa”
I co z tego, że dziewczyna jest młoda, zgrabna i ładna, a do pracy nad albumem zatrudniono pułk producentów. Singel „Be the One” faktycznie zapowiadał, że może tym razem z gwiazdeczki wyrośnie nam muzyczna gwiazda, kiedy finalnie ze wszystkiego wyszła lipa. Ot, porcja 11 zapychaczy, dołączonych do jednego przeboju. Stary patent. Dziwi mnie tylko mnogość nominacji do różnych branżowych nagród, jakbyśmy mieli do czynienia co najmniej z objawieniem na miarę Lady Gagi.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
6. Haim „Something to Tell You”
Haim miały wszystko, by zabłysnąć w muzycznym świecie – urodę, wdzięk, talent i przede wszystkim świetne kompozycje utrzymane w przyjaznym uchu, stonowanym indie rockowym klimacie. Niestety na ich drugim albumie brakuje tego ostatniego elementu. Podejrzewam, że zadziałały tu siły sprawcze wytwórni, ponieważ z ciekawego, eterycznego zespołu, Haim zamienił się w jeden z wielu popowych tworów, które spokojnie mogą umilać życie, jako muzyka tła, ale absolutnie się ich nie pamięta.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
5. Paramore „After Laughter”
Choroba nijakości w 2017 roku dopadła wyjątkowo wielu artystów. Jej kolejną ofiarą jest poprockowa grupa Paramore, dowodzona przez charyzmatyczną (dotąd) wokalistkę Hayley Williams. Na „After Laughter” nie zostało nic z jej zadziorności. Muzyka została skrojona pod radiowe standardy, a utwory wygładzone brzmieniowo. W efekcie o dzisiejszym Paramore można mówić tylko ze względu na wyciek do internetu nagich zdjęć wokalistki, a nie dokonań artystycznych. Szkoda, bo poprzedni krążek zespołu był bardzo udany.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
4. Prophets of Rage „Prophets of Rage”
To się nie mogło nie udać. Połączone siły członków formacji Rage Against the Machine, Public Enemy i Cypress Hill pod wspólnym szyldem Prophets of Age miały nagrać najbardziej gniewną płytę roku, oikazując malkontentom o co tak na prawdę chodzi w rap metalu. A jednak z wielkiej armaty padł wystrzał kapiszonu. Zdecydowanie coś nie wyszło. Debiut tej supergrupy nie porywa i w zestawieniu z dziełami RATM czy Audioslave wypada po prostu blado.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
3. Anita Lipnicka „Na osi czasu”
A tu mi się serce kraje. Uwielbiam głos Anity od czasu jej współpracy z Varius Manx i bardzo cieszyłem się na jej pierwszą płytę koncertową, na której poza solowymi rzeczami pojawiły się także nagrania z czasów współpracy z zespołem Roberta Jansona. Nie wiem co się stało, czy to trema, czy słabe zgranie się z muzykami, czy po prostu gorszy dzień, ale pomijając dziwne aranże niektórych utworów, burzących ich strukturę, to sama wokalistka nie potrafiła się w nich odnaleźć, niejednokrotnie zbliżając się do granicy fałszu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
2. Shania Twain „Now”
Jeden z najbardziej reklamowanych powrotów zeszłego roku. Pierwszy od czternastu lat krążek Shani Twain. Kobiety pięknej, obdarzonej specyficznym głosem, która niegdyś podbijała listy przebojów hitami pokroju „Ka-Ching!” czy „That Don’t Impress Me Much”. Pomimo swojego wieku Shania wciąż wygląda świetnie, a warunki wokalne pozostały bez zmian, niestety „Now” jest jednostajne, nijakie i niemiłosiernie się dłuży. A przecież to tylko 41 minut, co sprawia, że jest najkrótszym krążkiem Twain od czasu debiutu.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
1. Linkin Park „One More Light”
Wiem, że o zmarłych nie powinno się źle mówić, ale „One More Light” to bezdyskusyjny zwycięzca nie tylko w kategorii „największe rozczarowanie”, ale także „najgorszy album roku”. Nie wiem jakim cudem panowie z Linkin Park zgodzili się przejść na ciemną stronę mocy i zaczęli grać miałki pop, ale nawet to im nie wyszło. Czuć, że nie odnajdują się w tej stylistyce. Jednocześnie dają do ręki argument wszystkim tym, którzy zawsze postrzegali zespół jak boysband. Choć starałem się bronić LP przed takimi określeniami, tym razem muszę niestety przyznać rację krytykom.
koniec
30 stycznia 2018
dodajdo

Komentarze

01 II 2018   00:28:13

Nowy album At The Drive-In nie jest aż taki zły. Większym rozczarowaniem jest choćby nowy album Eminema (Revival).
Natomiast najgorszym "wydawnictwem" 2017 roku jest Daddy's Boy: Into The Closet Part 1 (uwaga - słuchać na własną odpowiedzialność) https://daddysboywantsu.bandcamp.com/album/daddys-boy-into-the-closet-part-1

01 II 2018   13:33:47

No ja nie wiem, z tym "najgorszym" (chyba, żę bierzecie pod uwagę tylko zagraniczne płyty) - w 2017 ukazał się przecież kolejny album Closterkellera. Ja ich kiedyś nałogowo słuchałam, ale po "Graphite" tendencja była spadkowa. Przedostatnią ich płytę - "Bordeaux" dałam radę przesłuchać jeno 3 razy (nadzieja, że może się mylę i coś w tmy jest na tyle mi starczyła). Co do najnowszej ich produkcji to przyznam szczerze, nie byłam w stanie dosłuchać na Tubce do końca kawałka promującego, więc moje obawy odnośnie jakości reszty są dość silne.

01 II 2018   20:51:59

Dua Lipa - album przeciętny, ale że są tam same wypełniacze to się nie zgodzę, "New Rules” wyróżnia się korzystnie na tle współczesnej popowej papki.
Pełna zgoda co do Prophets of Rage, zdziadzieli nam panowie - chcieliby a nie mogą.
Brakuje mi w zestawieniu U2 - pozer Bono i The Edge ze stępionym gitarowym ostrzem zasługują na dziesiątkę jak mało kto.

02 II 2018   09:11:40

@zyx - U2 genialne nie jest, ale ponieważ wypada lepiej niż "Songs of Innocence", daje radę;

@Beatrycze - nigdy nie byłem fanem Closterkellera, ale dziwią mnie tak ostre opinie o nowych albumach grupy. Zwłaszcza "Aurum" wg mnie może konkurować z krążkami z lat 90. "Virivian" jest trochę za długie i ma mielizny, ale generalnie daje się słuchać.

02 II 2018   12:25:54

W poprzednich płytach, może wyjąwszy same początki podobały mi się zwykle wszystkie piosenki (choć może już po prostu na etapie wydania tych płyt wyrastałam z bezkrytycznego uwielbienia), w "Aurum" są takie, które zawsze przewijam. Choć jest tam też sporo dobrych piosenek. Podobnie "Nero" ma lepsze i gorsze momenty.
Ale "Bordeaux" to jest koszmar na krążku... Brr
Nie skuszę się już na następną.

02 II 2018   13:06:05

@Pi
No tak, ale ja przyrównuję ich ostatnie płyty do ich najlepszych, jak "War" i wtedy widać, że jednak nie dają rady.
Do tego Bono w tej swojej pozie zbawiciela świata stał się już dawno swoja własna karykaturą. Niby nie powinno to wpływać na odbiór samej muzyki, ale jednak...
Co do Closterkellera - nie znam dobrze ich ostatniej twórczości, ale kiedyś bardzo podobała mi się płyta "Cyan". Chwilami grzali tam jak prawdziwi metalowcy i jednocześnie super melodyjne to było.

02 II 2018   13:17:18

@zyx - Do klasyków typu "War", czy "Achtung Baby" to nawet nie ma co porównywać. Ale coś jest na rzeczy z tą pozą Bono, bo ostatnim albumem, który mi się podobał jest "No Line on the Horizon", ale nie wracam do niego prawie wcale. I właśnie nie wiem, czy to nie ma czegoś wspólnego z tą pozą, o której mówiłeś.

02 II 2018   14:42:07

@zyx
"Cyan" była pierwszą płytą Clostera, jaką słuchałam i od niej się zaczęło moje zainteresowanie zespołem. Chyba najbardziej lubię właśnie ją, prócz tego "Scarlet" i "Graphite" (choć na tej ostatniej trochę za dużo elektroniki, jak dla mnie)("Violet" jakoś mniej, choć sama nie wiem, czemu).

03 II 2018   13:24:41

Daddy's Boys- próbowałem to odsłuchać- nie da się. Początkowo myślałem że to jakiś noise/core, ale nie, nawet tam nie słychać żadnego zgrania między muzykami.
Dua Lipa- umknęło im "ż" na okładce, domyślcie się gdzie
"Aurum"- nie jest aż takim rozczarowaniem, u Anji już od dłuższego czasu słychać zmęczenie materiału, na szczęście nie zrobiła tego co Chylińska, ale może jak Nosowska- powinna zrobić sobie dłuższą przerwę.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Najnowsze

Non omnis moriar: Świat cały w lustrze
Sebastian Chosiński

17 II 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj solowy projekt Charliego Mariano zrealizowany w ojczystych Stanach Zjednoczonych.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

14 II 2018

Czarny Ziutek (szef killerów) to tragiczny bohater ballady Stanisława Staszewskiego „Celina”, rozpropagowanej przez jego syna i formacje Kult oraz Kazik Na Żywo. Ale Czarny Ziutek z Killerami to także nazwa zespołu coverującego utwory Kazika Staszewskiego z każdego przejawu jego działalności artystycznej.

więcej »

Non omnis moriar: Czy marokańskie dziewczyny śnią o amerykańskich i niemieckich chłopcach?
Sebastian Chosiński

10 II 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz szósty niemiecka formacja Embryo.

więcej »

Polecamy

Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Sikory złote pod mankietem odmierzają sekund bieg
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

99 czerwonych balonów
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Anna z dalekiej północy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Drugi najpiękniejszy cover Stinga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nauczyli się latać
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polacy na metalowo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Śniegu płoń!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Inne recenzje

In the End
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po płytę marsz: Styczeń 2017
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Wyznania człowieka spełnionego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Esensja słucha: Październik 2013
— Sebastian Chosiński, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Michał Perzyna

Siostry na wznoszącej fali
— Michał Perzyna

W stronę dojrzałości
— Dawid Josz

Esensja słucha: Październik 2012
— Sebastian Chosiński, Paweł Lasiuk, Michał Perzyna, Przemysław Pietruszewski

Drepcząc po własnych śladach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff – Made in Poland: Dwa światy w Chorzowie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff – Made in Poland: Polskie dzwony rurowe
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dzwony rurowe IV
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Solówka Rosomaka – runda druga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kumpel z sąsiedztwa z 2099 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mocarny Conan w blasku chwały
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O pierwszym Angliku, który został Japończykiem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Barbarzyńska przyjemność
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nowa nadzieja w Kolekcji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozrywka ociekająca krwią
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Deficyt Asteriksa w Asteriksie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mokre sny apetycznej świnki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Złap bakcyla na Gaudiego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.