Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 29 lutego 2020
w Esensji w Esensjopedii

Embryo
‹Father, Son and Holy Ghosts›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFather, Son and Holy Ghosts
Wykonawca / KompozytorEmbryo
Data wydania1972
Wydawca United Artists Records
NośnikCD
Czas trwania38:16
Gatunekfolk, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Edgar Hofmann, Siegfried Schwab, Dave King, Christian Burchard
Utwory
Winyl1
1) The Special Trip05:46
2) Nightmares00:58
3) King Insano04:40
4) Free06:11
5) The Sun Song08:38
6) Marimbaroos02:53
7) Forgotten Sea09:12
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Ojciec, Syn i święte duchy

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz piąty niemiecka formacja Embryo.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Ojciec, Syn i święte duchy

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz piąty niemiecka formacja Embryo.

Embryo
‹Father, Son and Holy Ghosts›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułFather, Son and Holy Ghosts
Wykonawca / KompozytorEmbryo
Data wydania1972
Wydawca United Artists Records
NośnikCD
Czas trwania38:16
Gatunekfolk, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Edgar Hofmann, Siegfried Schwab, Dave King, Christian Burchard
Utwory
Winyl1
1) The Special Trip05:46
2) Nightmares00:58
3) King Insano04:40
4) Free06:11
5) The Sun Song08:38
6) Marimbaroos02:53
7) Forgotten Sea09:12
Wyszukaj / Kup
Po wydaniu płyt „Opal” (1970) oraz „Embryo’s Rache” (1971) grupa Christiana Burcharda zaliczona została do elitarnego grona najciekawszych grup krautrockowych (choć, gwoli ścisłości, w jej muzyce dominowały dotąd głównie wpływy jazzrockowe). Co zaowocowało licznymi występami w całych Niemczech. Jeden z nich opublikowany został – po ponad trzydziestu latach – przez wytwórnię Garden of Delights na albumie „Bremen 1971” (2003). Prezentował on zupełnie odmienne oblicze monachijskiej formacji, dużo bardziej psychodeliczne i progresywne. Jeśli jednak wielbiciele Embryo, pojawiający się w tamtym czasie na koncertach zespołu, liczyli na to, że kolejne studyjne wydawnictwo zawierać będzie takie właśnie nagrania – musieli być bardzo zdziwieni po pierwszym przesłuchaniu „Father, Son and Holy Ghosts”. Longplay ten portretował bowiem jeszcze inne oblicze kwartetu (w tym konkretnym momencie, bo przecież zarówno skład, jak i liczba artystów współpracujących z Burchardem zmieniały się niekiedy z miesiąca na miesiąc). Mniej było tu rocka, znacznie więcej za to fusion wymieszanego z world music.
Po wczesnojesiennej trasie koncertowej, której epizodem był utrwalony przez lokalne radio występ w Bremie – przypomnijmy, miał on miejsce 23 września 1971 roku – rozpoczął się okres wzmożonej aktywności nagraniowej zespołu. Już dwa miesiące później, czyli w listopadzie, formacja zamknęła się w monachijskim Studio 70 i pozostała w nim – oczywiście z przerwami – aż do marca roku następnego. Jeśli zaś opuszczała je na dłużej, to głównie po to, aby w innych miejscach Niemiec (jak chociażby u Dietera Dierksa w Stommeln nieopodal Kolonii), robić dokładnie to samo, a więc ciężko pracować. W efekcie w ciągu zaledwie pięciu miesięcy Burchard i jego koledzy zarejestrowali materiał na… trzy płyty długogrające: „Father, Son and Holy Ghosts” (1972) oraz – wydane już w 1973 roku – „Steig Aus” (z gościnnym udziałem pianisty Mala Waldrona i organisty Jimmy’ego Jacksona) oraz „Rocksession” (na której monachijczyków wsparł swym talentem saksofonista Charlie Mariano). Jak ta nadaktywność przełożyła się na jakość, spróbujemy odpowiedzieć dzisiaj i w najbliższych tygodniach.
W porównaniu ze składem, jaki niespełna rok wcześniej wziął udział w nagraniu albumu „Embryo’s Rache”, zaszły istotne zmiany: zabrakło Hansiego Fischera i Romana Bunki, pojawili się natomiast gitarzysta Siegfried (Sigi) Schwab oraz basista Dave King, którego do studia przyprowadził Mal Waldron. Ten pierwszy, który „obsługiwał” również indyjskie instrumenty ludowe – winę (czyli karnatacką lutnię) oraz tarang (rodzaj cytry) – miał już za sobą owocną współpracę z Wolfgangiem Daunerem („The Oimels”, „Rischka’s Soul”, „Et Cetera”), przed sobą natomiast krótką, ale godną zapamiętania, kooperację z gitarzystą basowym Peterem Trunkiem („Sincerely P.T.”). Drugi, Amerykanin z pochodzenia (urodzony w 1953 roku w Lexington w stanie Kentucky), w 1971 roku tak naprawdę dopiero startował do kariery; w przyszłości dał się za to poznać jako współpracownik Curta Cressa, Toto Blankego, Charliego Mariano oraz aktywny członek supergrupy The United Jazz+Rock Orchestra.
Można zastanawiać się jeszcze, co kryje się pod religijnym tytułem albumu. Wątpliwości rozwiał sam Burchard, twierdząc, że „Ojcem” był Mal Waldron, jego „Synem” – stworzone przez Christiana Embryo, a „święte duchy” (sic! w liczbie mnogiej) to zrodzone z ich współpracy idee (czytaj: muzyka). Całkiem sprytne wyjaśnienie i – co najważniejsze – wymykające się posądzeniom o profanację. Na płytę trafiło siedem kompozycji (w tym dwie miniatury), trwających w sumie nieco ponad trzydzieści osiem minut. Stronę A winylowego krążka otwiera energetyczne „The Special Trip” (autorstwa Burcharda), w którym znakomitą okazję do zaprezentowania swoich umiejętności wielbicielom Embryo zyskał Siegfried Schwab. Jego gitara – nierzadko przesterowana (podobnie zresztą jak bas Dave’a Kinga) – wybija się bowiem przez większość czasu na plan pierwszy. Ale i pozostali muzycy, może poza Edgarem Hofmannem, który pozostaje tu praktycznie bezrobotny, nie próżnują. Ręce pełne roboty, głównie w końcówce, ma na pewno Christian, podkręcający tempo dynamicznymi perkusjonaliami. Niespełna minutowe „Nightmares” to popis Schwaba – zwiewną melodię gra on, wykorzystując akustyczne brzmienie gitary dwunastostrunowej i hinduskiej winy (dalekiego kuzyna europejskiej lutni).
„King Insano” to utwór, który do repertuaru Embryo wniósł w posagu Dave King. Nic zatem dziwnego, że to Amerykanin gra w nim pierwszoplanową rolę – czy to jako basista, czy też flecista. Po raz pierwszy też możemy podziwiać tutaj partię skrzypiec Hofmanna. Ale niech was nie zmyli fakt wykorzystania instrumentów, które kojarzone są zazwyczaj z bardziej wyrafinowaną muzyką klasyczną, albowiem przez mniej więcej połowę kompozycji mamy do czynienia z prawdziwie hardrockowo-bluesowym uderzeniem. Zamykająca tę część wydawnictwa kompozycja „Free” (pod którą zgodnie podpisali się wszyscy członkowie zespołu oprócz Edgara) to jazzrockowa improwizacja z intrygującym wokalnym dialogiem Dave’a i Christiana. Ten pierwszy „ciągnie” numer w stronę soulu, drugi natomiast zdaje się przekonywać kolegę zza Wielkiej Wody, że bliższa tradycji europejskiej (czy konkretniej niemieckiej) jest mimo wszystko psychodelia. Obu na końcu godzi i tak Siegfried, przykuwając uwagę łkającą partią gitary.
Początek strony B albumu to pełna egzotyki muzyczna podróż do Indii, którą fundują słuchaczom Hofmann i Schwab – przynajmniej oni widnieją jako autorzy „The Sun Song” i „Marimbaroos”. Pierwsze z wymienionych nagrań to eksperyment, którego nie powstydziłby się sam Charlie Mariano. Uszy raduje nade wszystko bogactwo aranżacyjne i brzmieniowe – obok winy i tarangu pojawiają się również saksofon i dwie marimby. Ścieżki kolejnych instrumentów nakładają się na siebie, w efekcie czego z biegiem czasu numer zyskuje na mocy. Choć w końcówce muzycy dążą do stopniowego wyciszenia. W „Marimbaroos”, jak można się domyśleć, prym wiodą perkusjonalia, choć znajduje się także miejsce, wprawdzie na drugim planie, na dialog skrzypiec z gitarą. Ostatnie słowo zachował dla siebie lider Embryo; to jego dzieło wieńczy płytę. I trudno byłoby wyobrazić sobie lepszy finał. Dziewięciominutowa kompozycja „Forgotten Sea” to – przynajmniej w pierwszej części – piękna i nastrojowa ballada, której rytm nadaje partia wibrafonu. Wokół niego zbudowane są solówki gitary i basu, przez które nieśmiało przebijają się bluesowe frazy.
Na tle wcześniejszych albumów monachijczyków „Father, Son and Holy Ghosts” wypada najbardziej różnorodnie, ale też… niekonsekwentnie. Można w tym upatrywać zasadniczy plus wydawnictwa (jeśli komuś nie przeszkadza eklektyzm), ale też jego słabość, wynikającą z braku zdecydowania, w którą stronę chcą podążyć muzycy Embryo, a przede wszystkim Christian Burchard, bo to, nie ukrywajmy, on głównie decydował o aktualnym obliczu artystycznym grupy. Dwie pozostałe nagrane w tym czasie płyty – wspomniane już „Steig Aus” i „Rocksession” – będą pod tym względem bardziej homogeniczne. Ale czy jednocześnie ciekawsze?
koniec
3 lutego 2018
Skład:
Edgar Hofmann – saksofon sopranowy, skrzypce
Siegfried Schwab – gitara elektryczna, gitara dwunastostrunowa, wina, bulbul tarang
Dave King – gitara basowa, flet, altomarimba, śpiew
Christian Burchard – perkusja, instrumenty perkusyjne, wibrafon, marimbafon, śpiew

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Wszystkie gwiazdy – duże i nieco mniejsze
Sebastian Chosiński

22 II 2020

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj legendy niemieckiego jazzu – w tym saksofonista Rolf Kühn i pianista Wolfgang Dauner – w projekcie The German All Stars.

więcej »

O wirtuozerii, rutynie, a także o sztuce przyzwyczajenia
Mieszko B. Wandowicz

17 II 2020

Przed laty zasłuchiwałem się w Dream Theater. To nie pierwsza, ostatnia ni największa moja fascynacja, lecz dość ważna, żebym poznawszy zespół po wydaniu „Train of Thought”, zawiódł się „Octavarium”, ale potem często sięgał po wcześniejsze „Images and Words” i „Metropolis, Pt. 2”. A zwłaszcza „Awake”: w mijającej dekadzie regularnie wracałem już tylko do tego albumu. Jednak przed pójściem na wrocławski koncert — z całą „Metropolis” na żywo — trudno mi było się powstrzymać.

więcej »

Non omnis moriar: Ciemna i jasna strona jazzu
Sebastian Chosiński

15 II 2020

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kolejna wspólna produkcja – tym razem orkiestrowa – austriackiego saksofonisty Hansa Kollera i niemieckiego pianisty Wolfganga Daunera (z mocnym polskim akcentem).

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.