Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Słuchaj i patrz: Sztuczka z kolorami

Esensja.pl
Esensja.pl
Jeden z klipów, przy których oglądaniu myśli się „jakie to proste a przy tym jak pomysłowe” – Birdy & Rhodes w piosence „Let it all go”.

Beatrycze Nowicka

Słuchaj i patrz: Sztuczka z kolorami

Jeden z klipów, przy których oglądaniu myśli się „jakie to proste a przy tym jak pomysłowe” – Birdy & Rhodes w piosence „Let it all go”.
Podsumowując cykl „Słuchaj i patrz” obiecałam, że jeśli znajdę teledysk, który zrobi na mnie wystarczające wrażenie, napiszę kolejną odsłonę. Co też czynię, przedstawiając klip nakręcony do piosenki „Let it all go”.
Autorami, wykonawcami i producentami piosenki jest para młodych wokalistów z Wielkiej Brytanii, podpisujących się pseudonimami Birdy i Rhodes. Nie tworzą oni stałego duetu, skupiając się na karierach solowych. Rhodes ma na koncie jedną płytę długogrającą i cztery EPki, młodsza od niego Birdy nagrała już trzy albumy studyjne i zgarnęła kilka branżowych nagród. „Let it all go” została wydana jako singiel.
Za teledysk do niego odpowiada młody reżyser Sing J. Lee, chwalony w internecie jako wschodząca gwiazda. Lee ma już na koncie nominacje do branżowych nagród (jak Brit Awards czy MTV VMA). Oprócz klipów, kręci też reklamy.
Teledysk do „Let it all go” urzeka prostotą a jednocześnie świeżością pomysłu. Coś tak – po fakcie – banalnego, jak podmiana kolorystyki (plus dodanie na niebie zorzy) zaowocowało oryginalnym klimatem, pasującym do charakteru utworu. Wrażenia estetyczne psuje mi nieco wokalista (zwłaszcza ten wyraz pogardy na twarzy niezbyt pasuje do rzewnej piosenki o rozpadzie związku), ale nie na tyle, bym uznała teledysk za niewarty upowszechniania.
Na deser – gruntowna zmiana klimatu, a zarazem wynik moich poszukiwań muzyki z innych części świata. Dzięki nim natknęłam się na japoński zespół Yousei Teikoku (co można przetłumaczyć na „imperium wróżek”) – w zależności od źródła klasyfikowany jako gohtic metalowy lub power metalowy. Przyznam, że potrzebowałam nieco czasu, by przyzwyczaić się do tej muzyki. O ile nie mam zastrzeżeń do instrumentalistów1), to już wokal mnie nie przekonuje (choć zastanawiam się, czy przewaga recytacji nad śpiewem nie wynika także ze specyfiki języka).
Zapraszam do obejrzenia sobie sympatycznego, utrzymanego w steampunkowej stylistyce teledysku do „Astral dogma” z płyty „Pax Vesania”.
koniec
4 marca 2018
1) Kto ciekaw, polecam zwłaszcza partię instrumentalną w „Hades: The End MV” – zaczyna się mniej więcej po 3 min 45 s.

Komentarze

05 III 2018   12:02:12

Co do sposobu śpiewania wokalistki z "Yousei Teikoku", to jest to raczej maniera, niż cecha charakterystyczna języka japońskiego. Japońska scena muzyczna? (mają tam odrębne podgatunki anime"od zera do idola" i "zespoły muzyczne" ,gnarf). Jest to szerokie i nieprzebrane pole, na którym triumfy święci głównie pop i jap-rock. Można tam znaleźć i perełki, jak i kakofonię godną samego Kakofonixa.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zagraj to jeszcze raz Sam: Życie o świcie
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

12 XII 2018

Ostatnio zrobiła się moda na płyty typu tribute rodzimych wykonawców. Niedawno wspominaliśmy o takim upamiętnieniu Big Cyca, a dziś będzie o T.Love. A wszystko w związku z utworem „Autobusy i tramwaje”.

więcej »

Non omnis moriar: Samotność w zapomnianym ogrodzie
Sebastian Chosiński

8 XII 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kwartet niemieckiego (choć rodem z Kłajpedy) pianisty Michaela Naury.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Rockabilly dżungli
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

5 XII 2018

Dziś będzie o coverze piosenki, która zdecydowanie lepiej oddaje klimat dżungli, niż hit Katy Perry „Roar”. Co ciekawe jej autorką jest osoba pochodząca z Islandii, czyli miejsca, w którym drzewa wcale nie chcą rosnąć. Mówię o „Jungle Drum” Emilíany Torrini.

więcej »

Polecamy

Życie o świcie

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mrok i przerażenie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Potszebujesz krifi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Knajpiana Kapela Oddech Silnika Sierżanta Hetfielda
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Z przymrużeniem oka
— Beatrycze Nowicka

Rozmaitości
— Beatrycze Nowicka

Szarpnąć strunę
— Beatrycze Nowicka

Dzieci Buki
— Beatrycze Nowicka

Warte wzmianki
— Beatrycze Nowicka

Animacje z antypodów
— Beatrycze Nowicka

Muzyka zaangażowana
— Beatrycze Nowicka

Konotacje
— Beatrycze Nowicka

Z wiatrem
— Beatrycze Nowicka

Trochę humoru
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.