Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 12 grudnia 2018
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Pasja młodego studenta

Esensja.pl
Esensja.pl
Ostatnio pisałem o próbach odtworzenia znanych utworów za pomocą balonów i sprzętów kuchennych. A przecież inaczej można zagrać także na gitarze. Potrzebne do tego są tylko dziwne gogle i już „Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz” Sweet Noise nabiera całkiem nowego kolorytu.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Pasja młodego studenta

Ostatnio pisałem o próbach odtworzenia znanych utworów za pomocą balonów i sprzętów kuchennych. A przecież inaczej można zagrać także na gitarze. Potrzebne do tego są tylko dziwne gogle i już „Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz” Sweet Noise nabiera całkiem nowego kolorytu.
Sweet Noise od samego początku swojej działalności wyróżniał się na tle rodzimej sceny hardcore / metalowej. Duża w tym zasługa charyzmatycznego wokalisty Glacy (Piotr Mohamed), którego mocne teksty od razu przykuwają uwagę. Niemniej to co w 2002 roku zespół zaprezentował na albumie „Czas ludzi cienia” było prawdziwym szokiem. W pozytywnym tego słowa znaczeniu. Muzyka formacji stanowiła nie tylko odświerzający powiew na zakonserwowanej w ścisłych ramach gatunkowych rodzimej scenie ciężkiego grania, ale także pokazała, że można u nas nagrać materiał, który brzmi na światowym poziomie, doskonale wpisując się w popularny na przełomie wieków trend mieszania metalu z elektroniką i rapem. Niemniej Sweet Nois nie można było jednoznacznie nazwać kapelą nu metalową, o czym świadczy singel „Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz”, nagrany z gościnnym udziałem Anny Marii Jopek. Ten posępny utwór ani trochę nie nadawał się na przebój – nie dość, że trwa ponad sześć minut, to jeszcze jego niepokojący klimat, potęgowany przez melorecytację Glacy, używającego dosadnego języka, nie miał prawa nikogo porwać. Stało się inaczej i w alternatywnych rozgłośniach bardzo dobrze sobie poradził.
Niemniej ze względu na jego charakterystykę raczej nie należy do najchętniej coverowanych utworów. Tym większy szacunek dla muzyka, który się na to porwał i mu się udało. Tym kimś był młody człowiek ukrywający się pod pseudonimem Słonek. Kilka lat temu próbował zawojować polski Youtube, prezentując nieortodoksyjne wersje znanych utworów. Najczęściej w ramach duetu Ocuciciele, który tworzył z koleżanką Martą. Nie powiem, by wszystko co nagrali do mnie trafiło. Niemniej ma to swój urok, pozostając w klimacie studenckiej zgrywy, przepełnionej twórczą pasją, która miała urozmaicić uczelnianą rutynę. „Dzisiaj mnie kochasz, jutro nienawidzisz” zdecydowanie wyróżnia się na tym tle. Słonek bardzo na serio podszedł do emocjonalnego przesłania utworu i nawet jeśli sporo namieszał w melodyce oryginału, to trzeba mu oddać szacunek, że miał pomysł na to jak zastąpić elektroniczne brzmienie przy pomocy gitary akustycznej. A że tu i tam trafiają się małe niedoskonałości warsztatowe, to nie szkodzi, uzupełnia je autentyczna pasja.
Po sukcesie „Czasu ludzi cienia” Sweet Noise poszli w jeszcze większe eksperymenty, jako pierwsi na naszym rynku prezentując tak odważny mariaż gitarowego grania z hiphopem („Jeden taki dzień” gdzie udzielał się Peja), a nawet popem („Nie było” z Edytą Górniak). Wielu ortodoksyjnych fanów przekreśliło wtedy zespół, który wciąż potrafił zabłysnąć, jak na płycie „The Triptic” z 2007. Nie uchroniło to jednak go przed rozpadem na długie lata. W 2016 roku jednak się reaktywował. Na razie w odsłonie koncertowej.
Co zaś się tyczy Słonka, to w pewnym momencie zarzucił aktywność jutubera. Nie będę spekulował, czy było to związane ze znudzeniem się, zniechęceniem, czy po prostu zakończeniem studiów i rozpoczęciem „dorosłego” życia. Z informacji, jakie można znaleźć w internecie, wynika, że bardzo zaangażował się w ruch harcerski. Dziś już pod własnym imieniem i nazwiskiem – Damian Grzegorczyk – skoncentrował się na prowadzeniu bloga, który jednak tylko w niewielkim stopniu dotyka kwestii muzycznych.
koniec
28 lutego 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zagraj to jeszcze raz Sam: Życie o świcie
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

12 XII 2018

Ostatnio zrobiła się moda na płyty typu tribute rodzimych wykonawców. Niedawno wspominaliśmy o takim upamiętnieniu Big Cyca, a dziś będzie o T.Love. A wszystko w związku z utworem „Autobusy i tramwaje”.

więcej »

Non omnis moriar: Samotność w zapomnianym ogrodzie
Sebastian Chosiński

8 XII 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj kwartet niemieckiego (choć rodem z Kłajpedy) pianisty Michaela Naury.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Rockabilly dżungli
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

5 XII 2018

Dziś będzie o coverze piosenki, która zdecydowanie lepiej oddaje klimat dżungli, niż hit Katy Perry „Roar”. Co ciekawe jej autorką jest osoba pochodząca z Islandii, czyli miejsca, w którym drzewa wcale nie chcą rosnąć. Mówię o „Jungle Drum” Emilíany Torrini.

więcej »

Polecamy

Życie o świcie

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mrok i przerażenie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Potszebujesz krifi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Knajpiana Kapela Oddech Silnika Sierżanta Hetfielda
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mrok i przerażenie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Potszebujesz krifi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Knajpiana Kapela Oddech Silnika Sierżanta Hetfielda
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Ciemne strony seksu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gilotynując historię
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bracia sztosy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wielki ranking płyt Slayera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

Za mocno, za brudno
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieoczekiwany koniec
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rajska kraina pośród rdzy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruba kreska
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kłamstwo jak codzienny chleb
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gość z nawijką i ten drugi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.