Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 czerwca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Embryo, Charlie Mariano
‹We Keep On›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWe Keep On
Wykonawca / KompozytorEmbryo, Charlie Mariano
Data wydania1973
Wydawca BASF
NośnikWinyl
Czas trwania38:32
Gatunekfolk, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Charlie Mariano, Roman Bunka, Dieter Miekautsch, Christian Burchard
Utwory
Winyl1
1) No Place to Go12:32
2) Flute and Saz06:05
3) Ehna, Ehna, Abu Lele08:47
4) Hackbrett-Dance04:00
5) Abdul Malek03:19
6) Don’t Come Tomorrow03:52
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Ze Stanów do Europy – i dalej – do Azji, Afryki…

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz ósmy niemiecka formacja Embryo, tym razem z towarzyszeniem Amerykanina Charliego Mariano.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Ze Stanów do Europy – i dalej – do Azji, Afryki…

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz ósmy niemiecka formacja Embryo, tym razem z towarzyszeniem Amerykanina Charliego Mariano.

Embryo, Charlie Mariano
‹We Keep On›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułWe Keep On
Wykonawca / KompozytorEmbryo, Charlie Mariano
Data wydania1973
Wydawca BASF
NośnikWinyl
Czas trwania38:32
Gatunekfolk, jazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Charlie Mariano, Roman Bunka, Dieter Miekautsch, Christian Burchard
Utwory
Winyl1
1) No Place to Go12:32
2) Flute and Saz06:05
3) Ehna, Ehna, Abu Lele08:47
4) Hackbrett-Dance04:00
5) Abdul Malek03:19
6) Don’t Come Tomorrow03:52
Wyszukaj / Kup
Na początku lat 70. XX wieku saksofonista i flecista Charlie Mariano po raz kolejny (i tym razem, jak się okazało, ostateczny) opuścił swoją amerykańską ojczyznę. Na nową przystań wybrał Stary Kontynent, choć prawdopodobnie kiedy przemierzał Atlantyk, nie był jeszcze w stu procentach pewien, gdzie zatrzyma się na stałe – we Francji, którymś z krajów Beneluksu, a może w Niemczech? Wybór padł na ostatnie z wymienionych państw. Mariano żegnał się ze Stanami Zjednoczonymi godnie, pozostawiając fanom na otarcie łez dwa wartościowe albumy: „Osmosis” (1970), nagrany z zespołem o takiej właśnie nazwie, oraz sygnowany już własnym nazwiskiem „Mirror” (1971). Wieść o przybyciu do Europy artysty tak wielkiego formatu rozeszła się lotem błyskawicy; nic więc dziwnego, że na propozycje wspólnych nagrań Amerykanin nie musiał czekać zbyt długo. Jako pierwszy zaprosił go do współpracy holenderski flecista Chris Hinze (vide nagrany w lipcu 1971 roku longplay „Blue Stone”). A zaraz potem w kolejce ustawili się muzycy monachijskiego Embryo.
Lider Embryo, perkusista i wibrafonista Christian Burchard, miał bardzo dobre doświadczenia z kooperacji z amerykańskimi jazzmanami osiadłymi w Europie (konkretniej: w Monachium); grywał już przecież – na scenie i w studiu – z czarnoskórymi pianistami Malem Waldronem i Jimmym Jacksonem (czego dowodem są albumy „For Eva”, „Embryo’s Rache”, „Steig Aus”, „Rocksession”). Kiedy więc padła propozycja, aby stworzyć coś wspólnie z Mariano – zapalił się do tego pomysłu. Kto go podrzucił Christianowi? Całkiem prawdopodobne, że dobrze już znany zespołowi słynny producent i inżynier dźwięku Dieter Dierks, mający w Stommeln nieopodal Kolonii, czyli miasta, w którym zamieszkał Charlie, swoje studio nagraniowe. W każdym razie w pierwszej połowie grudnia 1972 roku trzech muzyków Embryo i Mariano pojawili się w gościnnych progach domu Dietera. Co ciekawe, na okładce płyty widnieje informacja, że materiał zarejestrowano wprawdzie w studiu Dierksa, ale… we włoskiej Anconie (podobnie rzecz miała się z opisami kolejnych krążków niemieckiej grupy i Amerykanina „Surfin’” oraz „Bad Heads and Bad Cats”).
Skąd zatem ta Ancona? Po latach wyjaśnił to w jednym z wywiadów sam Burchard, twierdząc, że było to kłamstwo sprokurowane przez Dietera z powodów podatkowych (widocznie mógł dzięki temu zaoszczędzić na obowiązkowej daninie wobec państwa) i że w rzeczywistości te trzy albumy powstały w Stommeln. Na swoje pierwsze spotkanie z Charliem Mariano Christian zabrał z Monachium tylko dwóch muzyków: swojego starego kompana gitarzystę Romana Bunkę, który brał już udział w realizacji dwóch płyt formacji („Embryo’s Rache” i „Steig Aus”), oraz debiutującego w jej składzie pianistę Dietera Miekautscha, wcześniej związanego z progresywno-jazzrockowym zespołem Missing Link (longplay „Nevergreen!” z 1972 roku). Na „We Keep On”, bo taki właśnie tytuł otrzymała płyta opublikowana przez koncern BASF kilka miesięcy później, Embryo jest więc kwartetem, w którym Amerykanin na razie ma status gościa. „Na razie”, bo niebawem to się zmieni.
Na „We Keep On” znalazły się utwory będące wypadkową zainteresowań obu podstawowych, mówiąc niezbyt ładnie, podmiotów wykonawczych – Christiana Burcharda (bo nie ukrywajmy, że to ktoś inny decydował o artystycznym losie Embryo) i Charliego Mariano. Nie zabrakło więc ani ekspresyjnego krautrocka (znanego chociażby z zagranego we wrześniu 1971 roku koncertu w Bremie), ani mocno podrasowanego egzotycznym folklorem jazzu (w którym gustował Amerykanin). Taka mikstura zaowocowała powstaniem prawdziwie wybuchowej substancji muzycznej, która w tamtym czasie – to jest w pierwszej połowie lat 70. – musiała podziałać nie tylko na zachodnioeuropejskich fanów, lecz także innych artystów niezwykle ożywczo. Kwartet zafundował słuchaczom (niespełna) trzydziestodziewięciominutową podróż przez cztery kontynenty. Dlaczego aż cztery? Ponieważ do europejskiego krautrocka i amerykańskiego fusion dorzucił jeszcze elementy charakterystyczne dla muzyki etnicznej rodem z Azji Południowej i czarnej Afryki.
Początek płyty jest dosłownie miażdżący! Ponad dwunastominutowa kompozycja „No Place to Go” (tylko w tytule nawiązująca do „A Place to Go” z albumu „Rocksession”), pod którą podpisali się jako autorzy wszyscy muzycy biorący udział w nagraniu, to przykład prawdziwie rockowej feerii dźwiękowej. Motoryczna perkusja Burcharda praktycznie przez cały czas narzuca zabójcze tempo, do którego dopasowują się soliści – Bunka i Mariano. Ich improwizowane partie na gitarze (progresywna) i saksofonie (jazzrockowa) zaskakują zadziornością, tym bardziej rzucającą się w uszy, że w tle towarzyszy im stonowany fortepian elektryczny Miekautscha. Po tej potężnej dawce rockowego szaleństwa stronę A longplaya dopełnia krótszy od „No Place to Go” o połowę etniczny „Flute and Saz”, będący nietypową balladą Charliego i Romana zagraną głównie na dwa tytułowe instrumenty. Szkielet rytmiczny tworzy grający na perkusjonaliach Bunka, a Mariano dokłada jeszcze – w części drugiej utworu – partię saksofonu. To pierwsza, ale nie ostatnia na „We Keep On”, podróż do Azji. Kolejne będą nie mniej intrygujące.
Ale nim muzycy zafundują słuchaczom następną wyprawę na Wschód, zabiorą ich najpierw na Czarny Ląd. Bo tym właśnie jest otwierająca stronę B winylowego krążka „Ehna, Ehna, Abu Lele” – jeszcze jedno wspólne dzieło całej czwórki. Ponownie zdominowane przez rockowe brzmienia i wybijający się na plan pierwszy saksofon (gitara pojawia się dopiero w ostatnich trzech minutach). Mariano gra z wielkim rozmachem, improwizując przy tym tak zawzięcie, że mógłby zawstydzić ówczesnych mistrzów free jazzu, Petera Brötzmanna czy Joego McPhee. Jedyną irytującą rzeczą, kompletnie niepasującą do reszty, są tu wstawki wokalne, nie wiedzieć czemu brzmiące bardzo syntetycznie (zapewne z powodu zastosowanego przez Dietera Dierksa efektu elektronicznego). W skomponowanym przez Amerykanina „Hackbrett-Dance” szanse wykazania się mają obaj liderzy projektu: Mariano sięgający po swój ulubiony azjatycki dęciak, czyli indyjski nadaswaram, oraz Burchard, serwujący partię na tytułowych cymbałach. Bliskowschodnie konotacje pojawiają się natomiast w stworzonym przez Bunkę psychodeliczno-etnicznym utworze „Abdul Malek”, w którym marimba rywalizuje z sazem, a wszystkich na finał godzi saksofon.
Jeżeli fanom Embryo słuchającym „We Keep On” czterdzieści pięć lat temu po raz pierwszy wydawało się, że to koniec niespodzianek – byli w błędzie. Cały album wieńczy bowiem… tak, tak, piosenka – czterominutowe „Don’t Come Tomorrow”. Czyżby Burchard, Mariano, Bunka i Miekautsch wymyślili sobie, że stworzą singlowy przebój? Z wpadającą w ucho melodią na flecie i fortepianem akustycznym w tle? A może po prostu chcieli udowodnić niedowiarkom, że potrafią? Bo potrafili. Lecz na tym się skończyło. „Don’t Come Tomorrow” nigdy nie ukazało się na singlu – i pewnie dlatego numer ten popadł w zapomnienie. W 1999 roku – nakładem firmy Disconforme SL z Andory – ukazało się kompaktowe wydanie „We Keep On” z dwiema dodatkowymi kompozycjami. Pierwsza to szesnastominutowy „Ticket to India” – pełna eksperymentów improwizacja (niekiedy bardzo rockowa), w której całkiem sporo dorzuca od siebie Dierks (vide elektronika). Druga natomiast nosi tytuł „Flute, Saz and Marimba” i jest po prostu rozbudowaną wersją „Flute and Saz”.
koniec
3 marca 2018
Skład:
Charlie Mariano – saksofon sopranowy, saksofon altowy, flet, flet bambusowy, nadaswaram
Roman Bunka – gitara elektryczna, saz, śpiew, instrumenty perkusyjne, gitara basowa (6)
Dieter Miekautsch – fortepian elektryczny, fortepian, klawinet
Christian Burchard – perkusja, instrumenty perkusyjne, śpiew, marimba, wibrafon, cymbały, mellotron

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zagraj to jeszcze raz Sam: Z Kuśki wzięte
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

20 VI 2018

Szaleństwo Mundialowe trwa w najlepsze. Nie mogło ominąć i Esensji. Dziś więc cover tematyczny utworu, który z piłką nożną kojarzy się nierozerwalnie, choć w zasadzie nie ma z nią nic wspólnego – „Son of My Father”. Tym samym otwieramy wakacyjny sezon dość frywolnych interpretacji znanych piosenek.

więcej »

Non omnis moriar: Coraz dalej od Europy, coraz bliżej Azji
Sebastian Chosiński

16 VI 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz siedemnasty niemiecka formacja Embryo.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Tata z pasją
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

13 VI 2018

Dzisiejszy tekst w zasadzie powinien pojawić się bliżej dnia ojca, ale ponieważ wtedy wszyscy będą zajęci piłką nożną, wyprzedzimy nieco czas. A to za sprawą coveru przeboju zespołu The Killers „All These Things That I’ve Done”.

więcej »

Polecamy

Z Kuśki wzięte

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Z Kuśki wzięte
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tata z pasją
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szyku, szyku… feel good… szyku, szyku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W ogrodzie na tyłach domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szalony świat smutnego clowna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kapela ze wsi Szczecin
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miałem 10 lat…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Podglądanie kochanków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pośpiewajmy razem w podróży
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.