Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Słuchaj i patrz: Dzieci Buki

Esensja.pl
Esensja.pl
Dzisiaj coś spod znaku „wyszperane na YouTube”. Dobre i polskie. Bardziej ze względu na piosenkę, choć teledysk też klimatyczny, ciekawy i pasujący do utworu.

Beatrycze Nowicka

Słuchaj i patrz: Dzieci Buki

Dzisiaj coś spod znaku „wyszperane na YouTube”. Dobre i polskie. Bardziej ze względu na piosenkę, choć teledysk też klimatyczny, ciekawy i pasujący do utworu.
Nieco ponad tydzień temu kolega z pracy wyciągnął mnie na koncert zorganizowany przez Katedrę Muzyki Dawnej Akademii Muzycznej w Krakowie, gdzie miałam okazję posłuchać między innymi renesansowych utworów granych na lutni. Akcja „umuzykalnianie Tytusa” odniosła też inny skutek, mianowicie zaczęłam szukać utworów granych na rozmaitych tradycyjnych instrumentach. Dzięki koncertowi oraz zabranej z niego ulotce dowiedziałam się o istnieniu suki biłgorajskiej, staropolskiego instrumentu, który w latach dziewięćdziesiątych został zrekonstruowany (zastanawiam się tylko – może ktoś z czytelników mi wyjaśni – na ile można być pewnym, że wersja odtworzona wydaje takie dźwięki, jak oryginał, czy sama znajomość wyglądu, materiałów wykorzystywanych oraz ludowych melodii wystarczy). Spodobało mi się jego brzmienie, postanowiłam poszukać granych na nim utworów i tak natrafiłam na perełkę, którą dzisiaj przedstawiam.
Jest nią piosenka „Mak” nagrana przez warszawski zespół etno-jazzowy T/Aboret. Zespół powstał stosunkowo niedawno, bo w 2015 i do tej pory nie wydał jeszcze płyty. W teledysku do niego „rysowaną” przez Alę Leszyńską animację nałożono na ujęcia – całość sprawia wrażenie starannie przemyślanej i niewątpliwie ma klimat.
Ponieważ wedle słów autorów „Mak” jest opowieścią o „ludziach, którzy boją się żyć” – nie mogłam się oprzeć, by nie zamieścić pod nim „Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan” Heya.
A jako że utwór T/Aboretu jest smutny, postanowiłam na koniec dodać jeszcze piosenkę „Wszystko” zespołu Big Day, którego kaset słucham wciąż – oby mój stary magnetofon jak najdłużej wytrzymał – zwłaszcza, gdy chcę polepszyć sobie nastrój. Zatem, coś optymistycznego:
koniec
1 kwietnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Prawdziwych artystów znać po tym, jak wieńczą
Sebastian Chosiński

17 IV 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj piąty „solowy” album amerykańskiego jazzrockowego duetu John Lee i Gerry Brown z udziałem między innymi Duńczyków Kennetha Knudsena i Pallego Mikkelborga.

więcej »
Fot. anniversaire-celebrite.com

A pamiętacie…: Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
Wojciech Gołąbowski

14 IV 2021

Aktor, gitarzysta i piosenkarz aktywny na scenie od roku 1966, wydał do tej pory kilkanaście albumów studyjnych, znany jest przede wszystkim z dwóch przebojów cudzego autorstwa.

więcej »

Non omnis moriar: Powrót na Stary Kontynent
Sebastian Chosiński

10 IV 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj album amerykańskiego jazzrockowego duetu John Lee i Gerry Brown nagrany z towarzyszeniem amerykańskiego pianisty Stu(arta) Goldberga.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Stara miłość i najnowsze odkrycia
— Beatrycze Nowicka

Weź głęboki oddech
— Beatrycze Nowicka

Koniec dzieciństwa
— Beatrycze Nowicka

Garstka na Nowy Rok
— Beatrycze Nowicka

Uzbierane
— Beatrycze Nowicka

Rozmaitości ciąg dalszy
— Beatrycze Nowicka

Myślą, że nie dzieje się nic
— Beatrycze Nowicka

Z przymrużeniem oka
— Beatrycze Nowicka

Rozmaitości
— Beatrycze Nowicka

Szarpnąć strunę
— Beatrycze Nowicka

Tegoż autora

Mnich i rycerze na tropie zbrodni
— Beatrycze Nowicka

Poczytajmy o ogrodach
— Beatrycze Nowicka

Fantastyczne antologie: Mechaniczne żurawie
— Beatrycze Nowicka

Czy książki czytają ludzi? Autorzy kontra czytelnicy
— Agnieszka Hałas, Anna Nieznaj, Beatrycze Nowicka, Agnieszka ‘Achika’ Szady

Trochę barw
— Beatrycze Nowicka

Questy poboczne
— Beatrycze Nowicka

Nie tylko na Święta
— Beatrycze Nowicka

Rozsypane złotka
— Beatrycze Nowicka

W trybach wojny
— Beatrycze Nowicka

Tęczowa teologia sukcesu
— Beatrycze Nowicka

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.