Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 lipca 2018
w Esensji w Esensjopedii

Embryo
‹Invisible Documents – Live at the Fabrik, Hamburg 1974›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInvisible Documents – Live at the Fabrik, Hamburg 1974
Wykonawca / KompozytorEmbryo
Data wydania1999
Wydawca Disconforme SL
NośnikCD
Czas trwania113:16
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Roman Bunka, Edgar Hofmann, Norbert Dömling, Christian Burchard
Utwory
CD1
1) Invisible Documents20:06
2) Minaret31:43
CD2
1) Singing38:55
2) Riad09:13
3) Shine of Walt Dickerson15:29
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Embrion w Fabryce

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz dziesiąty niemiecka formacja Embryo, tym razem – już po raz trzeci – w wydaniu koncertowym.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Embrion w Fabryce

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz dziesiąty niemiecka formacja Embryo, tym razem – już po raz trzeci – w wydaniu koncertowym.

Embryo
‹Invisible Documents – Live at the Fabrik, Hamburg 1974›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułInvisible Documents – Live at the Fabrik, Hamburg 1974
Wykonawca / KompozytorEmbryo
Data wydania1999
Wydawca Disconforme SL
NośnikCD
Czas trwania113:16
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Roman Bunka, Edgar Hofmann, Norbert Dömling, Christian Burchard
Utwory
CD1
1) Invisible Documents20:06
2) Minaret31:43
CD2
1) Singing38:55
2) Riad09:13
3) Shine of Walt Dickerson15:29
Wyszukaj / Kup
Po kilku tygodniach przerwy powracamy do dyskografii niemieckich klasyków awangardowego krautrocka, czyli prowadzonej przez perkusistę i wibrafonistę Christiana Burcharda monachijskiej formacji Embryo. Oprócz regularnych płyt studyjnych – takich jak „Opal” (1970), „Embryo’s Rache” (1971), „Father, Son and Holy Ghosts” (1972), „Steig Aus”, „Rocksession” i „We Keep On” (wszystkie z 1973 roku) – przyjrzeliśmy się również opublikowanym po latach koncertom z najwcześniejszego okresu działalności zespołu („Bremen 1971”, 2003; „Wiesbaden 1972”, 2008). Dzisiaj, zachowując chronologię, idziemy właśnie tym tropem. W 1999 roku mająca siedzibę w Andorze wytwórnia Disconforme SL wydała bowiem, po dwudziestu pięciu latach, materiał z występu Embryo w hamburskim centrum kulturalnym „Fabrik” (które otwarto zaledwie trzy lata wcześniej).
Niestety, zbyt wielu informacji – poza składem – na temat tego koncertu wydawca nie dostarcza. Nie dowiadujemy się więc nawet, kiedy dokładnie miał on miejsce (oczywiście poza 1974 rokiem) ani czy jest to materiał z jednego występu, czy też kompilacja kilku (choć raczej to pierwsze). Dobrze chociaż, że wiadomo, kto pojawił się na scenie. W większości byli to muzycy związani z monachijską formacją od lat, czyli gitarzysta Roman Bunka (który sięgnął tu także po saz, ud i perkusjonalia), saksofonista i skrzypek Edgar Hofmann (który najprawdopodobniej, choć w opisie tej informacji nie ma, na flecie) oraz lider, to jest bębniarz Christian Burchard, który nie omieszkał wystawić na scenę również wibrafonu i marimby. Czwartym muzykiem, który w składzie grupy pojawił się przy tej okazji po raz pierwszy, był natomiast Norbert Dömling – basista, który wcześniej przewinął się między innymi przez Xhol („Hau-Ruk”, 1971), a następnie, od 1972 roku, grał w jazzrockowym Missus Beastly („Missus Beastly”, 1974; „Dr. Aftershave and the Mixed Pickles”, 1976), po czym na kilka lat zakotwiczył u boku gitarzysty Toto Blankego w jego Electric Circus („Friends”, 1979; „Family”, 1980; „Bella Donna”, 1983).
Związek Dömlinga z Embryo był więc jedynie epizodem w jego bogatej karierze. Możliwe, że po latach nie pamiętał już nawet zbytnio swego zaangażowania w projekt Burcharda. Zwłaszcza jeśli miał się on ograniczyć – na przykład – do tego jednego wspólnego koncertu. Wydawnictwo „Invisible Documents – Live at the Fabrik, Hamburg 1974” to dwie płyty kompaktowe, trwające w sumie prawie dwie godziny. Przyglądając się tytułom utworów, trudno odnaleźć znane nam z poprzednich albumów Niemców. To z kolei pozwala z miejsca wyciągnąć wniosek, że kwartet zamiast sięgać po klasyczne kompozycje Embryo, postanowił poimprowizować sobie na całego, od czas do czasu tylko wykorzystując motywy z numerów publikowanych już wcześniej. Ale gdy ma się w składzie muzyka ściągniętego na scenę w ostatniej chwili, trudno aby było inaczej. Na usprawiedliwienie można dodać jeszcze argument, że była to przecież stała praktyka Christiana i jego kompanów – i improwizowanie „na żywo”, i korzystanie z artystów, którzy nie wiązali się z zespołem na dłużej.
Początek płyty, znaczony utworem, któremu nadano tytuł „Invisible Documents”, jest bardzo eksperymentalny. Dopiero z czasem – po solówce perkusji, wspomaganej perkusjonaliami – grupa przechodzi do klasycznego krautrocka, chociaż na plan pierwszy wybijają się skrzypce Hofmanna, raczej nie kojarzące się z tym gatunkiem. Po skrzypcach do głosu dochodzi gitara, co oznacza, że kolejną improwizację serwuje słuchaczom Bunka. Nie pojawiają się tu jednak wcale wirtuozerskie popisy (muzyk ten zawsze ich unikał), Roman wpisuje się po prostu w narrację narzuconą przez kolegów. Kiedy uznaje, że trzeba usunąć się na dalszy plan, robi to bez żalu, ponownie oddając miejsce Edgarowi, który tym razem sięga po saksofon sopranowy. Dopiero w finale Bunka decyduje się na bardziej rockowy akcent. Dwadzieścia minut upływa jak z bicza strzelił, ale to i tak nic, bo kolejny fragment trwa… dziesięć minut dłużej. O jego charakterze dużo mówi już tytuł – „Minaret” – który, jak najbardziej słusznie, sugeruje inspiracje muzyką orientalną, którą członków Embryo nieco wcześniej na dobre zaraził Charlie Mariano. Charliego tutaj wprawdzie zabrakło, ale jego duch pozostał.
W „Minarecie” istotną rolę odgrywają perkusjonalia oraz zapożyczone z tradycji wschodniej (azjatyckiej) saz i ud, na których zagrał Roman Bunka; istotną rolę odgrywa też flet, którego wydawca zapomniał przypisać Hofmannowi. Mimo mniej rockowego instrumentarium, kompozycji tej również nie brakuje energii; partia sazu potrafi zaskoczyć swą zadziornością, a jego dialog z saksofonem i później freejazzowe solo na dęciaku sprawiają, że temperatura koncertu wyraźnie rośnie. Świetnie kwartet radzi sobie także wtedy, gdy wkracza na poletko funkowe, z jednej strony grając z dużym groove’em (vide Dömling i Burchard), z drugiej – drażniąc uszy efektem wah-wah (Bunka). Drugą płytę zestawu otwiera jeszcze dłuższa, bo prawie czterdziestominutowa, improwizacja – „Singing”. Tytuł może sugerować, że mamy do czynienia z klasycznym utworem wokalno-instrumentalnym. I tak, i nie. Owszem, słychać tu co prawda głosy Romana i Christiana, ale pełnią one w zasadzie role kolejnych instrumentów, „dialogując” czy to z saksofonem, czy z sekcją rytmiczną. Jak na tak długi utwór przystało, składa się on z kilku części, w których Niemcy podejmują różne muzyczne motywy, płynnie przechodząc od krautrocka do free jazzu.
Jeśli uznamy – a to całkiem prawdopodobne, że takie właśnie było pierwotne założenie muzyków Embryo – iż „Invisible Documents”, „Minaret” i „Singing” to rozbudowana, w pełni improwizowana suita – łatwo zrozumieć, że po dziewięćdziesięciu minutach postanowili oni nieco odetchnąć. W efekcie następny w kolejności „Riad” ma już zupełnie inny charakter. Zaczyna się od spokojnej introdukcji na sazie, do którego z czasem dołącza flet – i ten duet Bunki z Hofmannem rozbrzmiewa już do samego końca utworu. Wieńczący z kolei cały hamburski koncert szesnastominutowy „Shine of Walt Dickerson” to kolejny – wcześniejsze znalazły się na przykład tutaj: „For Eva” – hołd lidera Embryo złożony legendarnemu wibrafoniście amerykańskiemu Waltowi Dickersonowi (zmarłemu w 2008 roku). Był on dla Christiana prawdziwym guru, nic więc zaskakującego nie ma w tym, że przy niemal każdej nadarzającej się okazji Burchard wplatał do repertuaru jego kompozycje. W przypadku „Shine of…” mamy do czynienia z prowadzącym cały zespół wibrafonem i wchodzącymi z nim w interakcje gitarą, skrzypcami i saksofonem. Chociaż na zakończenie wszystkie powyższe instrumenty znikają, by zostawić miejsca dla… gitary basowej i saksofonu.
koniec
14 kwietnia 2018
Skład:
Roman Bunka – gitara elektryczna, saz, ud, instrumenty perkusyjne, śpiew
Edgar Hofmann – saksofon sopranowy, flet, skrzypce
Norbert Dömling – gitara basowa
Christian Burchard – perkusja, marimba, wibrafon, śpiew

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Co łączy Tadeusza Kościuszkę ze Zbigniewem Seifertem?
Sebastian Chosiński

14 VII 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj Variospheres – międzynarodowa formacja Zbigniewa Seiferta.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Urodzony by być Muppetem
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

11 VII 2018

Popularne zrobiły się ostatnio muzyczne duety, które sprowadzają się najczęściej do schematu – ona prezentuje ładną wokalizę w refrenie, a on nawija w zwrotkach. Czasem jednak trafiają się takie pary, które przechodzą do historii i opowiada się o nich legendy. Dziś właśnie będzie o jednej z nich. W fenomenalnej wersji „Born to Be Wild”.

więcej »

Non omnis moriar: Narodziny legendy. Wcale nie bolesne…
Sebastian Chosiński

7 VII 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj Kwartet Zbigniewa Seiferta.

więcej »

Polecamy

Urodzony by być Muppetem

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Urodzony by być Muppetem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Punkowe Kocmołuchy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Muzykoterapia na narodowe traumy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z Kuśki wzięte
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tata z pasją
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szyku, szyku… feel good… szyku, szyku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W ogrodzie na tyłach domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szalony świat smutnego clowna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kapela ze wsi Szczecin
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.