Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 22 maja 2018
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Podglądanie kochanków

Esensja.pl
Esensja.pl
Przeglądając zawartość youtube’a jestem zadziwiony popularnością, jakim wciąż cieszy się harfa. I to nie tylko ta tradycyjna, ale i elektryczna, a nawet laserowa. W połączeniu z nowoczesnym sprzętem do nagrywania można przy jej pomocy wyczyniać cuda. Na przykład nagrać cover utworu „Oceania” z repertuaru Björk.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Podglądanie kochanków

Przeglądając zawartość youtube’a jestem zadziwiony popularnością, jakim wciąż cieszy się harfa. I to nie tylko ta tradycyjna, ale i elektryczna, a nawet laserowa. W połączeniu z nowoczesnym sprzętem do nagrywania można przy jej pomocy wyczyniać cuda. Na przykład nagrać cover utworu „Oceania” z repertuaru Björk.
Björk to dziś instytucja niezależnego grania i dobro narodowe Islandii w jednym. A jednak mam wrażenie, że od jakiegoś czasu za bardzo odpływa w muzycznych eksperymentach, przekraczając cienką granicę między intrygującą alternatywą, a sztuką dla sztuki. Ostatnim jej albumem, który mogę z czystym sumieniem polecić jest „Medúlla” z 2004 roku. Choć całość ma charakter awangardowego popisu, albowiem została nagrana prawie bez wykorzystania instrumentów, jedynie przy pomocy głosu, to nie zatraciła swej melodyjności. Świadczy o tym przepiękna ballada „Oceania”, która na singlu promowała krążek. Oryginalnie została skomponowana z okazji otwarcia XXVIII Letnich Igrzysk Olimpijskich w Atenach w 2004 roku i brawurowo wykonana przez Björk na ceremonii inauguracji.
Eksperymentalny charakter utworu i specyfika śpiewu Islandki powinna zniechęcać do prób jej naśladowania, a jednak tak się nie stało. W internecie można znaleźć armię młodych wokalistów i wokalistek, podchodzących do tej kompozycji. Na większość wypada spuścić zasłonę milczenia, ale w tym tłumie jest i perełka. Nazywa się Laura Perrudin, pochodzi z Francji i jest harfistką. W intrygujący sposób miesza dźwięki instrumentu z możliwościami, jakie daje współcześnie technika, nie tracąc zwiewności i delikatności. Poza tym, że ma talent muzyczny, Laura bardzo dobrze śpiewa i sama komponuje. Na razie dorobiła się dwóch płyt długogrających: „Impressions” z 2015 roku i „Poisons & Antidotes” z roku 2017.
Na żadnej z nich nie ma jednak coveru „Oceanii”. Ten został nagrany na żywo i opatrzony zmysłowym klipem, prezentującym proces twórczy. Jeśli o harfie można powiedzieć, że ma w sobie erotyczną zmysłowość, to doskonale została ona uchwycona przez reżysera. Perrudin z początku służy głównie jako pomoc w wydobywaniu dźwięków, które następnie są samplowane i zapętlane. W przeciwieństwie do Björk, Francuska nie postawiła wyłącznie na dźwięki organiczne, choć specjalnie powieliła wokalizę, by zabrzmiała jak wieloosobowy chór. Najważniejsze jest jednak to, że pozostała uchwycona zmysłowość oryginału. Laura nie stara się szarżować. Śpiewa też z mniejszą ekspresją niż Islandka. Niemniej od strony emocjonalnej „Oceania” nic nie straciła. Jest to istotne zwłaszcza w końcówce, kiedy napięcie jest łagodzone przez wyśpiewane delikatnie słowa „Your sweat is salty / I am why / I am why / I am why”.
Filmik pozbawiony jest efektów specjalnych i agresywnego montażu, a jednak ogląda się go z wypiekami na twarzy. Porusza nie tylko muzyka, ale także subtelność z jaką Laura traktuje swój instrument (podobno robiony na zamówienie). Trochę wstyd tak włączać „play” od nowa. To jak podglądanie pary kochanków.
koniec
25 kwietnia 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Jak wypromować hinduskiego żółtodzioba
Sebastian Chosiński

19 V 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz piętnasty niemiecka formacja Embryo.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Szwajcaria dla świata
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 V 2018

Jest taki rodzaj filmów, o których mówi się, że są tak złe, że aż dobre. Dziś będzie o podobnym zjawisku, tyle, że w dziedzinie muzyki. A konkretnie chodzi o „We Are the World” zaśpiewany przez wyjątkowo malowniczy odpowiednik USA for Africa.

więcej »

Non omnis moriar: Nastoletni geniusz w heroinowym ciągu
Sebastian Chosiński

12 V 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz czternasty niemiecka formacja Embryo, tym razem z gościnnym udziałem włoskiego saksofonisty Massimo Urbaniego.

więcej »

Polecamy

Szwajcaria dla świata

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kapela ze wsi Szczecin
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miałem 10 lat…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Podglądanie kochanków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pośpiewajmy razem w podróży
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Leży w zsypie pijany cieć Mieciek
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bieszczadzcy metale
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W oczekiwaniu na nową płytę Toola
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dzień dobry, digliśmobry
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jej kredo to harfa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Szwajcaria dla świata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kapela ze wsi Szczecin
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Miałem 10 lat…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pośpiewajmy razem w podróży
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Leży w zsypie pijany cieć Mieciek
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bieszczadzcy metale
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W oczekiwaniu na nową płytę Toola
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dzień dobry, digliśmobry
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jej kredo to harfa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Turecki Pink Floyd
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Jestem Groot!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Thanos kopie tyłki!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Bo przez twe oczy… oszalaaaałem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Infantylność > Charakter
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Pomysł był, zabrakło serca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Balonem w kosmos
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Conan: Spiski, piękne kobiety i kanibale
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Thor była kobietą!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Krąg komiksów Hachette
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Bruce Banner będzie bić!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.