Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 kwietnia 2021
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: W ogrodzie na tyłach domu

Esensja.pl
Esensja.pl
Dziś będzie o wokalistce, która uwiodła mnie muzycznie, czym sam siebie zaskoczyłem. A wszystko to za sprawą utworu „Jolene” Dolly Parton.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: W ogrodzie na tyłach domu

Dziś będzie o wokalistce, która uwiodła mnie muzycznie, czym sam siebie zaskoczyłem. A wszystko to za sprawą utworu „Jolene” Dolly Parton.
Dolly Parton to prawdziwa ikona country i supergwiazda w USA. U nas traktowana jest z lekką pobłażliwością, jako „ta kowbojka z imponującym biustem”. Tymczasem, jeśli nieco odstawi się na bok folklorystyczną otoczkę, jest ona autorką świetnych piosenek. Niewielu na przykład wie, że to ona nagrała pierwowzór „I Will Always Love You”, który rozsławiła Whitney Houston. Można go znaleźć na albumie „Jolene” z 1974 roku. My jednak zajmiemy się kawałkiem tytułowym, który również doczekał się licznych interpretacji, z czego tą najbardziej znaną jest bardzo ekspresyjna i cudownie „chrupiąca” w wykonaniu The White Stripes z koncertowego DVD „Under Blackpool Lights” z 2004 roku. Poza duetem sięgali po nią także The Sisters of Mercy, Olivia Newton-John, Sophie Ellis-Bextor, Anneke van Giersbergen, czy Norah Jones.
W 2012 roku do tego towarzystwa dołączyła Miley Cyrus – prywatnie chrześniaczka Parton. Nagranie pochodzi z ciekawego okresu w karierze piosenkarki, albowiem dopiero co przestała być Hannah Montana, a jeszcze nie przeistoczyła się w swoją parodię, czyli prowokującą, nagą laskę wiszącą na kuli z wywalonym jęzorem (stało się to dopiero rok później przy okazji kolejnego albumu „Bangerz”). Na razie ważna była muzyka.
Utwór został zarejestrowany w ramach tzw. Backyards Session, czyli sesji dokonanych na świeżym powietrzu na tyłach jej posiadłości. Nie ma tu producenckich bajerów i elektroniki, tylko głos i zespół na żywo. Jest energia, luz i niewymuszona zabawa. Do tego całości przyświecał szczytny cel, czyli wspieranie rozkręcającej się właśnie organizacji non-profit założonej przez Miley Happy Hippie Foundation, zajmującej się pomocą wykluczonej młodzieży. Szkoda, że wkrótce obudziła się „prawdziwa natura Cyrus”, którą podobno dławił purytański Disney i po wygaśnięciu kontraktu mogła zostać sobą. Niestety.
koniec
30 maja 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fot. anniversaire-celebrite.com

A pamiętacie…: Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
Wojciech Gołąbowski

14 IV 2021

Aktor, gitarzysta i piosenkarz aktywny na scenie od roku 1966, wydał do tej pory kilkanaście albumów studyjnych, znany jest przede wszystkim z dwóch przebojów cudzego autorstwa.

więcej »

Non omnis moriar: Powrót na Stary Kontynent
Sebastian Chosiński

10 IV 2021

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj album amerykańskiego jazzrockowego duetu John Lee i Gerry Brown nagrany z towarzyszeniem amerykańskiego pianisty Stu(arta) Goldberga.

więcej »
Fot. discogs.com

A pamiętacie…: Ryan Paris – słodkie życie
Wojciech Gołąbowski

7 IV 2021

Ryana Paris wiele łączy z Gazebo: obaj podbili świat śpiewając italo disco, obaj swój największy przebój mieli w 1983 roku – a obie ich najsłynniejsze piosenki skomponowane zostały przez tę samą osobę.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Nanopandemia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dziesięć filmów Michaela Baya w jednym
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tytus, Romek i A’Tomek: The Best of Papcio Chmiel
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly, metal i RPG
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie tędy droga
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Catwoman miała pieskie życie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Barbarzyńca hazardu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zjedz mnie, jeśli potrafisz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajmy szansę drugiemu planowi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ten drugi Hawkeye
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.