Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Szyku, szyku… feel good… szyku, szyku

Esensja.pl
Esensja.pl
Niektórzy uważają, że dobra piosenka, to taka, którą da się zagrać przy ognisku na gitarze. Problem zaczyna się wtedy, kiedy utwór przesiąknięty jest elektroniką, a na dobrą sprawę wykonuje go wirtualny zespół. Taki jak Gorillaz i jego „Feel Good Inc.”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Szyku, szyku… feel good… szyku, szyku

Niektórzy uważają, że dobra piosenka, to taka, którą da się zagrać przy ognisku na gitarze. Problem zaczyna się wtedy, kiedy utwór przesiąknięty jest elektroniką, a na dobrą sprawę wykonuje go wirtualny zespół. Taki jak Gorillaz i jego „Feel Good Inc.”.
Gorillaz to pionierski projekt Damona Albarna (Blur) i Jamie Hawletta (rysownik komiksowy, tworzący m.in „Tank Girl” i „Sędzia Dredd”). Jako pierwsi skorzystali z możliwości, jakie daje rozwój techniki i wykreowali wirtualny zespół, którego fikcyjni członkowie pojawiają się na okładkach płyt i w wideoklipach (a nawet na koncertach). Prawdopodobnie to by nie wystarczyło aby odnieść międzynarodowy sukces, ale na szczęście wizualnej otoczce i konceptowi towarzyszyła świetna muzyka z pogranicza rocka, elektroniki i hip-hopu. Jednym z najlepszych utworów formacji jest pochodzący z jej drugiego krążka „Demon Days” (2005) „Feel Good Inc.”. Nagrany został z towarzyszeniem De La Soul i idealnie łączył wspomniane wyżej style.
O tyle, o ile melancholijny refren kompozycji całkiem zgrabnie nadaje się do wykonania na gitarze, to już towarzysząca rapowanej partii sekcja rytmiczna może przysporzyć sporo kłopotów. Chyba, że jest się Lucą Stricagnolim, genialnym gitarzystą z Włoch, który karierę zrobił na Youtube, prezentując nietypowe covery znanych utworów. Do ich prezentowania używa jedynie gitary, ale bardzo niezwykłej, trzygryfowej, zrobionej na specjalne zamówienie. Dzięki temu robi za jednoosobową orkiestrę. Odtwarzając „Feel Good Inc.” nie tylko płynnie wpasowuje się w partie śpiewane przez Albarna, ale także imituje nawijkę w zwrotkach, jednocześnie dbając o to, by nie zgubić charakterystycznej partii basu i beatu. Jakby tego było mało, dba również o skrecze („szyku, szyku… feel good… szyku, szyku). W wypadku Stricagnoliego przyjemnością jest nie tylko słuchanie pomysłowej aranżacji, ale także oglądanie z jaką zręcznością operuje swoim instrumentem. Choć są to karkołomne wyczyny, wymagające niespotykanej wręcz koordynacji i skupienia, ma się wrażenie, że wszystko przychodzi mu z łatwością.
Dzięki niezależnej wytwórni Candyrat Records Luca dorobił się dwóch albumów, na których prezentuje swoje wirtuozerskie możliwości, bazując na znanych motywach. Pierwszy krążek zatytułowany po prostu „Luca Stricagnoli” z 2015 roku skupia się na muzyce ilustracyjnej, sięgając po tematy z filmów „Braveheart”, „1492. Wyprawa do Raju” i „Ostatni Mohikanin” (choć trafiają się także „Thunderstruck” AC/DC i „Seven Nation Army” The White Stripes). Drugim i jak na razie ostatnim dokonaniem muzyka jest pochodzący z zeszłego roku „What if?”, na którym znalazły się omawiany tu „Feel Good Inc.”, ale również „Can’t Stop” Red Hot Chili Peppers, „Sweet Child O’Mine” Guns N’Roses, czy „Thriller” Michaela Jacksona.
koniec
6 czerwca 2018

Komentarze

07 VI 2018   00:32:57

Robi wrażenie! Jak ja lubię takich ludzi - kreatywnych, zdolnych, świetnych w tym co robią :)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zagraj to jeszcze raz Sam: Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 I 2019

Gorillaz już raz wystąpił w niniejszej rubryce, ale dobrego nigdy za wiele. Dziś będzie o utworze „Stylo”.

więcej »

Non omnis moriar: Silna grupa pod światłym przywództwem
Sebastian Chosiński

12 I 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Tym razem Niagara – międzynarodowy projekt perkusyjny Klausa Weissa.

więcej »

Pożegnania 2018 (4)
Jarosław Loretz

11 I 2019

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2018 roku. Dziś miesiące październik-grudzień.

więcej »

Polecamy

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Wolność wiodąca lud na barykady
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Piję, bo się wstydzę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Puzzle doktora Dooma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dawno temu w Zamorze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Do czterech razy sztuka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tajne wojny domowe
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ciąża to nie choroba, ale…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: Made in Heaven
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Duch Marina Goodmana ma się dobrze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nazywał się Lemmy i grał rock’n’roll
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.