Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Tata z pasją

Esensja.pl
Esensja.pl
Dzisiejszy tekst w zasadzie powinien pojawić się bliżej dnia ojca, ale ponieważ wtedy wszyscy będą zajęci piłką nożną, wyprzedzimy nieco czas. A to za sprawą coveru przeboju zespołu The Killers „All These Things That I’ve Done”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Tata z pasją

Dzisiejszy tekst w zasadzie powinien pojawić się bliżej dnia ojca, ale ponieważ wtedy wszyscy będą zajęci piłką nożną, wyprzedzimy nieco czas. A to za sprawą coveru przeboju zespołu The Killers „All These Things That I’ve Done”.
The Killers to jeden z tych zespołów, które zakończyły krótki żywot ruchu nazywanego Nową Rockową Rewolucją. Jej cechą był powrót do gitarowego, przesterowanego grania i pierwotnej energii, stojącej u podwalin rock’n’rolla. Wszystko zakończyło się w 2004 roku za sprawą utworu „Take Me Out” Franz Ferdinand, który zerwał z niezależnym buntem i wprowadził gitary do dyskotek. W podobnym tonie utrzymany był debiutancki album The Killer „Hot Fuss” (również z 2004 roku), wypełniony ultraprzebojowymi hitami. Na pierwszy ogień poszły single „Mr. Brightside” i „Somebody Told Me” (dotarł swego czasu na szczyt Listy Przebojów Trójki). Wkrótce dołączył do nich „All These Things That I’ve Done”, który za sprawą gospelowej wstawki pod koniec na długo zostawał w głowie. Była to więc forpoczta nowego, obiecującego zespołu, który (przynajmniej w mojej ocenie) nigdy nie wykazał się później ani inwencją w komponowaniu równie chwytliwych melodii, ani nie wykrzesał z siebie takiej ilości energii.
Na brak energii nie można za to narzekać oglądając nagrany w domowych warunkach klip towarzyszący coverowi „All These Things That I’ve Done”, teksańczyka Chrisa Hudginsa. Jak sam o sobie pisze z zawodu jest muzykiem, producentem, nauczycielem, ojcem, przyjacielem, mężem i wdzięcznym za życie. I to wszystko czuć w jego nagraniu, które koniecznie trzeba poznać wraz z towarzyszącym mu klipem. Widzimy na nim Chrisa, który bawi się instrumentami ze swoimi dziećmi (Paytonem, Gracie i Asherem). W połączeniu z żywiołowo wykonaną wersją przeboju The Killers mamy zastrzyk pozytywnej energii w pięciominutowej pigułce. Rozbraja zwłaszcza najmłodsza latorośl Hudginsa, które nie za bardzo rozumie, co się dzieje dokoła, ale dziarsko naśladuje rodzeństwo.
Chris przy tym jest bardzo sprawnym muzykiem, obdarzonym niezłym głosem. Przede wszystkim przemawia jednak przez niego pasja i radość z dzielenia się nią z najbliższymi. Życzyłbym, aby wszyscy tatusiowie potrafili czerpać tyle radości z przebywania ze swoimi pociechami. Jeśli o mnie chodzi, to jest to najlepsza reklama macierzyństwa (a w zasadzie tacierzyństwa), jaką widziałem. Zgadzam się z jednym z komentujących, który zdziwił się, czemu ten klip ma tak mało odsłon. Trochę to jednak smutne, że nie ma jeszcze 60 tysięcy kliknięć, a siostry Godlewskie lekką ręką nabijają ponad milion.
koniec
13 czerwca 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zagraj to jeszcze raz Sam: Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 I 2019

Gorillaz już raz wystąpił w niniejszej rubryce, ale dobrego nigdy za wiele. Dziś będzie o utworze „Stylo”.

więcej »

Non omnis moriar: Silna grupa pod światłym przywództwem
Sebastian Chosiński

12 I 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Tym razem Niagara – międzynarodowy projekt perkusyjny Klausa Weissa.

więcej »

Pożegnania 2018 (4)
Jarosław Loretz

11 I 2019

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2018 roku. Dziś miesiące październik-grudzień.

więcej »

Polecamy

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Wolność wiodąca lud na barykady
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Piję, bo się wstydzę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Puzzle doktora Dooma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dawno temu w Zamorze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Do czterech razy sztuka
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tajne wojny domowe
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ciąża to nie choroba, ale…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: Made in Heaven
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Duch Marina Goodmana ma się dobrze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nazywał się Lemmy i grał rock’n’roll
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.