Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 listopada 2018
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Maaammaaa Juhuuu!

Esensja.pl
Esensja.pl
Są takie utwory, których podstawowa wersja jest tak ikoniczna, że nie sposób zaakceptować żadnej innej. Czasem jednak potrzeba po prostu innego spojrzenia. Tak też się stało w przypadku „Bohemian Rhapsody” grupy Queen.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Maaammaaa Juhuuu!

Są takie utwory, których podstawowa wersja jest tak ikoniczna, że nie sposób zaakceptować żadnej innej. Czasem jednak potrzeba po prostu innego spojrzenia. Tak też się stało w przypadku „Bohemian Rhapsody” grupy Queen.
Operowo-rockowy utwór grupy Freddie’go Mercuryego to absolutna klasyka światowej muzyki rozrywkowej i jeden z najważniejszych utworów wszech czasów (przez niektórych uważany też za najlepszy). Pochodzi z płyty, która stała się magnum opus Queen „A Night at the Opera” z 1975 roku. Podobno w czasie nagrywania partii chóru nałożono na siebie 200 ścieżek, a ponieważ ówczesny sprzęt grający przewidywał jedynie 24 ścieżki, ciągłe przewijanie taśmy, by dogrywać kolejne podejścia, spowodowało jej kompletne wytarcie się. Trud się jednak opłacił. Pierwsze miejsca na listach przebojów i popularność, która wywindowała Queen na sam szczyt rockowej ekstraklasy.
Wielu próbowało zmierzyć się z „Bohemian Rhapsody”, ale niewielu udało się wrócić z tego boju nawet na tarczy. Częściej ich muzyczne truchła pozostawały rzucone w trawę na polu bitwy. I nie chodzi tylko o to, że sama konstrukcja jest bardzo skomplikowana. Problem z wykonaniem swojego największego przeboju mieli sami autorzy, którzy zmuszeni byli posiłkować się w czasie koncertów nagraniem z taśmy. Przede wszystkim jest on tak przesiąknięty osobowościami muzyków, że ich zastąpienie jest wręcz niemożliwe.
Okazało się, że aby przekonująco wcielić się w rolę Queen trzeba być Muppetem. W 2009 roku w internecie pojawiło się wideo, na którym kultowe pacynki stworzone przez Jima Hensona zmierzyły się ze stroną wokalną utworu. Za podkład muzyczny służyło oryginalne nagranie muzyki, udostępnione przez członków Queen. Brian May stwierdził nawet, że normalnie nie zgadza się na tego typu wykorzystywanie spuścizny, ale tym razem po prostu nie mógł zaoponować i że Freddy na pewno by się z nim zgodził.
Oczywiście Muppety do zadania podeszły po swojemu. Choć całość zaczyna się podobnie, potem w tekście następują liczne prześmiewcze i często abstrakcyjne zmiany. Mamy więc Misia Fazziego, który chciałby opowiedzieć dowcip, Gonza wraz z chórem kur, kucharza, śpiewającego po szwedzku, „subtelną” wokalizę Miss Piggy i obowiązkowe mana-mana (choć inaczej zaakcentowane). Wszystkich jednak przebija Zwierzak z fragmentem, w którym śpiewa: „mama”. To trzeba usłyszeć. Zresztą tak jak i całe nagranie, do czego gorąco zachęcam.
koniec
5 września 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Niedzielny spacer z Normandii do Schwarzwaldu
Sebastian Chosiński

17 XI 2018

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj międzynarodowy kwartet francuskiego skrzypka Jean-Luka Ponty’ego.

więcej »

Słuchaj i patrz: Z przymrużeniem oka
Beatrycze Nowicka

16 XI 2018

Jak nietrudno zgadnąć z tytułu, czas na humorystyczną odsłonę cyklu. Dzisiejszy odcinek sponsoruje literka D, jak dystans do siebie.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Zagraj to jeszcze raz Stan
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

14 XI 2018

To już drugi raz w tym roku, kiedy ze względu na smutne wiadomości, zmuszony jestem do zmiany zaplanowanej publikacji. Upamiętniając zmarłego przedwczoraj Stana Lee dzisiejszy odcinek poświęcony będzie coverowi „Spider-Man Theme” autorstwa Paula Francisa Webstera i Roberta „Boba” Harrisa.

więcej »

Polecamy

Zagraj to jeszcze raz Stan

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mrok i przerażenie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Potszebujesz krifi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Knajpiana Kapela Oddech Silnika Sierżanta Hetfielda
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sułtan swingu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Plus, nie minus
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zacznijmy od „gis”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czołowy przedstawiciel wieś punku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mrok i przerażenie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Potszebujesz krifi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Knajpiana Kapela Oddech Silnika Sierżanta Hetfielda
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sułtan swingu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Plus, nie minus
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zacznijmy od „gis”
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czołowy przedstawiciel wieś punku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Gruba kreska
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kłamstwo jak codzienny chleb
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gość z nawijką i ten drugi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ćwierć wieku później
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Czyszczenie przedpola
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pani od seksu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

A miała być radosna, złośliwa recenzja…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawa, czerwona dłoń ze szponami
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To nie jest komiks dla sztywnych ludzi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Bruce Lee byłby dumny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.