Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Seria z karabinu maszynowego

Esensja.pl
Esensja.pl
„To jest niczym mroczna podróż. Pierwszy raz, kiedy usłyszałem oryginał wydawało mi się, że kroczę poprzez piekło” – w ten sposób autor dzisiejszego coveru opisał swoje wrażenia odnośnie utworu „Machine Head” zespołu Portishead.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Seria z karabinu maszynowego

„To jest niczym mroczna podróż. Pierwszy raz, kiedy usłyszałem oryginał wydawało mi się, że kroczę poprzez piekło” – w ten sposób autor dzisiejszego coveru opisał swoje wrażenia odnośnie utworu „Machine Head” zespołu Portishead.
Portishead to zespół ze wszech miar kultowy, który wprowadził trip-hop na salony za sprawą dwóch albumów wydanych w latach 90. Pomimo sukcesu, jaki osiągnął, w 1999 roku zawiesił działalność. Powrócił dopiero sześć lat później, a nowa płytę (i jak dotąd ostatnią) – „Third” – wydał w 2008. Niektórzy kręcili nosem, że to już nie było to co kiedyś, ale nie dawajcie wiary malkontentom. Cały album jest wspaniały, czego próbkę dostaliśmy na singlu w postaci utworu „Machine Gun”.
Nie jest to typowo radiowe nagranie. Nie posiada wyrazistego refrenu, a industrialny rytm, który przypomina odgłos karabinu maszynowego, potęguje uczucie alienacji. Szczęśliwie przed całkowitym zdehumanizowaniem ratuje go subtelny śpiew Beth Gibbons. Szans na podbicie list przebojów nie było, ale z artystycznego punktu widzenia można mówić o pełnym sukcesie.
Trudno było sobie wyobrazić, by ten kawałek zabrzmiał równie efektownie bez użycia elektroniki. Ale moja wyobraźnia jest ograniczona w przeciwieństwie do pana ukrywającego się pod pseudonimem Iuvara (a może to po prostu jego imię?), prowadzącego kanał na Youtubie DreadFugitiveMind. Niestety nie udało mi się znaleźć zbyt wielu informacji na jego temat, niemniej przez kilka lat nagrywał akustyczne wersje popularnych utworów tak różnych wykonawców, jak Empire Of The Sun, The Beatles, Megadeth, czy Alice In Chains.
Jego wersja „Machine Gun” jest na pewno cieplejsza, niż oryginał, niemniej zachowuje ducha alienacji. Zwraca jednak uwagę pomysłową aranżacją. Zamiast elektronicznych beatów, słyszymy bowiem miarowe uderzenia w bębny, uzupełnione o przesterowane dźwięki basu. Robi to niemniejsze wrażenie, niż w przypadku Portishead. Iuvara nieźle radzi sobie również pod względem wokalnym, nakładając na siebie poszczególne ścieżki dla lepszego efektu. A ten jest piorunujący. Dla mnie to nie podróż przez piekło, a muzyczny raj.
koniec
7 listopada 2018

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Romantyczny goryl tańczy na wulkanie
Sebastian Chosiński

23 III 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj pierwsza (z dwóch) płyt jazzrockowej grupy Oktagon niemieckiego klawiszowca Hermanna Weindorfa.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

20 III 2019

Dziś skupimy się na piosence przedwojennej. Jej oryginalny tytuł brzmi „Rebeka (Tango)” i obecnie najbardziej znana jest w wykonaniu Ewy Demarczyk.

więcej »

Non omnis moriar: Karaibski progres z przebojami w tle
Sebastian Chosiński

16 III 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz trzeci (i ostatni) międzynarodowy jazzrockowo-progresywny projekt Snowball.

więcej »

Polecamy

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Srebrny Surfer z Krainy Oz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Szybcy i mściwi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wolverine nigdy nie był tak seksi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Ludzie ludziom
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przekleństwo niezwykłego tatuażu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Udane zastępstwo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: 25 minut sacrum
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Afryka dzika
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Był bronią idealną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj Pink Floyd Sam: Soczyste sekrety
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.