Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 stycznia 2019
w Esensji w Esensjopedii

The Bridge
‹Overdrive – Rock/Jazz-Party›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOverdrive – Rock/Jazz-Party
Wykonawca / KompozytorThe Bridge
Data wydania1972
Wydawca Tempo
NośnikWinyl
Czas trwania34:18
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Kristian Schultze, Paweł Jarzębski, Joe Nay, Olaf Kübler, Dušan Gojković
Utwory
Winyl1
1) Overdrive02:26
2) Ambivalens05:16
3) Dinghi02:55
4) Alles klar [Absolution]03:31
5) Start03:38
6) Stupsi [Ballade 1]04:49
7) Recreation02:59
8) Don’t Count It02:43
9) Relation [Ballade 2]03:17
10) Puls02:40
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Easy listening z jazzrockowym zacięciem

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Tym razem The Bridge – międzynarodowy jazzrockowy projekt niemieckiego pianisty Kristiana Schultzego (z udziałem polskiego basisty Pawła Jarzębskiego).

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Easy listening z jazzrockowym zacięciem

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Tym razem The Bridge – międzynarodowy jazzrockowy projekt niemieckiego pianisty Kristiana Schultzego (z udziałem polskiego basisty Pawła Jarzębskiego).

The Bridge
‹Overdrive – Rock/Jazz-Party›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułOverdrive – Rock/Jazz-Party
Wykonawca / KompozytorThe Bridge
Data wydania1972
Wydawca Tempo
NośnikWinyl
Czas trwania34:18
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Kristian Schultze, Paweł Jarzębski, Joe Nay, Olaf Kübler, Dušan Gojković
Utwory
Winyl1
1) Overdrive02:26
2) Ambivalens05:16
3) Dinghi02:55
4) Alles klar [Absolution]03:31
5) Start03:38
6) Stupsi [Ballade 1]04:49
7) Recreation02:59
8) Don’t Count It02:43
9) Relation [Ballade 2]03:17
10) Puls02:40
Wyszukaj / Kup
Pianista Kristian Schultze to jedna z najważniejszych postaci w dziejach (zachodnio)niemieckiego jazz-rocka. Muzyk wybitny, niestroniący od poszukiwań – sięgający po muzykę awangardową, ale równie chętnie grający dźwięki znacznie lżejsze. Urodził się w rodzinie o tradycjach artystycznych. Jego ojcem był Norbert Schultze, doskonale znany już przed wojną kompozytor, autor najsłynniejszej piosenki lat 40. ubiegłego wieku – „Lili Marleen”. Matka, Iwa Wanja, w latach 20. przybyła z ojczystej Bułgarii do Berlina, aby zostać gwiazdą filmową i literacką. W pewnym momencie zyskała nawet sporą popularność, choć ceniono przede wszystkim jej kreacje w filmach niemych. Kristian urodził się w dramatycznym momencie dziejowym – 2 stycznia 1945 roku we Frankfurcie nad Odrą, kilka tygodni przed ostatnią, zwycięską ofensywą Armii Czerwonej, dzięki której wojska Stalina dotarły do Berlina. Rodzina nie czekała oczywiście na przyjście „Iwanów” i natychmiast po narodzinach syna wyjechała do Hamburga. Po wojnie przez jakiś czas Kristian wychowywał się w… Rio de Janeiro, by ostatecznie zatoczyć wielkie koło i wrócić do Berlina, ale zachodniego.
Tam rozpoczął studia artystyczne: w Wyższej Szkole Muzycznej i Konserwatorium Berlińskim; potem douczał się w Akademii Sztuk Pięknych w Wiedniu i Szkole Jazzowej w Grazu. Ostatecznie pod koniec lat 60. osiadł w Monachium, wtapiając się w ówczesną bawarską bohemę. A że Monachium było w tamtym czasie prawdziwym tyglem kulturowym, do którego ściągali artyści z całego świata – z Zachodu i ze Wschodu – działo się wiele. Było od kogo się uczyć, było z kim grać. Karierę muzyka jazzrockowego Schultze rozpoczął na początku następnej dekady, przyłączając się do – mającej już jeden album na koncie – grupy Niagara. Ale jednocześnie zmontował swój pierwszy własny projekt, któremu nadał symboliczną nazwę The Bridge. Dlaczego symboliczną? Wyjaśnia to tytuł jedynej płyty, jaką grupa pozostawiła po sobie – „Overdrive – Rock/Jazz-Party” (1972). Zespół stał się mostem (czy raczej Mostem) pomiędzy jazzem i rockiem, połączył dwa brzegi szerokiej rzeki, które jednak i tak od paru lat zbliżały się ku sobie.
Do współpracy w The Bridge Kristian zaprosił przede wszystkim dwóch muzyków: polskiego basistę Piotra Jarzębskiego (dobrze już wtedy znanego ze współpracy ze Zbigniewem Namysłowskim, Michałem Urbaniakiem i Novi Singers) oraz perkusistę Joego (Johannesa) Naya, mającego na koncie między innymi wspólne koncerty i sesje nagraniowe z kwartetem jazzrockowego pianisty Michaela Naury („Call”, 1971; „Rainbow Runner”, 1972). I to ich nazwiska widnieją, obok Schultzego, na okładce albumu. Słuchając jednak płyty, szybko zdajemy sobie sprawę, że w jej realizacji uczestniczyli jeszcze, niewymienieni z jakiegoś powodu, inni instrumentaliści, grający na dęciakach. Byli to: niemiecki saksofonista tenorowy i flecista Olaf Kübler oraz od lat mieszkający w zachodnich Niemczech serbski trębacz Duško (Dušan) Gojković („Jazz at the Opera”).
Sesja odbyła się w 1972 roku (brak, niestety, konkretnej daty) we frankfurckim studiu należącym do Horsta Jankowskiego. Longplay wydała natomiast zachodnioberlińska wytwórnia Tempo, która po niemal czterech dekadach istnienia powoli schodziła z areny dziejowej (pozostały jeszcze tylko cztery lata życia). Na winylowy krążek trafiło dziesięć kompozycji. Sporo. A świadczy to przede wszystkim o tym, że Kristian Schultze – autor prawie stu procent materiału (tylko wieńczący stronę A „Start” nie wyszedł spod jego ręki) – nie dał się ponieść modzie na długie, niekiedy nawet kilkunastominutowe utwory. Wolał zdecydowanie formę bardziej skondensowaną. Choć, na upartego, gdyby ktoś zechciał potraktować „Overdrive – Rock/Jazz-Party” jako concept-album, też byłby w stanie tezę tę obronić. Płyta zaczyna się od numeru tytułowego. I jest to bardzo mocne, choć zaskakująco krótkie (trwające nieco ponad dwie minuty), wprowadzenie do tematu. Oprócz jazzrockowej sekcji rytmicznej i zadziornego fortepianu elektrycznego, istotną rolę odgrywają wybijające się na plan pierwszy dęciaki. Bez ich udziału uderzenie nie byłoby tak celne i skuteczne.
Pomyślane z nieco większym rozmachem, chociaż pozbawione instrumentów dętych, „Ambivalens” jest kontynuacją „Overdrive”. Schultze gra na swoim Fenderze w sposób idealnie imitujący gitarę elektryczną. A gdy dodamy do tego jeszcze przesterowany bas, uzyskamy pełen obraz jazzrockowego tria, które dokładnie wie, jak wykorzystać swój potencjał, sięgając nie tylko po doświadczenia amerykańskich współtwórców fusion, ale również rodzimych klasyków krautrocka. Ale im dalej w las, tym zespół gra delikatniej. W „Dinghi” – głównie za sprawą fortepianowej improwizacji – robi się już wręcz ilustracyjnie; natomiast „Alles klar (Absolution)” to przykład nadzwyczaj ambitnego easy listening, ze swingującymi saksofonem tenorowym Küblera i trąbką Gojkovicia na pierwszym planie. Żebyśmy się jednak dobrze zrozumieli: to nie jest jedynie „muzyczna wata”, która świetnie sprawdziłaby się w telewizji jako instrumentalny wypełniacz kroniki filmowej; to pełnoprawna kompozycja, świetnie funkcjonująca także bez żadnego obrazu. Pod tym względem easylisteningowe dokonania The Bridge bardzo przypominają to, co parę lat później będzie nagrywać SBB na zamówienie warszawskiej Wytwórni Filmów Dokumentalnych i Fabularnych (WFDiF).
Na zakończenie pierwszej strony longplaya trafiła wspomniana już jedyna kompozycja, której autorem nie był lider projektu, lecz Joe Nay. Tym samym nie powinno dziwić, że „Start” to perkusyjna solowa improwizacja, dająca zresztą spore pojęcie o ogromnym talencie niemieckiego bębniarza. Na stronę B trafiło jeszcze więcej utworów stonowanych, w tym dwie – oznaczone tak nawet w podtytułach – „Ballady”: „Stupsi” oraz „Relation”. Pierwsza z nich, bardzo melancholijna, eksponuje elektryczne piano Fendera, druga – syntezator. W obu sekcja rytmiczna skupia się głównie na wypełnianiu tła. Zupełnie inaczej, choć wciąż ilustracyjnie, prezentuje się zagrane dynamiczniej, z potężnym groove’em (głównie dzięki perkusjonaliom Naya) „Recreation”. W „Don’t Count It” rozwinięty – za sprawą dęciaków – do rozmiarów kwintetu zespół miesza stylistyki, płynnie przechodząc od easy listening (z wykorzystaniem saksofonu i trąbki) do fusion (vide „gitarowy” fortepian). Nie mniej energetycznie wypada zakończenie w postaci „Pulsu”, w którym po raz kolejny możemy podziwiać improwizację Kristiana Schultzego.
Można się zastanawiać: skoro „Overdrive – Rock/Jazz-Party” było produkcją tak dobrą, dlaczego trio The Bridge rozpadło się po wydaniu zaledwie jednego longplaya? Odpowiedź jest dość banalna. Każdy z muzyków miał swoje własne plany na przyszłość. Johannes Nay wrócił pod skrzydła Michaela Naury, Paweł Jarzębski w kraju zaangażował się w kolejne projekty Zbigniewa Namysłowskiego, Marka Grechuty i Jana Ptaszyna Wróblewskiego, a za granicą współpracował głównie z Michałem Urbaniakiem. Z kolei Schultzego zaprosił do współpracy sam Klaus Doldinger, lider legendarnej jazzrockowej formacji Passport. A takim artystom się nie odmawia! W kolejnych latach Kristian będzie się jednak angażował w wiele działań pobocznych: zagra w Curt Cress Clan i Das Waldemar Wunderbar Syndikat, wreszcie założy własne grupy: jazzrockowy Snowball i newage’owe Cusco. Niektórymi z nich będziemy się jeszcze w „Non Omnis Moriar” w najbliższych tygodniach zajmować. Ostatnie lata życia Kristian spędził w położonym w Alpach, na południu Bawarii, blisko granicy z Austrią, uzdrowiskowym miasteczku Bad Tölz, gdzie zmarł 22 listopada 2011 roku z powodu zawału serca.
koniec
5 stycznia 2019
Skład:
Kristian Schultze – fortepian elektryczny, syntezator
Paweł Jarzębski – gitara basowa
Joe Nay – perkusja, instrumenty perkusyjne
Gościnnie:
Olaf Kübler – saksofon tenorowy, flet
Dušan Gojković – trąbka

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Na nowej drodze życia
Sebastian Chosiński

19 I 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz drugi Niagara Klausa Weissa.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

16 I 2019

Gorillaz już raz wystąpił w niniejszej rubryce, ale dobrego nigdy za wiele. Dziś będzie o utworze „Stylo”.

więcej »

Non omnis moriar: Silna grupa pod światłym przywództwem
Sebastian Chosiński

12 I 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Tym razem Niagara – międzynarodowy projekt perkusyjny Klausa Weissa.

więcej »

Polecamy

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dobra humppa, tylko z Finlandii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.