Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Cała ta miłość

Esensja.pl
Esensja.pl
Są utwory, które stanowią skończone arcydzieła i ktokolwiek próbowałby zagrać je lepiej, skazany jest na porażkę na starcie. Do nich niewątpliwie należy „Whole Lotta Love” Led Zeppelin.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Cała ta miłość

Są utwory, które stanowią skończone arcydzieła i ktokolwiek próbowałby zagrać je lepiej, skazany jest na porażkę na starcie. Do nich niewątpliwie należy „Whole Lotta Love” Led Zeppelin.
Warto nadmienić, że stworzenie w studiu takiego arcydzieła jest bronią obusieczną, ponieważ sami Zeppelini mieli problem, by oddać genialność „Whole Lotta Love” w czasie koncertów. Z drugiej strony, czy na pewno o to im chodziło? Posłuchajcie ponad dwudziestominutowej wersji utworu z płyty „How the West Was Won”, toż to radość wspólnego grania, opartego na inwencji i ciągotach do improwizacji.
A jednak nośność riffu i jego hardrockowa moc sprawiły, że „Whole Lotta Love” jest chętnie brany na warsztat przez innych wykonawców. Nawet tak słynnych, jak Carlos Santana, Chris Cornell, Lenny Kravitz, Chester Bennington, Slash, Joe Satriani, czy Ike & Tina Turner. Nie umniejszając wszystkim wymienionym (i całej rzeszy innych), to jednak przebija ich Beth Hart z zespołem. Nagranie można znaleźć na albumie koncertowym „Live at Paradiso” z 2005 roku.
Wyjątkowo tym razem, poza wersją audio, polecam także edycję DVD, albowiem to, co na scenie wyprawia wokalistka stanowi esencję rockowego show. Przede wszystkim pozostaje sobą, nie udając maniery Roberta Planta. Hart posiada niższy i bardziej chropowaty głos, niż lider Zeppelinów, ale potrafi nim się biegle posługiwać, utrzymując jego moc, mimo, iż wydaje się, że ze zmęczenia powinno jej zabraknąć tchu. Choć muzycy jej towarzyszący doskonale wyczuli klimat, to nawet w momentach improwizowanych (w oryginale tam, gdzie był theremin), Beth kradnie cały spektakl. Najpierw w zmysłowy sposób uwodzi gitarzystę Jona Nicholsa, po czym niemal wtapia się w publiczność. Zazdroszczę osobom pod sceną, bo mogli poczuć się, jakby Hart śpiewała specjalnie dla nich. Wokalistka zachowuje się, jak w transie, miotając się po scenie. Coś wspaniałego. Kto powiedział, że po koncercie kobieta nie może być spocona, a mimo to wyglądać równie świetnie, jak Angus Young.
koniec
20 lutego 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Romantyczny goryl tańczy na wulkanie
Sebastian Chosiński

23 III 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj pierwsza (z dwóch) płyt jazzrockowej grupy Oktagon niemieckiego klawiszowca Hermanna Weindorfa.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

20 III 2019

Dziś skupimy się na piosence przedwojennej. Jej oryginalny tytuł brzmi „Rebeka (Tango)” i obecnie najbardziej znana jest w wykonaniu Ewy Demarczyk.

więcej »

Non omnis moriar: Karaibski progres z przebojami w tle
Sebastian Chosiński

16 III 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz trzeci (i ostatni) międzynarodowy jazzrockowo-progresywny projekt Snowball.

więcej »

Polecamy

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Seria z karabinu maszynowego
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Srebrny Surfer z Krainy Oz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Szybcy i mściwi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wolverine nigdy nie był tak seksi
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Ludzie ludziom
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Przekleństwo niezwykłego tatuażu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Udane zastępstwo
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: 25 minut sacrum
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Afryka dzika
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Był bronią idealną
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj Pink Floyd Sam: Soczyste sekrety
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.