Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Cała ta miłość

Esensja.pl
Esensja.pl
Są utwory, które stanowią skończone arcydzieła i ktokolwiek próbowałby zagrać je lepiej, skazany jest na porażkę na starcie. Do nich niewątpliwie należy „Whole Lotta Love” Led Zeppelin.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Cała ta miłość

Są utwory, które stanowią skończone arcydzieła i ktokolwiek próbowałby zagrać je lepiej, skazany jest na porażkę na starcie. Do nich niewątpliwie należy „Whole Lotta Love” Led Zeppelin.
Warto nadmienić, że stworzenie w studiu takiego arcydzieła jest bronią obusieczną, ponieważ sami Zeppelini mieli problem, by oddać genialność „Whole Lotta Love” w czasie koncertów. Z drugiej strony, czy na pewno o to im chodziło? Posłuchajcie ponad dwudziestominutowej wersji utworu z płyty „How the West Was Won”, toż to radość wspólnego grania, opartego na inwencji i ciągotach do improwizacji.
A jednak nośność riffu i jego hardrockowa moc sprawiły, że „Whole Lotta Love” jest chętnie brany na warsztat przez innych wykonawców. Nawet tak słynnych, jak Carlos Santana, Chris Cornell, Lenny Kravitz, Chester Bennington, Slash, Joe Satriani, czy Ike & Tina Turner. Nie umniejszając wszystkim wymienionym (i całej rzeszy innych), to jednak przebija ich Beth Hart z zespołem. Nagranie można znaleźć na albumie koncertowym „Live at Paradiso” z 2005 roku.
Wyjątkowo tym razem, poza wersją audio, polecam także edycję DVD, albowiem to, co na scenie wyprawia wokalistka stanowi esencję rockowego show. Przede wszystkim pozostaje sobą, nie udając maniery Roberta Planta. Hart posiada niższy i bardziej chropowaty głos, niż lider Zeppelinów, ale potrafi nim się biegle posługiwać, utrzymując jego moc, mimo, iż wydaje się, że ze zmęczenia powinno jej zabraknąć tchu. Choć muzycy jej towarzyszący doskonale wyczuli klimat, to nawet w momentach improwizowanych (w oryginale tam, gdzie był theremin), Beth kradnie cały spektakl. Najpierw w zmysłowy sposób uwodzi gitarzystę Jona Nicholsa, po czym niemal wtapia się w publiczność. Zazdroszczę osobom pod sceną, bo mogli poczuć się, jakby Hart śpiewała specjalnie dla nich. Wokalistka zachowuje się, jak w transie, miotając się po scenie. Coś wspaniałego. Kto powiedział, że po koncercie kobieta nie może być spocona, a mimo to wyglądać równie świetnie, jak Angus Young.
koniec
20 lutego 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Satrapowie tańczący pod okiem Syzyfa
Sebastian Chosiński

21 IX 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz ostatni (wschodnio)niemiecka orkiestra jazzowa Klausa Lenza.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Lament zniewolonego ludu
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

18 IX 2019

Dziś będzie o utworze, który w zasadzie równie dobrze mógłby znaleźć się w rubryce „Zanim zagrał to Sam”. A to dlatego, że niewiele osób wie, że „Rivers of Babylon” wcale nie jest autorskim dziełem Boney M. I nie chodzi o odwołania do „Biblii”.

więcej »

Non omnis moriar: Popłynąć trzecim nurtem…
Sebastian Chosiński

14 IX 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj składanka „Jazz-Aspekte” z czterema jazzowymi formacjami wschodnioniemieckimi.

więcej »

Polecamy

Lament zniewolonego ludu

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W stroju Pająka i bez
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Punisher w trzech odsłonach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozterki młodego superbohatera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Fani niezalu drą łacha z mejnstrimowców
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieważne jak Szwedzi zaczynają, ważne jak kończą!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dzieci w piaskownicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Olśniewający chaos
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dick byłby dumny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.