Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 25 marca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Das Waldemar Wunderbar Syndikat
‹I Make You Feel Good›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułI Make You Feel Good
Wykonawca / KompozytorDas Waldemar Wunderbar Syndikat
Data wydania1976
Wydawca Telefunken
NośnikWinyl
Czas trwania35:37
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Udo Lindenberg, Thomas Kretschmer, Rale Oberpichler, Marletta Palon, Paul Vincent, Helmuth Franke, Daby Lucas May, Olaf Kübler, Jonny Müller, Gottfried Böttger, Jasper van ’t Hof, Thor Baldursson, Jean-Jacques Kravetz, Kristian Schultze, Konrad Schittek, Steffi Stephan, Dave King, Bernie Prock, Wolfgang Schlüter, Bertram Engel, Curt Cress
Utwory
Winyl1
1) Peter Gunn03:15
2) White Cliffs of California03:21
3) King Kong and his Love Affairs02:59
4) Svenska flicka04:09
5) All She Left Was the Old Procul-Harum-Record04:24
6) Kriminal Tango03:50
7) Exodus04:02
8) Gretna Green Divorce Jive03:24
9) Scarborough Man, That Was Not Fair03:08
10) See You at the Rum-Bar03:04
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Syndykat zbrodni na jazzie i rocku

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj Das Waldemar Wunderbar Syndikat – niezwykła orkiestra jazzowo-rockowa niemieckiego bębniarza Udo Lindenberga.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Syndykat zbrodni na jazzie i rocku

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj Das Waldemar Wunderbar Syndikat – niezwykła orkiestra jazzowo-rockowa niemieckiego bębniarza Udo Lindenberga.

Das Waldemar Wunderbar Syndikat
‹I Make You Feel Good›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułI Make You Feel Good
Wykonawca / KompozytorDas Waldemar Wunderbar Syndikat
Data wydania1976
Wydawca Telefunken
NośnikWinyl
Czas trwania35:37
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Udo Lindenberg, Thomas Kretschmer, Rale Oberpichler, Marletta Palon, Paul Vincent, Helmuth Franke, Daby Lucas May, Olaf Kübler, Jonny Müller, Gottfried Böttger, Jasper van ’t Hof, Thor Baldursson, Jean-Jacques Kravetz, Kristian Schultze, Konrad Schittek, Steffi Stephan, Dave King, Bernie Prock, Wolfgang Schlüter, Bertram Engel, Curt Cress
Utwory
Winyl1
1) Peter Gunn03:15
2) White Cliffs of California03:21
3) King Kong and his Love Affairs02:59
4) Svenska flicka04:09
5) All She Left Was the Old Procul-Harum-Record04:24
6) Kriminal Tango03:50
7) Exodus04:02
8) Gretna Green Divorce Jive03:24
9) Scarborough Man, That Was Not Fair03:08
10) See You at the Rum-Bar03:04
Wyszukaj / Kup
Udo Lindenberg (rocznik 1946) to legenda niemieckiego rocka. Muzyk wywodzący się z nadreńskiego Gronau znany jest przede wszystkim jako wokalista i perkusista, chociaż gra również, jeśli zaistnieje taka potrzeba, na innych instrumentach. Do świata sztuki wkraczał, grając w jazzrockowej formacji Free Orbit, występował także u boku wokalisty Knuta Kiesewettera i pianisty Michaela Naury, ale najważniejszą rolę w kształtowaniu jego artystycznego światopoglądu odegrał saksofonista Klaus Doldinger – najpierw lider Motherhood, a następnie Passport. W 1971 roku Lindenberg zaczął pracować także na własne konto; kolejne płyty publikował pod własnym nazwiskiem, czasami dorzucając jeszcze na okładkach nazwę towarzyszącej mu formacji Panikorchester. Do połowy lat 70. ukazały się następujące jego solowe produkcje: „Lindenberg” (1971), „Daumen im Wind” (1972), „Alles klar auf der Andrea Doria” (1973), „Ball Pompös” (1974), „Votan Wahnwitz” (1975) oraz „Galaxo Gang – Das sind die Herrn vom andern Stern”, „No Panic” i „Sister King Kong” (wszystkie z 1976 roku). Do tego należy doliczyć jeszcze udział Lindenberga w wielu pobocznych projektach, jak choćby w Niagarze Klausa Weissa („Niagara”, 1971; „S.U.B.”, 1972).
Udo nigdy nie unikał muzycznych eksperymentów. Miał też zamiłowanie do żartów (czasami bardziej, czasami mniej wysublimowanych). W 1975 roku wpadł na nieco szalony pomysł, aby na bazie swojej Spanikowanej Orkiestry stworzyć nowy – z założenia jednorazowy – projekt, do udziału w którym zaprosił też innych artystów, z jakimi stykał się w przeszłości (chociażby w zespołach prowadzonych przez Doldingera). Tym sposobem powstał Das Waldemar Wunderbar Syndikat – złożona z dwudziestu jeden muzyków supergrupa, której twórczość miała połączyć wpływy fusion z krautrockiem i funkiem. Nierzadko na bazie zagranych w zaskakujący sposób utworów tradycyjnych bądź pochodzących z repertuaru innych wykonawców. A ich dobór, o czym się jeszcze przekonacie, był niekiedy dość zaskakujący. Obok Lindenberga – śpiewającego i obsługującego syntezator oraz mellotron, jak również odpowiedzialnego za aranżacje i produkcję – najważniejszą osobą był gitarzysta Thomas Kretschmer, który wziął na swoje barki kierownictwo muzyczne nad całością przedsięwzięcia. Co ciekawe, dekadę później Thomas - po długotrwałym procesie zmiany płci – stał się Carolą Kretschmer.
Towarzystwo zwołane przez Lindenberga i Kretschmera było międzynarodowe. Chociaż dominowali Niemcy (vide gitarzysta Paul Vincent Gunia, saksofonista Olaf Kübler, pianista Kristian Schultze, marimbanista Wolfgang Schlüter czy perkusista Curt Cress), nie zabrakło także obcokrajowców, jak na przykład francuskiego pianisty i organisty Jean-Jacques’a Kravetza, holenderskiego pianisty Jaspera van ’t Hofa, islandzkiego pianisty Thora Baldurssona oraz amerykańskiego gitarzysty basowego Dave’a Kinga. Ta nadzwyczaj liczna grupa prawdopodobnie ani razu nie spotkała się w jednym miejscu w tym samym czasie. Nagrania odbywały się w trzech różnych studiach: dwóch w Monachium (Union i 70) i jednym w Hamburgu (TELDEC). Tym większa odpowiedzialność spadała na Kretschmera i Lindenberga, by wszystko spiąć w terminach, a potem zarejestrowanym ścieżkom nadać taki kształt, aby powstał z tego materiał, którego da się z przyjemnością posłuchać (oczywiście płacąc za to). I choć longplay „I Make You Feel Good” – wydany przez Telefunkena w 1976 roku – wprawia niekiedy w konsternację, to po dotarciu do finału zaczyna się doceniać niecodzienną wyobraźnię twórców i odwagę w przełamywaniu barier stylistycznych i gatunkowych.
Na pierwszy rzut oka (i ucha) odnosi się wrażenie, że „I Make You Feel Good” to szalony misz-masz i przednia zabawa. Ale przy bliższym poznaniu w tym szaleństwie dostrzega się metodę. I odskocznię od najczęściej śmiertelnie poważnego krautrocka i fusion, jakimi na co dzień trudnili się muzycy Syndykatu. Album otwiera kompozycja legendarnego twórcy muzyki filmowej Henry’ego Manciniego. „Peter Gunn” to przeróbka motywu przewodniego z amerykańskiego serialu kryminalnego, który powstawał w latach 1958-1961. Całkiem możliwe, że do sięgnięcia po to właśnie dziełko zachęcił Lindenberga sukces tematu z kryminalnego zachodnioniemieckiego „tasiemca” „Tatort” („Miejsce zbrodni”), który stworzył Klaus Doldinger, a w nagraniu którego kilka lat wcześniej Udo wziął udział. „Peter Gunn” zaczyna się od funkowych syntezatorów, do których z czasem dochodzi fortepian oraz śpiew operowy Marletty Palon. Rockowa gitara Paula Vincenta zmienia nieco charakter utworu, ale – co najciekawsze – grając niezwykle zgrzytliwie, muzyk ten sięga przede wszystkim po elementy country. Robi się więc jeszcze bardziej różnorodnie. Na dodatek okazuje się, że nic nie stoi na przeszkodzie, aby w jednym numerze wymieszać tak różne gatunki, jak jazz, rock, funk i country.
„White Cliffs of California” to pierwsza z przeróbek melodii tradycyjnych. W tej folkowej interpretacji dominują instrumenty akustyczne – gitara i wybijająca się na plan pierwszy harmonijka ustna Jonny’ego Müllera. Dopiero później dołącza syntezator, którego pojawienie się jest sygnałem do stopniowej ewolucji. Dość powiedzieć, że w pewnym momencie w tle rozbrzmiewa charakterystyczny rytm… reggae. Numer zyskuje na mocy, a wieńczy go szykowny żeński chórek (do Palon dołącza tutaj Rale Oberpichler). Z kolei „King Kong and his Love Affairs” to pierwsze oryginalne dzieło członków Syndykatu (Dave’a Kinga, Kretschmera i Lindenberga), znaczone funkowym podkładem i zachrypniętym głosem Udo. Po folkowe inspiracje muzycy sięgnęli również przy okazji „Svenska flicka”. Siedem lat wcześniej kompozycję tę rozsławiła w całej Europie Zachodniej szwedzka pieśniarka Ann-Louise Hanson. Jej wersja jednak, jak można się domyślać, różniła się dość znacznie od tej, która trafiła na „I Make You Feel Good”. Chociaż i tu nie zabrakło eterycznej fletni Pana (ponownie Jonny Müller). Poza tym jednak uwagę przykuwa liryczny, mimo chrypki, śpiew Lindenberga oraz – to już w drugiej części – zadziorny saksofon Olafa Küblera i energetyczny fortepian (w stylu boogie) Gottfrieda Böttgera. Piękną, melodyjną końcówkę zapewnia natomiast partia syntezatora, wspomaganego przez ostro wymiatającą gitarę.
Stronę A longplaya zamyka utwór Lindenberga „All She Left Was the Old Procul-Harum-Record”. Zaczyna się on jak nastrojowe easy listening, ale z każdą kolejną minutą zyskuje na rockowej mocy; także dzięki wstawce fortepianu elektrycznego Kristiana Schultzego. Zaskoczeniem nie mniejszym niż „Peter Gunn” jest na pewno kompozycja wybrana przez muzyków na otwarcie strony B winylowego krążka. To „Kriminal Tango” (autorstwa Włocha Piera Trombetty) wyjęte z noszącego ten sam tytuł austriackiego musicalu (1960) w reżyserii Gézy von Cziffra. A skoro to tango, to musi się dać zatańczyć, o co dbają nade wszystko akordeonista Daby Lucas May i grający na marimbie Wolfgang Schlüter. O filmowej proweniencji utworu przypominają też dźwięki w tle: odgłosy kroków, nerwowe oddechy, wreszcie strzały i krzyki. Kinematograficzny rodowód ma również „Exodus” (stworzony przez Ernsta Siegmunda Goldnera alias Ernesta Golda), zaczerpnięty ze ścieżki dźwiękowej słynnej hollywoodzkiej epopei Ottona Premingera (1960) o powstaniu państwa Izrael. Na tle majestatycznego pochodu perkusji pojawiają się tu wokaliza Oberpichler i dudy Konrada Schitteka. Ale i tak nad wszystkim góruje potężna rockowa gitara Kretschmera bądź Vincenta (stawiałbym bardziej na tego drugiego). Bez dwóch zdań – to najmocniejszy fragment albumu!
„Gretna Green Divorce Jive” (z niemieckim podtytułem: „Aufgerollter Schotten-Rock”) to trochę ponad trzyminutowa porcja jazz-rocka, który z czasem przeradza się w skoczne boogie (za sprawą fortepianu Böttgera), chociaż i tutaj znajduje się miejsca na duet perkusji… z dudami. Zaskakujące połączenie, prawda? Taki pomysł mógł zrodzić się jedynie w głowie Lindenberga. „Scarborough Man, That Was Not Fair” zamyka folkowy rozdział albumu. Ta wersja różni się nieco od zaproponowanej przez Paula Simona i Arta Garfunkela, głównie dzięki dodaniu syntezatorów i rockowej gitary (aczkolwiek jej tony łagodzi fortepian); poza tym Rale Oberpichler nie śpiewa konkretnego tekstu, a jedynie na bazie głównego motywu buduje zwiewną wokalizę. Zamykający krążek „See You at the Rum-Bar” zapowiada już nowe czasy; czasy dominacji dyskotekowego popu, który wprawdzie sięgał po elementy fusion, ale znacznie łagodził jego brzmienie. Mimo jazzrockowej formy, utwór ten jest bardzo roztańczony (funkową sekcję rytmiczną wspomaga jeszcze saksofon), ale całość i tak może się podobać, ponieważ nie brakuje pewnego dostojeństwa i rasowości. Das Waldemar Wunderbar Syndikat wydał płytę i nigdy już nie powrócił. Co akurat nie dziwi, biorąc pod uwagę spontaniczność całego przedsięwzięcia. Drogi muzyków rozeszły się, chociaż niektórzy z nich spotkają się jeszcze w innych projektach (na przykład Snowball).
koniec
23 lutego 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Romantyczny goryl tańczy na wulkanie
Sebastian Chosiński

23 III 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj pierwsza (z dwóch) płyt jazzrockowej grupy Oktagon niemieckiego klawiszowca Hermanna Weindorfa.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

20 III 2019

Dziś skupimy się na piosence przedwojennej. Jej oryginalny tytuł brzmi „Rebeka (Tango)” i obecnie najbardziej znana jest w wykonaniu Ewy Demarczyk.

więcej »

Non omnis moriar: Karaibski progres z przebojami w tle
Sebastian Chosiński

16 III 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz trzeci (i ostatni) międzynarodowy jazzrockowo-progresywny projekt Snowball.

więcej »

Polecamy

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wieś gra i śpiewa
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ani w PZU, ani w PKP...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Stan
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.