Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 18 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Pot i Kreff: 25 minut sacrum

Esensja.pl
Esensja.pl
Niewiele się pomylę, jeśli powiem, że „Tubular Bells” Mike’a Oldfielda jest najbardziej znanym utworem instrumentalnym w dziejach muzyki rozrywkowej. Świetnie brzmiącym zarówno w studio, jak i na koncertach.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: 25 minut sacrum

Niewiele się pomylę, jeśli powiem, że „Tubular Bells” Mike’a Oldfielda jest najbardziej znanym utworem instrumentalnym w dziejach muzyki rozrywkowej. Świetnie brzmiącym zarówno w studio, jak i na koncertach.
„Tubular Bells” ukazał się w 1973 roku i śmiało można powiedzieć, że było to przedsięwzięcie pionierskie. Zarówno pod względem podejścia do muzyki, czyli umieszczenia na albumie dwóch długich suit, bez krótszych utworów, nadających się na single, jak i z punktu widzenia technologicznego. Mike Oldfield nie tylko borykał się z za małą ilością ścieżek na taśmie nagraniowej, które pozwalałyby mu dokonać nakładek kolejnych instrumentów, ale także z samą długością pierwszej części „Dzwonów rurowych”. Trwa ona bowiem tyle, co pojemność czarnej płyty, a więc 25 minut i by zmieściła się w całości, zmuszony był zrezygnować ze standardowej rozbiegówki na początku.
Niemałego problemu przysporzyło także wykonanie monumentalnego utworu na żywo. Co prawda w czasie nagrań Mike’a wspierało zaledwie 3 muzyków, ale on sam zagrał na, bagatela, 15 różnych instrumentach. O tym, jak dużym skupieniem musieli wykazać się muzycy, towarzyszący artyście, można przekonać się, sięgając po zapis wykonania „Tubular Bells Part 1” dla programu „2nd Hose”, nagrywanego dla BBC. Dokonane zostało 1 grudnia 1973 roku i do dziś stanowi jeden z najwspanialszych popisów live Oldfielda. Oczywiście, biorąc pod uwagę charakter kompozycji, nie ma tu miejsca na zwariowane, solowe ekscesy, niemniej całość wypada bardzo naturalnie. Do tego skupienie, jakie maluje się na twarzach muzyków, zamienia surowe wizualnie studio w magiczną świątynię, zaś sama muzyka zaczyna sięgać samego sacrum. I nawet nie przeszkadzają kiczowate wizualizacje w tle.
Należy także odnotować archiwalną wartość niniejszego zapisu, ponieważ Oldfield w swojej bogatej dyskografii ma tylko jeden album koncertowy z prawdziwego zdarzenia, a mianowicie „Exposed” z 1979 roku. Reszty nagrań na żywo należy szukać, rozsianych po różnych reedycjach klasycznych krążków i składankach. Omawiany występ dla BBC pierwotnie zadebiutował w 1993 roku, jako bonus do wydawnictwa VHS „Elements – The Best of Mike Oldfield”, zaś w 2009 roku został dołączony do obszernej reedycji „Tubular Bells”.
koniec
6 marca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Jadą goście, jadą…
Sebastian Chosiński

15 VI 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz siódmy – i drugi w wersji koncertowej – jazzrockowy Passport Klausa Doldingera.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Echa – suplement
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

12 VI 2019

Człowiek sobie wszystko ładnie zaplanuje, przygotuje, przemyśli… i nagle dzieje się coś, co całkiem burzy jego plany. Dlatego dziś zamiast o tym, co być miało, napiszę o zniewalającym coverze suity „Echoes” Pink Floyd.

więcej »

Non omnis moriar: Powrót do niesztampowej rutyny
Sebastian Chosiński

8 VI 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz szósty jazzrockowa formacja Passport Klausa Doldingera.

więcej »

Polecamy

Echa – suplement

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rockabilly dżungli
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Jak zdobywano dziką miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Strzelając z bombowca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozmowa dwóch stołków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Debeściaki bestii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Made in Heaven
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2014 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2013 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2012 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Florence + nie do końca sprawna machina
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

5 najlepszych płyt koncertowych 2011 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: A co ty robiłeś w 2013 roku?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Tak niewielu decyduje za tak wielu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Co się stało z naszą klasą…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Za dużo cukru w cukrze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj Pink Floyd Sam: Wtrącam się
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Polowanie na nanity
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Groszorób, parweniusz, arywista i zarobas
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Gdzie z tymi paluchami?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Na przedmieściach wciąż biją…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.