Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj Pink Floyd Sam: Ten, tego…

Esensja.pl
Esensja.pl
Nagrany w 1969 roku, trzeci album Pink Floyd „Ummagumma”, to eksperyment muzyczny, będący kwintesencją psychodelicznego rocka. Nie jest łatwo odtworzyć jego klimat, dlatego też porywa się na niego mniej artystów, niż na pozostałe dzieła grupy. Ale nawet tu da się wyłuskać kilka perełek.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj Pink Floyd Sam: Ten, tego…

Nagrany w 1969 roku, trzeci album Pink Floyd „Ummagumma”, to eksperyment muzyczny, będący kwintesencją psychodelicznego rocka. Nie jest łatwo odtworzyć jego klimat, dlatego też porywa się na niego mniej artystów, niż na pozostałe dzieła grupy. Ale nawet tu da się wyłuskać kilka perełek.
Na „Ummagumma” składają się dwie płyty. Pierwsza zawiera nagrania koncertowe, druga zaś w pełni premierowy materiał. Muzycy umówili się, że każdy z nich otrzyma tyle samo czasu i przygotuje własne kompozycje. Zadaniu nie do końca podołał jedynie perkusista Nick Mason. Jego trzej koledzy stworzyli za to dzieła niezwykłe. Do tego każdy inne. Rick Wright suitę o wagnerowskim rozmachu, Roger Waters kolaż dźwiękowy, natomiast David Gilmour wielowątkową, dłuższą formę, która w przyszłości zostanie rozwinięta na albumach „Atom Heart Mother” i „Meddle”.
W internecie można znaleźć covery poszczególnych fragmentów albumu, ale ciężko uzbierać na ich podstawie całość. Tyczy się to zwłaszcza części Wrighta i Masona. Niemniej polecam ponowne odczytanie kompozycji Watersa „Grandchester Meadows” w wykonaniu Scarboro Aquarium Club, oraz „Several Species of Small Furry Animals Gathered Together in a Cave and Grooving with a Pict” w wersji The Orb.
Gdyby ktoś jednak chciał sięgnąć po skondensowaną dawkę materiału z albumu, może posłuchać, jak wykonuje go w całości włoski tribute band Pink Floyd, czyli Interstellar Factory. Trzeba przyznać, że panowie czują psychodeliczny klimat oryginalnych nagrań i jak najwierniej starają się przenieść słuchaczy w szalone lata 60. Może głos wokalisty nie jest ich najmocniejszą stroną, ale pod względem instrumentalnym jest bardzo solidnie. Na uwagę zasługuje zwłaszcza pomysłowe wykonanie „Sysyphus” Ricka Wrighta, a także udana próba poradzenia sobie z perkusyjnymi odlotami Nicka Masona. Zaryzykuję stwierdzenie, że nawet ciekawsza, niż na płycie.
Ummagumma – Interstellar Factory
koniec
27 marca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Fot. Januarybratek, Wikimedia Commons

Pożegnania 2021 (2/4)
Jarosław Loretz

23 I 2022

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2021 roku. Dziś miesiące kwiecień-czerwiec.

więcej »
Fot. by Dawid Skoblewski - Praca własna, dskobel(małpa)gmail.com, CC BY 2.5

Pożegnania 2021 (1/4)
Jarosław Loretz

22 I 2022

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2021 roku. Dziś miesiące styczeń-marzec.

więcej »

Non omnis moriar: „Elektronicznej sonaty…” – wersja koncertowa
Sebastian Chosiński

22 I 2022

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka nierzadko wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj międzynarodowy projekt Amerykanina George’a Russella z udziałem Jana Garbarka i Terjego Rypdala.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Wtrącam się
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Atomowe serce matki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Soczyste sekrety
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Grajek u Bram Świtu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Pot i Kreff – Oni czasem wracają: Szkoda, że ich tu nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Multiwersum, które się śmieje
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Ostatnie cięcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie zadzieraj z dekapitatorem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Styczeń 2022
— Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński

Pink Floyd w XXI wieku: Krystaliczny dźwięk Księżyca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kierunek - punkt zero
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Migoczące płomyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Event dla wtajemniczonych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 filmów, których akcja rozgrywa się w 2022 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Te Żółwie się nie uśmiechają
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.