Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 26 czerwca 2019
w Esensji w Esensjopedii

The Klaus Doldinger Quartet
‹Blues Happening›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBlues Happening
Wykonawca / KompozytorThe Klaus Doldinger Quartet
Data wydania1969
Wydawca Liberty
NośnikWinyl
Czas trwania38:36
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Klaus Doldinger, Ingfried Hoffmann, Joe Quick, Helmut Kandlberger, Lothar Meid, Cees See, Kurt Bong, Wolfgang Paap
Utwory
Winyl1
1) Saragossa06:47
2) Tempus fugit06:29
3) Face in the Night07:02
4) Blues Happening18:19
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Happening na nowej drodze życia

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jazzowy kwartet niemieckiego saksofonisty Klausa Doldingera.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Happening na nowej drodze życia

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jazzowy kwartet niemieckiego saksofonisty Klausa Doldingera.

The Klaus Doldinger Quartet
‹Blues Happening›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBlues Happening
Wykonawca / KompozytorThe Klaus Doldinger Quartet
Data wydania1969
Wydawca Liberty
NośnikWinyl
Czas trwania38:36
Gatunekjazz
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Klaus Doldinger, Ingfried Hoffmann, Joe Quick, Helmut Kandlberger, Lothar Meid, Cees See, Kurt Bong, Wolfgang Paap
Utwory
Winyl1
1) Saragossa06:47
2) Tempus fugit06:29
3) Face in the Night07:02
4) Blues Happening18:19
Wyszukaj / Kup
To jedna z najważniejszych postaci niemieckiego (a nawet szerzej: europejskiego) jazzu i jazz-rocka. Artysta, który w ubiegłym roku obchodził sześćdziesięciopięciolecie rozpoczęcia profesjonalnej kariery muzycznej. Dzisiaj ma lat osiemdziesiąt trzy i nie ustaje w staraniach – wciąż nagrywa i koncertuje. I oby zdrowia starczyło mu, by najdłużej, jak to możliwe, cieszył nas swoją twórczością. O kogo chodzi? O saksofonistę Klausa Doldingera! Urodził się w Berlinie w 1936 roku; lata wojny spędził z rodzicami w Wiedniu. Po upadku III Rzeszy Doldingerowie przez Bawarię udali się do Nadrenii Północnej-Westfalii, a konkretnie Düsseldorfu, i tam zakotwiczyli na długie lata. Klaus po ukończeniu szkoły średniej podjął studia w miejscowym konserwatorium. Początkowo uczył się w klasach fortepianu i klarnetu, ale ostatecznie, choć trochę czasu mu to zajęło, wybrał saksofon. Mając lat -naście, jak wielu młodych ludzi z jego pokolenia, uległ fascynacji jazzem i trafił – jako pianista – do dixielandowego zespołu The Feetwarmers. Potem zaczął grywać z Oscarem Petersonem, przy okazji porzucając instrumenty klawiszowe na rzecz dętych.
Na początku lat 60. Doldinger dojrzał do stworzenia własnej formacji. I tak powstał jego pierwszy Quartett (czasami używano formy uproszczonej: Quartet), w składzie którego znaleźli się organista i pianista Ingfried Hoffmann (urodzony w Szczecinie w 1935 roku), wymiennie dwaj kontrabasiści Peter Trunk i Helmut Kandlberger (który przyszedł na świat w Kolonii w 1936 roku) oraz perkusista Klaus Weiss. Grupa zadebiutowała albumem „So Much Doldinger” (1962); rok później natomiast – już bez udziału Trunka – zarejestrowała studyjny longplay „Jazz Made in Germany” oraz koncertowy „Live at Blue Note Berlin”, które sygnowane były jedynie nazwiskiem lidera. W ciągu kolejnych dwóch lat Kwartet wydał dwie następne płyty „Now Hear This!” (1964) oraz „Doldinger in Süd Amerika” (1965). Tę ostatnią nagrano już po istotnych roszadach personalnych: zamiast Helmuta pojawił się (ponownie) Peter, a Klausa zastąpił holenderski bębniarz Cees See; jako gość specjalny zaistniał piąty muzyk – uciekinier z komunistycznych Węgier, gitarzysta Attila Zoller.
Po wydaniu „Doldinger in Süd Amerika” Klaus coraz częściej myślał o wzbogaceniu brzmienia i rozszerzeniu składu. Dlatego też na płycie „Goes On” (1967) – przynajmniej w niektórych utworach – zespół rozrósł się nawet do sekstetu. By na „Blues Happening” skurczyć się ponownie do rozmiarów kwartetu. Choć był to, o czym będzie jeszcze mowa, kwartet dość specyficzny. Longplay został wydany w 1969 roku w Europie przez brytyjską wytwórnię Liberty, za Atlantykiem natomiast przez mający siedzibę w Hollywood Pacific Jazz. To krążek o tyle znaczący, że prezentuje on formację w okresie przejściowym. Doldinger wciąż pozostawał wierny klasycznemu hard bopowi, ale z drugiej strony coraz bardziej fascynował go docierający ze Stanów Zjednoczonych jazz-rock. To rozdwojenie jaźni artysty znalazło właśnie wyraz w znacząco stylistycznie różniących się od siebie dwóch stronach „Bluesowego happeningu”. Trzy utwory ze strony A zarejestrowane zostały w klasycznym kwartecie (Klaus, Ingfried, Helmut i Cees); z kolei w nagraniu rozbudowanej do pięciu części kompozycji tytułowej, która wypełniła całą stronę B winylowego krążka, wzięło udział ośmiu instrumentalistów, ale w każdej chwili grało ich tylko czterech.
Trochę skomplikowane, prawda? Ale na tym właśnie polegał jazzrockowy eksperyment Doldingera, który tym sposobem testował, czy jest już gotowy do zarzucenia hardbopowego Kwartetu na rzecz ambitniejszych i bardziej przystających do nowych czasów projektów. Okazało się, że jest! Przyjrzyjmy się jednak szczegółom. Płytę otwiera skomponowana przez Klausa (podobnie jak wszystkie pozostałe utwory) „Saragossa”. Zgodnie z tytułem pojawiają się tu egzotyczne, mauretańskie wtręty, nawiązujące do odległej przeszłości tego hiszpańskiego miasta. Przede wszystkim jednak grupa skupia się na budowaniu balladowego nastroju. To, co najistotniejsze, dzieje się zaś za sprawą improwizacji saksofonu i fortepianu. Choć ten pierwszy odpowiada również za niezwykle piękny i melodyjny lejtmotyw, który sprawia, że „Saragossa” świetnie sprawdziłaby się także jako ilustracja romantycznej kolacji przy świecach. Subtelnego klimatu nie psują także trochę niepokojące dźwięki preparowanego fortepianu, które utwór ten otwierają i zamykają.
„Tempus fugit” jest – dla odmiany – bardzo energetyczne. Doldinger gra z wielkim zaangażowaniem i rozmachem, z kolei Hoffmann potężnymi uderzeniami w klawiaturę w istotny sposób wspiera sekcję rytmiczną. Ton całej opowieści nadaje saksofon, ale nie byłaby to opowieść tak intensywna i przejmująca, gdyby nie rockowa dynamika narzucana przez Kandlbergera i See. Im bliżej końca, tym z większym zaangażowaniem gra zespół, a solówka Klausa zahacza wręcz o stylistykę free jazzu. Po takiej porcji hard bopu podrasowanego fusion należy się chwila oddechu, którą zapewnia „Face in the Night”. W tym numerze Kwartet ponownie stawia na klimat i delikatność. Improwizacje Doldingera i Hoffmanna trzymane są w ryzach, ale to wcale nie oznacza, że z tego powodu są mniej godne uwagi. Przeciwnie! Stają się dzięki temu bardzo emocjonalne i wzruszające, ściskają za gardło, a pojawiająca się pod koniec utworu, tuż po kołyszącym do snu wtręcie kontrabasu, partia saksofonu wprost urzeka urodą i zwiewnością.
Umieszczony na stronie B „Blues Happening” był najdłuższą kompozycją, jaką do tamtego momentu swojej kariery stworzył Doldinger (a może i najdłuższą w całym jego dorobku artystycznym). Klaus podzielił ją na pięć ściśle powiązanych ze sobą „sekwencji”. Niespełna minutowe otwarcie jest z gatunku tych zwalających z nóg swoją dynamiką. Wielka w tym zasługa pojawiającego się w dwóch rolach Kurta Bonga, który nie dość, że zagrał na bębnach (tworząc sekcję rytmiczną z Kandlbergerem), to na dodatek zarejestrował pojawiające się na drugim planie, nałożone na siebie partie dęciaków. Nie konkurują one jednak wcale z saksofonem sopranowym Klausa, a jedynie podkreślają jego wiodącą rolę. Część druga zaczyna się od mocnego pochodu gitary basowej (nie kontrabasu!) Helmuta, który przygotowuje pole pod improwizację Doldingera. A jeśli mocno wytężyć słuch, to można wyłowić jeszcze z bardzo odległego planu cichutkie dźwięki organów Ingfrieda.
W trzeciej „sekwencji” Klaus serwuje słuchaczom rozbudowaną partię saksofonu tenorowego, po raz kolejny – jak w „Saragossie” – z naleciałościami mauretańskimi, natomiast w czwartej mierzy się ponownie ze stylistyką free jazzu – i wychodzi mu to nadzwyczaj zgrabnie. Część ostatnia „Bluesowego happeningu” jest najdłuższa (trwa ponad sześć minut) i najbardziej zróżnicowana. Zaczyna się od długiej introdukcji saksofonowej, z której z czasem wyłania się klasyczne fusion. By brzmiało to przekonująco, Doldinger sięgnął tutaj po obcych sobie do tej pory muzyków: gitarzystę Joego Quicka (którego rola jest jednak, nie ukrywajmy, mocno ograniczona), basistę Lothara Meida (tworzącego pierwszy skład krautrockowego Embryo) oraz perkusistę Wolfganga Paapa (mającego za sobą współpracę z francuskim saksofonistą Barneyem Wilenem). Dzięki nim powstała zupełnie nowa jakość. Klausowi udało się bowiem skutecznie połączyć hardbopowy nastrój z jazzrockową dynamiką i szczyptą freejazzowego szaleństwa.
Nic więc dziwnego, że „Blues Happening” – ten konkretny utwór, jak i cała płyta – stał się otwarciem całkowicie nowego rozdziału w karierze Klausa Doldingera. Z tego Kwartetu za chwilę bowiem narodzi się kolejna formacja Niemca – Motherhood, a zaraz potem powstanie istniejący po dziś dzień Passport.
koniec
13 kwietnia 2019
Skład:
Klaus Doldinger – saksofon sopranowy, saksofon tenorowy
Ingfried Hoffmann – fortepian, organy (4)
Joe Quick – gitara elektryczna (4)
Helmut Kandlberger – kontrabas, gitara basowa (4)
Lothar Meid – gitara basowa (4)
Cees See – perkusja
Kurt Bong – perkusja (4), instrumenty dęte (4)
Wolfgang Paap – perkusja (4)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Zagraj to jeszcze raz Sam: O rajdowcu
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

26 VI 2019

Mamy wakacje, prawdopodobnie najcieplejszy dzień roku, więc z tej okazji chciałem zaproponować coś lżejszego. Na przykład przeróbkę klasyka Black Sabbath „Paranoid”, dokonaną przez człowieka, który zdecydowanie jest lepszym muzykiem, niż politykiem.

więcej »

Non omnis moriar: W którą teraz podążyć stronę?
Sebastian Chosiński

22 VI 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz ósmy jazzrockowa formacja Passport Klausa Doldingera.

więcej »

Zanim zagrał to Sam: Oszołomiony i zmieszany
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

18 VI 2019

Od lat trwają spory, czy „Stairway to Heaven” jest plagiatem, czy oryginalną kompozycją Led Zeppelin. Sprawę komplikuje fakt, że zespół cichcem korzystał z twórczości innych wykonawców, nie przyznając się do tego, tak jak w przypadku „Dazed and Confused”.

więcej »

Polecamy

O rajdowcu

Zagraj to jeszcze raz Sam:

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zapach muzyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Życie o świcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

W którą teraz podążyć stronę?
— Sebastian Chosiński

Jadą goście, jadą…
— Sebastian Chosiński

Powrót do niesztampowej rutyny
— Sebastian Chosiński

Dwadzieścia lat minęło… jak jeden dzień
— Sebastian Chosiński

Pająk, który nadejdzie
— Sebastian Chosiński

Magiczne rękodzieło
— Sebastian Chosiński

Nepalski kot z korzeniem mandragory
— Sebastian Chosiński

Sabat czarownic na Uranie
— Sebastian Chosiński

Koniec i początek
— Sebastian Chosiński

O muzyku, który zrzuca skórę
— Sebastian Chosiński

Wkrótce

zobacz na mapie »
Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.