Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 21 września 2019
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Melinda na kwasie

Esensja.pl
Esensja.pl
Zastanawiałem się, czy dzisiejszy utwór powinien znaleźć się w tej rubryce, czy raczej w „Zanim zagrał to Sam”, albowiem nie tylko interesujący nas cover nie jest specjalnie znany, ale także oryginał. Mowa o „Come Away Melinda”, który większość kojarzy z formacją Uriah Heep.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Melinda na kwasie

Zastanawiałem się, czy dzisiejszy utwór powinien znaleźć się w tej rubryce, czy raczej w „Zanim zagrał to Sam”, albowiem nie tylko interesujący nas cover nie jest specjalnie znany, ale także oryginał. Mowa o „Come Away Melinda”, który większość kojarzy z formacją Uriah Heep.
W sumie nie ma się co dziwić, ponieważ „Come Away Melinda” Uriah Heep jest chyba najdoskonalszą wersją tego utworu. Znaleźć ją można na debiucie zespołu „…Very ’Eavy …Very ’Umble” z 1970 i stanowi jego niewątpliwą ozdobę (razem z hitem „Gypsy”). To jeszcze jest surowe granie, które zostanie dopiero później rozwinięte w formułę powszechnie znaną z epickimi refrenami i wielogłosami. Na razie jednak jest minimalizm i przejmująca interpretacja wstrząsającego, antywojennego tekstu.
Został napisany w 1963 roku przez duet kompozytorski Fred Hellerman / Fran Minkoff dla zespołu The Weavers, w którym występowali. Miał go w swoim koncertowym repertuarze, ale tak się złożyło, że pierwszego studyjnego nagrania „Come Away Melinda” dokonał wokalista tej formacji Harry Belafonte na własny longplay „Streets I Have Walked”, również z 1963 roku. Na przestrzeni lat sięgało po niego wielu artystów, nie tylko Uriah Heep, ale także Judy Collins, Tim Rose, UFO, Dexys Midnight Runners, czy nasz rodzimy L.Stadt.
Dziś jednak proponuję wersję nieco zapomnianej już, psychodelicznej formacji Velvett Fogg. W historii muzyki zespół ten zapisał się dwoma rzeczami – kontrowersyjną okładką debiutanckiego i jedynego albumu (1969), na której widzimy m.in. przyozdobione farbą panie topless. Drugą rzeczą jest to, że przez moment w jej szeregi zasilił młodziutki Tony Iommi (jeszcze zanim założył Black Sabbath). Na wspomnianym krążku (zatytułowanym „Velvett Fogg”) znajdziemy także interesujące nas nagranie, jednak zupełnie niepodobne do innych. Zgodnie z duchem czasu, przesycone jest aurą pschodelii i brzmi, jakby muzycy byli pod wpływem niedozwolonych substancji (czego wykluczyć nie można). Dominującą rolę przejęły tu partie organów, spychając na dalszy plan gitarę. Przez pierwsze ponad dwie minuty generalnie ciężko zorientować się, czy to cover, czy kompozycja autorska. Wyjaśnienie przychodzi wraz z wejściem wokali. Może nie jest to interpretacja tak porażająca, jak Uriah Heep, ale zespół zgrabnie zaproponował dialog córki z ojcem, ubarwiając wszystko muzyką wyrosłą z antywojennego buntu Dzieci Kwiatów.
koniec
17 kwietnia 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Satrapowie tańczący pod okiem Syzyfa
Sebastian Chosiński

21 IX 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz ostatni (wschodnio)niemiecka orkiestra jazzowa Klausa Lenza.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Lament zniewolonego ludu
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

18 IX 2019

Dziś będzie o utworze, który w zasadzie równie dobrze mógłby znaleźć się w rubryce „Zanim zagrał to Sam”. A to dlatego, że niewiele osób wie, że „Rivers of Babylon” wcale nie jest autorskim dziełem Boney M. I nie chodzi o odwołania do „Biblii”.

więcej »

Non omnis moriar: Popłynąć trzecim nurtem…
Sebastian Chosiński

14 IX 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj składanka „Jazz-Aspekte” z czterema jazzowymi formacjami wschodnioniemieckimi.

więcej »

Polecamy

Lament zniewolonego ludu

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Game over, man, game over!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Dużo szumu i do domu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W stroju Pająka i bez
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Punisher w trzech odsłonach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozterki młodego superbohatera
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Fani niezalu drą łacha z mejnstrimowców
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nieważne jak Szwedzi zaczynają, ważne jak kończą!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dzieci w piaskownicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Olśniewający chaos
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dick byłby dumny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.