Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Pot i Kreff: Strzelając z bombowca

Esensja.pl
Esensja.pl
Choć od śmierci Lemmy′ego Kilmistera minęły już prawie cztery lata, wciąż nie mogę uwierzyć, że ten, wydawało się niezniszczalny, symbol rock′n′rollowego trybu życia popija Jacka Danielsa z Colą po drugiej stronie. Na pewno uśmiecha się przy tym wspominając najlepszy czasy swojej kariery, w tym koncert w Notthingham z 1980 roku.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: Strzelając z bombowca

Choć od śmierci Lemmy′ego Kilmistera minęły już prawie cztery lata, wciąż nie mogę uwierzyć, że ten, wydawało się niezniszczalny, symbol rock′n′rollowego trybu życia popija Jacka Danielsa z Colą po drugiej stronie. Na pewno uśmiecha się przy tym wspominając najlepszy czasy swojej kariery, w tym koncert w Notthingham z 1980 roku.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Motörhead przez lata swojej działalności wielokrotnie zmieniał skład. Jedynym jego stałym członkiem zawsze był Lemmy. Mimo, że bardzo lubię płyty z lat 90., a i w XXI wieku zespołowi przytrafiały się rewelacyjne momenty, to jednak najbardziej twórczym i szalonym okresem w historii Najgłośniejszej Kapeli Świata pozostaje drugi skład z przełomu lat 70. I 80., kiedy działał jako trio: Lemmy – Eddie Clarke – Phil Taylor. Wtedy też powstały klasyczne albumy, przepełnione przebojami, jak „Overkill”, „Ace of Spades”, czy „Bomber”. Panowie jednak pełnię swoich możliwości rozwijali dopiero na scenie. Choć żaden z nich nie był wielkim wirtuozem, razem stanowili wulkan energii, zmiatający konkurencję.
Można się o tym przekonać sięgając po zapis występu z Theatre Royal w Nottingham z 20 sierpnia 1980 roku. Panowie byli wtedy w szczytowej formie i operowali najbardziej klasycznym z klasycznych repertuarów, wykonując same koncertowe killery. Całość nie trwa długo i można ją znaleźć na składance „Jailbait” z 1992 roku. Ciekawiej jednak się ją ogląda, choć rejestracja nigdy przez zespół nie była autoryzowana. Szczęśliwie set był rejestrowany w profesjonalny sposób i dziś dostępny jest w drugim obiegu pod różnymi tytułami.
Warto jednak się nim zainteresować. Zwłaszcza zakończeniem występu, kiedy panowie brawurowo wykonują swój pierwszy hit, zatytułowany po prostu „Motörhead”. Pod koniec Lemmy wspina się na słynne rusztowanie z iluminacją w kształcie bombowca z czasów drugiej wojny światowej, a gdy zostaje na nim podniesiony pod sufit, malowniczo ostrzeliwuje publiczność, celując do niej z gryfu gitary. Można się oszukać, że to element show. Tak naprawdę jednak stało się to przez przypadek. Kilmister jedynie chciał postawić nogę na barierkach, ale pas od instrumentu zaczepił się o jedno z zabezpieczeń i biedak poszybował w górę. Nie stracił jednak animuszu i zamiast zawisnąć, jak ostatni oferma, postanowił improwizować, co dało znakomity efekt. Niemniej samo zdarzenie zirytowało basistę, który po zakończeniu numeru z furią cisnął gitarę w kąt i po zejściu ze sceny, zamierzał obić facjatę technicznemu. Ten jednak przeczuwał pismo nosem i się ulotnił. Panowie nigdy więcej się nie spotkali.
Co do samego utworu „Motörhead”, to choć świetnie sprawdzał się na koncertach, wypadł z setlisty w połowie lat 80., by do niej więcej nie powrócić.
koniec
8 maja 2019

Komentarze

09 V 2019   20:48:02

Ciekawa historia z tym bombowcem :-D

Warto dodać, że z formalnego punktu widzenia utwór "Motörhead" w wykonaniu Motörhead jest coverem. Lemmy napisał go kiedy jeszcze grał w Hawkwind i to ten zespół wykonywał go pierwszy.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Transatlantykiem w tę i z powrotem
Sebastian Chosiński

20 VII 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz dwunasty jazzrockowa formacja Passport Klausa Doldingera.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 VII 2019

Jaki jest najbardziej obciachowy zespół w historii, którego utwory wszyscy znają i choć się do tego nie przyznają, bardzo lubią? Oczywiście Modern Talking z nieśmiertelnym „You’re My Heart, You’re My Soul”.

więcej »

Non omnis moriar: Powstaje świat i rodzi się ludzkość
Sebastian Chosiński

13 VII 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz jedenasty jazzrockowa formacja Passport Klausa Doldingera.

więcej »

Polecamy

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Inne recenzje

Nazywał się Lemmy i grał rock’n’roll
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z tego cyklu

Jak zdobywano dziką miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozmowa dwóch stołków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 minut sacrum
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Debeściaki bestii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Made in Heaven
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2014 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2013 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2012 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Florence + nie do końca sprawna machina
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

5 najlepszych płyt koncertowych 2011 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Batmany, Które Są Złe
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stary Thanos nie rdzewieje
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Piekło ludzi wolnych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Batman metalem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.