Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 19 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Passport
‹Hand Made›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHand Made
Wykonawca / KompozytorPassport
Data wydania1973
Wydawca Atlantic Records
NośnikWinyl
Czas trwania38:21
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Klaus Doldinger, Wolfgang Schmid, Frank Roberts, Curt Cress
Utwory
Winyl1
1) Abracadabra07:24
2) The Connection05:38
3) Yellow Dream04:22
4) Proclamation02:42
5) Hand Made09:31
6) Puzzle04:08
7) The Quiet Man04:37
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Magiczne rękodzieło

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz trzeci jazzrockowa formacja Passport Klausa Doldingera.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Magiczne rękodzieło

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz trzeci jazzrockowa formacja Passport Klausa Doldingera.

Passport
‹Hand Made›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułHand Made
Wykonawca / KompozytorPassport
Data wydania1973
Wydawca Atlantic Records
NośnikWinyl
Czas trwania38:21
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Klaus Doldinger, Wolfgang Schmid, Frank Roberts, Curt Cress
Utwory
Winyl1
1) Abracadabra07:24
2) The Connection05:38
3) Yellow Dream04:22
4) Proclamation02:42
5) Hand Made09:31
6) Puzzle04:08
7) The Quiet Man04:37
Wyszukaj / Kup
Na początku lat 70. ubiegłego wieku, powoławszy do życia Passport, Klaus Doldinger długo szukał optymalnego składu. Częste zmiany personalne wcale jednak nie wynikały z racji niedostosowania poszczególnych muzyków do oczekiwań lidera, a już tym bardziej nie z ich braków technicznych. Raczej na odwrót: występy u boku Doldingera stawały się trampoliną do dalszej kariery, dodawały pewności siebie i sprawiały, że wspierający go artyści często odchodzili „na swoje” (najwyrazistszym tego przykładem może być perkusista i wokalista Udo Lindenberg). Po publikacji debiutanckiego albumu” (1971) Klaus z dnia na dzień został sam; za współpracę podziękowali mu bowiem wszyscy jego dotychczasowi kompani – poza Lindenbergiem byli to jeszcze saksofonista Olaf Kübler, organista Jimmy Jackson i basista Lothar Meid. W efekcie rok później w czasie realizacji drugiego longplaya (1972) w studiu pojawił się zupełnie nowy line-up: z niemieckim gitarzystą (solowym i basowym) Wolfgangiem Schmidem, jak również dwoma Brytyjczykami – pianistą i organistą Johnem Mealingiem oraz perkusistą Bryanem Springiem.
Po wydaniu krążka Brytyjczycy, którzy potraktowali Passport jedynie jako chwilowy przystanek w drodze do zamierzonego celu, powiedzieli: „Good bye!” Ale tym razem u boku Doldingera pozostał przynajmniej Schmid. Poszukanie nowych instrumentalistów nie było wielkim kłopotem, wszak wspólne występy i nagrania z Klausem nobilitowały. Wkrótce dołączyli do niego perkusista Curt Cress (który wcześniej dał się poznać w szeregach zespołu Orange Peel, a później między innymi w Curt Cress Clan, Das Waldemar Wunderbar Syndikat, Snowball i Oktagon) oraz czarnoskóry brytyjski klawiszowiec Frank Roberts, dla którego był to dopiero początek artystycznej drogi. Czy wykorzystał właściwie szansę, jaka mu się nadarzyła, gdy dostał propozycję od Doldingera – dowiecie się na koniec.
W odświeżonym po raz kolejny zestawieniu personalnym grupa ponownie udała się do studia Dietera Dierksa w Stommeln, a gotowy już materiał po raz trzeci oddała w ręce amerykańskiej wytwórni Atlantic. Było to o tyle istotne, że wydawca ten zapewniał sprzedaż płyt po obu stronach Oceanu, dzięki czemu można było dotrzeć do znacznie szerszego grona odbiorców. Tym bardziej że w Stanach Zjednoczonych – dzięki sukcesom takich formacji, jak Mahavishnu Orchestra, Weather Report, Return to Forever i The Tony Williams Lifetime – muzyka fusion cieszyła się szczególnym wzięciem. Album „Hand Made” ukazał się wiosną 1973 roku i przynosił pewne zmiany w porównaniu ze swoimi poprzednikami. Przede wszystkim więcej było na nowym krążku muzyki delikatnej i stonowanej, mniej za to – ale to nie oznacza, że wcale – wpływów krautrocka i world music. Doldinger i jego Passport wyraźnie złagodnieli. Co może trochę zaskakiwać, biorąc pod uwagę, kto właśnie zasiadł za bębnami.
Na trzeci longplay zespołu znów trafiło siedem kompozycji (dokładnie tak samo było z „Passport – Doldinger” i „Second Passport”), co można uznać za przejaw godnej pochwały konsekwencji. Oznaczało to, że oprócz utworów krótszych pojawią się również nieco dłuższe, rozbudowane, z dużą porcją improwizacji – a za to właśnie słuchacze pokochali Passport. Początek albumu jest jeszcze utrzymany w starym stylu. „Abracadabra” to ponad siedem minut energetycznego jazz-rocka, w którym niezwykle ważną rolę odgrywają instrumenty dęte (nierzadko grające unisono); sekcja rytmiczna (czyli Cress i Schmid) pozwala sobie natomiast na wtręty freejazzowe, w czym wydatnie wspomagają ją fortepian elektryczny, a potem jeszcze organy (Roberts). Szybkie tempo i moc sprawiają zaś, że także wielbiciele krautrocka z radością uznają ten utwór za swój, stawiając go w jednym rzędzie z „Hexensabbat” i „Madhouse Jam” (z debiutu) oraz „Mandragorą” i „Get Yourself a Second Passport” (z krążka numer dwa).
W „The Connection” kwartet zmienia język przekazu na znacznie subtelniejszy. Hipnotyczny saksofon Doldingera nawiązuje – i, co warto podkreślić, jest to jedyny taki przypadek na całym „Hand Made” – do etniczno-psychodelicznych poszukiwań zafascynowanego kulturą Wschodu Charliego Mariano. W uszy rzuca się także brak przepychu aranżacyjnego, dzięki czemu mamy sposobność docenienia kunsztu poszczególnych instrumentalistów, których słyszymy niemal w stanie „czystym” (także perkusistę). Specyficzną balladą jest również „Yellow Dream”, w którym po raz pierwszy rozbrzmiewają powłóczyste dźwięki syntezatora Mooga, do którego dostraja się partia saksofonu i ciepły w swym brzmieniu bas. W drugiej części pojawia się też jednak wątek rockowy, a to za sprawą ostrzejszych wejść gitary solowej (Schmid) i fortepianu elektrycznego (trudno orzec, czy gra w tym fragmencie Doldinger, czy Roberts). Finał jest jednak na powrót delikatny. Stronę A longplaya wieńczy najkrótszy, niespełna trzyminutowy utwór „Proclamation”. Ale za to ponownie mamy do czynienia z dynamicznym fusion, opartym na dialogu instrumentów klawiszowych. W pewnym sensie jest to nawiązanie do otwierającego album „Abracadabra”, jakby zespół chciał podkreślić, że mieliśmy do czynienia z zamkniętą całością.
Strona B ma bowiem nieco inny charakter, choć introdukcja tytułowego, trwającego grubo ponad dziewięć minut „Hand Made” oparta jest na motywie zaczerpniętym z „Proklamacji”. Później jednak kompozycja ta przechodzi różne koleje losu, co rusz pojawiają się nowe wątki, zmieniają się też instrumenty wiodące – wszystko trzyma natomiast w rytmicznych karbach Curt Cress. Trzeba przyznać, że od strony aranżacyjnej Doldinger wykonał tu doskonałą pracę, znajdując miejsce i na stylowe, dostojne solówki (vide gitara, syntezator), i na improwizacje. To zdecydowanie najmocniejszy fragment wydawnictwa, z którym równać może się tylko chwalona wcześniej „Abracadabra”. „Puzzle”, jak sugeruje sam tytuł, złożone są z kontrastujących ze sobą fragmentów, które muzycy starają się do siebie dopasować. Jak im to wychodzi? Schematycznie. Po sekwencji dynamicznej następuje spokojniejsza – i tak co kilkadziesiąt sekund przez całe cztery minuty. Dopiero w końcówce robi się gęściej i bardziej ekscytująco. Cóż z tego jednak, skoro po chwili utwór zostaje… wyciszony.
Zamykający album „The Quiet Man” to klasyczna ballada romantyczna, z „pościelową” partią saksofonu, która bardziej pasowałaby do repertuaru wykonawców spod znaku easy-listening. Pamiętajmy jednak, że w latach 60. Doldinger nie stronił również od takiej muzyki i na pewno doceniał jej walor komercyjny. Czy z takiego obrotu sprawy zadowoleni byli wielbiciele Passportu – to już inna kwestia. „Hand Made” był więc kolejnym świetnym dziełem grupy, aczkolwiek w zestawieniu z dwoma wcześniejszymi pozwalał dostrzec zarówno zmianę stylu, jak i – co było pewnie ze sobą ściśle powiązane – filozofii lidera. Mniej jazzu i rocka, więcej liryki – to miał być przepis na sukces komercyjny. Sukces, który zresztą udało się zdyskontować niebawem. Chociaż już bez udziału Franka Robertsa, który wrócił do Anglii. W bagażu miał nie tylko płytę Passportu, ale także, powstały w czasie tej samej sesji, sygnowany własnym nazwiskiem singiel „Black Queen”, który dodawany był jako materiał promocyjny do „Hand Made”. Na Wyspach związał się na krótko z takimi formacjami jazzowymi, jak Isotope („Deep End”, 1976), Joy („Joy”, 1976) i Harry Miller’s Isipingo („Family Affair”, 1977), po czym zniknął ze sceny. Co się z nim stało?
koniec
18 maja 2019
Skład:
Klaus Doldinger – saksofon tenorowy, saksofon sopranowy, syntezator Mooga, fortepian elektryczny, mellotron, muzyka
Frank Roberts – organy, fortepian elektryczny
Wolfgang Schmid – gitara elektryczna, gitara basowa
Curt Cress – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Permutacje na temat miłości
Sebastian Chosiński

17 VIII 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz kolejny (wschodnio)niemiecka orkiestra jazzowa Klausa Lenza.

więcej »
Fot. facebook.com/krupnioki

Zagraj to jeszcze raz Sam: Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

14 VIII 2019

Popularne utwory mają to do siebie, że są przetwarzane przez fanów na tysiące różnych, często nieoczywistych, sposobów. Dziś zajmiemy się taką sytuacją, która dotknęła song „Baranek” autorstwa Stanisława Staszewskiego.

więcej »

Non omnis moriar: Dwa w jednym – modern jazz i modern soul
Sebastian Chosiński

10 VIII 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj (wschodnio)niemiecka orkiestra jazzowa Klausa Lenza do spółki z Modern Soul Band.

więcej »

Polecamy

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.