Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup

Pot i Kreff: Jak zdobywano dziką miłość

Esensja.pl
Esensja.pl
Jaki jest najlepszy riff wszech czasów? Kilku kandydatów się znajdzie, ale niewątpliwie w czołówce będzie ten z „Whole Lotta Love” Led Zeppelin. Jednak koncertowe wykonanie tego utworu to coś o wiele więcej, niż potężne brzmienie gitary.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: Jak zdobywano dziką miłość

Jaki jest najlepszy riff wszech czasów? Kilku kandydatów się znajdzie, ale niewątpliwie w czołówce będzie ten z „Whole Lotta Love” Led Zeppelin. Jednak koncertowe wykonanie tego utworu to coś o wiele więcej, niż potężne brzmienie gitary.
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
Wyszukaj / Kup
Zespół w epoce sprzeciwiał się wydaniu „Whole Lotta Love” na singlu. Niemniej kiedyś to nie przeszkadzało dobrym utworom, aby stać się przebojami. Rozgłośnie radiowe i tak go grały, co najwyżej mając problem z środkiem, kiedy Robert Plant dwuznacznie jęczy do mikrofonu, co było niejednokrotnie cenzurowane. Kompozycja zadebiutowała na albumie „Led Zeppelin II” z 1969 i dziś należy do żelaznej klasyki rocka.
W zasadzie od samego początku została ona również stałym punktem koncertowym Zeppelinów. Ponieważ jej środkowa część nie była sformalizowana, często służyła do długich improwizacji, indywidualnych popisów, czy wplatania fragmentów innych utworów. W efekcie czego całość rozrastała się do monstrualnych rozmiarów. Już na pierwszej koncertówce Led Zeppelin „The Song Remains the Same” z 1976 roku „Whole Lotta Love” trwa blisko 15 minut. To jednak nic w porównaniu z obłędną wersją, jaką można znaleźć na wydanym w 2003 roku, trzypłytowym zestawie „How the West Was Won”, gdzie sięga dwudziestu trzech minut. Należy przy tym zaznaczyć, że w tym wypadku nie ma mowy o nudzie i niepotrzebnym udziwnianiu. Czuć energię, a także chemię, jaka się między kwartetem wytworzyła. Miłą niespodzianką są także wtręty innych kompozycji, płynnie przechodzących jedna w drugą, a mianowicie „Boogie Chillun” Johna Lee Hookera, „Let’s Have a Party” Elvisa Presleya i „Going Down Slown” St. Louisa Jimmy’ego i „Hello Mary Lou” Gene’a Pitney’a.
Z tym ostatnim utworem wiąże się dziwna sytuacja, ponieważ w reedycji „How the West Was Won” z 2018 roku, fragment ten został wycięty, przez co „Whole Lotta Love” uległa skróceniu do nieco ponad dwudziestu minut. Przyznam, że zupełnie nie rozumiem tej decyzji, ponieważ fragment ten dodatkowo nakręcał energię wspólnych improwizacji. Jeśli chodziło o względy finansowe i podział tantiem, to pozostaje jedynie smutno skonstatować, że kasa wygrała ze sztuką.
koniec
5 czerwca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

ABBA w studio, cz. 1: Dlaczego nie dzwonisz?
Wojciech Gołąbowski, Joanna Kapica-Curzytek

24 I 2022

W serii artykułów „ABBA przed zaćmieniem słońca” przypomnieliśmy, co się działo ze słynnym szwedzkim kwartetem od wydania ostatniej płyty studyjnej. Cofnijmy się teraz do tychże płyt… Dziś ich pierwszy wspólny album: „Ring, Ring”.

więcej »

Pożegnania 2021 (3/4)
Jarosław Loretz

24 I 2022

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2021 roku. Dziś miesiące lipiec-wrzesień.

więcej »
Fot. Januarybratek, Wikimedia Commons

Pożegnania 2021 (2/4)
Jarosław Loretz

23 I 2022

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2021 roku. Dziś miesiące kwiecień-czerwiec.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Inne recenzje

Dwutakt: Led Zeppelin skończył się na Kill’Em All?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

Z tego cyklu

Puk… puk…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dwadzieścia sześć minut orgazmu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Strzelając z bombowca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozmowa dwóch stołków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 minut sacrum
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Debeściaki bestii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Made in Heaven
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2014 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2013 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2012 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż twórcy

Pot i Kreff – Oni czasem wracają: Hej, Ahmet! Udało im się!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Multiwersum, które się śmieje
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Ostatnie cięcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie zadzieraj z dekapitatorem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Styczeń 2022
— Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński

Pink Floyd w XXI wieku: Krystaliczny dźwięk Księżyca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kierunek - punkt zero
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Migoczące płomyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Event dla wtajemniczonych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 filmów, których akcja rozgrywa się w 2022 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Te Żółwie się nie uśmiechają
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.