Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 14 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Black pop

Esensja.pl
Esensja.pl
Madonna niedawno wydała swój najgorszy album w karierze. Z tej okazji przypomnijmy fragment tego najlepszego, firmowanego singlem z megaprzebojem „Frozen”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Black pop

Madonna niedawno wydała swój najgorszy album w karierze. Z tej okazji przypomnijmy fragment tego najlepszego, firmowanego singlem z megaprzebojem „Frozen”.
Madonna od dziesięcioleci dumnie dzierży tytuł królowej popu. Niestety wiek robi swoje i mając sześćdziesiątkę na karku, nie można udawać, że wciąż jest się trzydziestolatką. Najlepszym tego dowodem jest najnowsza płyta piosenkarki „Madame X”, z której najlepiej pamięta się… image z zasłoniętym okiem na okładce. Nie stanowi to może wielkiego zaskoczenia, ponieważ od jakiegoś czasu artystce wyraźnie brakuje pomysłu na to, by zdefiniować się na nowo (patrz płyty „Rebel Heart” z 2015 roku i „MDNA” z 2012), niemniej oglądanie upadku ikony popkultury, z którą w jakiś sposób przez lata było się zżytym, stanowi przykre doświadczenie. Dziś trudno uwierzyć, że Madonna była w stanie nagrać album, który jest majstersztykiem od początku do końca, i który pomimo składania się z samych singlowych pewniaków, stanowi spójną całość. Mówię o wydanym w 1998 roku „Ray of Light” z takimi killerami, jak „Substitute for Love”, „The Power of Good-Bye”, czy „Frozen”.
Nie wiedzieć czemu, ostatni utwór upodobali sobie metalowcy, którzy chętnie go coverują, choć na co dzień raczej nie przyznają się do słuchania czegoś, co nie zalatuje zgnilizną. Ze wszystkich wersji, jakie było dane mi usłyszeć, zdecydowanie najciekawiej wypada ta, autorstwa krakowskiej formacji Thy Disease. Znalazła się na debiutanckim krążku grupy „Devilish Act of Creation” z 2001 roku i paradoksalnie stała się największym „przebojem” formacji, która chyba na zawsze pozostanie już „tą kapelą od Madonny”. Co oczywiście jest niesprawiedliwym poglądem, biorąc pod uwagę wciąż rozrastający się płytowy dorobek grupy z własnym repertuarem. Niemniej Thy Disease nie odcina się od przeszłości, o czym świadczy ponowne umieszczenie „Frozen” na jednym z późniejszych wydawnictw – „Anshur-Za” (2009) z gościnnym udziałem Pauliny Maślanki (Delight).
Osobiście bardziej lubię tę pierwszą, bardziej surową wersję „Frozen”. Ma w sobie sporo pierwotnej energii spod znaku starego, dobrego black metalu. Choć co do umiejętności instrumentalistów nie można się przyczepić, to growling nie należy do najbardziej spektakularnych. Na plus należy jednak odhaczyć, że jest dość czytelny, więc nie ma problemu z rozpoznaniem utworu. Sporo daje także gościnny udział Anny Wojtkowiak, która ubarwia całość zmysłową wokalizą w tle.
koniec
3 lipca 2019

Komentarze

03 VII 2019   22:29:35

Ciekawe jak zabrzmiałoby "Vogue" w wykonaniu Iron Maiden. Powiedzmy, tak w tempie "The Trooper".

04 VII 2019   09:23:42

@zyx- Poszukaj na youtubie twórczości Frog Leap Studio. Nie pamiętam dokładnie, ale albo Leo, albo (to już inny kanał) Minniva chyba zrobili taki cover.

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Słuchaj i patrz: Uzbierane
Beatrycze Nowicka

13 XI 2019

Czas mija i szczęśliwie uzbierałam garść ciekawych teledysków, którymi mogę się podzielić w kolejnej części „Słuchaj i patrz”. Będzie różnorodnie, zarówno pod względem muzycznym, jak i wizualnym.

więcej »

Non omnis moriar: Ursulo… wielkieś mi uczyniła radości w domu moim
Sebastian Chosiński

9 XI 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jazzrockowy Kwintet Günthera Fischera z towarzyszeniem wokalistki Uschi Brüning.

więcej »

Pot i Kreff: Puk… puk…
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

6 XI 2019

W zeszłym tygodniu było o grupie Cream, a dziś skupimy się na jej gitarzyście, czyli Eriku Claptonie i jego wspaniałej interpretacji „Knockin′ on Heavens Door”. Oczywiście w wersji na żywo.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Mgły kolejnego eventu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sześćdziesiąt lat minęło a niebo wciąż na swoim miejscu...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Pot i Kreff: Puk… puk…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nigdy tak źle, by nie mogło być gorzej
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Missisipi w bluesie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sny w technicolorze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Kto to, kurde, nagrał?
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Deadpool w pięciu smakach
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: Dwadzieścia sześć minut orgazmu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ms Marvel i trójkąt miłosny nastolatków w kosmosie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.