Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 23 lipca 2019
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: To jest Gość

Esensja.pl
Esensja.pl
Dziś będzie o prawdziwej, niezależnej sztuce i wyjątkowym artyście. A także o tym, że w muzyce również może istnieć zjawisko prymitywizmu wzorem twórczości Nikifora. Wszystko to na podstawie przeróbki przeboju Chłopców Z Placu Broni „O! Ela”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: To jest Gość

Dziś będzie o prawdziwej, niezależnej sztuce i wyjątkowym artyście. A także o tym, że w muzyce również może istnieć zjawisko prymitywizmu wzorem twórczości Nikifora. Wszystko to na podstawie przeróbki przeboju Chłopców Z Placu Broni „O! Ela”.
pl.wikipedia.org
pl.wikipedia.org
„O! Ela” to do dziś jeden z najpopularniejszych polskich przebojów, lubiany zwłaszcza przez początkujących gitarzystów i grajków ulicznych. Niemniej sama jego wymowa może być dość kontrowersyjna, biorąc pod uwagę, że w frywolny sposób opowiada o morderstwie z zazdrości i przedmiotowym traktowaniu kobiety (podmiot liryczny nie twierdzi, że wyjątkowo Elę kocha, tylko, że lubił ją, kiedy mógł „trzymać rękę na jej kolanie”). Co ciekawe, tego sztandarowego utworu Chłopców Z Placu Broni próżno szukać na ich debiutanckim albumie z 1990 roku, zatytułowanym właśnie „O! Ela” (to ten z kiczowatą okładką z panienką). Utwór ten długo dostępny był tylko na singlu i dopiero na krążku „Kocham cię” z 1993 roku pojawiła się jego odnowiona wersja. W epoce natomiast szalał w stacjach radiowych i dotarł na sam szczyt Listy Przebojów Programu Trzeciego Polskiego Radia.
Jak już wspomniałem, po „Elę” lubią sięgać uliczni grajkowie. Ma go w repertuarze także najbardziej odjechany performer w naszym kraju, czyli Pan Witek Gość z Atlantydy. Większość z Was na pewno go kojarzy – grywa w centrach największych miast na gitarze podpiętej do starego wzmacniacza. Jego cechami charakterystycznymi jest kowbojski strój, bardzo swobodne traktowanie linii melodycznej, wiecznie rozstrojony instrument i luz, który sprawia, że nie sposób nie pokochać tego człowieka.
Pan Witek naprawdę nazywa się Witold Szymański i urodził się 19 września 1943 roku we wsi Prace Małe. W młodości bliskie były mu hippisowskie ideały. Występował z zespołem Wieśniacy, aż wreszcie zaczął grać na ulicy. Najpierw na sopockim Monciaku, a potem w całym kraju. Występował w popularnym w latach 90. programie Lalamido i nawet zaliczył epizod sceniczny w czasie jednego z Przystanków Woodstock (uwieczniony został w filmie „Przystanek Woodstock – Najgłośniejszy film polski” w czasie wykonywania własnej kompozycji „W Żarach na Przystanku”). Podobno Tymon Tymański namówił go, by zarejestrował swoją twórczość i oficjalnie ją wydał, dzięki czemu powstała kaseta „Gość z Atlantydy” (2000 r.), rozprowadzana przez Biodro Records. Trudno w to uwierzyć, ale realizatorem dźwięku jest Maciej Cieślak ze Ścianki.
Osobną kwestią pozostaje wartość estetyczna muzyki Pana Witka. Powiedziałbym, że to właśnie taki odpowiednik prymitywizmu w malarstwie (nie mylić z punkiem). Gość z Atlantydy absolutnie nie ma głosu i pomimo dziesiątek lat spędzonych na muzykowaniu, do dziś nie nauczył się grać na gitarze, czy choćby trzymać równego tempa. Najczęściej sięga po standardy, ale lubi je przerabiać na własną modłę. Tak jak hit Chłopców Z Placu Broni, który zyskał rozbrajający tytuł „Ela (a niech cię jasna cholera)”. Nie jestem pewien, czy gdyby od początku utwór brzmiałby w ten sposób, zostałby ogólnopolskim przebojem. Mnie w każdym razie fascynuje nie tylko jego podstawowa część i figlarny tekst, ale także wplecenie w całość standardu „Speedy Gonzalez” (a właściwie – „Spidi Gonzalez”, jak można znaleźć w opisie kasety).
koniec
10 lipca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Transatlantykiem w tę i z powrotem
Sebastian Chosiński

20 VII 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz dwunasty jazzrockowa formacja Passport Klausa Doldingera.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

17 VII 2019

Jaki jest najbardziej obciachowy zespół w historii, którego utwory wszyscy znają i choć się do tego nie przyznają, bardzo lubią? Oczywiście Modern Talking z nieśmiertelnym „You’re My Heart, You’re My Soul”.

więcej »

Non omnis moriar: Powstaje świat i rodzi się ludzkość
Sebastian Chosiński

13 VII 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz jedenasty jazzrockowa formacja Passport Klausa Doldingera.

więcej »

Polecamy

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Prawdziwe talenty znajdziemy na ulicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Melinda na kwasie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tango z Morskiego Oka (w Warszawie)
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Cała ta miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stylowe, jak Chevrolet El Camino z 1968
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Dajesz Rudolf, dajesz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Marvel: Burzy zmysłów nie ma
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Batmany, Które Są Złe
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Stary Thanos nie rdzewieje
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Ubogi klon
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Piekło ludzi wolnych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Batman metalem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Przyjdzie Galactus i wyrówna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

W duchu przygody
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To nie mój Spider
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Marvel: Pół na pół
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.