Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 20 września 2020
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Który miś dla której dziewczyny

Esensja.pl
Esensja.pl
Oglądając niedawno „Wiadomości” w TVP1, dowiedziałem się, że Polacy chcą słuchać przede wszystkim disco polo, a prezes Telewizji Publicznej im to chętnie umożliwi. Nie będziemy gorsi i dziś skupimy się na evergreenie „Biały miś”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Który miś dla której dziewczyny

Oglądając niedawno „Wiadomości” w TVP1, dowiedziałem się, że Polacy chcą słuchać przede wszystkim disco polo, a prezes Telewizji Publicznej im to chętnie umożliwi. Nie będziemy gorsi i dziś skupimy się na evergreenie „Biały miś”.
„Biały miś” kojarzy się obecnie z wybuchem popularności disco polo na początku lat 90. Fani zespołu Top One mogliby dać się pokroić za to, że utwór jest oryginalnym dziełem zespołu (patrz kaseta – „Poland disco no. 2” z 1990 roku). Nic bardziej mylnego. Powstał on wiele lat wcześniej i choć przyznaje się do niego co najmniej czterech autorów, do tej pory nie doczekał się rejestracji praw w ZAiKS-ie.
Przez dziesięciolecia „Biały miś” uchodził za utwór ludowy, aż około 10 lat temu, zaczął się do niego przyznawać Mirosław Górski. Twierdził on, że piosenkę napisał w wojsku z tęsknoty za żoną w roku 1970. Jego wersja została jednak szybko podważona przez osoby, które twierdziły, że utwór słyszały wcześniej. I bardzo słusznie, ponieważ opowieść Górskiego jest dość mglista. Dlatego o wiele bardziej prawdopodobne jest to, że autorem kompozycji jest Jan „Poldek” Tarka. Skomponował melodię i napisał pierwszą zwrotkę z myślą o dziewczynie, która mu się podobała około 1959 roku. Wykonywał ją ze swoimi zespołami Badyle i Białe Kruki. W tym pierwszym występował z Wiesławem Chrzanowskim, który do oryginału dopisał dwie zwrotki, by całość lepiej brzmiała. Jakby tego było mało, Chrzanowskiego, powołanego do wojska, zastąpił Janusz Idzik, również mianujący się autorem „Misia”. Podobno nawet ma pocztówkę dźwiękową z rejestracją autorskiego wykonania, datowaną na 1964 rok. Miał on stworzyć utwór dla przyszłej żony Krystyny. Obecnie pan Janusz i pani Krystyna nie są już małżeństwem, a kobieta, jako autora kompozycji jednoznacznie wskazuje Poldka.
Dziś, jeśli ktoś nie jest fanem disco polo, zapewne jako najlepszą wersję „Białego misia” wskaże tę do filmu „Wesele” w wykonaniu zespołu Tymona Tymańskiego Tymon and the Transistors. Choć niewątpliwie posiada ona sporo uroku, ja zdecydowanie bardziej wolę odjechaną, pastiszową jazdę zespołu Big Cyc. Można ją znaleźć na drugim krążku grupy „Nie wierzcie elektrykom” z 1991 roku.
Choć nie jest to album równie porażający, jak „Z partyjnym pozdrowieniem” i nie zawiera żadnego z największych hitów grupy, to jednak jako całość wciąż wypada rewelacyjnie. Swoją konstrukcją przypomina zwariowane słuchowisko (taki prototyp późniejszego Lalamido). Utwory mają prześmiewczy i różnorodny charakter, a przeplatane są abstrakcyjnymi zapowiedziami. „Biały miś” na ten przykład stanowi zaproszenie do „pierwszej niezależnej w III Rzeczypospolitej restauracji Pomarańczowa Parówa”. Sam utwór został wykonany na metalową modłę. Złośliwi dopatrują się w nim prztyczka w stronę TSA, choć wydaje mi się, że to generalnie parodia popularnego wówczas ciężkiego grania – zwłaszcza, że w całość wpleciono riff „Smoke on the Water” Deep Purple. Do słuchania na luzie i z dystansem.
koniec
24 lipca 2019

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Wieloma językami… na tej samej drodze
Sebastian Chosiński

19 IX 2020

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jeden z dwóch albumów francuskiego projektu Synchro Rhythmic Eclectic Language.

więcej »

Non omnis moriar: Futurystyczna schizofrenia
Sebastian Chosiński

12 IX 2020

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj płyta francuskiej formacji VanderTop, prowadzonej przez muzyków Magmy – Christiana Vandera i Jannicka Topa – z Didierem Lockwoodem w składzie.

więcej »

Słuchaj i patrz: Weź głęboki oddech
Beatrycze Nowicka

9 IX 2020

Coś dla amatorów mocnych wrażeń, czyli „Lydia” zespołu Highly Suspect.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Uważaj na przyjaciół swoich
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Elfy najeżdżają Polskę
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

50 najlepszych filmów o żywych trupach według czytelników Esensji
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Moon Knight nad kukułczym gniazdem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Autor, który zbyt się spieszył
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wakacyjny leksykon filmów o żywych trupach. Część 9
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Geniusze i przeciętniacy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wakacyjny leksykon filmów o żywych trupach. Część 8
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zakuj, zdaj… nie zgiń
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Wakacyjny leksykon filmów o żywych trupach. Część 7
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.