Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Passport
‹Blue Tattoo›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBlue Tattoo
Wykonawca / KompozytorPassport
Data wydania1981
Wydawca Atlantic
NośnikWinyl
Czas trwania37:30
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Klaus Doldinger, Kevin Mulligan, Hendrik Schaper, Dieter Petereit, David Crigger
Utwory
Winyl1
1) Riding on a Cloud04:19
2) Radiation05:20
3) Ragtag and Bobtail04:14
4) Blue Tattoo04:08
5) Piece for Rock Orchestra05:50
6) Rambling04:11
7) In a Melancholy Way04:44
8) Daybreak Delight04:45
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Błękitny tatuaż na chmurze

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz trzynasty jazzrockowa formacja Passport Klausa Doldingera.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Błękitny tatuaż na chmurze

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz trzynasty jazzrockowa formacja Passport Klausa Doldingera.

Passport
‹Blue Tattoo›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułBlue Tattoo
Wykonawca / KompozytorPassport
Data wydania1981
Wydawca Atlantic
NośnikWinyl
Czas trwania37:30
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Klaus Doldinger, Kevin Mulligan, Hendrik Schaper, Dieter Petereit, David Crigger
Utwory
Winyl1
1) Riding on a Cloud04:19
2) Radiation05:20
3) Ragtag and Bobtail04:14
4) Blue Tattoo04:08
5) Piece for Rock Orchestra05:50
6) Rambling04:11
7) In a Melancholy Way04:44
8) Daybreak Delight04:45
Wyszukaj / Kup
Nie ma co ukrywać, że spośród wszystkich omawianych dotychczas płyt Passportu, ta z 1981 roku, czyli „Blue Tattoo”, ma najmniej atrakcyjną okładkę. Związane było to z zakończeniem przez zespół współpracy najpierw z hamburskim studiem graficznym Petrusa Wandreya (po wydaniu „Infinity Machine”), a następnie ze szwedzkim malarzem i ilustratorem Bengtem Böckmannem (po publikacji longplaya „Oceanliner”). Choć szczerze przyznać, że twórca obwoluty kolejnego wydawnictwa grupy prowadzonej przez Klausa Doldingera także nie wypadł krowie spod ogona – to Klaus Vormann, artysta związany swego czasu z muzykami The Beatles. To, co zaproponował, na pewno odpowiadało nowej muzyce formacji, ale nie przyciągało uwagi i nie intrygowało tak bardzo, jak grafiki zdobiące winylowe krążki Passportu w latach 70. XX wieku.
Poza tą zmianą – przynajmniej w porównaniu z „Oceanliner” – wszystko pozostało takie samo. Ponownie więc (to już czwarty raz!) zespół wybrał się do studia Soundport w bawarskim Isartal i zjawił się tam w niezmienionym składzie. Co oznacza, że amerykański perkusista David Crigger dał się znów namówić na przylot z Hollywood, by w ciągu kilku dni w miasteczku nieopodal Monachium zarejestrować ścieżki bębnów. Oprócz niego – i oczywiście Doldingera – zameldowali się tam jeszcze: belgijski gitarzysta (tym razem bez obowiązków wokalnych) Kevin Mulligan oraz klawiszowiec Hendrik Schaper (którego usłyszeć można jednak tylko w połowie utworów na płycie) i basista Dieter Petereit, którzy z obecnego składu zespołu najdłużej, bo od 1977 roku i nagrania longplaya „Ataraxia”, pozostawali u boku Klausa.
Na poprzedniej płycie Doldinger po raz pierwszy sięgnął po nowe dla siebie „zabawki” elektroniczne, to jest lirykon i vocoder; widocznie ich brzmienie spodobało mu się tak bardzo, że wykorzystał je również na „Blue Tattoo”. Choć trzeba przyznać, że nie w tak szerokim zakresie. W przeciwieństwie do poprzednich wydawnictw najnowsze nie było już concept-albumem. Być może formuła ta znudziła Klausa, a może uznał, że zwyczajnie się wyczerpała. Inna sprawa, że średnio pasowała do coraz bardziej popowego i tym samym odległego od fusion stylu grupy. Mimo że muzyka Passportu – warto dodać, że ponownie jako kompozytor pod wszystkimi numerami podpisany był Doldinger – wciąż wyrastała z tradycji jazz-rocka i rocka progresywnego, to jednak niewiele miała wspólnego z tym, co formacja prezentowała chociażby dekadę wcześniej.
Ale nie oznacza to, że „Blue Tattoo” nie zasługuje na uwagę. Przeciwnie! Na krążek trafiło kilka perełek, które zachwycają do dzisiaj, mimo iż od ich powstania minęło już prawie czterdzieści lat. Od takiej właśnie perły – pod postacią „Riding on a Cloud” – album się zaczyna. Początek oparty jest głównie na instrumentach klawiszowych (to jest na syntezatorze Mooga Doldingera oraz fortepianie elektrycznym Schapera); dopiero na początku drugiej minuty pojawia się – zrazu nieśmiały, potem coraz pewniejszy – saksofon, któremu towarzyszy delikatna gitara Mulligana. Piękna melodia z progresywnymi klawiszami oraz jazzrockową partią gitary – to trzy podstawowe elementy, które decydują o tym, iż utwór ten do dzisiaj nie stracił swego blasku. Podobnie zresztą jak drugi w kolejności „Radiation”, składający się z dwóch przenikających się wzajemnie przez całe ponad pięć minut klawiszowych motywów: mocno niepokojącego oraz optymistycznego. Fusion miesza się tutaj z nową falą – i jest to mieszanka zachwycająca.
„Ragtag and Bobtail” można rozpatrywać w formie żartu, ma bowiem dość frywolną, nawiązującą do „czarnej” muzyki – soulu, funku i ragtime’u – konstrukcję. To również pierwszy utwór na albumie, w którym instrumentem dominującym są saksofony, często grające unisono, dzięki czemu powstaje efekt rozbudowanej, niemal bigbandowej sekcji dętej. Tytułowy „Blue Tattoo” zamyka stronę A, niosąc ze sobą kolejne zaskoczenie – rytm reggae. Nie jest to jednak ani muzyka roots (jak w przypadku Boba Marleya i The Wailers), ani dyskotekowa przeróbka brzmień jamajskich (w stylu Boney M czy Goombay Dance Band); to nostalgiczne reggae wyrastające z jazzrockowych doświadczeń (vide klawisze) lidera Passportu. Nietypowe i dzięki temu niezwykłe! Po przełożeniu winylowego krążka na stronę B otrzymujemy nieco ambitniejszą kompozycję, o czym świadczy już jej tytuł – „Piece for Rock Orchestra”. Klasycznego rocka nie ma tu może za wiele, ale jest za to bardzo stylowe fusion ze świetną improwizacją Hendrika Schapera na MiniMoogu.
„Rambling” wiąże się z powrotem do funkowych rytmów, które jednak zostają zepchnięte na dalszy plan, gdy pojawia się saksofon wchodzący w silną interakcję z syntezatorem Mooga i lirykonem. Doldinger toczy tu w zasadzie dialog sam ze sobą i może dzięki temu tak idealnie wciela się w obu „rozmówców”. Całkiem dobre wrażenie, jakie robi pierwszych sześć numerów na „Blue Tattoo”, psują, niestety, odrobinę dwie ostatnie kompozycje, odbiegające nastrojem od tego, co można było usłyszeć wcześniej. Zarówno „In a Melancholy Way”, jak i „Daybreak Delight” to – a zwłaszcza pierwszy z wymienionych – typowe „pościelowy”. Na szczęście „Daybreak Delight” pod koniec nabiera trochę energii i rozmachu, głównie za sprawą stylowej solówki saksofonu. Gdyby płytę tę wieńczyło cacko pokroju „Riding on a Cloud”, jej ocena byłaby zapewne wyższa. Chociaż i tak jakieś szczególne narzekanie byłoby nie na miejscu. Owszem, muzyka Passportu łagodniała z czasem, Doldinger stawał się coraz mniej zadziorny i poszukujący, ale na pewno nie można stwierdzić, że jego dokonania traciły na wartości.
koniec
27 lipca 2019
Skład:
Klaus Doldinger – saksofon sopranowy, saksofon tenorowy, syntezator Mooga, vocoder, lirykon, muzyka
Kevin Mulligan – gitara elektryczna
Hendrik Schaper – fortepian elektryczny (1,2,5,7), syntezator MiniMoog (5)
Dieter Petereit – gitara basowa
David Crigger – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Piekło i Niebo demokratycznej republiki
Sebastian Chosiński

24 VIII 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugie spotkanie ze (wschodnio)niemieckim zespołem Modern Soul Band.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Hardkorowa terapia
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

21 VIII 2019

Jaka jest wasza najbardziej traumatyczna kołysanka z dzieciństwa? Dla mnie to bezapelacyjnie „Na Wojtusia z popielnika”.

więcej »

Non omnis moriar: Permutacje na temat miłości
Sebastian Chosiński

17 VIII 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz kolejny (wschodnio)niemiecka orkiestra jazzowa Klausa Lenza.

więcej »

Polecamy

Hardkorowa terapia

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.