Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 24 sierpnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Passport
‹Earthborn›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEarthborn
Wykonawca / KompozytorPassport
Data wydania1982
Wydawca Atlantic
NośnikWinyl
Czas trwania44:13
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Klaus Doldinger, Kevin Mulligan, Hermann Weindorf, Dieter Petereit, Curt Cress, Mats Björklund
Utwory
Winyl1
1) Palm Tree Song04:22
2) Ball the Jack04:35
3) Bassic03:21
4) Earthborn05:59
5) New Moon04:16
6) Allemande04:41
7) Leave Taking05:47
8) Abakus06:01
9) Night Delighter05:10
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Syn marnotrawny odnalazł drogę

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz czternasty jazzrockowa formacja Passport Klausa Doldingera.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Syn marnotrawny odnalazł drogę

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz czternasty jazzrockowa formacja Passport Klausa Doldingera.

Passport
‹Earthborn›

EKSTRAKT:70%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułEarthborn
Wykonawca / KompozytorPassport
Data wydania1982
Wydawca Atlantic
NośnikWinyl
Czas trwania44:13
Gatunekjazz, rock
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Klaus Doldinger, Kevin Mulligan, Hermann Weindorf, Dieter Petereit, Curt Cress, Mats Björklund
Utwory
Winyl1
1) Palm Tree Song04:22
2) Ball the Jack04:35
3) Bassic03:21
4) Earthborn05:59
5) New Moon04:16
6) Allemande04:41
7) Leave Taking05:47
8) Abakus06:01
9) Night Delighter05:10
Wyszukaj / Kup
Chociaż od 1977 roku muzyka Passportu ewoluowała ku coraz prostszej, lżejszej, bardziej przebojowej, lata 80. XX wieku okazały się dla tej grupy łaskawe. Wiele innych zespołów z okolic fusion i rocka progresywnego albo w tym czasie zniknęła z rynku, albo została całkowicie zmarginalizowana, tymczasem Klaus Doldinger wydawał się niezatapialny – wciąż publikował (i to bardzo regularnie) kolejne albumy, które cieszyły się popularnością wśród słuchaczy. „Ataraxia” (1978), „Garden of Eden” (1979), „Oceanliner” (1980) czy „Blue Tattoo” (1981), chociaż daleko było im do ideału z początku lat 70., nie były jedynie odcinaniem kuponów od dawnej chwały; na tych płytach wciąż pojawiały się kompozycje, które można było uznać za perły. Które potrafiły zachwycić pięknem i melodyjnością, słowem – rzucić na kolana.
Wszystko to było przede wszystkim zasługą Doldingera, który od początku istnienia zespołu był głównym twórcą repertuaru, a jako wykonawców i akompaniatorów dobierał sobie muzyków może nie zawsze z pierwszych stron gazet, ale na pewno doskonałych. W 1981 roku, po wydaniu „Blue Tattoo”, doszło do kolejnych roszad personalnych. Z zespołem pożegnali się niemiecki klawiszowiec Hendrik Schaper oraz amerykański perkusista David Crigger (ten ostatni zagrał jedynie na dwóch krążkach), których zastąpili – odpowiednio – Hermann Weindorf i… Curt Cress. Ten pierwszy wcześniej udzielał się między innymi w krautrockowym Munich („Munich”, 1978; „Sideshow”, 1979), jazzrockowo-progresywnym Oktagon („Oktagon”, 1980; „Orientation”, 1982) oraz popowo-rockowej Panaramie („Can This Be Paradise”, 1982), w której pierwszym wokalistą – to istotne również w kontekście Passportu – był Ian Bairnson, znany z The Alan Parsons Prioject.
A legendarny Curt Cress? Jego, bez obaw o przesadę, można określić mianem „syna marnotrawnego”. Był już przecież etatowym bębniarzem Passportu od 1973 do 1977 roku, czyli od płyty „Hand Made” do „Iguaçu”. Potem postanowił podziałać trochę na własną rękę. Najpierw przyłączył się do reaktywowanego Triumviratu („Pompeii”, 1977), później powołał do życia łączący elementy jazz-rocka i progresu Snowball („Defroster”, 1978; „Cold Heat”, 1979; „Follow the White Line”, 1980), po czym – obok wspomnianego powyżej Hermanna Weindorfa pojawił się na debiucie Oktagonu (1980). Po drodze zaangażował się w działalność niemiecko-brytyjskiej supergrupy Jack-Knife („I Wish You Would”, 1979) i dyskotekowego projektu Chime („Keep It Up”, 1980), w którym udzielał się także szwedzki gitarzysta Mats Björklund. A kiedy okazało się, że współpraca Doldingera z Criggerem ogranicza jednak możliwości zespołu (przypomnijmy: David na stałe mieszkał w Hollywood i pojawiał się praktycznie na sesjach nagraniowych i nielicznych koncertach) – odpowiedział pozytywnie na prośbę starego przyjaciela i powrócił po pięciu latach.
Skład uzupełnili jeszcze belgijski gitarzysta Kevin Mulligan oraz niemiecki basista Dieter Petereit, którzy zdążyli już zadomowić się w Passporcie. By zarejestrować nowy materiał, formacja podążyła starym, przetartym już wielokrotnie szlakiem – do bawarskiego Isartal (i studia Soundport). Tam powstały nagrania, które w 1982 roku ukazały się na dwunastej studyjnej płycie zespołu „Earthborn”. Tym razem za projekt okładki odpowiadał Markus Oehlen (rocznik 1956) – uznany, choć wtedy jeszcze bardzo młody, malarz, grafik, rzeźbiarz i twórca instalacji artystycznych. Prawdopodobnie oparł się – można założyć, że takie właśnie były wytyczne Doldingera – na zaprojektowanej przez Klausa Vormanna okładce poprzedniego longplaya. Na obu widać bowiem zarys postaci grającej na saksofonie. Z dziewięciu kompozycji, jakie trafiły na „Earthborn”, jedna nie wyszła spod ręki Klausa („Night Delighter”); a raczej nie tylko spod jego ręki, dołożył się do niej także Weindorf. Dwa utwory były piosenkami, do których teksty napisali amerykański gitarzysta Jimmy Patrick („New Moon”) oraz niemiecki wokalista Peter Bischof-Fallenstein, którego Curt Cress znał z zamierzchłych czasów spędzonych w zespole Orange Peel.
Płytę otwiera „Palm Tree Song” – jedna z najlepszych i najbardziej stylowych kompozycji na „Earthborn”. Zaczyna się od romantycznego cykania świerszczy (bądź innych owadów), po czym „głos” zabiera delikatna gitara Mulligana. Cały zespół, raz z sekcją rytmiczną, odzywa się dopiero pod koniec drugiej minuty – utwór nabiera tym samym rozmachu i mocy, ale nie traci nic na subtelności. W „Ball the Jack” grupa wyraźnie inspiruje się funkiem; w tym stylu zaaranżowane są również dęciaki i klawisze, ale gdy pierwsze skrzypce przejmuje Kevin, ciągnie całość w stronę stylowego bluesa, o funku jednak nie zapominając. W partii środkowej prawdziwy popis daje Doldinger, który sięga po wszystkie dostępne w czasie sesji instrumenty dęte – saksofony sopranowy i tenorowy oraz flet. „Bassic” zaczyna się bardzo zadziornie, dopiero po kilkudziesięciu sekundach następuje wyciszenie (milkną gitara i klawisze), z czego korzystają basista i bębniarz. Zwłaszcza Petereit, który dopiero pod koniec ustępuje miejsca Doldingerowi, ma tu dużo do powiedzenia. Tytułowy „Earthborn” brzmi bardzo melancholijnie, w czym największą zasługę ma powłóczysta partia saksofonu, nastrojowy fortepian elektryczny oraz eteryczna gitara. Gdyby do tego dodać wokal, wyszłaby z tej kompozycji całkiem przyjemna i szlachetna popowo-rockowa ballada.
Stronę A zamyka „New Moon”, pierwsza z dwóch piosenek; zaskakująca o tyle, że w warstwie instrumentalnej brzmiąca bardzo nowofalowo i romantycznie. Dominują w niej melodyjne klawisze, które – podobnie jak w przypadku „Uptown Rendezvous” z albumu „Oceanliner” (1980) – przywodzą na myśl Alan Parsons Project. Strona B longplaya tradycyjnie nie pozostawia już tak dobrego wrażenia, co wcale nie oznacza, że nie należy się w nią wgłębić. Nostalgiczne „Allemande” nie ma w sobie jednak nic charakterystycznego (może poza pojawiającym się w tle syntezatorem Mooga); lepiej pod tym względem wypadają „Leave Taking” (dzięki fortepianowej improwizacji) oraz „Abakus” (za sprawą bigbandowych dęciaków i rozbudowanego sola na syntezatorach). Na finał Passport zaserwował natomiast drugą piosenkę – „Night Delighter” – tym razem, choć nie mniej przebojową od „New Moon”, to jednak zaaranżowaną na funkowo. Podsumowując: „Earthborn” było kolejny konsekwentny krok na twórczej drodze Doldingera, jaką obrał pięć lat wcześniej – krok pewny i nieco nawet szarmancki. Chociaż raczej nie należy mieć wątpliwości, że ortodoksyjnym wielbicielom fusion zapewne bardziej podobało się mimo wszystko poprzedniej wcielenie formacji.
koniec
3 sierpnia 2019
Skład:
Klaus Doldinger – saksofon sopranowy, saksofon tenorowy, syntezator, flet, muzyka
Kevin Mulligan – gitara elektryczna
Hermann Weindorf – fortepian elektryczny, syntezator, śpiew (5,9)
Dieter Petereit – gitara basowa
Curt Cress – perkusja, instrumenty perkusyjne
Gościnnie:
Mats Björklund – gitara elektryczna (5)

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Piekło i Niebo demokratycznej republiki
Sebastian Chosiński

24 VIII 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj drugie spotkanie ze (wschodnio)niemieckim zespołem Modern Soul Band.

więcej »

Zagraj to jeszcze raz Sam: Hardkorowa terapia
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

21 VIII 2019

Jaka jest wasza najbardziej traumatyczna kołysanka z dzieciństwa? Dla mnie to bezapelacyjnie „Na Wojtusia z popielnika”.

więcej »

Non omnis moriar: Permutacje na temat miłości
Sebastian Chosiński

17 VIII 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj po raz kolejny (wschodnio)niemiecka orkiestra jazzowa Klausa Lenza.

więcej »

Polecamy

Hardkorowa terapia

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

To jest Gość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Black pop
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

O rajdowcu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Echa – suplement
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.