Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 15 grudnia 2019
w Esensji w Esensjopedii

Zagraj to jeszcze raz Sam: Ups… tak im wyszło

Esensja.pl
Esensja.pl
Gdybym miał na przykładzie jednej osoby pokazać, jak wygląda upadła gwiazda, posłużyłbym się historią Britney Spears. Dziś jednak przeskoczymy do szczytowego okresu jej kariery i singla „Oops!… I Did it Again”.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zagraj to jeszcze raz Sam: Ups… tak im wyszło

Gdybym miał na przykładzie jednej osoby pokazać, jak wygląda upadła gwiazda, posłużyłbym się historią Britney Spears. Dziś jednak przeskoczymy do szczytowego okresu jej kariery i singla „Oops!… I Did it Again”.
Z drugiej strony, czy tak na prawdę Britney miała kiedykolwiek cokolwiek do powiedzenia w temacie swojej kariery? Od początku stanowiła markowy produkt idealnie trafiający w swoje czasy. I wszystko szło w miarę dobrze do momentu, kiedy właśnie nie zechciała sama o sobie decydować. Zaczęły się nieszczęśliwe małżeństwa i wpadki biznesowe, które sprawiły, że ze światowej gwiazdy została jedną z atrakcji Las Vegas. W zbiorowej świadomości pozostanie już na zawsze blond lolitką śpiewającą „…Baby One More Time” i „Oops!… I Did it Again”.
Ten drugi utwór pojawił się na identycznie zatytułowanym albumie z 2000 roku, będącym największym przebojem piosenkarki. Choć ostatecznie sprzedał się w mniejszym nakładzie, niż debiut, to jednak dotarł na szczyty większości list najlepiej sprzedawanych albumów na całym świecie. Poza interesującym nas hitem zawierał także inne przeboje, jak ociekające lukrem „Lucky” i „Stronger”. Z drugiej strony w zestawie zawieruszył się cover sztandarowego hitu The Rolling Stones „(I Can’t Get no) Satisfaction”, którego słuchanie w interpretacji Spears może powodować znaczny uszczerbek na zdrowiu (porównywalny z nieszczęsną wersją „I Love Rock’n’Roll”, którą ktoś z otoczenia Britney nieopatrznie wytypował na singel w 2002 roku).
W ramach zemsty za znęcanie się nad klasykami rocka, nad twórczością Amerykanki pochylił się w 2005 roku fiński przedstawiciel melodyjnego death metalu Children of Bodom. Na warsztat wziął właśnie „Oops!… I Did it Again” i jego cover umieścił na japońskim wydaniu albumu „Are You Dead Yet?”. W dobie internetu jednak nic się nie ukryje i utwór ten szybko zaczął żyć własnym życiem. Nic dziwnego, ponieważ cover został zaaranżowany z jajem, a jednocześnie z właściwym death metalowi uderzeniem i czadem. Inną sprawą jest, że panowie (i jedna pani) musieli mieć niezły ubaw w czasie nagrań, potęgowany przez hektolitry wypitego piwa. Już samo słuchanie utworu sprawia, że alkomat zaczyna wyświetlać niebezpieczne stężenie promili.
koniec
7 sierpnia 2019

Komentarze

07 VIII 2019   15:12:26

Ubaw po pachy, jak na koncercie Nocnego Kochanka. Rak (z przerzutami) 'n Roll.

13 VIII 2019   18:02:08

Jeżeli autor artykułu szuka nietypowych coverów, to polecam przeróbkę (I Can't Get No) Satisfaction popełnioną przez dadaistów z The Residents https://www.youtube.com/watch?v=PmwpD79zATo

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Klasyczne ornamenty współczesnego jazzu
Sebastian Chosiński

14 XII 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj dwa solowe projekty jazzmanów wschodnioniemieckich: gitarzysty Helmuta Sachsego i pianisty Hannesa Zerbego.

więcej »

Non omnis moriar: Widok na Berlin z tybetańskiej góry
Sebastian Chosiński

7 XII 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj solowy projekt wschodnioniemieckiego perkusisty jazzowego Güntera Sommera.

więcej »

Nie przegap: Listopad 2019
Esensja

30 XI 2019

Jak co miesiąc przypominamy nasze recenzje.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Z tego cyklu

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteś moim sercem, jesteś moją duszą
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

Dreszczyk tajemnicy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Uwieranie z tyłu głowy
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jesteśmy trójwymiarowym efektem ubocznym dwuwymiarowego wszechświata
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zmiany… zmiany… zmiany…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Mgły kolejnego eventu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sześćdziesiąt lat minęło a niebo wciąż na swoim miejscu...
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński, Adam Kordaś, Marcin Mroziuk, Marcin Osuch, Konrad Wągrowski

Pot i Kreff: Puk… puk…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nigdy tak źle, by nie mogło być gorzej
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zanim zagrał to Sam: Missisipi w bluesie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Sny w technicolorze
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.