Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 13 listopada 2019
w Esensji w Esensjopedii

Modern Soul Band
‹Meeting›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMeeting
Wykonawca / KompozytorModern Soul Band
Data wydania1979
Wydawca Amiga
NośnikWinyl
Czas trwania36:45
Gatunekblues, jazz, rock, soul
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Klaus Nowodworski, Gonda Streibig, Gerhard Laartz, Dagobert Darsow, Christian Höhle, Joachim Schmauch, Wolfgang Nicklish, Christian Liebig, Ulrich Kersten
Utwory
Winyl1
1) Motorrennerrock04:39
2) Der Kater04:35
3) Heut’ spielt hier ’ne Soul-Band04:49
4) Gemeinsamkeit04:32
5) Ich lebe mein Leben04:33
6) Tief in uns07:03
7) Meeting06:35
Wyszukaj / Kup

Non omnis moriar: Perfekcyjnie i na rockowo, choć z jazzowym zacięciem

Esensja.pl
Esensja.pl
Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj trzecie – i prawdopodobnie ostatnie – spotkanie ze (wschodnio)niemieckim zespołem Modern Soul Band.

Sebastian Chosiński

Non omnis moriar: Perfekcyjnie i na rockowo, choć z jazzowym zacięciem

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj trzecie – i prawdopodobnie ostatnie – spotkanie ze (wschodnio)niemieckim zespołem Modern Soul Band.

Modern Soul Band
‹Meeting›

EKSTRAKT:80%
WASZ EKSTRAKT:
0,0 % 
Zaloguj, aby ocenić
TytułMeeting
Wykonawca / KompozytorModern Soul Band
Data wydania1979
Wydawca Amiga
NośnikWinyl
Czas trwania36:45
Gatunekblues, jazz, rock, soul
Zobacz w
Wyszukaj wSkąpiec.pl
Wyszukaj wAmazon.co.uk
W składzie
Klaus Nowodworski, Gonda Streibig, Gerhard Laartz, Dagobert Darsow, Christian Höhle, Joachim Schmauch, Wolfgang Nicklish, Christian Liebig, Ulrich Kersten
Utwory
Winyl1
1) Motorrennerrock04:39
2) Der Kater04:35
3) Heut’ spielt hier ’ne Soul-Band04:49
4) Gemeinsamkeit04:32
5) Ich lebe mein Leben04:33
6) Tief in uns07:03
7) Meeting06:35
Wyszukaj / Kup
W 1977 roku – po czterech latach bliskiej i niekiedy intensywnej współpracy – artystyczne drogi Gerharda Laartza i big bandu Klausa Lenza rozeszły się. Co ciekawe, po tym epizodzie pozostał tylko jeden konkretny ślad, czyli longplay „Klaus Lenz – Modern Soul – Big Band” (1974). Oprócz tego w tym samym czasie Laartz i jego formacja wydali jeszcze jedną płytę, tym razem własną, zatytułowaną po prostu „Modern Soul Band” (1976). Na której można było zresztą usłyszeć również muzyków orkiestry. Gdy jednak liderzy powiedzieli sobie „Auf Wiedersehen!”, Gerhard stanął przed koniecznością przemodelowania składu. Z grupą rozstali się bowiem: wokalistka Regine Dobberschütz, trębacz Jochen Gleichmann, saksofonista Jürgen Fritsch, gitarzysta Eberhard Klunker, basista Eugen Hahn oraz perkusista Karl-Jürgen Rath. Kto zatem pozostał? Poza grającym na instrumentach klawiszowych Laartzem jedynie dwóch muzyków: wokalista Klaus Nowodworski i puzonista Dagobert Darsow.
Jeżeli więc Gerhard chciał utrzymać przy życiu Modern Soul Band – a był przekonany, że w dziedzinie jazz-rocka nie powiedział jeszcze ostatniego słowa – musiał intensywnie zabrać się za wypełnianie luk (a może raczej chyba wyrw, ewentualnie lejów) personalnych. Jednymi z pierwszych, którzy do niego dołączyli, byli trębacz Christian Höhle, już wcześniej luźno związany z zespołem, oraz saksofonista Joachim Schmauch, który na przełomie lat 60. i 70. XX wieku udzielał się w beatowej grupie Die Alexanders, a potem przeszedł do łączącego fusion z psychodelią i soulem Panta Rhei wokalistki Veroniki Fischer (w 1973 roku wydał z nimi album „Panta Rhei”). Miejsce pozostawione u boku Klausa przez Regine wypełniła natomiast Gonda Streibig, urodzona w 1954 roku w Żytawie (Zittau), saksońskim miasteczku leżącym blisko granicy z Polską i Czechami (wówczas jeszcze Czechosłowacją). Nie miała ona dotąd wielkiego doświadczenia; Laartz dostrzegł ją w big bandzie Gerda Michaelisa i ściągnął do siebie, widocznie oferując lepsze warunki.
Pozostali muzycy też dopiero wkraczali na artystyczne salony. A byli to: gitarzysta Wolfgang Nicklish (po epizodzie w Modern Soul Band związał się z popowo-rockową formacją Kreis), basista Christian Liebig (w 1986 roku dołączył do grupy Karat, legendy enerdowskiego rocka) oraz perkusista Ulrich Kersten. Ten napływ świeżej krwi miał swoje niezaprzeczalne plusy. Przede wszystkim byli to artyści w dużo większym stopniu zorientowani na rocka – i to głównie dzięki im pod koniec lat 70. Modern Soul Band wykonał woltę w stronę przeciwną, niż większość formacji w tamtym czasie. Zamiast złagodzić, zaostrzył brzmienie. Choć oczywiście nie zrezygnował ze swoich soulowych, bluesowych i jazzowych inklinacji. W każdym razie muzyka zdecydowanie zyskała na jakości, a opublikowany przez Amigę w 1979 roku longplay „Meeting” (podzielony na dwie równe części, studyjną i koncertową) prezentował się jeszcze lepiej niż, też przecież całkiem przyzwoity, wcześniejszy o trzy lata „Modern Soul Band”.
Na „Meeting” trafiło siedem kompozycji; sześć z nich wyszło spod ręki Gerharda Laartza (i wszystkie były piosenkami), tylko przy jednej – instrumentalnym utworze tytułowym – wspomogli go Joachim Schmauch i Wolfgang Nicklish (z tego też powodu przybrał on w dużym stopniu formę improwizowaną). Nowodworski i Streibig po równo podzielili się obowiązkami wokalnymi: w dwóch numerach solo zaśpiewał Klaus („Motorrennerrock”, „Gemeinsamkeit”), w dwóch możemy usłyszeć jedynie Gondę („Der Kater”, „Ich lebe mein Leben”), w dwóch natomiast stworzyli oboje fascynujące duety („Heut’ spielt hier ’ne Soul-Band”, „Tief in uns”). W przypadku tekstów sprawa była nieco bardziej skomplikowana: Klaus napisał dwa tylko dla siebie, Gonda jeden, drugi tekst przeznaczony dla niej był dziełem Ingeburg Branoner (współpracującej z Modern Soul Band już przy poprzedniej płycie). Poza tym w roli poety sprawdził się także Laartz („Heut’ spielt hier ’ne Soul-Band”), a słowa do ostatniego utworu wokalno-instrumentalnego na albumie, to jest „Tief in uns”, napisał Fred Gertz (w rzeczywistości Fritz Räbiger), obok Kurta Demmlera chyba najbardziej „rozrywany” w Niemieckiej Republice Demokratycznej tekściarz.
Początek płyty jest bardzo dynamiczny. Jeżeli liderowi formacji zależało na tym, aby od pierwszych sekund postawić słuchaczy na równe nogi – zapewne osiągnął swój cel. Zaśpiewany przez Nowodworskiego „Motorrennerrock” to niespełna pięciominutowa dawka energetycznego, wręcz ognistego blues-rocka z elementami boogie, na dodatek z pojawiającą się w tle potężnie brzmiącą sekcją dętą. Smaku przydają partie gitary Nicklisha i nieco schowanego fortepianu elektrycznego Laartza. Bluesowa jest również druga odsłona albumu, czyli „Der Kater”, w którym Streibig śpiewa głównie przy akompaniamencie fortepianu akustycznego. Ciekawym rozwiązaniem aranżacyjnym jest jednak pojawiająca się na trzecim planie „podgryzająca” pozostałych instrumentalistów gitara elektryczna, która z cienia wychodzi dopiero w czwartej minucie utworu. Dynamiczne fragmenty instrumentalne (z solówką saksofonu i całą sekcją dętą grającą unisono) kontrastują natomiast ze stonowanymi, niemal balladowymi częściami wokalnymi. Ale co najważniejsze – wcale się ze sobą nie gryzą, przeciwnie – idealnie się dopełniają! W czym największa zasługa Gerharda, który wykazał się tutaj nie tylko jako kompozytor, ale nade wszystko wyśmienity aranżer.
W „Heut’ spielt hier ’ne Soul-Band” Klaus i Gonda po raz pierwszy śpiewają w duecie. Wsłuchując się w ich partie, nie ma wątpliwości, że „zaiskrzyło” między nimi w znacznie większym stopniu niż w przypadku poprzedniej wokalistki Modern Soul Band, czyli Regine Dobberschütz. Melodyjny refren, śpiewany przez obojga, jest wręcz zniewalający. Ale także w warstwie instrumentalnej dzieją się tutaj wielkie rzeczy: jazzrockowa sekcja rytmiczna miesza się bowiem z funkową gitarą, rozbieganymi latynoamerykańskimi instrumentami perkusyjnymi (kłania się Christian Höhle) oraz jazzową solówką trąbki (ponownie Höhle). Stronę A (studyjną) winylowego krążka zamyka „Gemeinsamkeit” w wykonaniu Nowodworskiego. To typowa, ale wcale nie sztampowa rockowa ballada z bluesowym zacięciem, która – ku sporemu zaskoczeniu – przywodzi na myśl stylistykę wczesnego Perfectu. Wyobraźcie sobie „Nie płacz Ewka” z dodanymi dęciakami i – na finał – solówką saksofonu w klimacie lat 80. Wokalnie Klaus w niczym nie ustępuje Grzegorzowi Markowskiemu – ma tę samą siłę w głosie i nie mniej od Polaka charyzmę.
Strona B zawiera nagrania zarejestrowane podczas koncertu. Tradycyjnie jednak w opisie płyty nie znalazła się dokładna informacja, co to był za występ – ani kiedy, ani gdzie się odbył. Tę część otwiera piosenka Gondy – „Ich lebe mein Leben” – która w przeciwieństwie do „Der Kater” ma mnóstwo rockowych akcentów. Jak chociażby solo gitary, a później jej duet z syntezatorami. Jeśli Streibig musiała komuś udowodnić, że potrafi zaśpiewać klasyczny numer rockowy – zrobiła to w dużym stylu! A jeszcze lepiej wypada w duecie z Nowodworskim w balladowym „Tief in uns”. To najdłuższy utwór na albumie (trwa siedem minut!), głównie za sprawą rozbudowanej części instrumentalnej, w której pojawia się i delikatny fortepian akustyczny Laartza (w innym miejscu z kolei Gerhard wykorzystuje zgrzytające syntezatory), i z czasem coraz bardziej zadziorna gitara Nicklisha, i – znów pod koniec – jazzowy saksofon Schmaucha. Całość zamyka instrumentalny „Meeting”, którego część pierwsza, pełna rockowej dynamiki, niemal dosłownie zwala z nóg. Część druga wprowadza nieco spokoju, a za sprawą partii syntezatorów wprost nawiązuje do dokonań ówczesnego SBB. Zakończenie natomiast to już typowy, zagrany na dużym luzie (o czym świadczą chociażby wykorzystane przez Christiana Höhlego efekty) nowoczesny fusion.
Znakomita płyta! Bez najmniejszych wątpliwości to opus magnum zespołu z Berlina Wschodniego.
koniec
31 sierpnia 2019
Skład:
Klaus Nowodworski – śpiew (1,3,4,6)
Gonda Streibig – śpiew (2,3,5,6)
Gerhard Laartz – fortepian elektryczny, fortepian, syntezatory
Dagobert Darsow – puzon
Christian Höhle – trąbka, instrumenty perkusyjne
Joachim Schmauch – saksofon altowy, saksofon sopranowy, saksofon tenorowy
Wolfgang Nicklish – gitara elektryczna
Christian Liebig – gitara basowa
Ulrich Kersten – perkusja

Komentarze

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

Non omnis moriar: Ursulo… wielkieś mi uczyniła radości w domu moim
Sebastian Chosiński

9 XI 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj jazzrockowy Kwintet Günthera Fischera z towarzyszeniem wokalistki Uschi Brüning.

więcej »

Pot i Kreff: Puk… puk…
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

6 XI 2019

W zeszłym tygodniu było o grupie Cream, a dziś skupimy się na jej gitarzyście, czyli Eriku Claptonie i jego wspaniałej interpretacji „Knockin′ on Heavens Door”. Oczywiście w wersji na żywo.

więcej »

Non omnis moriar: Rozdwojenie jaźni w mieście podzielonym murem
Sebastian Chosiński

2 XI 2019

Muzyczna archeologia? Jak najbardziej. Ale w pełni uzasadniona. W myśl Horacjańskiej sentencji: „Nie wszystek umrę” chcemy w naszym cyklu przypominać Wam godne ocalenia płyty sprzed lat. Albumy, które dawno już pokrył kurz, a ich autorów pamięć ludzka najczęściej wymazała ze swoich zasobów. Dzisiaj wschodnioniemiecki awangardowo-jazzowy kwartet FEZ.

więcej »

Polecamy

Na ulicach Babilonu gaz

Zagraj to jeszcze raz Sam:

Na ulicach Babilonu gaz
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Lament zniewolonego ludu
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Perwersyjna poezja miłosna
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Gruby cover
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Z sąsiedzkim pozdrowieniem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Hardkorowa terapia
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ino wpierw ciulnę ją sztachelką
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Ups… tak im wyszło
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Do góry, kangury!
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Który miś dla której dziewczyny
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Zobacz też

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.