Dołącz do nas na Facebooku

x

Nasza strona używa plików cookies. Korzystając ze strony, wyrażasz zgodę na używanie cookies zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Więcej.

Zapomniałem hasła
Nie mam jeszcze konta
Połącz z Facebookiem Połącz z Google+ Połącz z Twitter
Esensja
dzisiaj: 28 stycznia 2022
w Esensji w Esensjopedii

Pot i Kreff: Dwadzieścia sześć minut orgazmu

Esensja.pl
Esensja.pl
Kiedyś to były koncerty. Zespoły jak się rozkręciły, to potrafiły wokół jednego utworu improwizować nawet po pół godziny. Wydawało się, że te czasy bezpowrotnie minęły. Nic bardziej mylnego, czego dowodzi formacja Greta Van Fleet.

Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pot i Kreff: Dwadzieścia sześć minut orgazmu

Kiedyś to były koncerty. Zespoły jak się rozkręciły, to potrafiły wokół jednego utworu improwizować nawet po pół godziny. Wydawało się, że te czasy bezpowrotnie minęły. Nic bardziej mylnego, czego dowodzi formacja Greta Van Fleet.
Gdybym mógł cofnąć się w czasie, poszedłbym na koncert jednej z gwiazd rocka w latach 70., kiedy to improwizowane partie były standardem, a nie fanaberią twórcy. Niestety nie jest to możliwe, więc pozostaje jedynie rozkoszować się nagraniami z płyt. Na przykład wplecionymi innymi utworami w „Whole Lotta Love” z „How the West Was Won” (oryginał trwa ponad 5 minut, zaś jego wersja koncertowa blisko 25), szalonym chaosem „Space Truckin’” Deep Purple z „Made in Japan” (4 i pół minuty rozciągnięte do blisko dwudziestu), czy nieposkromioną wyobraźnią muzyków Emerson, Lake and Palmer, którzy sześciominutowy jazzowy standard Dave’a Brubecka rozciągnęli do blisko 19 minut, co można usłyszeć na koncertówce „Live at the Mar Y Sol Festival ’72”.
Choć dinozaury rocka wciąż hołdują tradycji improwizowania w czasie występów, nie szaleją już tak z przeciąganiem w nieskończoność swoich jamów. Z kolei młodsza gwardia skupia się raczej na tym, by w czasie swojego show zmieścić jak najwięcej przebojów, nie zostawiając sobie miejsca na tak dużą porcję szaleństwa. Na szczęście wraz z przyjściem mody na granie w stylu retro, odradza się też formuła improwizacji. A ponieważ największą obecnie medialną gwiazdą stylu vintage jest Greta Van Fleet, chłopakom tworzącym zespół nieobce jest także szalone popisy i solówki.
Co prawda rodzeństwo Kiszka i ich kumpel Danny Wagner nie zawsze dają się aż tak bardzo ponieść na scenie, prezentując bardziej zwarte wersje swoich utworów, to jednak potrafią także zaszaleć, czego dowodem jest trwająca ponad 26 minut wariacja na temat kawałka „Lover, Leaver (Taker, Believer)”. W oryginale, na ich debiutanckim albumie „Anthem of the Peaceful Army” trwa dokładnie sześć minut, choć w nieco okrojonej wersji trafił też na trzeci singel promujący wydawnictwo.
Interesujący nas występ miał miejsce 24 czerwca 2018 roku w Jon Anson Ford Theatre w Los Angeles i pokazał zespół jako prawdziwą sceniczną petardę, która bez kompleksów potrafi zahipnotyzować publiczność swoim graniem. Każdy z trzech instrumentalistów ma tu swój moment, choć bezapelacyjnie najwięcej uwagi przykuwa gitarzysta Jake Kiszka, będący na scenie skrzyżowaniem Keitha Richardsa i Jimmy’ego Page’a. Co ciekawe, obdarzony mocnym, charakterystycznym głosem Josh Kiszka, nazywany reinkarnacją Roberta Planta, pomimo, że swobodnie radzi sobie z wokalizami, pozostaje z tyłu, tworząc tło dla popisów braci i kolegi. Nie wiem, czy taki miał zamysł, czy może scena go onieśmiela, ale to jedyne, co można zarzucić niniejszemu wykonaniu. Zastanawia to jednak tylko w czasie oglądania nagrania, bo gdy włączy się jedynie opcję audio, nic nie przeszkadza rozkoszować się tą w pełni wyzwoloną muzyką.
koniec
16 października 2019

Komentarze

16 X 2019   15:47:05

Zero stage presence, że tak się wyrażę :)

16 X 2019   18:38:46

Ten jamniczek jest wyjątkowo długi, ponieważ ma w środku trzy Kiszki.

17 X 2019   09:56:06

Ale za to 1000% music presence (~_~)

Dodaj komentarz

Imię:
Treść:
Działanie:
Wynik:

Dodaj komentarz FB

Najnowsze

30 najlepszych płyt 2021 roku
Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

27 I 2022

Dawno już nie miałem takiego problemu, aby wybrać najlepsze płyty roku. Obrodziło bowiem ciekawymi tytułami. Zwłaszcza na naszym rynku. Ale co będę mówił, przekonajcie się sami.

więcej »
Fot. Press Photo Center/East News

Pożegnania 2021 (4/4)
Jarosław Loretz

25 I 2022

Nadszedł czas na podsumowanie strat szeroko pojętej popkultury w 2021 roku. Dziś miesiące październik-grudzień.

więcej »

ABBA w studio, cz. 1: Dlaczego nie dzwonisz?
Wojciech Gołąbowski, Joanna Kapica-Curzytek

24 I 2022

W serii artykułów „ABBA przed zaćmieniem słońca” przypomnieliśmy, co się działo ze słynnym szwedzkim kwartetem od wydania ostatniej płyty studyjnej. Cofnijmy się teraz do tychże płyt… Dziś ich pierwszy wspólny album: „Ring, Ring”.

więcej »

Polecamy

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku

A pamiętacie…:

Murray Head – Judasz nocą w Bangkoku
— Wojciech Gołąbowski

Ryan Paris – słodkie życie
— Wojciech Gołąbowski

Gazebo – lubię Szopena
— Wojciech Gołąbowski

Crowded House – hejnał hejnałem, ale pogodę zabierz ze sobą
— Wojciech Gołąbowski

Pepsi & Shirlie – ból serca
— Wojciech Gołąbowski

Chesney Hawkes – jeden jedyny
— Wojciech Gołąbowski

Nik Kershaw – czyż nie byłoby dobrze (wskoczyć w twoje buty)?
— Wojciech Gołąbowski

Howard Jones – czym właściwie jest miłość?
— Wojciech Gołąbowski

The La’s – ona znowu idzie
— Wojciech Gołąbowski

T’Pau – marzenia jak porcelana w dłoniach
— Wojciech Gołąbowski

Zobacz też

Z tego cyklu

Puk… puk…
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Jak zdobywano dziką miłość
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Strzelając z bombowca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Rozmowa dwóch stołków
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

25 minut sacrum
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Debeściaki bestii
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Made in Heaven
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2014 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Jacek Walewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2013 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 najlepszych płyt koncertowych 2012 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Tegoż autora

30 najlepszych płyt 2021 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Multiwersum, które się śmieje
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Ostatnie cięcie
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Nie zadzieraj z dekapitatorem
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Po komiks marsz: Styczeń 2022
— Paweł Ciołkiewicz, Piotr ‘Pi’ Gołębiewski, Marcin Knyszyński

Pink Floyd w XXI wieku: Krystaliczny dźwięk Księżyca
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Kierunek - punkt zero
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Pink Floyd w XXI wieku: Migoczące płomyki
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Event dla wtajemniczonych
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

10 filmów, których akcja rozgrywa się w 2022 roku
— Piotr ‘Pi’ Gołębiewski

Copyright © 2000- – Esensja. Wszelkie prawa zastrzeżone.
Jakiekolwiek wykorzystanie materiałów tylko za wyraźną zgodą redakcji magazynu „Esensja”.